Złamane serce – jak sobie z nim radzić?

Ponoć złamane serce to rodzaj bólu podobny do tego, który czujemy, kiedy umrze nam bliska osoba. Cały świat legł w gruzach. Zostaje tylko mętlik w głowie, złość i masa pytań: Co zrobiłam źle? Czy mogłam zrobić coś inaczej? Gdzie popełniłam błąd? Czemu niczego nie zauważyłam?

Złamane serce – jak sobie z nim radzić? Foto macadam. pixabay.com

Izolacja

Na każdym kroku towarzyszy nam wszechogarniające uczucie bezradności i pustki, nagle wszystko traci sens, a świat staje się szary i już nawet nie zachęca do wstania z łóżka, więc w tym łóżku zostajemy. Wydaje się ono najbezpieczniejszym miejscem w całym kosmosie.
Motyw ten był wielokrotnie odtwarzany w różnych filmach i serialach. Smutna, zapłakana dziewucha zalega na kanapie przed telewizorem, ogląda komedie romantyczne, pożera kilogramy lodów, a myślami jest daleko, daleko…
I to jest „okej” na chwilę. Nie ma niczego złego w tym, że pozwalamy sobie na moment słabości – w końcu jesteśmy tylko ludźmi, a złe emocje też są po to, żeby je odczuwać. Jeśli jednak ten stan trwa w nieskończoność, to już znaczy, że coś jest nie tak. Zaniedbujemy siebie i swoje obowiązki, a kryzys prywatny przekłada się na zawodowy. To równia pochyła, która powinna być bodźcem do tego, żeby w końcu wziąć się w garść.

Klin klinem

Kiedy już wypłakałyśmy wszystkie łzy, zjadłyśmy całe zapasy lodów, wstałyśmy z tej kanapy, a nawet udało nam się „wrócić do żywych”, wmawiamy sobie, że jest dobrze, choć zazwyczaj ból nie zniknął, a w najlepszym wypadku nieco zelżał. Częstym zjawiskiem jest popadanie ze skrajności w skrajność. Smutek jest tak bardzo nie do zniesienia, że robimy wszystko, żeby go zagłuszyć. Częste wyjścia, całonocne eskapady, imprezy, alkohol, flirty z nieznajomymi… A to po to, żeby udowodnić sobie, że nadal możemy się komuś podobać, a nawet że komuś może jeszcze na nas zależeć. Ego, które bardzo ucierpiało po rozstaniu, potrzebuje podbudowania. Tylko że facetom poderwanym w takich okolicznościach zazwyczaj nie zależy, a chodzi jedynie o czysto fizyczny aspekt. Czy to przygoda na jedną noc, czy trochę dłuższa znajomość, rzadko kiedy ma potencjał na bycie prawdziwą relacją, szczególnie kiedy wchodzi się w nią z niewłaściwych pobudek. Czasami takie odwrócenie uwagi pomaga, ale zazwyczaj tylko na chwilę. Dziewczyny zaślepione bólem tracą jasność widzenia i dają się wykorzystywać, przez co czują się jeszcze gorzej.

Co lepsze?

Co prawda niektórzy twierdzą, że najlepszym sposobem jest znalezienie sobie nowego „obiektu westchnień”. Inni z kolei, że „czas leczy rany” – i chyba rację mają właśnie ci drudzy.
Tak samo jak nie od razu Kraków zbudowano, tak nie da się szybko zapomnieć o miłosnym zawodzie. To proces, który musi swoje potrwać. Więc owszem, daj sobie czas i pozwól sobie samej czuć się źle, ale nie usuwaj się ze swojego życia. Skup się na tym, co sprawia ci radość. To paradoksalnie najlepszy i najzdrowszy sposób, gdyż pomimo tego, że czasami nadal będzie ciężko, czas leczy rany najlepiej, a nam przecież chodzi o terapię gwarantującą całkowite uzdrowienie, a nie tylko chwilowe ustąpienie objawów.

Jak mam sobie pomóc?

Najlepszym sposobem jest spędzanie czasu z przyjaciółmi i rodziną, którzy zadbają o to, żeby poprawić nam humor. Wyjście na kawę, spacer czy do kina w towarzystwie osoby, której ufamy, skutecznie umili nam czas.
Dobrze sprawdza się także siłownia, ponieważ nie dość że umożliwia wyładowanie się i pozbycie tej złej energii i złości, to dodatkowo zapewnia niebagatelną dawkę endorfin sprawiających, że znowu czujesz się dobrze we własnym ciele.

Złamane serce to naprawdę nie koniec świata, chociaż może się tak wydawać. To mija, a prędzej czy później w twoim życiu pojawi się ktoś, kto sprawi, że twoje serce znowu zabije szybciej.

 

Sylwia Kropiewnicka

Wpis znaleziono dzięki:

- Problemy miłosne

- Złamane serce

- Leczenie ran