Marcin Prokop na sportowo?

marcin_prokop3

Marcin Prokop, zwierzę telewizyjne, potrafi odnaleźć się w każdej chwili i miejscu. Jest znany z ciętych ripost i błyskotliwych puent. Dziennikarz, publicysta, showman. Na co dzień prowadzi z Dorotą Wellman poranne pasmo telewizji śniadaniowej oraz program „Mamy cię” z Szymonem Hołownią. W związku z promocją nowego obuwia marki Reebok rozmawiamy o sporcie.

Czy wraz z wiosną, obudziła się w Tobie aktywność fizyczna?

– Nie, nie obudziła się, ponieważ uprawiam sport regularnie i pora roku nie ma wielkiego wpływu na moją aktywność. Oczywiście siłownie zaludniają ludzie, którzy po świątecznym obżarstwie albo po zimowym lenistwie próbują się odchudzać, ale nie należę do tej grupy. Staram się regularnie podtrzymywać zainteresowanie swoim ciałem, żeby to było systematyczne i niezbyt ekstremalne, a przy tym służyło zdrowiu, a nie pięknu zewnętrznemu.

Czyli na czym polega to podtrzymywanie?

– Na regularnym ćwiczeniu z trenerem.

Ale mówimy o siłowni?

– Nie ma swojej nazwy, nie wszystko musi zostać zaszufladkowane. Czasem jest to trening wioślarski, czasem CrossFit czy trening bokserski. Są to różne rodzaje wysiłku.

Jak często trenujesz?

– Różnie, dwa, trzy razy w tygodniu, czasami cztery. W zależności od czasu – jeśli mam go więcej, to staram się tę regularność zwiększać. Jeśli nie mam czasu, to trochę przyhamowuję.

Innymi słowy kładziesz nacisk na określone ćwiczenia, rozbudowujesz klatkę piersiową, czy rzeźbisz mięśnie?

– Nie, jest to trening ogólnorozwojowy, po którym czuję się znacznie lepiej.

Czy ćwiczenia wiążesz z rodzajem stosowanej diety?

– Nieortodoksyjnie. Jem to co lubię, ale po pierwsze w rozsądnych ilościach. Po drugie staram się nie jeść dań, które są ewidentnie śmieciami. Przetworzone produkty z fast foodów, omijam dania z torebek z konserwantami. Chipsy zupełnie odpadają. Jednakże bez szaleństwa. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale umiar, który należy zastosować, jest najważniejszy.

 

rozmawiała Monika Rebelak