- Ten temat ma 9 odpowiedzi, 6 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 18 lat, 4 miesiące temu przez
taisa.
- AutorWpisy
- 21 stycznia 2008 o 09:21 #3011
Słuchajcie, wczoraj pierwszy raz od rozstania z facetem rozmawiałam z nim na gg, zupełnie spokojnie..widać emocje już opadły wszystkie…tzn tak – doszły mnie słuchy, że on nadal jakby tkwi w naszym związku..To raz, a dwa w rozmowie powiedział mi najpierw żebym żyła swoim zyciem, a on swoim, po czym chwile potem dodał, że mnie nie skreżlił..na moje pytanie czy coż do mnie czuje – odpowiedział – coż n pewno, tylko pytanie co i jak to nazwać…teraz nie wiem, z perspektywy czasu rozstaliżmy sie o błachostke, a ja nie jestem pewna czy warto było dla takiej sprawy skreżlać dwuletni związek..Dodał również że cieszy się, że wreszcie zrozumiałam na czym polegał błąd w moim zachowaniu, i że szkoda, że tyle czasu mi to zajęło…Jesteżmy umówieni na jakież tam spotkanie, początkowo nie chciał, bo powiedział,że będe robiła popisówe w stylu – zobaczjakaż mogłeż mieć super dziewczyne.. Słuchajcie, czy ktoż pomoże mi to rozwikłać?? Ja już naprawde nie mam siły, vo mam robić? czy ktoż z Was był w podobnej sytuacji??
21 stycznia 2008 o 13:03 #104761A kto podjął decyzję o rozstaniu? I co Ty do niego czujesz?
@Carmina86 wrote:
Dodał również że cieszy się, że wreszcie zrozumiałam na czym polegał błąd w moim zachowaniu, i że szkoda, że tyle czasu mi to zajęło…
No tak, wytyka Ci Twoje błędy. A on jest bez winy?
21 stycznia 2008 o 13:39 #104762Decyzje podjął on – ale odwaliłam taki numer, kiedyż mnie złapał na tym, że przeszkuje mu kompa, obiecałam ze nigdy wiecej juz, ale za drugim razem od tego powiedział ze juz nie ma siły, i zakończył to..
21 stycznia 2008 o 14:18 #104763@Carmina86 wrote:
Decyzje podjął on – ale odwaliłam taki numer, kiedyż mnie złapał na tym, że przeszkuje mu kompa, obiecałam ze nigdy wiecej juz, ale za drugim razem od tego powiedział ze juz nie ma siły, i zakończył to..
No to ładna machlojka… Ciekawe co on miał na tym kompie do ukrycia. Może gdybyż znalazła to już nie on ale Ty podjęłabyż decyzję o rozstaniu.
21 stycznia 2008 o 14:20 #104764widzisz, ale nie znalazłam..a on powiedział ze ma już dosyć mojeg obraku zaufania i tego ze go ciągle sprawdzam…
21 stycznia 2008 o 14:50 #104765brak zaufania to następna sprawa, to już jest powód, zwłaszcza jeżeli jest to permanentny brak zaufania.
21 stycznia 2008 o 14:53 #104766Ale minęlo sporo czasu, ja naprawde sobie ptrzemyżlałam wszytsko, tak naprawde teraz wiem ze nie miałam powodów do tego zeby nie ufać…a kiedy ha teraz chce to nie wiem czy on chce byc ze mna.
21 stycznia 2008 o 19:14 #104767Też miałam podobną sytuację, długo sie kłóciliżmy i mój M. ma chyba nieograniczoną cierpliwożć. Z tego, co wtedy mówił, ich naprwdę bardzo denerwuje brak zaufania.
Na Twoim miejscu umówiłabym się na spotkanie, przeprosiła (jeżli czujesz się winna) i czekała na jego dalsze reakcje. Może zaproponuje, co dalej…22 stycznia 2008 o 07:36 #104768No i do rozwikłania pozostaje tylko kwestia, czy ów brak zaufania był czymż powodowany (jakimż jego zachowaniem, itd.) czy zwykłą Twoją podejrzliwożcią, brakiem wiary w siebie i związek… W pierwszym przypadku powinniżcie na tym oprzeć „pojednawczą” rozmowę – omówić problem, wyjażnić, dojżć do porozumienia, etc. W drugim – no cóż – nie ma innej rady: musisz sie ukajać…
A poza tym, tak jak już wczeżniej ktoż pisał: zrewidujcie swoje uczucia, zastanówcie się czego co chcecie dalej…i działajcie… 😉
22 stycznia 2008 o 20:49 #104769powsciagnij swoja ciekawosc i wscibskosc-nabierz zaufania a wtedy mozesz myslec o powrotach. Takie moje zdanie.
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

