Moje Małżeństwo to jest straszny tor przeszkód. Kłody pod nogi, zero wsparcia, krytyka, podejrzenia i ograniczenia. Przemoc psychiczna to coś co sobie wymyśliłam. A na złe traktowanie zapracowałam. Nie odbiorę telefonu z obcego numeru tzn ze coś ukrywam. Mam sobie kogoś znaleźc albo już znalazłam. Mąż pije tylko po 3 piwa dziennie oficjalnie i potrafi mieć po nich 1,9 promila. Ewenement. Po tygodniu lub dwóch w ciągłym stresie przychodzi spokojny czas, mąż odmieniony, miły. I jak tu nie zwariować