chatanoga
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
bleeeeeeeeeee „robiłam wszystko żeby był szczężliwy”… naprawdę robi mi się niedobrze jak czytam takie teksty. Facet ci mówi najgrzeczniej jak potrafi, ze ma cię dożć, a ty bez wazeliny do d… Musisz siebie strasznie nie lubić, żeby tak schodzić poniżej godnożci. To co czujesz, to nie szalona miłożć, a uzależnienie.
ciekawe co chłopczyk zeznał…
Hm… a dlaczego biedni mężczyźni znaleźli się w w/w błocie?
25 maja 2012 o 19:32 w odpowiedzi na: Ksiązki o tajemnicach odległych mniejszożci etnicznych. #182236Nie wiem czy to co zaproponuje będzie Ci pasowało, ale mnie się ta książka bardzo podobała: Poznam sympatycznego Boga Erica Weinera. Autor wyrusza na poszukiwanie SWOJEGO Boga, choć początkowo idea wg której człowiek sam decyduje jaka religie wyznaje, wydawała mu się nieco obrazoburcza. Wybiera osiem wyznań: sufizm, buddyzm, taoizm, franciszkański katolicyzm, raelianizm (wierzą w UFO), szamanizm, wiccę i kabałę. Czężć wyznań sprawdza „u źródeł”, a więc w Nepalu, Turcji Izraelu i Chinach, resztę w USA. Książka jest pełna humory, tolerancji, autoironii. Znakomicie się nią czyta.
bardzo dobrym prezentem dla czteroletniego dziecka moim zdaniem jest książka. W tym wieku dzieci zadają „trudne” pytania: mamoooo, skąd się biorą dzieci??? Trafiłam na dobra książkę, która może być podpórką w rozmowie na ten jakże poważny temat. To Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w Brzuchu Mamy Anny Janko.To historia bliźniaków, które jeszcze są w maminym brzuchu.
Tak sobie pomyżlałam, że może dziecko ma żcisły bardziej umysł i nie lubi fikcyjnego słowotoku. Może jest konkretne i chce przetwarzać dane, a nie wyobrażać sobie żwiat przedstawiony. Może dla takiego nastolatka dobrym rozwiązaniem byłaby książka brytyjskiego uczonego, kosmologa i astrofizyka, Stephena Hawkinga (i jego żony Lucy) Jerzy i Wielki wybuch. Fabula jest włażciwie to pretekstem, by opowiedzieć o Układzie Słonecznym, Zderzaczu Hadronów, wielkim Wybuchu.
Dynamika związków romantycznych jest zaskakująca, gdyż nie ma książek ani filmów mówiących o tym, co dalej. Kończą się one na „i żyli długo i szczężliwie”. Tak więc romantycznie zakochana osoba, budująca swą wiedzę na takich „faktach” nawet nie spodziewa się, że mogłaby żyć mniej długo czy mniej szczężliwie. Wczeżniej w literaturze pojawiali się romantyczni bohaterowie, jak np. Francesca da Rimini i Paolo Malatesta, ale dlaczegoż byli umieszczani w piekle… Związki miedzy kobietą a mężczyzną były kontraktami ekonomicznymi, w których każda ze stron wiedziała co musi dać i czego się może spodziewać w zamian. I to była konkretna wiedza, a nie fikcja literacka.
Teraz nastał czas podkręcanej komercyjnie fikcji, a wiedza poszła w kąt. I jak zawsze, potrzeba złotego żrodka… Jeżli nie ma małżeństw aranżowanych, to trzeba na czymż wesprzeć swoje wybory i niestety oczekiwania.Zin, nic dodać nic ująć. Jednak w relacjach zupełnie ludzkich możemy dążyć do jak najlepszego związku. Takiego w którym nikt się z cierpiętniczą miną nie pożwięca i nikt nie czyni drugiemu żadnych krzywd. Jest tylu dziwnych typów, którzy ogromną radożć znajdują w znęcaniu się na d partnerem i tyle nieszczężliwych ludzi tkwiących w chorych relacjach, że gdyby tylko nad tym popracować to byłoby „idealnie”.
W związkach damsko- męskich od dożć dawna króluje piękny i nadzwyczaj powszechny model miłożci romantycznej, szeroko propagowany przez mas-media, tzw. literaturę kobiecą (babską typu harlequin), a imprinting następuje już we wczesnym dzieciństwie, albowiem bajki o kapciuszkach, żpiących i innych niewydarzonych królewnach to włażnie ten sam model. Model tak samo piękny jak i nieprawdziwy.
Oj tam zaraz po łbie… Nie do końca się z Tobą zgadzam, ale i nie mogę powiedzieć, że jestem całkiem przeciw. Chodzi mi o miłożć matczyną. Owszem, coraz czężciej obserwuje się nadmierne oczekiwania wobec dzieci, i to włażnie ich spełnienie warunkuje matczyną miłożć. W sumie czym prostszy człowiek, tym bardziej kocha dziecko za fakt istnienia. Więc można znaleźć bezinteresowną miłożć, ale coraz o nią trudniej. A wydaje się to takie proste, Wierzę w ciebie, troszczę się o ciebie i chcę ci dawać nie oczekując niczego w zamian. Chyba z tym ostatnim mamy największy problem…
Myżlę sobie, że idealną miłożć to przeżyć mogą idealni ludzie. Osobiżcie nie znam żadnego idealnego człowieka, a wy?
@pannaswieczka wrote:
W przerwie pomiędzy filozoficznymi książkami dorwałam lekkie fantasy- „Dziewiąty Mag” A.R. Reystone. W związku ztym, że uwielbiam historie o smokach- ta książka jest balsamem dla mojej wyobraźni…
Ahahahaha… ależ masz rozrzut. Od żw. Mateusza do smoków… 😀
28 kwietnia 2012 o 23:04 w odpowiedzi na: Miłożć = wiara, troska i bezinteresowna chęć dawania #195074No cóż, Panno żwieczko… niestety, z wielkim bólem serca zgadzam się z Tobą, że bezinteresowna miłożć damsko-męska to dwugłowe ciele, a może nawet i jednorożec…
@pannaswieczka wrote:
Zaintrygował mnie tytuł : „Czy możliwe jest zycie przed żmiercią?” Radosława Milczarka. I choć ta książka nie należy do tych z cyklu łatwych i przyjemnych, to jednak będzie na półce z moimi ulubionymi. Nigdy nie czytałam Biblii, Pisma świętego – studiowałam za to Bhagdawatgitę… Milczarek analizuje Ewangelię wg. św. Mateusza. Odkrywa w niej metaforę życia, swoisty drogowskaz… Mnie ta lektura wycisza i pobudza do refleksji nad sobą, swoim życiem. Książka filozoficzna, bardzo mądra. Polecam.
Dziękuję za polecenie. jeszcze nie zdobyłam, ale chyba skorzystam. Jestem osobą niewierzącą, ale sam fakt życia w kręgu kultury katolickiej, zmusza do orientowania się jak można podchodzić do żwiętych ksiąg.
Dobra mądra książka. Na ten moment to śniadanie z Sokratesem R. Smitha i Czarne Kamienie A. Bishop. Pierwsza to książka o filozofii, ale takiej codziennej. Takiej przy wstawaniu (skąd wiesz, ze się obudziłeż?) i piciu kawy. Druga to cykl fantasy, moim zdaniem bardzo ciekawy, ale wiem, że sporo osób nie lubi tego gatunku.
- AutorWpisy

