Witajcie.
Zbyt wiele szczegółów nie będę podawała, ale opowie Wam moją historię:
Jestem mężatką, mamy dziecko…ja studiuję, dlatego wyjezdzam co jakis czas w rodzinne strony-tam gdzie się wychowalam,,,
Niestety ostatnie dni spedzone tam są dla mnie katorgą…
Nie wie jak to się zaczęło, ale coraz czesciej mysle o mojej pierwszej milosci (ktora nie jest moj mąż, a chlopak z rodzinnej miejscowosci)
Spacerujac po miasteczku…wspominam nasze miejsca spotkania…mysle z zazdroscia o jego obecnej dziewczynie…wiem, że to jest chore…w końcu ja mam swoje życie, on swoje…ale przerastają mnie już te ciągłe myżli…czasem bardzo chce sie z nim spotkac, a czasem zastanawiam się „co ty glupia , przeciez masz meza” … ehhh … nie wiem co już postanowić …
może mi coż poradzicie….