- Ten temat ma 18 odpowiedzi, 7 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 18 lat, 6 miesięcy temu przez
MIECZ-NICK.
- AutorWpisy
- 28 listopada 2007 o 15:30 #2728
Jestesmy ponad 2 lata po slubie, mamy dwie coreczki. Ja pracuję, moja żona wychowuje małe w domu. Starsza ma 28 miesiecy, mlodsza lekko ponad rok.
Jestem załamany 🙁 Cos zlego dzieje sie z moja zona. Wiem, ze jest jej ciezko, bardzo malo ma czasu dla siebie, siedzi zamknieta w czterech scianach z dziewczynkami, ktore w tym wieku daja juz popalic, rzadko wychodzi. Na pewno jest jej ciezko. Moze przez to sie zmienila. Stala sie bardzo zaborcza i zazdrosna, nie moge tak naprawde w nic sie zaangazowac, bo od razu dostane komunikat, że wszystko jest dla mnie wazniejsze niz rodzina. Z wielu rzeczy, zainteresowan na przestrzeni tych dwoch lat zrezygnowałem. Między burzami były chwile spokoju i wtedy było pięknie.
Niestety nie moze byc pieknie cały czas. Jestem typem człowieka, który kiedy się czyms zainteresuje to wpada w dany temat dogłębnie, badam go do bólu i moja głowa jest nim wypełniona. A to bardzo nie podoba się mojej żonie. Staje się wtedy nerwowa, robi z siebie strasznie osamotnioną i nieszczęsliwą osobę – to mnie boli, nie lubię jej w takim stanie widzieć. Z drugiej strony mam bardzo silne poczucie własnej wolnosci i to mnie tez dobija. Jak wspomnialem przez ostatnie lata zrezygnowalem z wielu rzeczy, ktorych nie moglem robic razem z nia, zrezygnowalem, żeby mieć spokój i spokój miałem.
Parę miesięcy temu zainteresowałem się tematem pomocy zwierzętom, niedawno wstąpiłem nawet do zorganizowanej grupy, która taką pomoc niesie. Od razu moja żona zaczęła mnie atakować: „że lepiej rozmawia się z nimi, niż ze mną” „idź sobie do nich” itd, chciałem ją też wciągnąć w to rodowisko. Nie wyszło tak jak miało być, zwykła sytuacja, pojawilimy się razem, ze mną rozmawiali z nią nie, no tak wyszło – rozmowa była krótka. Chwilę później żona stwierdziła, że ją olałem i to przy ludziach, że wziąłem ją tylko z łaski, itd… Po przyjsciu do domu nie odzywala sie do mnie, zadne przepraszam i tlumaczenia nie dawaly efektu, milczala dwa dni.
Wczoraj zrobiłem straszny błąd. Pierwszy raz w życiu swiadomie ja oklamalem. Byłem umówiony na akcję pomocy dla zwierzat ze znajomymi, zadzwonilem do zony i powiedzialem, ze zostaje dluzej w pracy. Myslalem, że juz jej przechodzi i nie chcialem mowic, ze mam spotkanie ze znajomymi. Chcialem zeby było dobrze – ale dobrymi chęciami… wiadomo co… Dowiedziala sie, ze bylem gdzie indziej.
Jest na mnie totalnie zla, mowi, ze sie na mnie zawiodla i stracila zaufanie. Nie chce ze mna rozmawiac, nie przyjmuje zadnych przeprosic, mowi, ze wpedzam ja w chorobe psychiczna, ze jej nie szanuje, ze wole innych niż ją. Najgorsze dla mnie jest to, ze nie moge z nia porozmawiac normalnie – mowi, ze jestem cham i klamca, ze nie chce ze mna rozmawiac. Mowi, ze powinienem ją wspierac a ja ją niszczę psychicznie. To co zrobilem wczoraj bylo zle – przyznalem sie przed nia, niestey ona tkwii w swoim bólu, wiem, że nigdy mi tego nie zapomni i będzie mi zawsze wypominać, wiem, że prawdopodobnie przyjdzie mi zrezygnować z kolejnej rzeczy w jaką się zaangażowałem. Może to mnie nie martwii, ale za to myslę o przyszłosci – jezeli ona taka będzie to nie uda nam sie wspólne życie.
