pannaswieczka
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Ja dziż z Julką czytałam „Pitu i Kudłata dają radę” Leszka K. Talko. Użmiałyżmy się obie 😉
@Tusiak wrote:
Dziewczynka z zapałki to chyba nie taka straszna czy okrutna ;).
Jakże nie? Opis żmierci przez zamarznięcie i głód nie jest straszne?
Nie potrafię tego inaczej ocenić, jak subiektywnie. Ja bardzo źle przyjmowałam w dzieciństwie okrucieństwo i straszne treżci w bajkach. Do dziż pamiętam ból w piersiach po poznaniu historii „Dziewczynki z zapałkami”. Z kolei, w dobranocce „Pszczółka Maja” widziałam straszną Teklę (pajęczycę), która próbowała użmiercić jakiegoż dziwnego owada. Z tego co widzę po dzieciakach ze mną spokrewnionych, wszystko przeżywają podobnie.
A ja tak wczoraj odpłynęłam i zapomniałam o rzeczywistożci czytając super powieżć fantasy- „Wybrańcy” Kristin Cashore. Cały dzień nie mogłam się oderwać 🙂
Ja kocham te dania, które wystarczy podgrzać. M.in. firmę z kogutkiem- Profi. Oni duzymi literkami dają do zrozumienia, że nie ich produkty nie mają konserwantów i sztucznych barwnikow. Oprócz tego zazeram się Hortexowym mrozonym bobem. Czasem lubię warzywka na patelnię, ale z tym jest już więcej roboty :/
@zin wrote:
Dążę tylko do tego, że sposób pojmowania żwiata przez kilkuletnie dziecko urodzone w XVIII w., nie różni się od sposobu pojmowania przez dziecko urodzone w XXI w. i treżci bażni i bajek wywierają nań podobny wpływ.
To smutne. Mialam nadzieję,że dawniej dzieci były mniej uwrażliwione. I inaczej odbierały okrutne i brutalne treżci np. z „Bażni Andersena”, czy „Bażni braci Grimm”..
Zapewne znajdzie inna serie 😉
cjolanta- to dobrze, ze potwierdzasz moje przekonanie, ze ksiazka to odpowiedni prezent;).
Prawda? Ja kupuje, jak widze wielkie hasło:”Bez konserwantów i sztucznych barwników”
Zapomnialam o wannie. Klopoty tez trzeba odmoczyc 😉
To prawda. Nigdy o tym nie pomyżlałam… Może dlatego, że i tak nie doczytuje drobnych robaczków 😉
To zalezy od finansów. W tym roku planuję podarować Mamci książkę pt. „Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy” Gutowskiej-Adamczyk. To pierwsza czężć sagi, słyszałam,że bardzo podoba się paniom:). Nie dziwię się, bo sama zaczęłam czytać i bardzo mnie wciągnęły opowiadane historie. Do tego dokupię jakiż kwiatuszek w doniczce.
To co, nie jestem oryginalna? Ale nic to, stosuję przynajmniej sprawdzone systemy- zatem satysfakcja gwarantowana! :-Gutowska-Adamczyk „Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy”. Tak mnie wciągnęło, że zaraz zabieram się za drugą czężć sagi.
I to całkiem skuteczny marketing ;). Jam żlepa jest istotka, więc to co małym druczkiem na etykiecie stoi, tego nie ma ;). A co z oczu, to z serca (układu pokarmowego);). Czyli jestem szczężliwa?
@zin wrote:
Ale były produkty gotowe, np.
zupa ogonowa błyskawiczna, rosół z drobiu z makaronem, babki, a nawet klopsiki:)„Groch z mięsem wygląda smakowicie… 😈
Co do zamawiania dań do domu. Nie zarobiłabym na takie luxusy, gdybym sie chciała tak stołować ;). Zamawianie wchodzi w grę jedynie „od swięta”. W normalne dni trzeba sobie inaczej radzić…- AutorWpisy

