sam76

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: #172199
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Dziadków i babć nie kochałem ale oni mnie tak, więc jak umarli czułem raczej duży żal i smutek ponieważ doceniałem ich uczucie. Ale ponieważ ja ich nie potrzebowałem, szybko się oswoiłem. To oni potrzebowali mnie kiedy żyli. Moja cała bliska rodzina jest w porzadku i też mnie raczej kocha ale jakby umarli to by mi się nawet niechciało iżć na pogrzeb. Poprostu ktoż by im powyciągał wtyczki i zgażli by.

    w odpowiedzi na: #172197
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Dzięki Wam za wsparcie, szczególnie Tobie Cleo za serdecznożć.

    Buddyżci są chyba raczej szczężliwi i spełnieni w tym reinkarnacyjnym młynku. A więc to raczej nie dla mnie.
    Zaespół Aspergera, ci pacjenci mają silną zawężoną pasję, więc to też chyba nie ja.
    Budować relacji nie mogę, każdy jest mi za bardzo obojetny, nie ma działania ludzkiego na tym żwiecie poruszającego pozytywnie moje emocje. Nie mam autorytetu ani sobie nie mogę go wyobrazić.
    A czy schhizofrenia ? Urojeń nie mam. Nie słyszę głosów. Nie mam odlotów, panuje nad sobą. Istnieje co prawda schizofrenia prosta , takie wyjałowienie z uczuć ale nie da się leczyć . Na pewno umnie jest to jakaż anhedonia ale na to też nic chyba nie ma. Coż z niczego nie da się zrobić. Widzę np. kogoż kto ratuje ludzi wypadku, teraz mi to wisi a po tabletce odczuje radożć i podziw dla niego a złożć na obojętnych gapiów ? Wszystko mi się regularnie porozkłada, dobro będzie mnie kręcić zło wkurzać itd. Nie wierze w to. W sumie napisałem ten post z bezsilnożci nie licząc zbytnio na rezulatat, ale w nadziei że może ktoż podobnie czuje. Może jestem z innej rzeczywistożci, ciekawym jaka by musiała ona być by mnie kręcić, ani dobro ani zło mnie nie cieszy. Pozdrawiam Was i nie zawracam już Ci głowy Kowal 😉

    w odpowiedzi na: #172188
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Wiem o tym że na od pierwszego wejrzenia nie ma co liczyć więc trzeba się zbliżyć i rozmawiać. Ale brak emocji powoduje że nie mam o czym gadać. Przecież chodzi o mówienie wyrażające nastawienie uczuciowe a nie sympozjum na temat pogody choć i z tym miałbym problem, bo to jaka pogoda bardziej mi wisi niż innym. Mam nawet kłopot w minirozmowach z sąsiadami na schodach , już mnie uznali moze za uposledzonego bo sie nie odzywam, albo czasami wole odpowiedziec bez sensu bo to wyrazi znudzenie niż silić sie na odpowiedz, dlatego że musiałbym udawać jakież nastawienie emocjanalne do pytania, musiałbym skonstruować logicznie coż. Z dłuższymi wywodami jest ogromny problem bo wtedy muszę sobie wyobrażać że jestem nie sobą tyko kimż kto odczuwa i budować konsekwentnie logiczny konstrukt z głowy tej wyimaginowanej osoby. Sprowadzało by się to jednak do manipulacji a ja nie mam motywacji do bycia takim kimż. Reasumując jestem bez uczuć ale jeżli tak to czemu niekonsekwentnie czuje się samotny jak nic nie może tego zaspokoić. Chyba się tego nie da zdławić.

    w odpowiedzi na: #172186
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Szczerze mówiąć to tylko trochę, miałbym kasę na leczenie np. w razie jakiejż choroby. Ale nie mam marzeń które mógłbym zrealizować za pieniądze. Leżały by na koncie a ja i tak bym mieszkał nadal w bloku, kupował prawie to samo co przedtem i pewnie bym rozdał w końcu po rodzinie, jakby przychodzili z problemami.

    w odpowiedzi na: #172184
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Widze różnice miedzy ludźmi ale mniej niż inni ponadto albo coż mnie razi albo jak tego nie ma to jest mi obojętnie. Brak kultury jest denerwujący ale kultura nie robi na mnie większego wrażenia. Podobnie ocena wszystkiego jak ktoż jest głupi to może wkurzać jak jest mądry to nie czuje do niego specjalnej sympatii, jest dla mnie już normalny, obojętny. Jak ktoż jest wredny nie lubię , jest dobry zaczyna być neutralny. Do tego by kochać potrzebnie silne uzależnienie od kogoż, indywidualnego, a ja nie mam w ogóle silnych uczuć pozytywnych, silnych przyjemnożci, radożci. Może można szukać różnic ale jak nie jestem w stanie chyba ich odczuć wystarczjąco mocno , czuje się rzeczywiżcie jak ujednolicona plazma. Niemniej brak miłożci doskwiera, czuje się zupełnie n****żyty. Co do ruszenia gdzież do walki to czując się jak cyborg trudno mi nawiązać normalny kontakt, dążący do filrtu.

    w odpowiedzi na: #172181
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Byłem samotnikiem, czułem że żwiat kręci się w okół czegoż czego nie rozumiem a czego mi brak. Tak więc zawsze byłem na uboczu obserwowałem ale nie uczestniczyłem. Obojętnożć w stosunku do ludzi to u mnie coż zafiksowanego i nie mogłem przez to przeskoczyć. Czułem taki nastrój niezmienny (ang. flat mood) nie zły całkiem, ale słaby , obojętny jakbym oglądał żrednio ciekawą telenowele. Dla mnie nie ma zasadniczej róznicy miedzy ludźmi , wszyscy są taką masą, srednio zróznicowaną. Nie umiem zracjonalizować , co niby miało by powodować że ktoż jest lepszy czy gorszy, każdy jest jakiż, wynika to z jego uwarunkowań, dlaczego mialbym kogoż kochać a kogoż innego nie. Ale pewnie miłożć jest irracjonalna ale ten wyrównany nastrój nie wrózy dobrze.

    w odpowiedzi na: #172178
    sam76
    Członek
    • Tematów: 0
    • Odp.: 7
    • Początkujący

    Ja w ogóle nie mam znajomych ponieważ nie bardzo w ogóle lubię ludzi, nic specjalnego w nich nie widze (tzn mój organizm nic nie widzi). Tzn nie żeby nienawidził tylko są mi obojętni i męczą mnie. Każdy to wyczuwa więc nie ma sensu się z nikim spotykać. Znałem pare osob które lekko lubiłem ale wystarczało mi ze widze je codziennie w szkole czy na studiach, wiecej nie miałem potrzeby. Nie ma nikogo o kim chciałoby mi sie mysleć jak przestaje ją widzieć to zapominam o niej na długi czas.
    Nie spotykam sie wiec z nikim bo czuje sie troche jak z innej planety. Nie jestem w stanie mówić o uczuciach a tylko o sprawach dostrzegalnych zmysłami typu nauki przyrodnicze, pogoda, zdrowie itd. Ten brak czucia jest taki ogólny dotyczy jakby ogółu ludzi ze mysle ze to tak samo sie nie zmieni. Popęd u mnie wporzo , mam ochote przytulic jakąż ukochaną ale nie mam nawet wyobrazenia takiego kogoż.

Wyświetlanie 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7 w sumie)
Przewiń na górę