- Ten temat ma 27 odpowiedzi, 20 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 18 lat temu przez
b_sylwik.
- AutorWpisy
- 7 kwietnia 2008 o 21:23 #116336
dokładnie nie ma co sie wsciekac tylko dlatego ze spotkał sie z kumplami i nie poszedl nastepneg dnia do pracy, facet tez człowiek potzrebuje kolegów, nie rob tak zeby sie czul nieswojo w tym zwiazku zeby sie czuł osaczony ,,ze nawet na sotkanie zkumpalmi Mu nie pozwalasz,, a Ty wtedy sobie idz gdzies z koleznkami:)
8 kwietnia 2008 o 20:42 #116337@Olguż wrote:
@Manora wrote:
Ja lubię takie „męskie” imprezy. 😛
Tylko czy oni lubią jak na męskich imprezach jesteż jedyną kobietą?
Oj lubią, zapewniam Cię. Ale oczywiżcie bez przesady, ciagle nie można z nimi siedzieć. 😛
11 kwietnia 2008 o 09:42 #116338parvati jak zwykle smieszne i glupie zaczepne odpowiedzi. Probujesz byc fajna czy placa Ci za takie durne zachowanie ?
Powiedz mu o tym ale postaraj sie zeby odebral tego tak ze zabraniasz mu spotkan z kumplami. Pogadaj po prostu z nim. Czy to takie trudne ?
24 maja 2008 o 06:33 #116339znowu sie problem powtorzył, tym razem mielismy sie spotkac w czwartek po poludniu a pozniej isc na impreze do jego kolegi. kolo 14 napisalam smsa co z impreza bo nie wiem jak sie szykowac. odpisal, ze impreza jest meska i zaczyna sie o 20. napisalam mu, ze w takim razie nie widze sensu przyjechania do niego. (bo jechac przez cale miasto na 2 godziny sie troche nie oplaca) nie nalegal, nie napisal chociaz przyjedz na troche, a do kolegi pojde z godzine pozniej. napisal „jak chcesz”. uwazam, ze mnie zlekcewazyl. on uwaza ze to moj foch. co myslicie? nie odzywany sie do siebie juz drugi dzien. mam ochote napisac, ale z calej sily sie powstrzymuje. Nie jest tak ze on sie pewnie czuje w tym zwiazku i dlatego mnie tak lekcewazy?
24 maja 2008 o 06:58 #116340Robisz z wszystkiego problem, nie wpadło mu do głowy, żebyż przyjeżdzała. Szedł na imprezę i o tym myżlał. Ty może byż tak zrobiła, powiedziała, żeby przyjechał, poszłabyż sama na imprezę godzinę, dwie później albo wcale.
Nie szukaj problemu tam, gdzie go nie ma.24 maja 2008 o 08:47 #116341z jego zachowania wynika że ma już dożć takich Twoich zachowań robisz wileką aferę z niczego…ja nawet nalegam żeby mój się z kumplami spotykał i chodził na treningi. że ma dziewczynę to nie oznacza że musi zostawić kumpli itd i bywać tylko z Tobą…gadałaż z nim wogóle o tym??
24 maja 2008 o 17:38 #116342Najlepsza bedzie szczera rozmowa,powiedz mu ze Cie to zabolalo. Mysle ze on cala ta sytuacje widzi zupelnie inaczej, spedzil kilka dni z kumplami z ktorymi sie czesto nie widuje i tyle, a to ze wzial wolne wcale nie oznacza ze oni sa dla niego wazniejsi niz Ty .Zaczelabym sie martwic gdyby takie sytuacje zaczely sie powtarzac coraz czesciej, a jak narazie nie ma co dramatyzowac, pogadaj z nim po prostu
25 maja 2008 o 07:16 #116343Apropo drugiej opisywanej sytuacji popełniłaż klasyczny babski błąd – kazałaż mu się domyżlać, doszukiwać drugiego dna w swojej wypowiedzi. To takie banalne! Faceci myżlą innymi kategoriami i zwykle nie tracą czasu na anlizowanie odpowiedzi, zwłaszcza jeżli są to odpowiedzi zamknięte (tak/nie). Napisałaż, że nie przyjedziesz to zrozumiał, że naprawdę uważasz, że się „nie opłaca” i tyle.
A teraz nie odzywacie się dwa dni – naprawdę warto?
