Bardziej niż na ładną etykietę patrzałabym na skład. Mojego syna uczulały te wszystkie „bajkowe” kosmetyki. Przy córce jednak byłam już mądrzejsza i byle czego nie kupowałam, nieważne jak ładnie wyglądało 😉 No i jeśli o kosmetyki do malowania chodzi, to jak najbardziej bezbarwny błyszczyk, jak Julcia mówi, tibu kids ma fajne, bez cukru, więc nawet dziecko zlizuje to nie naje się cukru 😉 Poza tym np. mają też cienie do powiek o zapachu waty cukrowej i lakiery do paznokci zmywalne wodą, a wyglądają jak prawdziwe
