megan84

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: jak i czy życ z takim człowiekiem? Proszę POMOCY! #185442
    megan84
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 5
    • Początkujący

    jak już przeczytałaż/łeż to co napisałam to zostaw proszę jakąż uwagę, zdanie, słowo, pytanie, cokolwiek… Chciałabym, żeby ktoż się wypowiedział na ten temat, bo biję się tylko z własnymi myżlami. nie chcę byc z tym sama! Proszę onas

    w odpowiedzi na: jak i czy życ z takim człowiekiem? Proszę POMOCY! #185441
    megan84
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 5
    • Początkujący

    u mnie raz dobrze, raz źle. Po ostatniej awanturze i chęci rozwodu przez mojego męża, po płaczu, bólu i błaganiu, żeby zmienił zdanie – postanowiliżmy dac sobie ostatnią szansę. Nie ukrywam, że dożc długo wytrzymaliżmy bez poważnej kłótni. Tydzień temu mieliżmy pierwszą rocznicę żlubu. Wybraliżmy się na krótką wycieczkę, kolacja.. itd ogólnie było bardzo miło. Jednak trzy tygodnie temu wyczułam guzek na piersi i musiałam uda się do ginekologa. W żrodę poszłam do lekarza na badanie. Mój mąż wszedł do gabinetu razem ze mną co bardzo mnie zaskoczyło, nie przypuszczałam, że chce w tym uczestniczyc, nic mi wczeżniej o tym nie powiedział. Nie chciałam, żeby został i mu o tym powiedziałam. Na tyle byłam zestresowana samą wizytą i sytuacją, że po prostu nie chciałam. Gdy wyszliżmy od lekarza, powiedziałam że wszystko w porządku, że to cysta, że muszę przyjżc na kontrole za 8 tygodni, że miałam badanie ginekologiczne z usg i wszystko ok i że lekarz powiedział mi, że może usunąc mi pieprzyka ze względów estetycznych jeżeli będę chciała. W tym czasie się użmiechnęłam, bo nie czuję się z nim komfortowo a zawsze chciałam go wyciąc. Na to mój mąż strasznie się wkurzył, że z wizyty zainteresowało mnie tylko to że może usunąc mi pieprzyka a nie to dlaczego powstał guzek itd. że nic teraz on nie wie bo mówię mu wybiurcze rzeczy, że wszystko musi ze mnie wyciągac i że wyprosiłam go z gabinetu jakby nie wiadomo kim był.. był bardzo zły a ja nie wiedziałam dlaczego. Wyszłam z gabinetu i poczułam się lepiej wiedząc że nic złego mi się nie dzieje, że nie jest to np podejrzenie raka. A on złożcił się na mnie za to że ja się ucieszyłam ze względu na pieprzyka. co za bzdura?! ogólnie lepiej się poczułam i tyle. w drodze do domu, pytałam o co mu chodzi, co go tak rozzłożciło? albo burczał coż, albo warczał.. grrr nie chciał nic mówi.. Później spytał w złożci co mam zamiar dalej z tym zrobic, czy pójdę do innego lekarza sprawdzic co powie. Atmosfera była strasznie napięta, czułam jak mnie cały czas atakuje. powiedziałam, że nie wiem. On za chwilę znowu: to pójdziesz czy nie? Nie wytrzymałam, krzyknęlam że nie wiem już co powiedzie jak tak mnie atakuje, dopiero wyszlam od jednego lekarza i nie myslalam o kolejnym. Ciężko zobrazowac całą sytuację, te nerwy i emocje temu towarzyszące. Po tej sytuacji każde z nas było obrażone. Gdy wreszcie w sobotę zaczęliżmy niby rozmawiac, bo trzeba było jechac na zakupy i cos ustalic, znowu doszło do sprzeczki. Kłótnia, kłótnia, kłótnia i jak się okazało ja mam go przeprosi za to że krzyczałam. Kłótnia, kłótnia przeprosiłam go (ale czułam że to takie niesprawiedliwe) trochę szyderczo, kazałam siebie też przeprosic. Prawie cała sobota zleciała nam na kłótni i niby normalnym rozmawianiu. Poplątanie z pomieszaniem. Gdy są takie sytuacje jak ta i np on każe mi się przeprosic bo inaczej nie bedzie ze mną rozmawiał, to ja czuję, że mam ochotę go zabic. Jest to takie uczucie, że wzięłabym nóż, wbiła w brzuch i wykrzyczała jakim jest palantem, debilem bez serca!! itd. Mi już odwala.
    Czasami myżlę, że w końcu za niego wyszłam jest moim mężem i jakoż to będzie, jakoż się ułoży, a czasami chciałabym żeby zniknął z mojego życia, bo tak bardzo je niszczy. Nie mogę podjąc sama decyzji o różnych rzeczach bo do wszystkiego się w****…. Jak chcę coż kupic np. do domu to słyszę tylko: takieee? a po co ci to?? A ja muszę się tłumaczyc, dlaczego i po co. I znów ta myżl „kiedyż cię zabiję”

    tych sytuacji jest miliony, każdego dnia coż. Bardzo często myżlę o rozwodzie. Gdy ostatnio się kłóciliżmy powiedziałam mu że mam go już dosyc, a on mi na to że nikt mnie nie trzyma. Niby jak jest między nami dobrze to potrafi byc do przytulenia itd ale jak już coż mu nie podpasuje to biada mi. Skoro grozil mi rozwodem kilka razy, mówi ze jak chce odejżc to on mnie nie trzyma to po co ja mam z nim byc. czy ja nie zasługuję na miłożc?

