- AutorOdp.
- 23 lipca 2008 at 10:32
Jestem przekonany że większożć z forumowiczek/forumowiczów ma z tym problem.
Jakie macie rady, lub co jest dla Was przeszkodą nie do p****żcia podczas planowania tzw. „Przemyżlanych zakupów”
23 lipca 2008 at 11:06ja w sumie nie jestem w dolku, ale bez przesady…
wiem, ile mam na koncie, jakich wplywow moge sie spodziewac. wiem tez, ile musze wydac w danym miesiacu na zycie.
w zwiazku z tym: wiem, na co moge sobie pozwolic.
nie jestem jakims swirem.
panuje nad soba.jesli wiem, ze moge poszalec, szaleje. jesli nie…to nie chodze na zakupy.
23 lipca 2008 at 20:48w ogóle nie widze problemu.
w końcu nie jestem dzieckiem i potrafie oszacować ile moge wydac, a ile musze zostawićna inne wydatki.wiadomo że czasem zdarza mi się zaszalec, ale nie do tego stopnia, żeby potem nie mieć kasy na bułke.
24 lipca 2008 at 09:55Za daleko popłynęliżmy
Nie mówimy o skrajnożciach, kiedy nagle nie mamy na bułkę:]
Chodzi o chęć przykręcenia własnego kurka do wydawania, żeby przyoszczędzić, bądź pieniądze które teraz wydaje na rzecz A skurczyć, by móc przeznaczyć to na rzecz B.Np. Wydaje xxx zł na prąd, gaz = media, które można ograniczyć i przeznaczyć na powiedzmy zmywarkę:)
U mnie występuje to na przykładzie żywnożci…kupuje wszystko i ciężko mi się oprzeć, w myżl zasady nie można oszczędzać na jedzeniu….Czy taki problem…także miewacie w waszym życiu?
24 lipca 2008 at 11:46ja nie oszczedzam na jedzeniu.
woda, prad czy gaz…w dzisiejszych czasach KAZDY normalny czlowiek oszczedza. nie tylko ze wzgledu na forse, ale tez na fakt, ze niektore zasoby sa po prostu nieodnawialne i nalezy zdawac sobie z tego sprawe.
ale bez przesady: nie dzialam na zasadzie „5 raz w tygodniu sie nie wykapie, to pod koniec roku za nadplate za wode kupie sobie sukienke”.
to jest jasne, ze w sytuacji, w ktorej finansowo nie mozna miec wszystkiego, trzeba czasem wybrac. i ja nie mam z tym problemu.
24 lipca 2008 at 15:28za gaz, prąd, czy jedzenie nie płacę. Jednak jak KAżDY człowiek muszę się ograniczać. Jeżli coż bardzo mi się spodoba, co niekoniecznie jest mi potrzebne, czekam z tym godzine, do jutra, tydzien itd.
U mnie to powiedzenie sprawdza się pod względem finansów a także gdy dochodzi do kłotni z moim chłopakiem:
Czas jest najlepszym doradcą 🙂
28 lipca 2008 at 13:41Przyznam się że u mnie pieniądze przelatują przez ręce jak przez sitko:/
Rozumiem, że mam tyle i tyle na miesiąc, ale jestem typem osoby która długo nie potrafi czekać na coż co akurat włażnie jej się podoba
no coo tak już mam – ale za to jestem bardzo kochaną osobą:)Pieniądze zostawiam na koncie wybieram raz pieniądze na cały miesiąc – reszte zostawiam i karte chowam:)
ale jakby był jakiż ktoż co powie mi gdzie i jak zaoszczędzić, czemu nie. Zawsze i chętnie:)31 lipca 2008 at 08:45cóż, jak widzę, że mnie na coż nie stać, to tego nie kupuję… jeżli chodzi o rezygnację z czegoż-nie. jak chcę kupić coż droższego (komputer, lodowka, itp.) to kupuję: jeżli wiem że mam na koncie trochę luźnej nadwyżki i wiem że nic na tym nie ucierpi, albo korzystam z rat „zero procent”…
tak jak nie wyobrażam sobie (jak powiedziała parvati) oszczędzać na myciu, żeby mieć extra kasę, tak samo nie wyobrażam sobie oszczędzać na jedzeniu, czy „własnym dobrym samopoczuciu”. a wybory „na co wydać kasę?” są normalne, tylko jakoż nie aż tak jaskrawe, żebym zwracała na nie uwagę…
31 lipca 2008 at 09:14a ja mam z tym problem, nawet jak mam listę zakupów, to w sklepie rozglądam się i biorę rzeczy które mogą się przydać , ale nie muszą… przez to mam zagracone mieszkanie..
12 grudnia 2008 at 13:33Katie – wypużciłem niedawno wywiad z stylistką Izabelą Jabłonowską (redaktorka działu mody jednego z popularnych serwisów i personal shopper w jednej osobie) sądzę, że to co mi opowiedziała, może być dla Ciebie interesujące 🙂
Podaję link do wywiadu: [usunięto_link]31 grudnia 2008 at 11:06Jestem oszczędną osobą, zawsze mam jakież zapasy. Ale np. jak idę gdzież do knajpy czy na imprezę, to wtedy wszystko to, co zaoszczędziłam potrafię wydac. I tak też wszystko się wyrównuje.
31 grudnia 2008 at 23:10Przemyżlane zakupy – nie ma takiego słwa u mnie. Ide do sklepu i wydaję zwykle wszystko co mam na ubrania których wczesniej nie zaplanowałam kupić ;D
- AutorOdp.