Xiaze
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Problem w tym, ze on nie chce sie ze mna widziec. Nie chce rozmawiac. uwaza, ze nie mam prawa tego wymagac. Zostawia mnie to w nieciekwej pozycji – nigdy nie dowiem sie prawdy, wiec bede musial zapomniec, cos z czym zwiazane sa najmilsze i niestety tez najgorsze wspomnienia mojego zycia.
Byc moze faktycznie zbyt dlugo to wszystko trwalo i stracilem do wszystkiego dystans. Ale oczywiscie zdajecie sobie, dorgie panie i dziewczyny sprawe, ze nigdy nie wiadomo jakbyscie zachowaly sie na jej miejscu – staralem sie opisac sprawe doglebnie, ale z oczywistych wzgledow ciezko mi byc obiektywnym…
Tak czy inaczej, postanowilem dzis wieczorem byc asertywnym… Napisalem, ze ta przyjazn i milosc znaczyly dla mnie wiele, ze poczulem sie zle z tym co robila i ze nie rozumiem jej slow i zachowan…
Odpowiedz przyszla i byla krotka. „Koniec wszystkiego. To chyba rozumiesz..”
Postnowilem byc jeszcze bardziej asertwny. Nie pozwole sie tak traktowac. Mam prawo chciec zrozumiec, nie musi chciec mnie znac i moze sie bac roznych rzeczy, ale zasluguje na szczerosc, na rozmowe w cztery oczy i na to by mnie wysluchala…
Wlsnie dostalem odpowiedz, nie czytalem jej jeszcze… Ale znam jej brzmienie… Przyszla zbyt szybko by roznic sie trescia i tonem od poprzednich…
„Jesli nie mozna ufac najlepszemu przyjacielowi, co wtedy… co wtedy?”
Cierpiala przez moje listy i smsy, w ktorych rezygnowalem lub zachowywalem sie jak natret.
Dzis dostalem od niej odpowiedz na moje ostatnie pytanie o przyjazn i brzmila „Wydaje mi się, ze tak…”.
Napisalem jej jak duzo znaczyla dla mnie ta przyjazn, jak czulem sie w jej towrzystwie i jak mi zal, ze zawiodlem ja jako przyjciela. Niestety dowiedzialem sie, ze dramatyzuje, ze zycie toczy sie dalej, ze mnie nie kocha, ze nie bedziemy juz przyjaciolmi i ze gubi mnie to, ze za duzo rozpamietuje…
Lecz jak mam nie rozpamietywac? To mnie przerasta emocjonalnie i intelektualnie… Po tym wszystkim nie potrafie z niej zrezygnowac.
- AutorWpisy

