- Ten temat ma 42 odpowiedzi, 35 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 11 lat, 4 miesiące temu przez
k0rzerka.
- AutorWpisy
- 6 kwietnia 2007 o 20:11 #46562
Ja mojego faceta z miłą chęcią wysłałabym na kurs tańca bo niestety jest kiepskim tancerzem 😕 i jak sobie pomyżlę że mam z nim pójżć na jakież wesele albo imprezę „towarzyską” to załamuję ręce. Najgorsze jest to że nawet siłą go nie dam rady zaciągnąć. 🙂
6 kwietnia 2007 o 20:18 #46563@Meru wrote:
Ja mojego faceta z miłą chęcią wysłałabym na kurs tańca bo niestety jest kiepskim tancerzem 😕 i jak sobie pomyżlę że mam z nim pójżć na jakież wesele albo imprezę „towarzyską” to załamuję ręce. Najgorsze jest to że nawet siłą go nie dam rady zaciągnąć. 🙂
Do It Yourself
A w domowym zaciszu nie chce się uczyć?
No wiadomo, że byłyby to np. podstawowe kroki. Ale to już zawsze coż 😉6 kwietnia 2007 o 21:34 #46564Ja kiedyż chodziłam na kurs tańca także podstawy mam opanowane 🙂 a poza tym tak samemu to nie daje takiej satysfakcji jak razem.
A co do domowego nauczania to jedynie przytulańce wychodzą i często je ćwiczymy o innych nie ma mowy bo od razu się wykręca mówiąc że nie będzie się błaźnił. 🙂 Ale ja go jeszcze przycisnę bo przecież będzie musiał zatańczy z moją mamą na naszym żlubie 😀
15 kwietnia 2007 o 18:40 #46565No muszę koniecznie go przycisnąć 🙂 ale to nie jest takie łatwe. Może teraz wypróbuję metodę na obciach. 🙂 Jak zrozumie że innego wyjżcia nie ma to sie zwróci do mnie 😉
Trzymajcie się.
23 kwietnia 2007 o 06:43 #46566Zaczynałam tańczyć towarzyski jako dzieciak w szkole, potem było liceum i …. matura była wazniejsza … jednak po latach wróciłam i tańczę nadal( mamy taką grupę ludzi w kwiecie wieku).
Mąż jest bardziej obserwatorem niż wyczynowcem ale kroki podstawowe chcąc nie chcąc poznał.25 kwietnia 2007 o 12:56 #46567Ja również. Mój luby oporny i nieprzekonywalny, a innych nie chcę.
13 lipca 2007 o 18:55 #46568Ja też tańczyłam taniec towarzyski i troche elementów sportowego było ale jak u koleżanki wyżej niestety musiałam zrezygnować przez maturę ale niestety już nie wróciłam i bardzo ubolewam 🙁
22 sierpnia 2007 o 19:28 #46569najbardziej lubię zabawy 'wiejskie’ czaicie o co chodzi? 😀 disco polo i te sprawy!. najlepiej mozna się wybawic. szkoda ze nie ma dyskotek w ktorych puszczali by muzyke disco polo 🙂 Gwarantuje że ludzii byłaby masaa. Pozdrawiam :*
24 sierpnia 2007 o 05:32 #46570pewnie, ja lubie taka muzyke,czasami i bardziej od tej wspolczesnej, od tej hiphopowej,rapu,techna itd.
chociaz jestem pokoleniem tej muzyki ;/
Ja np. uwielbiam twista ;P28 sierpnia 2007 o 06:54 #46571@WarnGirl wrote:
(miesiąc temu robiłam impreze Disco ’80 i wszyscy byli zachwyceni tym klimatem,no może z wyjątkiem zwolenników techno,ale to są pojedyńcze przypadki… 😉 )
ehhh… no to jestem pojedynczym przypadkiem 🙄
ale nie zaprzecze ze od czasu do czasu pojde potanczyc do klubu z muzyka z lat ’70,’80 🙂 ostatnio sie spilismy z moim najlepszym kumplem i poszlismy do polskiej dyskoteki (w Niemczech) gdzie grali disco polo i tanczylismy w parze 🙄22 lipca 2008 o 12:46 #46573W warszawie warto iżć do Riviery albo Eguroli , tam jest w miarę tanio i sympatycznie.
29 października 2012 o 09:31 #46547@j_lo19 wrote:
Taka stara muzyka bardziej nadaje sie do tańca, niż te dzisiejsze umcy umcy 😉
Popieram, popieram 😀 Tym bardziej że lubię tańczyć klasykę – tango , wlac 😛
Muszę się pochwalić że idę na występ Tango Pasion, zespołu z Buenos Aires. Pokaz będzie w Zabrzu 8. listopada, jestem pod wrażeniem, bo Zabrze nie jest na tyle ogromnym miastem żeby występowały w nim żwiatowe gwiazdy 🙂 Ale ja ich zobaczę moje guru!!! 😆15 listopada 2012 o 17:27 #46579uwielbiam tańczyć przy starszych piosenkach, skoczne i powolne, kocham taniec i wesela, bo fajnie zrobić się na bóstwo i poszaleć na parkiecie jupi :ok:
23 lutego 2013 o 01:03 #46577a dla mnie to:
http://www.youtube.com/watch?v=teRbDG_aDpYto niemal kwintesencja tańcz, tańcz, tańcz…
damsko-męskiej radosnej magii bycia z sobą, dotyku, porozumienia, wolnożci…14 marca 2013 o 08:59 #46572Bardzo lubię sobie poskakać do rytmu raz na jakiż czas (ale nie na aerobiku, he, he). Szczególnie w parze – na weselach włażciwie nie schodzę z parkietu, najwyżej na krótki oddech, albo, żeby coż popić 😉 No i jak dowiem się o jakichż „wieczorkach tanecznych”, albo „dancingach”, to zadzieram kiecę i lecę, jak to się mówi 😀 Na szczężcie na brak partnerów do tańca nie mogę narzekać, że tak nieskromnie powiem… jupi
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

