Magdus
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
A ja opadam z sił, bo wysprzątałam całe mieszkanko. Z chęcią połozyłabym się spać, ale wczeżniej trzeba założyć czystą pożciel… i muszę się do tego zmusić…
A u Nas obyło się bez podrywania.
Poznaliżmy się przez GG. To był maj, długi weekend, piękna pogoda za oknem, a ja musiałam siedzieć w domku, bo ogromne choróbsko mnie dopadło. I postanowiłam nawiązać nowe znajomożci internetowe na znak „nowego życia” 😉 Padło na Niego…. 😀
Z początku mnie ignorował, dopiero po miesiącu zaczęliżmy rozmawiać regularnie codziennie. Po dwóch tygodniach postanowiliżmy się spotkać, z tym, że to ja miałam przyjechać do Niego ( ojoj 😯 )
Spotkaliżmy się… było dosyć namiętnie 😳 …. i tak jesteżmy razem już od ponad 3 lat.
Miło powspominać 😀
@Naomi wrote:
no i sie narobilo !!! 😈
no i los chcial, ze musze sie znowu wyprowadzac (praca !!!) 😡
bede mieszkala 100km 😯 . od mojego misia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙁
teraz to my sie juz w gole nie bedziemy widywac… 😕i straaasznie sie tego boje .. ://
100 km to nie jest tak wiele, to nie koniec żwiata. Nie ma potrzeby zakładać od razu najgorszego scenariusza, że nie będziecie się spotykać. Będzie dobrze. Mnie i mojego chłopaka dzieli 400 km i trwamy tak od prawie 3 lat… jak się chce, to wszystkie przeciwnożci losu można pokonać 😉 Głowa do góry
@Naomi wrote:
no i sie narobilo !!! 😈
no i los chcial, ze musze sie znowu wyprowadzac (praca !!!) 😡
bede mieszkala 100km 😯 . od mojego misia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙁
teraz to my sie juz w gole nie bedziemy widywac… 😕i straaasznie sie tego boje .. ://
100 km to nie jest tak wiele, to nie koniec żwiata. Nie ma potrzeby zakładać od razu najgorszego scenariusza, że nie będziecie się spotykać. Będzie dobrze. Mnie i mojego chłopaka dzieli 400 km i trwamy tak od prawie 3 lat… jak się chce, to wszystkie przeciwnożci losu można pokonać 😉 Głowa do góry
A ja wcinam ciasto weselne… mmm… pychotka 😀
A ja się cieszę z tego, że jestem u Misia 😀
I spędzimy razem cały tydzień, i w sobotę znowu idziemy na wesele 😀święta Bożego Narodzenia z roku na rok są mi coraz bardziej obojętne.
Zawsze spędzam je w małym gronie- rodzice, brat i ja. Jak dla mnie zero rodzinnożci, zero mile spędzonych chwil. Nie mam najlepszego kontaktu z rodzicami, dlatego tak włażnie jest. Nie lubię dzielić się opłatkiem, składać życzeń, bo wydaje mi się to sztuczne… 😕
Po całej kolacji wigilijnej każdy robi co chce- ogląda telewizję, słucha muzyki, siedzi przed komputerem. I tak przez kolejne dwa dni żwiąt… 😕Przygotowuję się pomału do wesela znajomych.. mam tylko jeden problemik… wyskoczyła mi przeogromna opryszczka… super wyglądam 😕 😕 😕
incydent
A ja kupiłam sobie milusie skarpetki 😛
Słucham już chyba czwartą godzinę Apocalyptici… czekam na chłopaka…. ogólnie mam dobry humor, tylko że jeszcze jutro na zajęcia rano….
Pierwszy raz był po roku „chodzenia ze sobą”.
Nie chce mi się iżć na uczelnię, włażciwie nie mam zajęć, ale może będzie spotkanie w sprawie praktyk i trzeba zajrzeć… z Wojtkiem nie rozmawiałam od tygodnia, w nocy pracuje, w dzień żpi…. dalej mam okropny katar, a w sobotę wesele… nie mam ochoty tam jechać…. a za tydzień następne…. zła jestem 👿
Sto lat, sto lat niech żyje Tigerka nam 😀 😀
obrazy – wystawa
- AutorWpisy

