Umiesz rezygnować w imię miłości? Zmiana miasta, przyjaciół, pracy, finansów – co jest najtrudniejsze?

Ale czy faktycznie w momencie, gdy w związku pojawiają się prośby o wyrzeczenia, kompromisy i zmiany w dotychczasowych przyzwyczajeniach, potrafimy na nie przystać bez mrugnięcia okiem?

Z czego rezygnują panie, a z czego panowie wchodząc w nowy związek?

Portal randkowy MyDwoje przebadał ponad 1100 odpowiedzi udzielonych przez kobiety i mężczyzn w badaniu „Najtrudniej dla miłości byłoby mi”. Zanim zdecydujesz się na zaangażowanie w nową relację, poznaj stanowisko pań i panów w tym względzie.

Mężczyźni nie lubią zmian działającego systemu

Najwięcej mężczyzn, bo aż 28%, przyznaje się, że bez względu na stan uczuciowy nie ma ochoty wiązać się z osobą, która w sposób znaczący będzie namawiała ich do zaniedbywania przyjaciół i rodziny. Panowie chcą pielęgnować więzy rodzinne, ale również mieć czas na spotkania w męskim gronie, które są dla nich odskocznią od codzienności i sposobem na relaks, a do swojego wyłącznie męskiego świata nie mają ochoty wpuszczać żadnej z kobiet. Natomiast kobieta, która tego nie rozumie i traktuje partnera jak papużkę nierozłączkę do pary z nią samą, nie zyska aprobaty.

Zdawałoby się, że większość mężczyzn to typ wagabundów, którzy żyją w myśl zasady „tam dom mój, gdzie serce moje”. Okazuje się jednak, że tym co najtrudniej byłoby poświęcić panom dla swojej ukochanej jest właśnie miejsce zamieszkania. Zmiana dotycząca miasta lub kraju zamieszkania nie wchodzi w grę w przypadku 27% zapytanych. Być może wynika to z faktu, że panowie zdecydowanie nie lubią zaczynać wszystkiego od nowa i miejsce, gdzie mają już ugruntowaną pozycję jest ich „zdobyczą”, której nie oddadzą bez walki – zwłaszcza, gdy wiąże się ono z ich karierą, własnym mieszkaniem i życzliwym otoczeniem.

15% mężczyzn nie chce zmieniać swoich przyzwyczajeń żywieniowych, sposobów spędzania czasu wolnego i hobby. Na nic zdadzą się przekonywania partnerek, że „to wyłącznie dla ich dobra”. Kobiety, które chcą na siłę uszczęśliwiać swoich mężczyzn, oferując mięsolubnym panom dania wegetariańskie muszą się poważnie zastanowić czy warto, gdyż skutek tej krucjaty może być mizerny. Tu również istotny jest fakt autonomii i potrzeba pozostawienia części czasu mężczyźnie na pobycie sam na sam lub z grupą kolegów, których łączy wspólna pasja. I tak 7% panów nie ograniczy czasu pracy dla ukochanej, a 6% mężczyzn uznaje swoje przywiązanie do jednego z nałogów, typu palenie za ważniejsze niż miłość i nie zrezygnuje z palenia papierosów bez względu na konsekwencje tej decyzji.

Kobiety nie zrezygnują z przyjaciółek i poczucia bezpieczeństwa

Kobiety angażujące się w nowy związek najmocniej będą bronić swoich kontaktów z rodziną i przyjaciółkami. Okazuje się, że aż 37% wszystkich zapytanych nie chce rozłączać się na dłużej z najbliższymi. Co więc mogą zrobić mężczyźni? Polubić teściową i przestać walczyć z koleżankami, ale pozwolić na ploteczki przy kawie i wspólny shopping, bo w końcu nikt nie zrozumie kobiety lepiej niż druga kobieta, a szczęśliwa kobieta potrafi zapewnić szczęście swojemu mężczyźnie.

