- Ten temat ma 8 odpowiedzi, 4 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 18 lat, 10 miesięcy temu przez
kofana.
- AutorWpisy
- 17 lipca 2007 o 18:13 #1698
hej Kobitki!!!!
moja historia moze jest taka sama jak wasza ale miałam straszna potrzebe podzielenia sie z wami ta opowieżcia z mojego zycia…
Byłam strasznie zakochana nawet chyba bardziej od niego, bardziej mi zalezo niz jemu ale to mi nie przeszkadzalo…bylo cudownie z drobnymi minusami ale ja ich nie zauwazalam.az do pewnego momentu gdy wyjechalam z przyjaciolka do anglii oczywiscie do pracy na 4 miesiace rozlaka z moim chlopakiem byla dla mnie tragiczna calymi dnia bedac w anglii plakalam z tesknoty za nim on tez mowil ze teskni ale nie bardzo mi dal to odczuc no juz taki jest malo wylewny jezeli chodzi o uczucia:( ale ja go takiego tolerowalam…w anglii poznalysmy dwoch super chlopakow ja oczywiscie od razu mowilam ze jestem zajeta wiec tylko relacje kumplowskie zostaly ale bylo bardzo milo moja przyjkaciolka miala maly romasik z jednym z nich wiec sila rzeczy z tym drugim duzo czasu spedzalam bo to byli bracia wiec wszytsko razem robili:) bardzo sie zaprzyjaznilam z nim, pewnego razu bylysmy razem we czworke na imprezie i nie wiem jak sie to stalo ale sie pocalowalismy, nastepnego dnia wszytsko bylo ok on wiedzial ze mam chlopaka wiec potraktowal to jako cos chwilowego nasze relacje robily sie coraz glebsze zwerzalismy sie sobie naprawde czulam ze mam w nim przyjaciela.gdy wrocilam do Polski jakos dziwnie bylo mialam wyrzuty sumienia ze tak zrobilam majac chlopaka calowalam sie z innym:( od powrotu z anglii zaczelo sie psuc miedzy mna a moim chlopakiem, moze nie dokonca bo po 3 miesiaca oswiadczyl mi sie ale wiem ze te oswiadczyny byly tylko jakims pretekstem bo wiedzial ze mam kontakt i to bardzo dobry z tym chlopakiem z anglii i byl poprostu zazdrosny i czul zagrozenie ja oczywiscie przyjaelam zareczyny…aha nie powiedzialam najwazniejszego pare dni przed zareczynami dostalam wiadomosc od tego kolegi z angli ze jestem bardzo fajna dziewczyna, wyjatkowa i ze sie we mnie zakochal ojjeje mnie to juz calkiem rozwalilo serce mi zaczelo mocniej bic…pare dni pozniej byly te zareczyny ale nie moglam odmowic bo jak by to wygladalo…nie byalam pewna….ten kolega z anglii wiedzial ze mam chlopaka a pozniej juz narzeczonego ale wciaz mielismy kontakt.moje uczucia zaczeylo dosyc w szybki tepie rosnac w kierunku tego kolegi z anglii.Zaczelam sie z moim narzeczonym bardzo klocic nie potrafilismy ze soba rozmawoac i tak jest do teraz juz ciagnie sie to 3 miesiace boje sie z narzeczonym zerwac zareczyny bo co powiedzia inny rodzina znajomi???:(ale wiem ze juz chyba nic nie czuje do tego faceta nie potrafi zaspokoic moich oczekiwan naprawde nie sa to jakies wygorowane oczekiwania takie zwylke obawiazki facetowe typu ze chce sie czuc przy nim bezpiecznie chce byc przez niego doceniana. a tak nie jest. wszyscy juz wczesniej mi nowili zobacz jak on cie traktuje a ja tego nie zauwazalam..na dodatek tego wszytskiego chyba sie zakochalam w tym koledze z anglii ciagle o nim mysle, gdy rozmawiamy przez telefon serce balo co mi nie wyskoczy takie bardzo pozytywne uczucie.od miesiaca nie odzywamay sie do siebie bo stwrdzilismy ze obydowje sie ranimy ze jak uriwemy kontak bedzie lepiej ale nie jest ,jest jeszcze gorzej.. ja nie potrafie zapomniec o nim ….co mam robic????
