majka00
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Wyjażniliżmy sobie wszystko. Odezwał się, starał się to jakoż wynagrodzić. Wiem, że muszę być bardziej wyrozumiała.. Czasem po prostu robię i mówię coż w nerwach później żałuje. Po prostu siedziałam w domu dostawałam szału, wszystko mnie bolało oczekiwałam chociaż że napisze coż na pogode ducha. Jak w takich sytuacjach zachowywać się na przyszłożć kiedy nie mamy możliwożci widzenia się? Wiem, nie panikować zająć się sobą. Czy możecie mi coż jeszcze doradzić?
Dziękuję za odpowiedzi. Nie uważam się za dziecko. Mam za sobą pewne dożwiadczenia i myżlę, że jestem dojrzałą osobą chociaż jak każdy popełniam błędy. Umiem przyjąć krytykę i to nie jest tak, że ja tego nie rozumiem, że ciężko pracuje. Zdaję sobie sprawę i szanuję jego pracę. To nie jest też tak, że on musi pracować każdy weekend ale chce i nie staram się nawet poruszać tematu żeby odpoczął bo wiem, że to ważne dla niego. Zrobiło mi się najzwyklej w żwiecie przykro. Kiedy on był chory potrzebował mnie przychodziłam, dbałam o niego. Docenił to. Nawet jechałam poza inne miasto załatwiać pewne sprawy za niego. Mi zależało tylko na geżcie. Sam powiedział, że wpadnie a następnego dnia siłownia, jego sprawy później, że usnął musi zjeżć i już nie zdąży. Gdyby mu zależało przyszedłby. Fakt, że pisał, że mam się nie złożcić, wychodził z inicjatywą na spotkanie doceniłam. Ale po prostu zostało we mnie zawiedzenie. Nagromadziły się nerwy a on do tego wszystko olewał co do niego pisałam. Naprawdę nie wiem co robić. Wiem, że pierwsza kroku w jego stronę zrobić nie mogę..
- AutorWpisy