Ja wiem, że ona ma ciężko.
Proszę pogadajcie ze mną, wiem, że napsiałem bardzo chaotycznie, może Wasze pytania rozjanią sytuację i dadzą mi cos czego będę mógł się złapać.
28 listopada 2007 o 15:44 #97304powiem tak…ladowanie sie w pieluchy rok po roku, bez chwili wytchnienia, bez mozliwosci powrotu do pracy, zainteresowan, znajomych na pewno zbyt pozytywnego wplywu na kobieca psychike nie ma. na moja by nie mialo.
to byla swiadoma decyzja czy tak po prostu sie zdarzylo?
osobiscie nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.porozmawiaj z zona. to podstawa. oddajcie dzieciaki na przechowanie rodzicom, wyjedzcie na weekend, zrobcie razem cos fajnego. pokaz jej, ze nadal jest twoja kobieta. nie tylko maszynka do zmieniania pieluch czy podgrzewania mleka.
28 listopada 2007 o 15:54 #97305@parvati wrote:
powiem tak…ladowanie sie w pieluchy rok po roku, bez chwili wytchnienia, bez mozliwosci powrotu do pracy, zainteresowan, znajomych na pewno zbyt pozytywnego wplywu na kobieca psychike nie ma. na moja by nie mialo.
to byla swiadoma decyzja czy tak po prostu sie zdarzylo?
osobiscie nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.to nie była wpadka, choć nie wiem czy mogę w pełni odpowiedzialnie powiedzieć, że swiadoma decyzja – nie przemyslelismy wszystkiego. Teraz żona ma przesrane, ja to wiem. Znajomi ja odiwedzaja, tez staram sie zeby ona wychodzila, zostaje z małymi, ale i tak dzien w dzien spedza ponad 10 godzin sama, przychodze z pracy, zakupy, zajmujemy sie malymi, kladziemy je spac i sami jestesmy zmeczeni. Czasami uda sie obejrzec jakis film
@parvati wrote:
porozmawiaj z zona. to podstawa. oddajcie dzieciaki na przechowanie rodzicom, wyjedzcie na weekend, zrobcie razem cos fajnego. pokaz jej, ze nadal jest twoja kobieta. nie tylko maszynka do zmieniania pieluch czy podgrzewania mleka.
ok, ok – ale powiedz co lepiej zrobic w tej sytuacji, ktora jest teraz. Przeczekac? Ona nie chce ze mna rozmawiac, jak wyminimy zdania to jest to po prostu wyrzucanie żalu przez nią. Ja tak bardzo chcę żeby było dobrze, a nie wiem co mogę zrobić. Później wrzucę parę cytatów z komunikatora, może lepiej zobrazują sytuację.
28 listopada 2007 o 16:03 #97306Przecież urlop macierzyński nie będzie wiecznie trwał. Twoja żona- jak mniemam pracowała, dlatego teraz jej tego bardzo brakuje. Moim zdaniem, powinieneż odciążyć żonę w obowiązkach i nie pokazywać, że co to nie Ty. To są w końcu Wasze dzieci! Dlaczego ona musiała zrezygnować z czegoż co lubi, pożwięcić swoje zainteresowania, kosztem dzieci? A Ty możesz robić wszystko, czym się interesowałeż. To jest niesprawiedliwe. I pamiętaj- nigdy nie okłamuj kobiety. Wstrzymaj się z różnymi akcjami, poczekaj aż żonie przejdzie i licz się z jej zdaniem.
