- Ten temat ma 30 odpowiedzi, 23 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 16 lat, 10 miesięcy temu przez
kocur1507.
- AutorWpisy
- 1 lipca 2009 o 07:25 #151636
Ja i moj A. mamy oboje wybuchowy temperament. Tak, zdarzyło nam się „poszarpać”.
1 lipca 2009 o 10:20 #151637no nie wyobrażam sobie nawet tego! to jest totalne poniewieranie. dziwie sie kobietom, ktore zostają z brutalami. zal mi tych, ktore uwazaja ze nie maja innego wyjscia. zawsze jest wyjscie
1 lipca 2009 o 11:32 #151638tam, gdzie jest przemoc, tam nie ma milosci.
1 lipca 2009 o 11:55 #151639podpisuję się pod wypowiedzią parvati.
nie zdarzyło się, a nawet gdyby to mnie spotkało to na pewno byłby to pierwszy i ostatni raz od tej że osoby.
1 lipca 2009 o 20:22 #151640@parvati wrote:
tam, gdzie jest przemoc, tam nie ma milosci.
pierdolenie o szopenie. trzeba być idiotą, żeby twierdzić, że jest jedna nieugięta definicja miłożci. Każda miłożć zależy od charakteru jej posiadacza. Dla każdego miłożć znaczy co innego i należy zdawac sobie sprawę z tego, że to co dla mnie jest miłożcią dla innych nie musi tym być.
1 lipca 2009 o 20:26 #151641Gdzież słyszałam takie hasło „Miłożć jest radosna”. Niby prawda. Ale nie można za bardzo sie z tym wiązać- bo są zle chwile i nie oznaczaja konca milosci.
Tak samo nie zgadzam sie tez z parvati. Przemoc może mieć różne podłoża- przemoc a agresja to co innego. Przemoc może mieć podłoże psychiczne- a osoby z takimi problemami jednak potrafią też kochać.
2 lipca 2009 o 06:26 #151642@Józia wrote:
@parvati wrote:
tam, gdzie jest przemoc, tam nie ma milosci.
pierdolenie o szopenie. trzeba być idiotą, żeby twierdzić, że jest jedna nieugięta definicja miłożci. Każda miłożć zależy od charakteru jej posiadacza. Dla każdego miłożć znaczy co innego i należy zdawac sobie sprawę z tego, że to co dla mnie jest miłożcią dla innych nie musi tym być.
pierdolenie o szopenie
przemoc i milosc calkowicie sie wykluczaja jakbys milosci nie interepretowala
tylko mi nie wyskakiwac z tym ze sam wczesniej (nawet w tym temacie) pisalem o przemocy w moim zwiazku
ten temat byl poruszany w moim watku i mial zupelnie inne podloze2 lipca 2009 o 06:36 #151643@miszczu wrote:
tylko mi nie wyskakiwac z tym ze sam wczesniej (nawet w tym temacie) pisalem o przemocy w moim zwiazku
ten temat byl poruszany w moim watku i mial zupelnie inne podlozeDlatego napisałam:
@Assha wrote:
Przemoc może mieć różne podłoża- przemoc a agresja to co innego. Przemoc może mieć podłoże psychiczne- a osoby z takimi problemami jednak potrafią też kochać.
I nadal jestem tego zdania.
2 lipca 2009 o 06:51 #151644to nie zupelnie tak
teraz tak bardziej przyziemnie jestem w stanie to ocenicmilosc tutaj byla jednostronna
z Jej strony to bylo hm…silne zauroczenie przeplatane nienawiscia w zaleznosci od nastroju
milosc jest uczuciem stalym, Ona, nie ze swojej winy ale jednak w takim stanie nie byla zdolna do milosci. Niestety…
Co nie oznacza ze nie bylo warto o ta milosc walczyc 😉jednakze przemoc w zwiazkach najczesciej pojawia sie z duzo bardziej prozaicznych powodow i takich znajomosci nie warto utrzymywac.
2 lipca 2009 o 10:04 #151645zaznaczam, ze pisze o milosci dwojga ludzi, z ktorych zadne nie ma problemow psychicznych.
otoz: milosc musi isc w parze z szacunkiem. przemoc jest wyrazem braku szacunku. dlatego w zdrowym zwiazku nie ma dla niej miejsca.
2 lipca 2009 o 19:19 #151646@parvati wrote:
otoz: milosc musi isc w parze z szacunkiem. przemoc jest wyrazem braku szacunku. dlatego w zdrowym zwiazku nie ma dla niej miejsca.
i wreszcie mogę złożyć parafę pod tą piękną dziewczyną 🙄
jakaż to radożć zgodzić się z Przedmówczynią w jakimkolwiek ustępie 😉3 lipca 2009 o 14:15 #151647😆
w 100% zgadzam się z hard-man’em 😀
16 lipca 2009 o 12:24 #151648Nie niegdy nie uderzył mnie chłopak i nigdy nie uderzy.
18 lipca 2009 o 12:05 #151649A powiedzcie mi jak można być z kimż kto uderzył ukochaną osobę?? dla mnie to jest nie do pojęcia żeby mój facet podniósł na mnie ręke, a jeżli kiedyż to zrobi przestanie być moim chłopakiem- dla mnie jest to oczywiste, tzw „krótka piłka”
18 lipca 2009 o 22:12 #151650Nikt mnie nigdy nie uderzył i ja tez nie jestem zdolna do podniesienia na kogos reki,a zreszta ja nie naleze do osob,ktore dałyby sobie zrobic jakakolwiek krzywde.Według mnie sprawa jest jasna,jak kocham nie krzywdze.pozdrawiam
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

