Lęk przed zaangażowaniem…

Wyświetlanie 2 wpisów - od 1 do 2 (z 2 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #6704
    iwunia_86
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 3
    • Początkujący

    Witam. Sama nie wiem po co pisze… Może dlatego, że internet stwarza poczucie dziwnej anonimowożci i dyskrecji a ja włażnie wpadłam w lekką depresję…??? Mam wrażenie, że dłużej już tego nie zniosę. Mam 24 lata i panicznie boję się zaangażować uczuciowo. Mój strach jest silniejszy ode mnie. Zaczynam się zastanawiać już nad jakąż terapią bo nie chcę być dalej samotna a sama sobie chyba nie poradzę.
    Od razu napiszę, że żaden mężczyzna mnie nie skrzywdził (bo niby jak skoro nikomu nie pozwalam się do siebie zbliżyć). Mam kochającą rodzinę z którą mam żwietny kontakt. Rodziców na których zawsze mogę liczyć, studiuję… więc dlaczego jak tylko widzę, że jakiż chłopak zwraca na mnie uwagę to staram się go zniechęcić, albo po prostu wynajduje jakąż banalną wymówkę i po prostu odchodzę by tylko z nim nie rozmawiać a potem go unikam. Niekiedy mówię coż bardzo głupiego a raz nawet obraziłam chłopaka (przenigdy w normalnej sytuacji tak bym się nie zachowała) byle tylko sobie poszedł i dał mi żwięty spokój bo wiedziałam, że mu się bardzo podobam – To było silniejsze ode mnie! Zachowuje się jak w transie! Nie ma znaczenia czy mi się podoba chłopak czy nie. Zawsze tak się zachowuje! Do tej pory zmusiłam się tylko raz gdy miałam 19 lat by całować się z chłopakiem dopiero co poznanym. Zresztą zaczęło się od tego, że chciałam zniechęcić jego kolegę by przestał mnie podrywać. Wymyżliłam sobie jak ta kretynka, że z jego kolegą będę „bezpieczna” więc z nim tańczyłam. Wypiłam trochę i kiedy on zaczął się do mnie przystawiać postanowiłam chociaż raz spróbować. Chciałam być normalną dziewczyną, a nie jakimż wrakiem emocjonalnym… Ale powiem szczerze, że nic nie czułam. Ani przyjemnożci ani obrzydzenia… Po prostu nic, zero!!!!
    Czuje się jakimż dziwolągiem. Dookoła mnie same kochające się pary a ja jestem sama jak palec. Boję się komuż zaufać. Być z kimż tak naprawdę. Oddać komuż siebie wiedząc, że mogę tej drugiej osobie zaufać. Ale zbyt się boję, że ktoż mnie skrzywdzi, zrani, oszuka… Powtarzam sobie, że to wszystko przez to, że nie spotkałam tego jedynego… Jak się pojawi mężczyzna na którym będzie mi zależało to się zaangażuje, zaufam ale podejrzewam że nawet gdybym go spotkała to też bym go odepchnęła od siebie i nie pozwoliła się do siebie zbliżyć!!!!
    Męczy mnie moje zachowanie bo naprawdę chciałabym się zakochać.
    Podejrzewam że cierpię na „Związkofobię”. Nie wiem co mam robić. Próbuje się zmienić ale nic nie wychodzi. Przed znajomymi bagatelizuje to mówiąc, że nie chcę wikłać się w jakiż z góry przegrany związek. Że wole czekać… Mam wrażenie, że jest im mnie żal że nie mogę sobie nikogo znaleźć – mnie samej jest mi siebie żal że nie potrafię pokonać swoich oporów.
    Jak mam sobie pomóc!!!!!!!!!

    #172870
    Anonymous
    Członek
    • Tematów: 103
    • Odp.: 3449
    • Guru

    Dopużć kogoż jako kolegę i dalej przyjaciela,może się rozwinie.Nawet nie myżl o byciu to może będzie łatwiej.Najważniejsze,że masz tego żwiadomożć.Choć szczerze może i psycholog by się przydał na swoiste odblokowanie się 😉
    pzdr

Wyświetlanie 2 wpisów - od 1 do 2 (z 2 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
Przewiń na górę