„Bo zwyciężyć mogą ci, którzy wierzą, że mogą” – rozmowa z dr Beatą Kociembą

Spotykamy się z dr Beatą Kociembą w jej Instytucie Urody Beauty Derm. Misja leczenia styka się tu z kreatywnym podejściem i potrzebą rozwijania biznesu. O dążeniu do celu, marzeniach z dzieciństwa i trudnościach rozmawia Monika Rebelak, naczelna portalu dla kobiet www.obcasy.pl.

2Kociemba Beata Park Ujazdowski Warszawa pp fot.Cz .Czaplinski2 - „Bo zwyciężyć mogą ci, którzy wierzą, że mogą” - rozmowa z dr Beatą Kociembą
Dr Beata Kociemba. Foto Cz. Czapliński

Monika Rebelak: „Bo zwyciężyć mogą ci, którzy wierzą, że mogą” – to cytat z Wergiliusza. Co dla Pani znaczą te słowa, jeżeli odnieść je do sukcesu i pracy?

  • dr Beata Kociemba: Owszem, wiara w sukces to podstawa zwycięstwa. Prawdą jest też to, że realizujemy swoje marzenia. Sukces zaczyna się od marzenia, a następnie wiary w jego spełnienie. Później wyznaczamy cel i do niego dążymy.

Bo marzenia się spełniają, ale nigdy tym, którzy tylko marzą.

  • Właśnie! Wizualizacja sukcesu w naszym umyśle, potrafi zmienić myślenie, widzimy się na wymarzonym stanowisku, czy w określonym miejscu, w roli. Czyli marzenie przekształca się w cel.

Czy marzeniem nastoletniej Beaty była właśnie medycyna?

Tak, przyznam, że tak, choć to marzenie było poprzedzone chęcią zostania stewardessą.

Kiedy taka myśl się pojawiła? Ukształtował się taki stereotyp, że zwykle dziewczynki chcą być piosenkarkami, nauczycielkami…

  • Pierwszym marzeniem z dzieciństwa było , by zostać stewardesą lub pilotem i wynikało z chęci podróżowania i poznawania świata. Fascynowała mnie również umiejętność prowadzenia wielkiej i ciężkiej maszyny, która unosi się w powietrze i przemieszcza z ogromną prędkością. Miałam wtedy dziewięć lat.
Kociemba Beata Warszawa fot.Cz .Czaplinski - „Bo zwyciężyć mogą ci, którzy wierzą, że mogą” - rozmowa z dr Beatą Kociembą
Dr Beata Kociemba. Foto Cz. Czapliński

A medycyna?

  • Zaczęło się od miłości do natury, zwierząt, roślin, którą zaszczepiła mi mama – nauczycielka biologii. Byłam z tym światem obeznana od dziecka i rzeczywiście w szkole, jak tylko zaczęła się przyroda, później biologia, to był to mój ulubiony przedmiot. Wiedziałam, że na pewno będę się kształcić w tym kierunku, i to będzie moja przyszłość. Natomiast nie byłam pewna, czy będę akurat lekarzem – nie do końca wierzyłam w swoje siły, czy dostanę się na medycynę i ją skończę. Niemniej jednak w wieku nastoletnim o tym zawodzie marzyłam najbardziej.

W liceum, tak?

  • Nawet już w szkole podstawowej.

Czyli rozumiem, że podłoża lekarskiego, w sensie dosłownym, nie było w rodzinie?

  • Nie, natomiast od początku fascynowało mnie zdrowie i choroby, sposoby ich leczenia i pomocy ludziom. Nawet w filmach czy bajkach dla dzieci.
    Wymyślałam sposoby na leczenie nieuleczalnych chorób, na przykład na nowotwory. Oczywiście były to dziecięce kombinacje, ale miałam wizję i pomysł, aby wprowadzać do organizmu specjalnie zaprogramowane cząstki, które będą potrafiły rozpoznawać komórki nowotworowe w wybiórczy sposób i je niszczyć. Obecne terapie przeciwnowotworowe rozwijają się również w tym kierunku.

