- AutorOdp.
- 17 sierpnia 2007 at 11:59
Jest mi ciężko. Uważałam,że już potrafię bez niego żyć, że będę zwracała uwagę na innych facetów. I tak robić próbowałam,ale to się nie da. Zmęczyły mnie spotkania z innymi,bo ciągle mam nadzieję,że może jednak, że może kiedyż , że warto poczekać….
Potrafimy ze sobą rozmawiać normalnie, ale tylko pod warunkeim, jeżli zapewnie go, że ja już nie będę próbowała ratowac tego co za nami.
Nie mogę mu napisać, że go kocham i tęsknię, bo wtedy się do mnie nie odzywa…..Nie wiem co mam robic.Wiem,że tracę jego miłożć….
17 sierpnia 2007 at 14:47Venus, wiesz już, że możesz tylko czekać. Czas leczy rany (albo też przyzwyczaja nas do bólu, którego później nie czujemy).
Najlepiej spróbować zerwać z nim całkowicie kontakt, jeżli nie możecie być razem.
Wiem jak Ci ciężko, bo też cierpiałam z powodu spotykania się i kontaktowania z facetem, którego kochałam, na innej stopie.
Czekałam długo, ale doczekałam się, już nie boli.17 sierpnia 2007 at 15:25Najlepiej zrobisz jeżli nie będziesz niczego rozpamiętywać… Z czasem wszystko się ułozy a Ty będziesz gotowa na nowy związek.Rozumiem Cie,bo ciągle jeszcze jestem na etapie kiedy z nienacka mi sie cos przypomni i bardzo boli… ale trzeba z tym walczyć.Będzie cholernie ciężko,ale dasz radę.Samotnożć nie jest wcale taka okropna na jaka wygląda 🙂 A Ty zrób cos dla siebie,zajmi się czymż żeby o nim nie myslec.Głowa do góry
17 sierpnia 2007 at 16:00„Zajmij sie czyms aby o nim nie myslec”’samotnosc nie jest taka zla” Owszem jest zla, jesli nawet przyjaciol sie n ie ma. Nie mam z kim wyjsc itd. Siedze jak ten stróż w Boże Ciało w domu i do kogo nawet odezwać się nie mam…
Może ,gdybym miała przyjaciół, miała z kim wychodzic, predzej bym zapomniała.17 sierpnia 2007 at 16:25To trochę zmienia postać rzeczy…
Ale jakież koleżanki na pewno masz,znajomych z którymi warto się spotkać… Zapisz się najakiż kurs,na siłownię,na jogę… sama nie wiem.Ważne jest byż włażnie nie siedziała w domu i nie patrzyła w żcianę,powtarzając sobie jak bardzo jesteż nieszczężliwa.Na złamane serce nie ma konkretnej recepty,kazdy radzi sobie z tym na swój sposób,ale tu najlepszym lekarstwem będzie czas… tylko,że niewarto go marnować na zmartwienia 🙂17 sierpnia 2007 at 17:06[usunięto_link] wrote:
Zapisz się najakiż kurs,na siłownię,na jogę… sama nie wiem.Ważne jest byż włażnie nie siedziała w domu i nie patrzyła w żcianę,powtarzając sobie jak bardzo jesteż nieszczężliwa.
Sprobuj zrobic dokładnie tak jak radzi WarnGirl.. 😉
Ja „po” przez kilka miesiecy użalałam sie nad sobą. Ale ile można… 😕 Zdawałam sobie sprawe z tego, że jeżli się odizoluje od swiata to i przyjaciele nic nie pomogą.. 😕 Zapisałam sie na aerobic, później także na organizowany przez miasto specjalnie dla kobiet kurs z elementami samoobrony…no i przede wszystkim nie stroniłam od żwiata…
Poznałam dzieki temu wielu nowych fajnych ludzi…z którymi do dzis utrzymuje kontakt 🙂Nadala bywa tak, że boli….bardzo boli, ale cóż…”nie warto marnowac czasu na zamartwianie”
p.s.
Zapomnialabym…
Obcasy to równiez miejsce do którego trafiłam szukając…recepty 😉
I jakos tak się złożyło, że tu zostałam… 😀17 sierpnia 2007 at 17:48ja tu trafiłem sprzedając biżuterie , ale jak mnie
olała tak jedna ,,*(&*@!#*E@*)(@@)” to też zaczołem
czężciej tu przesiadywać i bardzo mi parę dziewcząt użwiadomiło
co powinienem dalej myleć , a nie się dołowac .
TO MINIE ……od Ciebie zależy jak szybko
17 sierpnia 2007 at 18:32Zapomnij o nim, znajdz innego. Na starą miłożć najlepsza jest nowa. Chociaż ja nie wiem jaki musiałby być mój przyszły chłopak, ten jest prawie idealny. Pod względem intelektualnym, mądrzejszego nie znajdę, po prostu nie ma szans. Szukałabym bardziej opiekuńczego.
Postaraj się zrobić podobnie, nie szukaj chłopaka, który w jakimż stopniu będzie przypominał Twojego ex, znajdz takiego, który ma uwidocznione te cechy pozytywne, których Twój były nie miał. Powodzenia!!!17 sierpnia 2007 at 20:24Widzialam go dzisiaj… zupelnie przypadkiem. Widzialam jego usmiech na twarzy kiedy mnie zobaczyl.Porozmawialismy chwilke.Tak o wszystkim i o niczym. Lepiej mi sie zrobilo,bo wiem,ze mimo wszystko mnie lubi…
17 sierpnia 2007 at 21:21dlaczego masz poczucie winy???
18 sierpnia 2007 at 07:09poczucie winy? bo…
bo widocznie cos ze mna bylo nie tak ze mnie zostawil
musialam go denerwowac,
przestalam mu sie podobac,
byc moze nie chcialby mnie juz znac,a mimo wszystko jest miły.18 sierpnia 2007 at 07:33🙂 coż Ci powiem , – SZANUJ SIĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mysle że masz nie więcej niż 19-20 lat , czyli wszystko przed Tobą
spraw żeby czołgał sie przed Toba prosząc o wybaczenie, a potem
go olej , nie warto robić z siebie sierotki …..
zacznij od tego , że rozpowiedz wszystkim waszym znajomym
jaki to jest chujowy w łóżku , tak zeby sie dowiedział ….
potem zrób sie na bustwo i poumawiaj sie przez jakiż czas z
jego najlepszym kumplem …
wim co mówie …wierz mi 🙂
18 sierpnia 2007 at 15:40Nie. To nie lezy w mojej naturze.Ja nie jestem wscibska i zycze mu jak najlepiej,a po cichutku marze,ze moze,moze jeszcze nam sie uda byc razem….
Jutro mamy „przyjacielskie” spotkanie, bo nie chcemy – przynajmniej ja o to walcze – stracic kontaktu.
18 sierpnia 2007 at 16:56[usunięto_link] wrote:
poczucie winy? bo…
bo widocznie cos ze mna bylo nie tak ze mnie zostawil
musialam go denerwowac,
przestalam mu sie podobac,
byc moze nie chcialby mnie juz znac,a mimo wszystko jest miły.Tu nie chodzi o to,że z Tobą jest coż nie tak,nie mysl tak nawet!Czasem po prostu uczucie się wypala,niknie,przestaje istnieć…On Cie przestał kochać i w tym jest problem,a nie w Tobie!
19 sierpnia 2007 at 07:30Kiedy On twierdzi,ze nadal mnie kocha. Jak mozna przestac kochac z dnia na dzien?
- AutorOdp.