Mój mężczyzna jest zapalonym tancerzem i fanatykiem salsy 😀 Minimum 3 razy w tygodniu chodzi na kurs oraz potem zostaje w klubie,aby poćwiczyć nowe i stare wyuczone kroki. Oczywiżcie tańczy tam z dziewczynami z kursu, ciężko mi się z tym pogodzić,że znika na tak długi czas i „obtańcowywuje” inne Kobiety 🙄 Jestem bardzo zazdrosna o nie i o ten czas, gdzie moglibyżmy go spędzić razem, ale wiem,ze on potrzebuje mieć swoją odskocznie i ” swoich znajomych” ,a że taka forma – cóż, każdy sie gdzież potrzebuje odnaleźć….
Dodam,ze mnie ten taniec nie pociąga – próbowałam,ale jestem bardziej wyciszonym człowiekiem:)