Marzenia się spełniają. Studiowanie medycyny wiąże się z pewnymi ograniczeniami, bo jest to wymagający kierunek. Pani studiowała na Akademii Medycznej w Łodzi. Czy pochodzi Pani z Łodzi

  • Prawie, dokładnie z Konstantynowa Łódzkiego.

Czy mimo że studiowała Pani medycynę z pasją i zaangażowaniem, nie czuła Pani jednak takiego buntu młodej dziewczyny, która chciałaby troszeczkę inaczej spędzać ten czas?

  • Studia medyczne były dla mnie priorytetem, byłam już wtedy na tyle dojrzała, że nie buntowałam się, wiedziałam czego chcę. Chodziłam do I Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, tam nauczyłam się ciężkiej pracy, jeśli chodzi o naukę. Na studiach była to już kontynuacja. Choć studia nie były łatwe miałam również czas na przyjemności i spotkania towarzysko – imprezowe, wyjazdy wakacyjne i ferie zimowe, studenckie miłości. W końcu nie samą nauką człowiek żyje.

Uczyła się pani systematycznie?

  • Tak, wolę ten styl pracy, taki mam charakter, zaległości w nauce czy pracy działają na mnie przytłaczająco, lubię załatwiać wszystko na bieżąco, wtedy nie mam stresu. Tylko raz zarwałam noc ucząc się do egzaminu, była to filozofia

Ale filozofia to inny wymiar świadomości.

  • Tak, materiał można było to w jedną noc przyswoić, na medycynie filozofia to tylko dodatek światopoglądowy więc forma skrócona.

Studiując najpierw biologię, nawet jak trafiłam na rzeczy, których nie znosiłam, typu rośliny czy jakieś systematyki, przyjmowałam, że muszę to zaliczyć, nie mając warunku.

  • Na medycynie były zajęcia, które bardziej lub mniej mnie interesowały, przedmioty kliniczne o których wiedziałam, że nigdy nie będę robiła z nich specjalizacji…

Ale zawsze wiedziała Pani, że będzie to dermatologia? Czy wynikło to z tak zwanego przypadku lub możliwości?

  • Zawsze fascynowało mnie piękno, uwielbiam malować, choć amatorsko. W czasie studiów marzyłam więc o chirurgii plastycznej, jednak zabiegi chirurgiczne okazały się dość traumatyczne. Z kolei dermatologia nie zachwyciła mnie na początku. Jednak po studiach odkryłam swoje powołanie, do Polski weszła medycyna estetyczna, połączenie nauki o skórze z możliwością wykonywania mało inwazyjnych, a spektakularnych zabiegów czyli dermatologia estetyczna – i to był strzał w dziesiątkę. Rozpoczęłam specjalizację z dermatologii , a również kursy z medycyny estetycznej, którą do Polski wprowadzał dr Andrzej Ignaciuk.

No tak, szczególnie że wtedy ta gałąź medycyny była w powijakach i w zasadzie niewiele się o niej mówiło w Polsce. Raczej się straszyło, zamiast pokazać, że to jest jednak troszeczkę inny świat. Nie mówię o momencie, kiedy weszła estetyka związana z tzw. kultem młodości.

  • Teraz dysponujemy nieporównywalnie większą gamą możliwości niż 20 lat temu, rozwinęły się różne metody. Wtedy paleta zabiegów medycyny estetycznej była bardzo uboga, szczególnie w Polsce. Natomiast rozpoczynając specjalizację z dermatologii, miałam już skończoną pierwszą szkołę z medycyny estetycznej, jaka była w ogóle w Polsce. Poczułam, że to moja przyszłość.
    Kobiety szukały zabiegów mało inwazyjnych, nie chirurgicznych, a dających spektakularne efekty odmładzające i na to postawiłam.

I zaczęło się od gabinetu czy od kooperacji z innymi lekarzami?