Kobiety – może właśnie z tego powodu – także nie chcą przeprowadzać się dla ukochanego. 20% z nich uważa, że zmiana miasta, a co dopiero kraju zamieszkania jest nie do przyjęcia. Odsetek pań jest w tej kwestii mniejszy niż panów. Znaczy bowiem – być może w połączeniu z kolejną zgrozą kobiet, czyli problemami finansowymi – że panie chętniej zaakceptują przeprowadzkę niż panowie, o ile w nowym miejscu będą mogły liczyć na dobre kontakty społeczne i bezpieczeństwo finansowe.

Trzecią zgrozą kobiet jest w nowym związku brak ambicji i niezaradność panów. 14% nie zgodzi się finansować partnera, jeżeli ma mniejsze dochody. Uważają, że mężczyzna musi być nie tylko samowystarczalny, ale w razie potrzeby zapewnić byt kobiecie – zwłaszcza, że myśląc o nim, jako o mężu i ojcu wspólnych dzieci, przewiduje ona momenty, jak na przykład narodziny potomków, kiedy kobieta zamiast skupiać się na pracy musi poświęcić się rodzinie. Kobiety niezależnie od poziomu emancypacji wciąż potrzebują mężczyzny spełniającego wzorce typowe dla patriarchatu, gdzie mężczyzna jest opoką i wsparciem dla swojej wybranki.

Czwartą i dość powszechnym „odstraszaczem” dla pań (aż 10% ) jest propozycja nowych praktyk seksualnych. Mężczyźni w tej sytuacji powinni pamiętać, że jak pisał Janusz L. Wiśniewski: Kobieta, aby pójść do łóżka z mężczyzną, potrzebuje bliskości, zaufania i poczucia więzi. Mężczyzna – przeważnie – potrzebuje tylko miejsca… Warto więc pielęgnować zaufanie, które pozwoli partnerom wzajemnie otwierać się na siebie również w sprawach seksu.

Tylko 6% pań nie zaakceptuje nowych przyzwyczajeń żywieniowych, pomysłów na czas wolny i hobby.

Nowy partner to nowy partner ale życie to samo

Z przedstawionych wyżej badań wynika, że najwięcej problemu stwarzają zmiany, które mogą wywrócić nasze życie do góry nogami. Najszybciej zaś dla nowej miłości porzucimy kontakt z eks, flirtowanie i dochowamy wierności nowemu partnerowi.
Zobacz wyniki badań i przeczytaj cały artykuł: Rezygnowanie w imię miłości – kompromisy dla partnera.

Wpis znaleziono dzięki:

- Nowy partner

-

-

  • joszka

    Moim
    zdaniem to też w dużej mierze zależy od tego, jak mocno zaangażujemy się w
    związek. Ja też swego czasu uważałam, że nie jestem w stanie przeprowadzić
    się z Poznania, wychowałam się w tym mieście i mocno się z nim związałam.
    Jednak uczucie okazało się dla mnie ważniejsze od miasta. I nie uważam, że
    zrobiłam coś nie tak, zaraz po studiach poznałam na mydwoje faceta, który od
    pierwszych rozmów na tym portalu wywarł na mnie wrażenie. Po spotkaniu to się
    powiększyło. I sytuacja była taka, że ja tak naprawdę nie miałam większych
    zobowiązań w Poznaniu, oprócz rodziców, z którymi i tak tak naprawdę
    spotykałam się co najwyżej w weekendy. Znajomi ze studiów się rozjechali, a
    ja poznałam faceta z Wrocławia, który tam miał pracę, mieszkanie. I
    postanowiłam, oczywiście po jakimś czasie, spróbować przenieść się do
    Wrocławia. Po kilku latach mogę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę.
    Oprócz szczęśliwego związku, mam dobrą pracę, wielu znajomych, a do rodziców
    i tak mogę sobie co weekend jeździć, zwłaszcza, jak niedawno otworzyli trasę.
    Na początku byłam trochę przestraszona, ale z perspektywy czasu mówię swoim
    znajomym, że zmiana, logiczna i uzasadniona, nie jest niczym złym, a wręcz
    przeciwnie, może wyjść jedynie na dobre.