Witam. Mam wspaniałego, najlepszego pod słońcem przyjaciela. Jest on naprawdę cudownym facetem. Ma 25 lat, skończył studia, ma dobrą pracą, jest opiekuńczy, potrafi się dobrze bawić, jest zabawny. Jedyne czego mu brakuje, to kobieta. Był w związku przez ponad 4 lata. Niestety nie udało się. On tego jednak nie żałuje. Jest szczężliwy bez niej. Jednak, minęły już ponad dwa lata, a on nie ma motywacji i chęci poznania jakiejż miłej dziewczyny/kobiety. Poza mną przyjaźni się jeszcze z dwiema moimi przyjaciółkami. Kiedyż obie mu się podobały. Nic między nimi nie wyszło, mimo że bardzo się starał, więc teraz się przyjaźnią. Problem polega na tym, że chciałybyż,my żeby się zakochał. On tymczasem opiekuje się nami. Rozmawiam z nim godzinami codziennie i próbuję go zmotywować. On jednak woli posiedzieć z przyjaciółkami i przeżywać ich problemy, zamiast wziąć się do roboty i korzystać z życia. Potrzebuję opini na ten temat, bo czuję się coraz bardziej bezsilna. Co myslicie? Jak go zmotywować? Co powinien zrobić on sam?