  • Zaczęło się od kooperacji. Pracowałam m.in w Instytutach dr Ireny Eris , w Viva Derm dr Walkiewicz Cyrańskiej.
Beauty derm 1024x680 - „Bo zwyciężyć mogą ci, którzy wierzą, że mogą” - rozmowa z dr Beatą Kociembą
Dr Beata Kociemba z zespołem Beauty Derm

A kiedy narodziła się myśl, że jednak wejdzie Pani w rolę przedsiębiorcy? I co na to wpłynęło?

  • Zainspirowali mnie rodzice, którzy zachęcali do stworzenia własnego gabinetu, ja również potrzebowałam samodzielności w działaniu, pełnej realizacji zawodowej i tylko pracując samodzielnie mogłam to osiągnąć.

Czyli potwierdza się tu teza, że wyniesione z domu wsparcie przekłada się później na sukces.

  • Dokładnie, zarówno wsparcie jak i inspiracja są bezcenne. I tak, w 2008 roku powstał Instytut Dermatologii Estetycznej i Laserowej Beauty Derm, początkowo przy ulicy Bukowińskiej, klinika szybko rozrastała się i w 2015 roku potrzebna była większa powierzchnia stąd nowa lokalizacja na ul. Domaniewskiej 22A.

Czy czuje Pani spełnienie?

  • Niewątpliwie realizuję się zawodowo i mogę powiedzieć, że jestem spełniona. Praca daje mi mnóstwo satysfakcji.

A trudności związane z prowadzeniem działalności?

  • Oczywiście czasem występują, zdecydowanie wolę być lekarzem niż managerem. Mogę mieć różnego rodzaju trudności, czy sytuacje stresowe, natomiast po dniu przyjmowania pacjentów zupełnie o nich nie pamiętam.

Stresowe? Mówimy o komunikacji czy o problemie związanym z samym leczeniem, podejściem pacjenta lub oczekiwaniami niewspółmiernymi do możliwości?

  • Te sytuacje zdarzają się rzadko. Czuję się nie tylko dermatologiem, ale i często również psychologiem . Zdarza się, że myślę o pacjentach w domu, nawet w nocy. Warto na wstępną rozmowę z pacjentem poświęcić dużo czasu, aby dokładnie zrozumieć oczekiwania i wyjaśnić wszystkie wątpliwości, to później procentuje wzajemnym zaufaniem i zadowoleniem. I tu właśnie podłoże specjalisty dermatologa jest mocno potrzebne.
    Proszę zwrócić uwagę na to, że wiele zabiegów jest teraz wykonywanych przez przedstawicieli innych zawodów, dlatego niezmiernie ważny jest wybór specjalisty, w ręce którego powierzamy nie tylko urodę, ale i własne zdrowie. Konsekwencje, przed którymi trzeba później ratować.

Społeczeństwo nie jest uświadomione na tyle, żeby np. nie kupować czegoś przez platformy sale, a potem przychodzić i prosić o zabieg?

  • Raz zdarzyła mi się taka sytuacja i wtedy oczywiście odmówiłam zabiegu.

Czyli z Pani perspektywy widać postęp w tej edukacji.

  • Zdecydowanie tak, choć wciąż zdarzają się pacjentki korzystające z zabiegów wykonywanych w gabinetach kosmetycznych.

O tym trzeba mówić, bo to jest zagrożenie.

  • Zabieg typu wstrzyknięcie kwasu hialuronowego z pozoru może wydawać się łatwy technicznie , natomiast znajomość anatomii, fizjologii pozwala na bezpieczne wykonanie iniekcji, choć powikłania mogą zdarzyć się każdemu. Pamiętajmy jednak, że lekarz potrafi sobie z nimi radzić i zastosować odpowiednie leczenie.

Pasja przerodziła się pracę. A jaką ma Pani odskocznię?

  • Tak na co dzień moją odskocznią jest taniec, zajęcia fitness, spacery, dobra literatura, film, podróże.

Sukces jest wtedy, kiedy dzieli się go z osobą bliską? Czy sukces ma się dla siebie?

  • Zdecydowanie lepiej smakuje z bliskimi osobami, rodziną , przyjaciółmi.

Czy „sukces to coś, czego przyjaciele ci nigdy nie wybaczą”?

