zolty-kwiatek
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
kurde, kobiety ja już naprawdę nie rozumiem mojego faceta.
zauważyłam, że napisał podanie na uczelnię o przedłużenie sesji. chyba zamierza je złożyć albo już złożył (swoją drogą trochę późno, ale to już inna sprawa). oczywiżcie nic mi nie powiedział, a zauważyłam to dopiero dziż jak wyszedł do pracy (zostawił na biurku) więc nie miałam okazji zapytać.
z jednej strony dobrze, że próbuje cokolwiek załatwić w tej sprawie, ale z drugiej wiem, że nawet jak przedłuży tą sesję to i tak wątpliwe, żeby pracę napisał..
chyba z nim to jest beznadziejny przypadek 😕ps. do jego rodziców nie zadzwoniłam, nie mam odwagi. szkoda, że nie mieszkaja bliżej, bo głupio o takich sprawach rozmawiać przez telefon.
popieram powyższy post mellodiv – nie odpisujcie samykowi bo o to włażnie mu chodzi.
proponuję skupić się na moim problemie 😉jak na razie dałam chłopakowi spokój, nie mówię nic. nie mam już siły na to, bo wiem że moje słowa raczej niewiele dają 😕
może po sesji, jak zbiorę siły to palnę mu jakież kazanie, ale to chyba tylko dla własnego spokoju, bo wątpię, żeby poskutkowało…
Witajcie! Dziekuję za wszystkie wasze posty. Przepraszam, że dopiero dziż się odzywam, ale nie miałam czasu zajrzeć tu wczeżniej.
postaram się odnieżć do tego, co napisaliżcie, ale mogę coż przeoczyć, więc w razie czego proszę o korektę 😉
Co do kupienia pracy – ja osobiscie tego nie pochwalam i raczej wolałabym, żeby On tego nie robił. Ale… z drugiej strony, gdyby on powiedzial, że już zdecydował się kupić pracę, bo zdaje sobie sprawę, że nie chce mu sie jej napisać to jakoż bym to do wiadomożci przyjęła. Byłoby ważniejsze dla mnie, że przyznał się przed samym sobą, że tej pracy nie napisze.
Bo to nie jest tak, że on mówi: „nie chce mi się, nie napiszę tego, może kiedyż..”, wręcz przeciwnie, on (jeżli już odpowie na moje pytania w tym temacie) mówi, że chce to skończyć, że żałuje, że nie zrobił tego w terminie itp. Co więcej – znosi ciągle jakież książki, materiały i mówi, że do mgr mu się przyda. Z tym, że te książki wszystkie leżą, mieszkamy razem, więc widzę przecież że z nich nie korzysta.
Naprawdę kompletnie tego nie rozumiem.
Największym problemem jest to, że on w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Jeżli by wyjażnił mi dlaczego jest taka sytuacja, starałabym się zrozumieć.Co do tego, co napisała Józia: przyznam, że przeszło mi to przez myżl, by powiedzieć facetowi „Albo ja i magisterka, albo brak mnie i magisterki „, ale przemyżlałam to i wiem, że nie jestem w stanie zrobić tego osobie, którą tak kocham. Nie chodzi o to, czy on by po moim szantażu napisał tą mgr, czy nie, ale o to, że czułabym się nie fair mówiąc mu tak w odniesieniu do sytuacji, która nie jest kluczowa dla naszego związku.
Nie mówię, że nie jest to dla mnie ważne. Oczywiżcie, że jest, inaczej bym tu nie pisała. Ale poza tą jedną rzeczą układa nam się naprawdę super i chyba prędzej bym zaakceptowała, że on nie ma tej magisterki, niż zostawiła go tylko z tego powodu. Gdyby jeszcze coż było nie tak, gdybym miała jakież watpliwożci, to nie wahałabym się tak postawić sprawy. Ale wiem, że w odniesieniu do tylko tej sytuacji nie będę umiała tego zrobić.Zauroczona: kierunek, który On studiował jest całkowicie zgodny z jego zainteresowaniami, to był żwiadomy wybór a nie przypadek. Pracę mgr też ma z zakresu, który go interesuje.
Tym bardziej nie rozumiem jego zachowania!
