viveca
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Hmmm…U mojego męża to raczej pojedynczy przypadek romansu…Nie wiem co gorsze…
aniellka,skoro to tylko Twój facet, nie mąż jeszcze i nie macie dzieci oraz wspólnego majątku, to nie zastanawiaj sie… I nie rozumiem jak to nie pozwala Ci odejżć…! Siłą Cię zatrzymuje..? Grozi czymż..?
Jeżli nie teraz, to kiedy będzie czas, żeby znaleźć kogoż wartożciowego i godnego zaufania…??!…oj, dzieci, dzieci…! 🙄
Wiem co chciałam wiedzieć… Dziękuję za wypowiedzi. Pozdrawiam.
ale uszczypliwa bestia…! 8)
@parvati wrote:
taaa…ale nie mam grzybicy ani nie piecze mnie, jak sikam. a moj facet nie szuka szczescia u bylej i nie musi ode mnie odpoczywac.
pozdro, wydmuszko 😆
Dzieki… 😕
@Assha wrote:
jak sie ma interes, potrzebna jest dyplomacja.
typ jest zauroczony, nic nie widzi, ta baba go oszolomila do takiego stopnia ze facet z 2 dzieci nie umie sie na wodzy trzymac i dbac o zonę. Toksyczna kochanka. Wyjątkowo.
Pytanie: wykasowal nasza klasie. A teraz jak sie z nia kontaktuje?Poznali sie na czacie…mają też GG…myżle,że teraz nie ma już romansu jako takiego…Ale gadają czasem wlasnie…Wymieniają sie wrażeniami z dnia, tygodnia…nie wiem jak czesto…Nie żledzę juz tego…Mnie chodzi tylko o to,żeby przestał z nią rozmawiać wogóle…z kobietą, do której mowił i pisał tak czule, jak nigdy do mnie…Tylko tyle…Ale jak widze to zbyt wiele…
Postawiłam ultimatum…albo ona, albo ja…On mnie traktuje tak, jak bym miala ograniczoną poczytalnożć….”Jesteż chora!”
Zastanawiam sie czy to chodzi o jego olewczy stosunek do mnie, czy niemożnożć odcięcia sie od tamtej kobiety…Pewnie o jedno i drugie…Echhhhhhhhhh…!Nie rozmawiałam…Nie mam jak…Mąż nie chce dać mi do niej zadnych namiarów…Ale to nieistotne co ja jej powiem i czy ona przestanie sie do niego odzywać,w co wątpie…Ważne jest,żeby to on potrafil jej powiedzieć, ze nie mogą się kontaktować, bo ja go o to proszę…Albo on nie chce, albo nie potrafi tego zrobić…
Włażnie zlikwidował swój profil na naszej-klasie,żebym do niej sie nie odezwała…!!Wyobrażasz sobie??!! 16 lat małżeństwa, dwoje dzieci i najważniejsza osoba w jego życiu…kochanka… Cholera!!W tej chwili jesteżmy tak skłóceni, że nie ma mowy o kolacji i bieliźnie…Zresztą,to on powinien coż zrobić, zeby mnie udobruchać…Ja juz mam tak dosyć, że n****ętniej spakowałabym go i wystawiła za drzwi…Będzie miał wtedy mnóstwo czasu na rozmowy z nic nie znaczącą koleżanką…Czuję sie skrzywdzona. Moje uczucia absolutnie go nie obchodzą. Uważa mnie za histeryczke…Jak w takiej sytuacji mam przed nim wyginać sie w desusach..?
Ha! Mówilam wiele razy….Ale on uważa, ze sie czepiam,że ta znajomożć nie jest istotna dla naszego zwiąku… Widzi moją rozpacz i łzy,ale nie reaguje….I w tym cały problem…
- AutorWpisy