  • Czy takich przyjaciół można wtedy nazwać przyjaciółmi? Chyba nie. Myślę, że osoby, które potrafią się ze mną cieszyć i radować z sukcesu, to są właśnie moi prawdziwi przyjaciele.
    Otaczamy się osobami pozytywnymi. Zdecydowanie tak, wzajemnie przekazujemy sobie pozytywną energię, która daje chęć do życia i satysfakcję.

No tak, ale często panuje takie przekonanie, że „tej to się udało”

  • Dużo pracy i trochę szczęścia to przepis na sukces.

Szczęściu trzeba pomóc, chociaż minimalnie. Czy przedsiębiorczość uwarunkowana jest płcią?

  • Myślę, że sytuacja kobiet i mężczyzn prowadzących przedsiębiorstwo jest bardzo zbliżona i wymaga podobnych predyspozycji. A my kobiety z natury jesteśmy bardziej wytrwałe.
    Niby nie ma znaczenia płeć, ale to my rodzimy dzieci i często się nimi opiekujemy.
    Osobiście spełniam się również jako mama i to też dodaje mi energii i motywacji do działania.

Trzy najważniejsze cechy kobiety sukcesu?

  • Na pewno systematyczność, o której Pani wspomniała. Z mojej perspektywy fascynacja tym co się robi, umiejętność przewidywania i kalkulowania.

A jakieś wady?

  • [śmiech] Myślę, że mam wady, jak każdy człowiek. O to trzeba zapytać moich bliskich. Potrafię być uparta.

Ale upartość to zarówno dobra, jak i zła cecha, różnie możemy ją interpretować. A jakie marzenia ma Pani jeszcze niespełnione?

  • W kwestii tych zawodowych dużo osiągnęłam. Rzeczywiście pojawiają się nowe wyzwania, nowe technologie, nowe zabiegi, które będę wdrażała. Na pewno moim marzeniem jest, by Beauty Derm było kliniką nowoczesną, miejscem o wspaniałej, ciepłej atmosferze, oferującą pacjentom najnowsze metody zabiegowe i technologiczne.

Ale też z misją?

  • Jednym z przejawów naszej misji są spotkania edukacyjne dla pacjentów, podczas których przybliżamy im nie tylko możliwości medycyny estetycznej, ale też poruszamy tematy zdrowia skóry, zachowań prozdrowotnych, właściwego odżywiania. Ogólne zdrowie, badanie znamion, właściwa dieta, właściwy styl życia, to, jak funkcjonujemy, ma niebagatelny wpływ na skórę. Realizujemy misję nauczania, uświadamiania, jak żyć, aby skóra pozostała zdrowa i piękna przez długie lata. A zdrowie równa się też młodość i uroda. Działanie na samą skórę nie jest wszystkim – jeśli nasz organizm źle funkcjonuje, jej wygląd nigdy nie będzie zadowalający. Natomiast jeśli organizm jest zdrowy, to widać to również na naszej skórze, w naszym wyglądzie. Stąd jestem również fanką witamin podawanych dożylnie i takie kuracje w Beauty Derm również realizujemy.

Pogoda ducha i optymizm to również cechy, które sprzyjają?

  • Tak. A przyjście na takie spotkanie, gdzie można wymienić swoje doświadczenia i porozmawiać z ekspertami oraz z osobami zainteresowanymi swoim zdrowiem i urodą, niewątpliwie wpływa też dobrze na psychikę.

Każdy kontakt poszerza nasze pole widzenia, a poza tym zawsze mogą się z tego narodzić ciekawe inicjatywy.

  • Tak, na kolejnych spotkaniach poruszymy tematy znamion, zmian skórnych łagodnych i groźnych, ochrony przeciwsłonecznej, tematy pielęgnacji skóry po lecie i szereg pomysłów, których na razie nie zdradzimy.Dziękuję za rozmowę
Wpis znaleziono dzięki:

- Dr Beata Kociemba

- Instytut Beauty Derm

- Klinika Medycyny Estetycznej