Nie nazywam go leniem z tego powodu, ale jestem coraz bliższa takiemu myżleniu, a to nie jest dobre niestety.zasadniczy: „w przypadku faceta autorki chodzi o zwykłe lenistwo, oraz o to, że jednak jemu ten papierek może być bardzo potrzebny”
myżlę, że masz całkowitą rację. Zwłaszcza w odniesieniu do drugiej czężci, że papier może być potrzebny. Tak jak mówiłam, On pracuje ale jest to praca „tymczasowa”…
Powiem tak – dopóki ja studiuję (kończę za rok) i prowadzimy względnie studencki tryb życia, nie przeszkadza mi to. Ale w momencie, kiedy skończę studia chciałabym, żebyżmy oboje mieli w miarę „normalne” prace, z wolnymi weekendami, żwiętami itp.
Z tym, że to nie jest tak, że on zamierza w tej swojej pracy być wiecznie. Widzę, że się rozgląda za nową pracą, szuka. Ale dopóki nie ma tego „papierka”, szans na pracę lepszą jest niewiele, a na zdobycie papierka jak wiecie się nie zanosi.Moim zdaniem, jeżli już zaczęło się coż tak poważnego jak studia, wpakowało w nie 5 lat wysiłku (o pieniądzach nie wspomnę), to naprawdę głupotą jest to, co robi mój facet, skoro dzieli go tylko taka mała pierdoła od uzyskania dyplomu.
Poza tym boli mnie, że on nie chce o tym rozmawiać. Czuję, że jest coż, czego mi nie mówi. Tylko nie wiem, czy on nie chce przed samym sobą się przyznać, że jest leniwy, czy to coż innego.. Próbowałam wiele razy, różnymi sposobami skłonić go do rozmowy, ale nic z tego..Na razie ta sprawa jakoż przycichła miedzy nami. Oboje mamy sporo zajęć. Ale kiedy uporam się z sesją to będę go znów o to męczyć. Chyba zrobię tak, jak napisała mellodiv, albo napiszę mu list i każę przeczytać, skoro rozmawiać nie chce.
A swoją drogą to nawet zabawne, że mi bardziej zależy na magisterce mojego chłopaka, niż jemu 👿
ps. przepraszam, że taki długi post, ale chciałam odpowiedzieć na poruszone przez was sprawy.
hard-man, ja wiem ze on nie bylby z tego faktu zadowolony, ze rozmawialam z jego rodzicami. Nikt by nie byl. Ale oni sa naprawde swietnymi ludzmi i dlatego sie zastanawiam, czy im nie powiedziec jak sie sprawy maja. w koncu maja prawo wiedziec, zanim zaczal pracowac finansowali go i teraz tez czasem (rzadko, ale jednak) pomagaja, wiec chyba powinni wiedziec.
ale szczerze mowiac watpie, czy sie na to zdecyduje. przemysle to jeszcze.nad rozmowa z rodzicami zastanawialam sie tez z tego powodu, ze oni nie wiedza dokladnie jak sprawa wyglada. przez telefon moj facet mowi im ze wszystko jest ok, ze da rade z terminami itp. a rodzice wierza mu, bo chca wierzyc, tez ich wkurza to, ze 5 lat studiow a nic.
i raczej w tym celu zastanawiam sie, czy z nimi nie porozmawiac. bo szczerze mowiac to watpie, czy oni beda mogli na niego wplynac, zeby te studia skonczyl. chyba nikt nie moze, tylko on sam.
dzieki Cleo, ze probujesz mi pomoc.
na razie chyba nie bede juz z nim o tym rozmawiac, bo on po prostu nie chce. to jest dla mnie baaardzo dziwne ta jego niechec do rozmowy o tym.
zastanowie sie nad telefonem do jego rodzicow, ale naprawde musze to przemyslec.
poza tym nie mam juz sily, denerwuje mnie ta sytuacja, a on mam wrazenie ze to zlewa.. kazda proba rozmowy konczy sie moim zdenerwowaniem, wiec chyba na razie sobie daruje. sesje mam, stresow wystarczy narazie 🙁
wlasnie pisalam, ze sie nad tym zastanawiam. jego rodzice bardzo mnie lubia (z wzajemnoscia zreszta) i tez wkurza ich, ze syn jeszcze nie skonczyl studiow.
tylko mam troche watpliwosci, czy mieszac do tego rodzicow, bo raz, ze powinnismy takie sprawy zalatwiac sami (nie mamy po 15 lat), a dwa to czy to odniesie w ogole jakis skutek. oni mieszkaja ok. 300 km od miasta, gdzie my, wiec zostaje tylko pogadanka przez telefon. to nie to samo co osobiscie 😕cleo, hard-man probowalam juz i waszych sposobow. probowalam byc mila, zachecac, chwalic. mowil, ze tak, napisze ale ma jeszcze duzo czasu na to. ok, nie nalegalam, czas rzeczywiscie byl.
