- Ten temat ma 43 odpowiedzi, 25 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 15 lat, 11 miesięcy temu przez
uzalezniona.
- AutorWpisy
- 15 października 2008 o 20:51 #83167
jejku!! Az mi sie lepiej zrobiło…myslałam ze bede jedna z nielicznych a tu prosze jaka niespodzianka!! tyle singli…ja tez do nich naleze. Trudno mi sie znaleźć w tej sytuacji bo jestem singielką od niedawna po długoletnim związku. Nie jest łatwo ale głowa do góry, damy rady!!!! 😆 😆 😆 😆
16 października 2008 o 09:59 #83168a ja jestem w związku długo długo już 😛 ale na obrączkowanie to za młoda jestem co to to nie 😀
19 października 2008 o 21:11 #83169zapomnialam sie wypisac z grona singli;) wpadlam po uszy i mam nadzieje ze juz do grona singli nie bede musiala powracac.
fajnie jest byc samemu, ale bycie w zwiazku z kims kogo sie kocha i przez kogo jest sie kochanym daje o niebo wieksze szczescie.
takie jest moje zdanie i ja sie z nim zgadzam – tak wiec wszystkim singlom zycze znalezienia sobie drugiej polowki
19 października 2008 o 21:30 #83170Pewnie tez powinnam sie wypisać z tego zacnego grona,ale wole sobie zostawić furtkę w razie jakiegos niepowodzenia… 😉 za jakież 2 lata,jak pojdzie dobrze,to się oficjalnie wypisze…póki co niczego nie zakładam 🙂
21 października 2008 o 05:35 #83171dlaczego od razu takie pesymistyczne podejscie?? myslisz ze jak za dwa lata nadal wszystko bedzie ok to np za cztery lata tez bedzie dobrze?? jak coż ma sie rozleciec to rozleci sie nawet za 50 lat jak ma trwac bedzie trwac wiecznie – wiecej optymizmu 🙂
21 października 2008 o 21:14 #83172To nie pesymistyczne podejżcie,tylko ostroznożć 😉 ja wole z dystansem podchodzić do relacji z mężczyznami… ze swoim spotykam się pół roku,ale wcale nie zakładam,ze to coż znaczy.Jak dla mnie to jeszcze zbyt mało czasu,żeby wogole zastanawiac się jakie uczucie nas łączy 🙂
23 października 2008 o 06:30 #83173to troszke przykre..
a gdzie szaleństwo i spotanicznożć??? własnie te pierwsze miesiące w zwiazku powinny byc najbardziej zwariowane a nie „ostrożne” – pożniej własnie do nich myslami sie wraca…[/quote]23 października 2008 o 10:10 #83174Alez oczywiżcie,że jest szaleństwo 😀 oboje jesteżmy troche wykręceni,więc w swoim towarzystwie bawimy sie doskonale.Jednak trzymam swoje uczucia na wodzy,co nieznaczy,że mi na nim nie zalezy.Po prostu chcę żeby wszystko rodziło się samo,niczego nie chcę przyspieszać 🙂 najwazniejsze jest dla mnie to,że on jest moim przyjacielem i na tym bazuje cala reszta,która nas łączy,a której nie chcę na razie nazywać 😉
24 czerwca 2009 o 21:55 #83175A ja mam wspaniałego chłopaka a włażciwie nażeczonego:):)jesteżmy hepi i dobrze nam ze soba:)
14 lipca 2009 o 23:15 #83176gdy Jej przy mnie nie ma – czuję się potwornie samotny…
cóż mam na to począć!? 😯ona też tam marudzi jakież swoje mizerie, jak jest opuszczona i w ogóleee, strażżżne! 😈
ale tak sobie myżlę… że bez rozstań, nie byłoby tych szaleństw – więc może warto czasem, a nawet czężciej nie mieć siebie, by potem mieć siebie nad wyraaaz? hehehe… idę spać, bo telefonicznie – za mało lirycznie 🙂 spotkamy się przecież za trzy dniiii 😉 bywaj, Kochanieee 😀
z głębi samotnożci… 🙄
20 lipca 2009 o 19:09 #83177nie wiem, czy już o tym pisałem, ale nie chce mi się szukać¦
mam ambiwalentny stosunek do samotnożci “ z jednej strony jest czymż negatywnym¦nieznożnym, bolesnym, wyniszczającym, lecz z drugiej “ może być całkiem spoko¦
jako oderwanie się od chaosu, hałasu, ciągłego gadania, od znieczulicy, że niby jesteżmy z sobą i¦ sobą, a włażciwie, to już nie¦ bo tylko na powierzchni¦ daje możliwożć przemyżleń i nowych uczuć¦istnieje jeszcze trzecia możliwożć, że ta negatywnie przeżywana samotnożć może nas czegoż nauczyć, stać się pozytywną “ użwiadomić albo tylko przypomnie㦠po prostu, jak bardzo staliżmy się nieczuli wobec tych, którym na nas zależy, a my nie widzimy tego¦
myżlę, że czasem warto pobyć w ćmiącej boleżci samotnożci¦
dla niewiernych “ polecam prawdziwą pustynię, chodzenie z kąta w kąt lub całkowity brak odzewu w komunikatorach, gdy z drżącą ręką szukamy bliskiego człowieka¦ależ wzrasta wtedy nasza zapobiegliwożć o innych! łudzę się, że mnie zrozumiecie 😉
21 lipca 2009 o 13:45 #83178jam też jest singielka 😉
5 lutego 2010 o 10:40 #83179„nie chce mi się szukać” – z niechęci przejdzie do przyzwyczajenia, a z przyzwyczajenia do syndromu starego kawalera – nie będziesz w stanie umówić się z kimż, bo zapomnisz jak to się robi, no i o kompromisie w pewnych sytuacjach nie będzie mowy.
co ciekawe
Osamotnieni starają się chronić samych siebie, izolują się jeszcze bardziej, by ostatecznie całkowicie zamyknąć się we własnym żwiecie. Nicholas Christakis porównuje ten proces do prucia swetra: pociągasz za nitkę na brzegu, a potem rozpada się resztę tkaniny”
to taki cytat z psychologicznego wywodu – polecam jako ciekawostkę.
Wg. mnie samotnożć z wyboru jest dobra na krótki dystans. Można zająć się sobą itp. Nie należy wtedy jednak odcinać się od życia towarzyskiego.
11 lipca 2010 o 08:54 #83180Street_man – a co jeżli ktoż jest samotny…z początku to był wybór, a teraz mimo chęci znalezienia kogoż – jak na złożć nikt się nie trafia…
wtedy zaczyna się tracić wiare w szczescie.. - AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

