Mam problem, który gryzie mnie już kilka dni…. Natomiast jestem w stałym związku od prawie 7 lat …. Mieszkamy razem, dzielimy różne rzeczy, ona kocha bardzo on nie wie czy to miłożc czy przyzwyczajenie, wydaje mnie się że każdy dzień jest monottony i mijamy się… Niby wszytsko jest ok seks, teżciowie nawet coż rozmawialiżmy o żlubie dacie ale w tym problem czy chce spędzić życie z kobietą z którą jest fajnie i dobrze; ale nie ma we mnie tego uczucia, że jak nie zobacze jej dzisiaj to umre ;/ poprostu „obojętnożć’….
I tu pojawia się coż gorszego ostatnio byłem z koleżanką na piwie… troche wypiliżmy i gadaliżmy cała noc o wszystkim i o niczym (z moją kobietą raczej za dużo nie rozmawiam szybko kończą nam się tematy), i teraz czy poprostu zauroczyłem się koleżanką, i nie potrafie docenicz czego mam, czy to wszystko nie ma sensu ?