czekam na jakiekolwiek komentarze moga byc i krytyczne choc chcialabym jakies porady bo naprawde nie wiem co robic i jest ze mna zle17 lipca 2007 o 18:26 #71049żyjesz dla otoczenia czy dla siebie? a jak on to widzi ? nie bierz żlubu bo co rodzina powie… moim zdaniem powinnaż zostać sam na sam z SOBą i może wtedy czegos sie dowiesz 🙂
17 lipca 2007 o 18:38 #71050mielismy powazna rozmowe ale nic nie dala moim zdaniem poprostu to jest udawany zwiazek on sie wogole nie stara zeby bylo lepiej!taka wegetacja tak to czuje!!!napisalam mu maila bo czasem trudno powiedziec komus cos prosto w twarz ale on oczywiscie rzadnej reakcji, rzadnej odpwoiedzi!!!!!
pewnie masz racje zeby zostac z sama soba ale najgorsze bedzie to rozsatnie……….
dzieki za tak szybko odpowiedziec
Pozdrawiam cieplo17 lipca 2007 o 18:44 #71051oj nie wątpię ze będzie… ale najpierw sie zastanów czego ty chcesz..
17 lipca 2007 o 18:48 #71052chce byc szczesliwa i chce kochac i byc kochana……..
w tym momencie tak nie jest i nie czuje sie sczzesliwa i kochana:(17 lipca 2007 o 18:49 #71053Jeżeli nie chcesz być do końca z tym chłopakiem, który Ci się ożwiadczył, to zerwij ożwiadczyny. Wiem, że to na pewno trudne, ale jeżli nie umiesz z nim wprost pogadać i powiedzieć, że się zakochałaż w innym, to sprowokuj poważną kłótnię i wtedy zerwij. Pretekst się zawsze znajdzie. Wtedy nikt Ci nie będzie zarzucał, że miałaż takiego wspaniałego faceta, a go zostawiłaż. Tak już w życiu jest, że o miłożć zawsze trzeba dbać, a widocznie ten chłopak przestał to robić, inny zrobił to lepiej, więc nie zastanawiaj się, tylko wez tego, z którym się lepiej rozumiesz. Pozdrawiam!
17 lipca 2007 o 18:52 #71054dzieki Manora za te słowa!!!!!!!!!!!!
19 lipca 2007 o 13:41 #71055Skoro to co łaczyło Cie z obecnym facetem wygasło, skoro sie wciąż kłócicie i sie nie układa, skoro czujesz sie jak w potrzasku, skoro – jak mówisz, nie potrafisz zapomnieć, skoro tęsknisz, skoro sie zakochałaż… to zrywaj zaręczyny i nie oglądaj sie na innych..To przecież Twoje życie – nikt go za Ciebie nie przeżyje. To Ty – a nie rodzice, ciocie, babcie itp., będziesz w razie co „użerać” się z facetem, którego nie kochasz – jeżeli sie pobierzecie..
Oczywiscie nikt nie da Ci gwarancji na to , że z tamtym chłopakiem z Angli wszystko ułozy sie pomyslnie..
Ale….jak to mówią.. „lepiej żałować, że sie coż zrobiło, niż tego, że sie czegoż nie zrobiło” 😉20 lipca 2007 o 11:25 #71056Jestesmy bo powaznej rozmowie, wygladało to tak ze ja gadalam a on slychal i przytakiwal ale chyba byl w szoku ze postawilam na tak drastyczny krok jak rozstanie widzialam w jego oczach przerazenie…powiedzialam mu ze czuje sie nieszczesliwa w naszym zwiazku a on na to ze on tez…ale przeciez samo sie to nie zmieni trzeba tego chciec i zmeiniac to, nie potrafil ze mna gadac co tak mu naprawde lezy na sercu a ja nie bede sie domyslac co on tam w tej glowie sobie mysli no niestety to juz taki typ ze jest bardzo zamkniety w sobie:(
Jest mi cholernie ciezko……cała noc przeplakalam…bijac sie z myslalmi czy dobrze robie…bylismy ze soba 3,5 roku(nie mieszkalismy razem)….boje sie co bedzie dalej….myslalm ze to bedzie łatwiejsze…
a wiecie co mnie jeszcze zaskoczylo to ze on wogole nie walczy o mnie, mysllam ze powie ze powinnismy to wszystko jeszcze raz przemyslec, ze moze sie zmieni ale on cyba neichche sie zmeiniac….
oj dziewuszki naprawde mi teraz jest zle…..ale czas zaleczy rany napewno…..
p.s.dzis sie spotykamy zeby oddac sobie rzeczy i oczywiscie piercionek zareczynowy tez mu oddam.pozdrawiam Was
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