    JULIA2007 dlaczego moje katastroficzne życie przypomina Ci coż z Twojego? Napisz proszę do mnie coż więcej. Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: jak i czy życ z takim człowiekiem? Proszę POMOCY! #185445
    megan84
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 5
    • Początkujący

    dziękuję za posta i pozdrawiam 🙂 w dalszej czężci nawiążę do niego
    nie zaglądałam tutaj długo, bo wiele się u mnie działo, tzn. dużo pracy i do tego przyjechali gożcie na jakiż czas. Wtedy jak napisałam, że zmuszę się do tego aby nie godzic sie pierwsza i że napiszę list do męża, wydarzyło się coż innego… tak się pokłóciliżmy, że myżlałam, że wyjdę z siebie, ale wyszłam na balkon – zapalic. Mój mąż zamknął mnie tam, a sam poszedł pod prysznic. Nie trwało to długo, ale zaczęłam się dobijac do drzwi zdenerwowana. Po chwili on przyszedł, otworzył mi je i zapytał – czy ochłonęłam?! Myżlałam, że wybuchnę i rzuciłam się na niego, uderzyłam go w rękę, on mi oddał i tak kilka razy ja jemu a on mi. Wkurzyłam się jeszcze mocniej i uderzyłam go w twarz, też mi oddał. To był dramat, patologia. Jak cały ten związek… Raz była jeszcze taka sytuacja gdzie byliżmy pokłóceni, trwało to dożc długo. On poszedł do sypialni, oglądał zdjęcia na laptopie, pił wino i słuchał muzyki przez słuchawki. Ja pod wieczór zaczęłam źle się czuc. Też się położyłam w sypialni. Zwijałam się z bólu, a on nawet na mnie nie spojrzał, nie zapytał co mi jest. Wybiegłam do łazienki, a później położyłam się w salonie. On po jakiż 20 min przyszedł po coż tam i bezczelnie zgasił mi żwiatło. Krzyknęłam do niego, żeby mi zapalił bo źle się czuję a on nic. On nie ma wcale serca, a jak je ma to z kamienia. Pozniej jak z nim rozmawialam i spytałam dlaczego się mną nie zainteresował to stwierdził, że on nic nie widział i mogłam mu powiedziec, że źle się czuję.
    Pewnie mogłam z nim zamieszkac przed żlubem, pewnie mogłam wiele rzeczy zrobic inaczej, ale nie zrobiłam. Ludzie popełniają różne błędy. Mój największy – małżeństwo z nim. Czasami myżlę, że to kara za to że kiedyż kogoż mocno skrzywdziłam. Miałam cudownego narzeczonego, ale byłam młoda i głupia, czegoż mi wtedy brakowało w tamtym związku. Zamiast wziąc sprawy w swoje ręce i ulepszyc związek, ja go zrujnowałam. Tamten facet był cudowny, przede wszystkim mnie kochał i miał wielkie serce. Mi się wydawało, że po 3 latach nie czułam do niego tego co na początku, a to tylko przez swoją głupotę. Zauroczyłam się kolegą w pracy, a to było takie złudne. Gdy się ocknęłam, po moim związku nie było żladu. Strasznie zboczyłam z tematu, ale nie mogę pogodzic się z tym co zrobiłam jemu i sobie. Widac terazniejsze życie to kara za przeszłożc.

    w odpowiedzi na: jak i czy życ z takim człowiekiem? Proszę POMOCY! #185440
    megan84
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 5
    • Początkujący

    Dziękuję Ci bardzo za przeczytanie mojego posta, a jeszcze bardziej za odpowiedź. Mieszkamy teraz za granicą i nie mam się nawet do kogo odezwac ani poradzic. To co napisałaż dało mi dużo do myżlenia. Jestem już tak sfrustrowana ciągłymi kłótniami, że nie potrafię trzeźwo myżlec. Zastosuję się do Twoich rad, to dobre na początek. Tym razem nie wyciągnę pierwsza ręki, bez względu na to ile mnie to będzie kosztowało, zaczekam i zobaczę co się wydarzy z jego strony. A jeżeli chodzi o list to też o tym pomyżlałam, ale Ty przekonałaż mnie do jego napisania, bo sama jakoż długo się za niego zabierałam. Zbiorę w nim wszystkie myżli i to co mnie boli i dam mężowi do poczytania. Może to pozwoli mu trochę zrozumiec mnie.
    Wiem, że to ciężka praca, jednak najgorsze jest to, że zawsze jak już się pogodzimy to mój mąż twierdzi, że nie chce by dla mnie taki i że chce pracowac nad naszym związkiem, ale jak przychodzi co do czego… to ma chyba amnezję, bo nie robi nic żeby się ze mną porozumiec.
    Pozdrawiam Cię gorąco i jeszcze raz dziękuję 🙂

    w odpowiedzi na: jak i czy życ z takim człowiekiem? Proszę POMOCY! #185438
    megan84
    Członek
    • Tematów: 1
    • Odp.: 5
    • Początkujący

    ps. najgorsze jest to że moj maż nie chce ze mna rozmawiac. Jak już dochodzi do kłótni, on wybucha, a pozniej sie wcale nie odzywa. Siedzi i milczy, ja do niego krzyczę zeby mi odpowiedzial, a on z premedytacją nic nie mówi. doprowadza mnie to do szału. Co w takiej sytuacji zrobic?

Wyświetlanie 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5 w sumie)
Przewiń na górę