Abracadabra
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Będę walczyć o mój związek, wyjeżdzam teraz na pare dni na urlop.. odezwę się jak wrócę. Muszę przemyslec to wszystko i jakos wydoroslec… pozdrawiam, 3majcie sie cieplo i zdrowo. :*
Cleo-no ja tak samo. Rozpieszczona, nigdy palcem nie musialam ruszac, a tu nagle wlasny dom i tyle obowiazkow… Czuje ze cos mi przez palce przecieka.. nie mialas tak naprawde? Ja jakas dziwna jestem… Albo poprostu zbyt temperamentna ;].. niewiem juz sama.. chyba musze isc do psychologa.
Dla mnie takie luzne podejscie nie jest moim credo zyciowym, wrecz przeciwnie-chce w przyszlosci zalozyc rodzine, to moje marzenie. Ale czasem czuje, ze wszystko dzieje sie za szybko.. Dodam, ze nie mam jeszcze 20 lat. A czuje sie jak stateczna malzonka.. I teraz to chyba wszystko sie we mnie zagotowalo, te szalenstwo..no i wyszlo co wyszlo. Ot, sie narobilo 😥 Wszystkie moje kumpele lataja po baletach, imprezach, co tydzien spotykaja sie z kim innym, mlodosc poprostu.. a ja? siedze w domu, sprzatam, gotuje obiady, zero rozrywek, kolegow, imprez… czuje sie jak bym miala 15 lat wiecej niz mam 😡 A moj facet tego nie rozumie, mowi wtedy ze przeciez tak wybralami jak sie wiazalismy to mowilam ze 'juz na zawsze’ a teraz szalec mi sie zachciewa..
Moj zwiazek chyba przezywa kryzys. Tylko ja zupelnie niewiem jak to naprawiac. Sypie sie juz jakies pol roku, a przeciez mamy wspolny dom, plany, nasze rodziny sa jak jedna rodzina.. wszyscy zyjemy jak by juz po slubie bylo… Zastanawiam sie czy nie jestem za mloda na tak powazny zwiazek, bardzo go kocham, ale gdzies pod skora czuje ze chcem jeszcze poszalec.. Wogole dla mnie to najlepiej by bylo jakbym miala go na stale dla siebie,a bym legalnie mogla umawiac sie z innymi… ale tak sie nie da. Niewiem czemu pozwalam cierpiec tak bliskiej mi osobie. Albo jestem glupia, albo niedojrzala, albo brutalna. A chyba wszystko naraz…
Masz rację. We wszystkim co napisałaż. Zastanawiam się tylko jak dojrzeć zanim będzie za póżno…
Mojemu facetowi bardzo zależy na mnie. O tym 'koledze z dyskoteki’ powiedziałam mu, ledwo to przeżył, teraz wiem, że to byłby koniec jeżli o tym bym mu powiedziała dlatego nie zrobię tego.
Nie liczę na to, że nauczyciel odejdzie od żony-nie chcę tego nawet. Moja przyjaciółka powiedziała mi 'Co twoje to twoje, nikt ci tego nie zabierze, swojemu 'x’ nic nie mow, zapomnij o wykladowcy i ciesz sie tym co dostalas-no przeciez bylo fajnie?’ . No bylo fajnie. Do seksu nie doszlo, bo dla mnie petting seksem nie jest. Ja tylko calowalam, on byl strona 'dzialajaca’. Chyba musze potraktowac to jako 'stalo sie’….i udawac ze nic sie nie wydarzylo.. bo mam albo takie wyjscie, albo sie przyznac i skonczyc moj zwiazek, a tego nie chce. Wykladowca jest spoko, napewno sie nie bedzie mscil, zostaniemy nadal kumplami… innej drogi nie widze.Dziękuję za odpowiedz. Postanowiłam nic mojemu nie mówić i czekać spokojnie na rozwój wydarzeń, a wykładowcy powiedzieć wprost 'zostańmy kumplami’. Muszę wkoncu dorosnąc…. ale mam bajzel teraz w glowie 😥 masakra…
- AutorWpisy