teraz czasu juz nie ma, wiec probowalam i stanowczo, ale on po prostu nie chce ze mna o tym rozmawiac. pierwszy raz napotykam taki mur z jego strony. na moje pytania nie odpowiada, albo zbywa mnie polslowkami. najczesciej mowi, ze nie chce teraz o tym rozmawiac, a jak zapytam kiedy w takim razie mozemy o tym porozmawiac to slysze „jutro”. tak jest za kazdym razem. kazda pora jest zla na rozmowe.
o wszystkim innym rozmawiamy, ale jak zaczynam temat jego studiow to jest cisza… ja naprawde tego nie rozumiem.wydaje mi sie, ze on po prostu nie ma zadnego racjonalnego powodu dla ktorego nie pisze tej pracy. wydaje mi sie, ze po prostu jest leniwy i glupio mu sie do tego przyznac.
ja naprawde juz mam tego dosyc i chyba nie bede poruszac tego tematu. nie wiem juz co mialabym mu powiedziec.
widzisz miszczu, to nie takie proste.. on ma termin wyznaczony do 30 czerwca na zlozenie pracy, a jeszcze jej nie napisal..nawet nie probuje tego zrobic.
sugerowalam, ze moze wzialby w pracy L4 i napisal, bo wiem ze da rade. ale on nie chce.teraz juz nic mu nie mowie na ten temat. co nie zmienia faktu, ze nadal tak samo mi to przeszkadza.
hej Mi! marne to pocieszenie, ale zawsze coż, że mam wspólniczkę niedoli:wink:
Tak naprawde to ja zdaje sobie sprawe, ze jesli On nie bedzie chcial to ja sila go nie zmusze do skonczenia tych studiow. Ale po prostu cholera mnie bierze, kiedy widze jak on w wolny dzien gra na kompie albo zajmuje sie swoimi zainteresowaniami, zamiast przysiasc i skonczyc ta prace mgr…
Zwłaszcza, ze w tym roku akademickim staral sie o wznowienie studiow, zeby sie w koncu obronic. Wznowienie dostal, ale za spora sumke. Mi byloby naprawde zal wyrzuconych w bloto pieniedzy i 5 lat na studia, z ktorych nic nie mam..i kurcze poza ta cala sytuacja ten facet jest praktycznie idealem.. poza ta jedna rzecza dogadujemy sie super i wiem, ze on uwaza mnie za ta jedyna..
przynajmniej moglam sie troche wyzalic:wink:
rozmawialam i to nie raz. jak juz pisalam te rozmowy nic nie daja, on wszystkie moje pytania, proby nawiazania tego tematu zbywa. albo mowi, ze tak oczywiscie napisze i obroni (tylko to zostalo, egzamy dawno zdane). na moje pytania czemu nic nie robi w tym celu mowi np. ze dzis nie ma czasu, ze jutro zacznie itp. i tak w kolko. albo mowi, ze nie chce o tym rozmawiac.
ja tego naprawde nie rozumiem.
bylabym w stanie jeszcze jakos to pojac, gdybym wiedzial, ze to zadanie go przerasta, ze jest malo zdolny. ale wiem, ze tak nie jest! widze to codziennie! ma b. duzo zainteresowan, duzo czyta, duzo wie..a poza tym poznalismy sie na studiach (inne kierunki i lata, ale mielismy wspolnie prowadzone fakultety) i wiem, ze to naprawde inteligentny chlopak.
ale jego lenistwa nie rozumiem.
probowalam z nim rozmawiac wiele razy. to na nic. ostatnio nawet przyszedl mi do glowy pomysl (wiem, ze glupi, ale juz nie wiem co robic) zeby z jego rodzicami porozmawiac (mamy b. dobre relacje). tylko z drugiej strony jestesmy dorosli i powinnismy poradzic sobie bez mieszania rodzicow do tego…
aha, co do jego pracy to zaczal ja jak jeszcze byl na studiach i nie jest ona dobrze platna ani rozwojowa..miala byc na chwile a tkwi w niej juz dluuugo.
to tak uprzedzajac pytania, ze moze ma fajna prace i papier mu niepotrzebny.
- AutorWpisy

