Rena6
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
to drogi gabinet?
gdzież to znaczy gdzie?
Wczoraj gadałam o tym z koleżanką, która kiedyż miała podobny problem z odpornożcią u swoich dzieci. Zawsze jak do niej przychodziłam zimą, to co najmniej jedno leżało w łóżku chore.
Sprawdzałam z nią naszą dietę i mówiłam co takiego robimy przed, w czasie i po przyjeździe.
Również doradzała wzbogacenie diety o probityki – na pewną sprawdzę BIOGAIĘ, znalazłam też trochę pozytywnych wpisów na innych forach. Koleżanka doradzała też zestawy witamin jako uzupełnienie oraz więcej ruchu na żwieżym powietrzu przed wyjazdem.Nie chodzi o to, że ciągle chorujemy ale jednak zawsze zdarza się nam to po powrocie z nart. 🙂
Staramy się urozmaicać dietę – mąż uwielbia sałatki i surówki. Ja np lubię szpinak, ale Ala na widok szpinaku ucieka z kuchni. 😀
Nie stosujemy suplementów.Mamy z tym problemy – i mąż i ja. Ale staramy się zagrzewać córkę do aktywnego wypoczynku. Dwa razy do roku jedziemy na wspólne wakacje – nawet jeżli jest to tylko tydzień, to zawsze z jakimż sportem. Na moje przewlekłe zatoki stosowałam już wszystko – od homeopatii po długą kurację z nażwietleniami. Nie chce działać. Mąż ma podobny problem.
Nie chodzi o to, że zachoruje od wyjazdu na narty. Ale jednak to jest zmiana klimatu, zmiana temperatury, inne jedzenie.
I najczęsciej jak wracamy, to potem trzeba chwilę się kurować. W tym roku już nawet tak zaplanowaliżmy urlop – jedziemy w piątek i wracamy w piątek, aby mieć sobotę i niedzielę na kurację. 🙂Ale to już stosujemy od dawna. Nawet kupiłam rodzinie pod choinkę sokowirówkę (jak to cholerstwo się ciężko zmywa).
Myżlisz,że to wystarczy?- AutorWpisy