28 listopada 2007 o 16:21 #97307@Manora wrote:
Przecież urlop macierzyński nie będzie wiecznie trwał. Twoja żona- jak mniemam pracowała, dlatego teraz jej tego bardzo brakuje. Moim zdaniem, powinieneż odciążyć żonę w obowiązkach i nie pokazywać, że co to nie Ty. To są w końcu Wasze dzieci! Dlaczego ona musiała zrezygnować z czegoż co lubi, pożwięcić swoje zainteresowania, kosztem dzieci? A Ty możesz robić wszystko, czym się interesowałeż. To jest niesprawiedliwe. I pamiętaj- nigdy nie okłamuj kobiety. Wstrzymaj się z różnymi akcjami, poczekaj aż żonie przejdzie i licz się z jej zdaniem.
żona wczesniej nie pracowała. Ja z chęcią zmieniłbym się z nią rolą, czyli zostałbym w domu kiedy ona mogłaby pracowac. Nie jest na urlopie macierzyńskim.
Co do zainteresowań. Ja mam ich wiele, ona nie przejawia żadnych, próbuję ja wciągnąć w swoje i z miernym skutkiem, kiedy widzi moje zaangażowanie, wycofuje się, czego efektem jest porzucenie przeze mnie danego zainteresowania.
Okłamałem fakt. Żałuję. Choć pewnie byłoby tak samo gdybym powiedział prawdę gdzie idę. Mogłem nie isć i kolejny raz zrezygnować z ważnej dla siebie rzeczy.
Problem jest w tym, że moja żona jest bardzo zamknięta w sobie, nie potrafi mówić o tym czego potrzebuje, co by chciała – a swoje problemy trzyma w sobie, widzę że to ją niszczy… nie mogę pomóc, bo nie rozmawia ze mną. Rozmowa ze mną w takiej sytuacji to plucie jadem. Bardzo mnie to boli, chciałbym normalnie porozmawiać o problemach.
Kurde, może jakas poradnia, nie wiem 🙁
Na razie czekam.
28 listopada 2007 o 16:27 #97308jak mogles zatem ozenic sie z kobieta, ktora niczym sie nie interesuje?
28 listopada 2007 o 16:34 #97309@parvati wrote:
jak mogles zatem ozenic sie z kobieta, ktora niczym sie nie interesuje?
Lubi teatr, interesuje się polityką, lubi oglądać filmy Lyncha, słuchać Hey-a, kocha zwierzęta. Pisząc nie interesuje się miałem na mysli, że nie wykonuje żadnych czynnosci, które mogłyby wskazywac na to, że aktualnie chce się tym zajmować. Nie wiem jak to powiedzieć. No z powyższej listy, którą wypisałem to namiętnie ogląda wiadomoci polityczne i programy publicystyczne. Może wszelkie stępienie tych zainsteresowań spowodowała koniecznosć opieki nad dziewczynkami, może przez to jest w złej formie psychicznej i nic jej się nie chce. Nie wiem, nie mówi mi tego.
Ożeniłem się z nią bo jest piękna, choć teraz mówi, że mi się nie podoba.
Ożeniłem się z nią bo wiem, że jest inteligentna, a mówi teraz, że wie, że uważam ją za głupią.
Ożeniłem się z nią bo czułem się z nią dobrze i chciałem aby tak zostało.
Sama mówi, że stała się taka jaka jest bo miała trudną przeszłosć. Mówi też, że nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach, ale bez tej rozmowy się gubimy – nie chcę aby tak było.
28 listopada 2007 o 16:46 #97310Interesować się czymż, to znaczy pogłębiać swoją wiedzę w jakiejż dziedzinie. Trzeba czytać, trzeba gdzież wychodzić, uaktywnić to zainteresowanie. Nie wystarczy tylko słuchanie wiadomożci czy obrad sejmu…
To już chyba tak zostanie, skoro Twoja żona chciała pracować w domu, to będzie trudno coż zmienić. Powinna sobie znalezc jakież inne zajęcie jak dzieci podrosną, bo inaczej czarno to widzę.28 listopada 2007 o 16:54 #97311ja tam bym sie nie posuwala do czarnowidzenia.
to, ze ktos postanowil zostac w domu po urodzeniu dzieci to jego sprawa. i nie tobie to oceniac.
