Naturalne metody antykoncepcji

Tzw. metody naturalne właściwie nie są metodami antykoncepcyjnymi w naukowym znaczeniu tego słowa, gdyż nie powstrzymują owulacji ani nie niszczą plemników, jednak zwyczajowo przyjęło się je traktować jako sposoby zapobiegania niepożądanej ciąży.

Fertility chart. Naprotechnology.
Naturalne metody antykoncepcji

Naturalna antykoncepcja to zapobieganie ciąży bez używania jakichkolwiek środków chemicznych czy fizycznych, to oparcie się na poznaniu przez kobietę własnej fizjologii i takie jej wykorzystanie, by uniknąć zajścia w ciążę. Ogólnie można powiedzieć, że metody naturalne polegają na stałej i uważnej obserwacji swego ciała przez kobietę, robieniu notatek oraz wykresów i ustalaniu w ten sposób dni płodnych i niepłodnych.

Metody naturalne, mimo swojej zawodności, cieszą się wielką popularnością wśród polskich par. Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że jest to najtańsza „antykoncepcja”, dostępna dla każdego kto ma np. termometr i nie wymagająca cyklicznych kontaktów z lekarzem ginekologiem.
Metody naturalne wybierają z reguły osoby, których światopogląd, przekonania religijne czy względy zdrowotne wykluczają stosowanie środków antykoncepcyjnych.

Antykoncepcja naturalna, jak wszelkie inne metody, ma zalety i wady.

Jej zalety to:
taniość i wygoda (nie wymaga cyklicznych wizyt u lekarza, ani realizowania recept),
bezpieczeństwo stosowania i brak działań ubocznych,
konieczność obserwowania swego ciała przez kobietę, a dzięki temu możliwość wczesnego zauważenia wszelkich anomalii funkcjonowania organizmu i niepokojących zmian, które mogą być symptomem zaczynającej się choroby.

Do jej wad należy:
niewielka jej skuteczność (złośliwi ginekolodzy twierdzą, że połowa Polaków przyszła na świat dzięki stosowaniu tych metod zapobiegania ciąży),
wymóg zachowania przez kobietę (a także jej partnera) bardzo surowej samodyscypliny,
nie nadaje się dla wszystkich kobiet: nie mogą jej stosować nastolatki, kobiety o nieregularnych cyklach, kobiety karmiące piersią, kobiety w okresie przekwitania.

Metody naturalne dzielą się na:
metody jednoobjawowe (przy wyznaczaniu fazy płodności bierzemy pod uwagę tylko jeden parametr, np. temperaturę),
metody wieloobjawowe.

Do metod jednoobjawowych zaliczamy: metodę termiczną i metodę owulacyjną (zwaną też metodą Billingsów).
Do metod wieloobjawowych zaliczamy: metody objawowo-termiczne

Metody jednoobjawowe

Metoda termiczna polega na dokonywaniu codziennych pomiarów temperatury ciała kobiety, o tej samej godzinie rano, przed wstaniem z łóżka, tym samym termometrem i zapisywaniu otrzymanych wyników. Wyniki te najlepiej jest sobie notować w postaci wykresu, bo wtedy najłatwiej jest zauważyć, że w pierwszych dniach po menstruacji temperatura ciała jest normalna (wynosi około 36,6stopni C), a potem następuje jej wyraźny wzrost, który utrzymuje się co najmniej przez 3 dni. Przyjmuje się, że okres 6 dni przed i 3 dni po pierwszym dniu skoku temperatury to dni płodne, gdy może dojść do zapłodnienia.
Pomiary temperatury mogą być nieprecyzyjne w przypadku zbyt krótkiego snu nocnego (lub jego całkowitego braku),  zmiany ustalonej godziny pomiaru, pierwszych objawów choroby infekcyjnej, stosowanych leków, wypitego poprzedniego wieczoru alkoholu, a nawet w przypadku dużego wysiłku fizycznego czy silnego stresu. A w przypadku braku precyzji dokonywanych pomiarów bardzo łatwo o pomyłkę przy odróżnieniu dni płodnych od niepłodnych.
Jest to metoda, którą można polecać osobom będącym w ustabilizowanym związku partnerskim.
Metody tej nie mogą stosować kobiety w okresie poporodowym, w czasie karmienia piersią i w okresie pokwitania, a także te, które są przemęczone i nie przesypiają nocy (np. pracujące w systemie zmianowym). Trzeba z niej zrezygnować także podczas chorób i infekcji przebiegających z gorączką.

Metoda owulacyjna, zwana też metodą Billingsów polega na obserwacji śluzu z szyjki macicy. Obserwacja ta wymaga od kobiety wprawy w określaniu jego konsystencji i wyglądu. Bezpośrednio po miesiączce śluz jest gęsty, nieprzejrzysty, przyczepny, nie dający uczucia wilgotności w pochwie (to tzw. śluz gestagenny, poowulacyjny), a w czasie poprzedzającym owulację i w jej trakcie śluz jest lepki, przejrzysty, rozciągliwy, podobny do białka jaja kurzego, czasem z domieszką krwi i daje uczucie wilgotności w pochwie (to tzw. śluz estrogenny, okołoowulacyjny). W celu zapobieżenia niepożądanemu zajściu w ciążę należy zachować powściągliwość seksualną w okresie występowania śluzu estrogennego.
Metoda ta zawodzi w przypadku błędnego określenia rodzaju śluzu, a w przypadku krótkiego cyklu – z powodu niemożliwości określenia rodzaju śluzu, który jest maskowany utrzymującym się krwawieniem. Zawodna okazuje się także, gdy kobieta cierpi na stan zapalny pochwy (z powodu np. grzybicy), gdyż zmienia się wtedy wygląd wydzieliny.

Metody wieloobjawowe

Istnieje szereg odmian metod objawowo-termicznych (Roetzera, Kippleyów, tzw. angielska). Każda z nich wykorzystuje pomiary ciepłoty ciała, obserwację śluzu, a niektóre z nich jeszcze dodatkowo samoobserwację szyjki macicy. Między tymi metodami są stosunkowo niewielkie różnice w formułowaniu kryteriów rozpoznawania faz płodnych i niepłodnych cyklu.
Trudność może sprawiać konieczność prowadzenia wielu pomiarów i obserwacji oraz skrupulatne zapisywanie ich i rysowanie wykresów. A także wymóg prowadzenia unormowanego trybu życia przez kobietę.

  • Karolina

    jak dla mnie tabletki są najlepszą metodą. regulują okres, pomagają przy PMS – vixpo uratowało mi życie jeśli o to chodzi:) przy naturalnych metodach trzeba się na tym naprawdę skupić, a czasami brakuje czasu na obserwacje naszego organizmu. wolę codziennie łyknąć tabletkę:)

  • ania

    Stosuję metodę objawowo-termiczną od 2 lat i obecnie nie wyobrażam sobie lepszej. Uzywam do pomocy cyclotestu, komputerka, który za mnie interpretuje pomiary temperatury. doskonale dzięki temu poznałam też swoje cykle.