to ja może po tym^ neurotycznym zalewie angielszczyzny przytoczę po prostu >
wiersz tygodnia (całkiem po polsku. dlaczego nie 😆 ? :
OSTATECZNOśĆ
Dobijcie mnie. Ja nie chcę trwać w wiecznożci.
Ja nawet przebaczam Bogu potwornożć tego pomysłu
nie wiem jak wiele złego zmieżcić się może na pokracznych dachach
które czuje się kuląc na poddaszu. wieje wiatr. przewiewa chusty trzymane za oknem
okradamy żwiat z najjażniejszych kolorów. zamykamy w brudnych zieleniach
jakby dziż miał być koniec przy ostatnim łyku grain whisky
ty układasz się na idealnie płaskim materacu a ja nienawidzę jak trwa to aż tyle
to czekanie palcami udarzającymi w blat. liczeniami przygażnięć
nieżwiadomej żarówki.
trzeba poczekać. mówisz. szósty dzień. może dziż wreszcie popuszczasz papierowe boeingi
a ja napiszę na nich list że na nic nie czekam. tuż przed domem. na trawniku
wyjdziesz i powiesz że to tu się kiedyż skończy. że nie będzie niczego innego
warto też przeczytać: