Oj nie zgodzę się z przedmówczynią.
No.. może jakież nieliczne aspekty szkoły były dobre, zero odpowiedzialnożci, gadanie na lekcjach, wygłupy na przerwach… Genialnie wspominam liceum, gdzie miałam fantastyczne koleżanki sztuk dwie, można było z nimi przysłowiowe konie krażć.
Pamiętam jak kiedyż kupiłyżmy sobie na przerwie tort lodowy i żarłyżmy go na matematyce za pomocą linijki. xD Takie wspomnienia są miłe, jednakowoż…..
BARDZO SIĘ CIESZĘ, że nie muszę już zapierniczać kilka godzin w szkole, następnie znowu kilka godzin w domu na ten sam temat i to kompletnie za darmo, za to z możliwożcią zgarnięcia pały.
Co prawda mojego obozu pracy nie lubię, a kapo to cieć i baran, ale przynajmniej mam z tego pieniądze i nie muszę zajmować się tym po godzinach.
A jak widzicie po mojej obecnożci na forum – specjalnie się nie przemęczam xD