Pewnie będę wyjątkiem, ale od jakiegoż czasu wkręca mnie J-rock :P. Bariera językowa mi absolutnie nie przeszkadza, podoba mi się sama muzyka i ekspresywny wokal, a japoński jest dostatecznie melodyjnym językiem, by słuchać go bez wgłębiania się w teksty. Aktualnie HIGH and MIGHTY COLOR, prócz tego Miyavi, Dir en Grey, Hyde.
Na ogóle ostatnio składam się ku elektronicznej alternatywie/rock, typu IAMX, A Perfect Circle, Muse. Czasy metalu i hard rocka (Bathory, Helloween, Hammerfall, Godsmack i rzesza innych) mam już niestety albo stety za sobą ;-). Do punka nigdy specjalniej nie mogłam się przełamać. Choć preferuję gitarowe i gitarowopochodne, jestem otwartym na muzykę zwierzęciem i nie mam nic przeciwko muzyce np. klubowej (chillout np) ;-).