Myżlę, że nie czujesz się pewnie w tym związku, że podżwiadomie dążysz do sytuacji, którą zarzucasz jemu (że Cię lekceważy), że chciałabyż by role były odwrotne. Rzecz w tym, że to jak postrzegasz jego zachowanie jest wyrazem przekłamanym, bo opartym na subiektywnych odczuciach i Twojej pewnego rodzaju nadrważliwożci, więc…nie tędy droga.
Przede wszystkim rozmowa – pogadaj z nim, wytłumacz z czego wynikają Twoje fochy i złożci, dojdzcie do jakiegoż kompromisu, bo na dłuższą metę bez takiej rozmowy po prostu zeżwirujesz i staniesz się kobietą bluszczem od której ten facet zwyczajnie zechce uciec.A swoją drogą zastanów się skąd się wzięła opinia, że „kobiety mówią nie, a myżlą tak”… Zacznij komunikować się ze swoim partnerem wprost i bez niedomówień, a napewno wszystko się polepszy…
25 maja 2008 o 19:55 #116344Nie trzymaj faceta na lancuchu, bo jesli bedzie chcial to go urwie i pobiegnie daleko od Ciebie ze nigdy go nie znajdziesz. Facet potrzebuje czasami spotkac sie z kolegami, masz go przeciez prawie caly czas dla siebie. Porozmawiaj z nim, powiedz mo co Cie dreczy. Napewno nie chcial Cie zranic:)
26 maja 2008 o 07:31 #116345ach..przypomnijmy sobie moje drogie panie jak to było jak poznałyżmy naszych panów, początek związku…kumple? jacy kurde kumple? wtedy takie słowo nie istniało w jego słowniku…tak samo jak kilka innych słow, ktorych używac mezczyzna uczy sie „w trakcie”….ach. pierwszy rok to bajka, potem zaczynaja sie wkradac elementy fantasy ktore przechodzą w sience fiction….
26 maja 2008 o 12:14 #116346Szczerze? Od początku każde z nas miało jakiż swój autonomiczny żwiatek, więc nie rozumiem…skoro ktoż sprowadza na początku relacje do utopii pt. „od teraz tylko Ty i ja” to sorry, sam sobie krzywdę hoduje, bo to układ co najmniej niezdrowy (w moim rzecz jasna jedynie mniemaniu 😉 ). Zgadzam się, że każdy związek ma swoje fazy, aczkolwiek te fazy nie u wszystkich wyglądają jednakowo. I tak mija w moim przypadku niedługo kolejna rocznica bycia razem, a zwłaszcza wspólnego mieszkania i nie mamy problemów z gatunku tych opisywanych w topicu…
26 maja 2008 o 12:47 #116347@Olędzka wrote:
ach..przypomnijmy sobie moje drogie panie jak to było jak poznałyżmy naszych panów, początek związku…kumple? jacy kurde kumple? wtedy takie słowo nie istniało w jego słowniku…tak samo jak kilka innych słow, ktorych używac mezczyzna uczy sie „w trakcie”….ach. pierwszy rok to bajka, potem zaczynaja sie wkradac elementy fantasy ktore przechodzą w sience fiction….
Kumple byli, są i będą. Moi i jego. I nie zamykaliżmy się na początku w domu przed całym żwiatem.
Związek to związek, znajomi to znajomi, te dwa żwiaty się łączą. Co to za para, która żyje tylko dla siebie.
Facet jest a za chwile może go nie być, ale znajomi zawsze będą.26 maja 2008 o 13:01 #116348@Olędzka wrote:
ach..przypomnijmy sobie moje drogie panie jak to było jak poznałyżmy naszych panów, początek związku…kumple? jacy kurde kumple? wtedy takie słowo nie istniało w jego słowniku…tak samo jak kilka innych słow, ktorych używac mezczyzna uczy sie „w trakcie”….ach. pierwszy rok to bajka, potem zaczynaja sie wkradac elementy fantasy ktore przechodzą w sience fiction….
mój jest taki sam jak 4 lata temu a nawet lepszy 😀 bardzo udany egzemplarz mam hehe żartuje 😀
a w temacie porozmawiaj z nim, powiedz co Cię boli, może zrozumie 🙂 a jak nie to zostaw mu trochę przestrzeni – kazdy facet takowej potrzebuje od czasu do czasu
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