28 listopada 2007 o 17:02 #97312@parvati wrote:
ja tam bym sie nie posuwala do czarnowidzenia.
to, ze ktos postanowil zostac w domu po urodzeniu dzieci to jego sprawa. i nie tobie to oceniac.
ona chce isć do pracy. Na razie nie może, bo twierdzi, że obcej osobie (opiekunce) małych nie zostawi. Rozmawiałem dzisiaj z mamą i zgodziła się na opiekę nad dziewczynkami, na razie na pół etatu – czyli żona mogłaby isć. Chciałem jej to powiedzieć dzisiaj, ale nie udało mi się.
Czekam dalej.
28 listopada 2007 o 17:04 #97313czemu sie nie udalo?
moj drogi…jesli nie umiesz pogadac z wlasna zona, to nikt ci nie pomoze.
28 listopada 2007 o 17:14 #97314@parvati wrote:
czemu sie nie udalo?
moj drogi…jesli nie umiesz pogadac z wlasna zona, to nikt ci nie pomoze.
no masz rację i ten własnie fakt zaczyna mnie przerażać.
Próbowałem wszystkich form porozumienia, od prosby, poprzez stanowcze postawienie sprawy, płacz do krzyku. Nic nie skutkuje. Może poczekam, może teraz jest w szoku.
Dlaczego nie wyszło – bo dostałem odpowiedź, nic od Ciebie nie chcę, to nie jest takie proste. Na moje zapytanie co nie jest proste, była odpowiedź Ty nic nie rozumiesz…. i tak w kółko 🙁
wezmę na wstrzymanie chyba.
28 listopada 2007 o 17:34 #97315Hmmm… a jak było przed żlubem?przed urodzeniem dzieci?? Jakoż cięzko mi uwierzyć,że zachowanie Twojej żony tak nagle się mieniło… Ona chyba wychodzi z założenia,że jeżli sama siedzi w domu i opiekuje się dziećmi,to Ty masz podzielać jej los.Bardzo błędne i egozistyczne podejżcie.Rozumiem,że trudno jej musi być w takiej sytuacji,sama nie wiem jak ja bym się odnalazła,ale na pewno nie doprowadziłabym do sytuacji,że siedzę sama w domu i użalam się nad swym losem.Jest wiele możliwożci,a jeżli nie uda wam się dojsć do kompromisu,a raczej jeżli Twoja żona nie pójdzie na kompromis,to może Wam być naprawdę bardzo cięzko razem.Dlatego postaraj się walczyć o swoje prawa,bo nie może być tak,że to Ty ciągle ustępujesz.A może razem poszukajscie sobie jakiż zainteresowań?Dziadkowie na pewno zajmą sie wnuczkami dwa razy w tygodniu.Może więc kursik tańca jakiż,albo coż??Jest wiele możliwożci.
W obecnej sytuacji musisz wyjasnić żonie powody swojego małego oszustwa.Porozmawiaj z nią i zabierz do kina np.No i nie pozwól sie zdominować,pamiętaj,że partnerski związek to sztuka kompromisów 🙂28 listopada 2007 o 17:38 #97316wiecie co – trzymajcie za mnie kciuki 🙂
Jadę do domu.
28 listopada 2007 o 17:52 #97317A jak się ona może czuć jak Ty masz pracę, hobby, a ona pieluchy, Trochę zrozumienia. A potem ją okłamujesz, musi jej być bardzo źle i martwi się, że przestanie Ci się podobać, że ona będzie nudna, a inni ciekawi.
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

