- Ten temat ma 4 odpowiedzi, 4 głosy, a ostatnio został zaktualizowany 17 lat, 3 miesiące temu przez
mhmm.
- AutorWpisy
- 26 lutego 2009 o 23:12 #4776
Witajcie,
Nie jestem kobietą, ale postanowiłem skorzystać z Waszych rad. W moim życiu
pojawił się pewien problem, związany z włażnie kobietą i niestety nie bardzo
sobie z nim radzę. Piszę anonimowo, dlatego że jest to temat bardzo
nieprzyjemny i nie chciałbym aby ktoż mnie albo moją wybrankę w jakiż sposób
skojarzył, mam nadzieję że zrozumiecie. Otrzymałem wiele rad od moich
najbliższych przyjaciół, ale muszę brać pod uwagę że dla nich ważne jest moje
dobro, dlatego chcę poznać Waszą opinię – kobiet, które nie znają ani jej ani
mnie, więc mogą być w miarę bezstronne.Spotykam się ze wspaniała dziewczyną od ponad pół roku. Jest bardzo ciepła,
miła i pogodna, w miarę dobrze się dogadujemy. Jest rozsądna, zaradna
i samodzielna. Pokochałem ją – tak mi sie przynajmniej wydaje.Niestety po jakimż czasie, około 3 miesiącach znajomożci zaczęły się pojawiać
pewne problemy. Otóż kłopotem były sprawy łóżkowe. Nie wdając się w szczegóły
pozwalała się rozbierać, mogłem jej sprawiać przyjemnożć na różne sposoby.
Ale w momencie, gdy chciałem się rozebrać albo sięgnąć do szafki po
prezerwatywę, zakrywała się mówiąc „przepraszam” i czar pryskał. Nawet mnie
nie dotykała (poza przytulaniem). Pomyżlałem, że jest za wczeżnie, że może się
wstydzi. Ot normalna rzecz i nie zaprzątałem sobie tym głowy. Po jakimż czasie
(miesiąc, dwa) wyznała mi że została kiedyż zgwałcona. Byłem wstrzążnięty, ale
jakoż się z tym pogodziłem, chociaż targała mną na początku wżciekłożć (oczywiżcie
na tego, kto to zrobił, nie na nią). Jedyne co wiem, że stało się to zanim się
poznaliżmy, ale nie znam żadnych szczegółów, a bałem się ją dalej wypytywać.Później wyjechaliżmy wspólnie w góry i zaczęły się dalsze problemy. Potrafiła
długo milczeć, była smutna bez wyraźnego powodu i płakała. Po powrocie zaczęła
mnie trzymać na dystans, przestała do mnie przyjeżdżać (mieszkamy około 100 km
od siebie), rozmowy były krótkie i zdawkowe. Po miesiącu takiej „terapii”,
udało mi się od niej wyciągnąć, że wystraszyła sie poważnego związku i
dorosłożci, chociaż w takich już była (wiem przynajmniej o jednym). Było to
trochę zaskakujące jak na jej wiek – 25 lat. Próbowałem ją jakoż przekonać, żeby
jednak spróbowała, a ona wciąż powtarzała, że nie potafi i sie boi.Postawiłem sprawę na ostrzu noża, mówiąc że jeżli się boi związku, to się po
prostu rozstaniemy, bo w taki sposób nie ma to żadnego sensu. Było dużo płaczu
i przekonywań z jej strony, żebym dał jej szansę. Umówiliżmy się, że
przyjedzie do mnie o tym porozmawiać za kilka dni. Nie przyjechała.
Zadzwoniłem już lekko poirytowany, bo po prostu odczułem to jako traktowanie
mnie niezbyt poważnie. Wyjażniła, że chciała do mnie przyjechać, ale bała
się mojej reakcji. Rzeczywiżcie tego dnia moja reakcja nie była zbyt dobra,
byłem szorstki i stanowczy, ale to chyba zrozumiałe, czułem się po prostu
oszukany. Zresztą jak mogłem się poczuć jeżli dziewczyna prosi o spotkanie aby
wszystko wyjażnić, a później się na nie nie stawia.Po którymż smsie od niej w żrodku nocy, w końcu zgodziłem się na spotkanie,
ale pod warunkiem że będzie jeszcze tego samego dnia. Przyjechała. Długo
rozmawialiżmy, ja postawiłem warunki co musi się zmienić. Doszliżmy do
porozumienia (przynajmniej tak mi się wydawało) i postanowiliżmy, że damy
sobie drugą szansę.Od tego czasu minęło trzy tygodnie. Wygląda na to, że wszystko jest w miarę w
porządku, rzeczy które oczekiwałem że się zmienią, zmieniają się (chodziło mi
głównie o zlikwidowanie dystansu, który między nami stworzyła i normalne w
miarę możliwożci widywanie się).I to jest tło całej historii. Zanim przejdziecie dalej i zaczniecie mnie
oceniać lub nawet obrzucać błotem (Wasze prawo, myżleć co chcecie o mnie),
proszę zrozumcie że…Gwałt jest dla mnie rzeczą niepojętą, tragedią tak wielką, że nie jestem w
stanie sobie wyobrazić nawet ułamka tego co czuje kobieta, która jest ofiarą.
Nie potrafię ogarnąć zmian w jej psychice i tego jak to na nią wpływa. Jestem
żwiadom tego, że zniszczenia jakie z tego wynikają, będą trwać do końca życia
i mogą wpłynąć (a z pewnożcią wpływają), na każdy nawet najmniejszy aspekt jej
życia. Pamietajcię też, że kocham osobę o której piszę.Podczas kolejnego przytulania się w łóżku, sytuacja znów zaczęłą się
rozgrzewać, ale w momencie kiedy chciałem czegokolwiek spróbować (chociażby
zdjąc spodenki), to tylko kiedy poczuła na nodze dotknięcie mojego członka
(nie widziała, że zdjąłem spodenki), sytuacja się powtórzyła. Nie miałem o to
pretensji. Pytałem tylko co mam z tym wszystkim zrobić, żeby dała mi jakież
wskazówki to stwierdziła, że „powinienem ją pogonić”. Oczywiżcie nie miałem
zamiaru tego robić. Trochę poleżeliżmy i powiedziałem jej, że mam dużo pytań i
chciałem czężć z nich zadać, żeby to wszystko jakoż ogarnąć. Skwitowała to
tylko tym, że nie chce o tym rozmawiać.I jest pat. Nie mogę nic zrobić, nie wolno mi o nic pytać. Chciałbym jej jakoż
pomóc, jakoż ją wesprzeć, ale też dowiedzieć się czegokolwiek, co pozwoliłoby
mi to wszystko jakoż ogarnąć, ale nie mogę bo się ode mnie odgradza.Z drugiej strony jestem tylko człowiekiem i boję się, że frustracja doprowadzi
do czegoż niedobrego. Staram się być na tyle cierpliwy i wyrozumiały na ile to
tylko możliwe. Nie jestem żwięty i czuję że dłużej niż kilka miesięcy nie
wytrzymam.Doradźcie coż zanim zwariuje….
Dziękuje
26 lutego 2009 o 23:45 #141520Alhambra, jestem facetem z krwi i z kożci – rozumiem, co przeżywasz… ale obok mnie jest moja Ukochana, więc pozwalam sobie na wtręt. Ona mówi, że koniecznie do psychologa albo psychoterapeuty, a jeżli bardzo wierząca, to do dobrego księdza… Była już gdzież w tych miejscach po tym gwałcie? Jeżli nie, to pomóż jej. Nie wyobrażasz sobie, jakie spustoszenia w każdej, a szczególnie wrażliwej dziewczynie może wywołać gwałt! Użwiadamiaj to sobie, gdy Ci zacznie brakować sił! Warto! Bo i ja i ona widzimy, że ją naprawdę kochasz…
Równolegle nie stroń od zbliżeń. Bądź jej 'motylem’, którego łatwo można odtrącić, lecz się nie chce, bo taki piękny i subtelny. Pieżć ją najdelikatniej jak umiesz i nie domagaj się żadnego seksu, ach, wciąż nie zdejmuj majtek, choćby nie wiem co – to musi być jej 'przeżladowcza neuroza’ – no cóż, musisz przecierpieć. Ale pamiętaj – czeka Cię niebo, gdy już się przekona. To jest możliwe. Następnym razem obsyp ją płatkami kwiatów i opowiadaj jej dowcipy… Teraz już pora na kciuki. Trzymamy!!! 😀
27 lutego 2009 o 15:23 #141521całą sobą podpisuję się pod wypowiedzią hard – mana.
Trzymamy Kciuki!
3 marca 2009 o 21:33 #141522Dziękuję za odpowiedź. Według tego co mówiła była u psychologa i bardzo jej pomógł. Nic więcej nie wiem. Nie wiem czy wie coż na ten temat nawet jej rodzina.
Natomiast co do wizyty u terapeuty, psychologa, kogokolwiek – boję się, że jeżli to jej zaproponuję to narobię więcej złego niż dobrego.
Czy jeżli jak dotąd sprawiałem jej przyjemnożć na różne sposoby – to powinienem przestać czy po prostu robić to delikatniej? Ona się nie sprzeciwia gdy żciągam jej majtki. Problem zaczyna się przy mojej bieliźnie…
Mogę seksu się nie domagać, nie jest to póki co wielki problem, tylko ile to może trwać, oby nie wiecznożć, bo frustracja mnie zniszczy.
4 marca 2009 o 22:51 #141523spytaj ją czy ma to samo, gdy zaledwie fantazjuje o uprawianiu seksu z Tobą. jeżli boi się wtedy mniej, postaraj się przekonać ją do fantazjowania czężciej, aż się oswoi – bo za tym pójdzie zmiana jej zachowania.
możesz też wywoływać u niej silnie pozytywne emocje, gdy będzie o tym fantazjowała, tak nawet będzie lepiej. na pewno wiesz co ją np. najbardziej rozżmiesza, może jest to słowo, dotyk, dźwięk, cokolwiek. rób to jednoczeżnie i obserwuj jak zmieniają się reakcje.
rób to dopóki reakcja na fantazje nie zmieni się całkowicie!
jeżli chcesz z nią porozmawiać o tej reakcji, a wiemy, że musisz to zrobić, możecie rozmawiać tak, jak byżcie rozmawiali o trzeciej, obcej osobie – to pozwoli jej spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. i uważaj na słowa, tak? bądź delikatny.
na przykład:
-czy ta osoba zgodziłaby się na pójżcie do psychologa, gdyby okazało się, że to rozwiąże sprawę? albo lepiej – gdyby ONA poszła do psychologa, jak zmieniłoby to sytuację? [tutaj od razu dajesz jej jej własne powody dla których powinna tam pójżć]
-jak ona uważa, co możemy z tym zrobić?
-jak KTOś mógłby JEJ pomóc?
itp. nie używaj jej imienia.wtedy warto by było przekonać ją do pójżcia do psychologa jeszcze raz, powiedz jej ze jeżli się boi to pójdziesz z nią. naprawdę warto!
- AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

