benoi
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Ostatnio czytałam, że któraż z wytwórni produkuje wspaniałe paróweczki z szynki, zawierające nawet… 92% mięsa. Dziż kupowałam szynkę, specjalnie spojrzałam na skład: 80 % mięsa. No do jasnej ciasnej… i ja mam uwierzyć w to, że w parówce jest więcej mięsa niż w szynce? Nie podaje mojemu dziecku parówek, ŻADNYCH. To znaczy podaje, ale sojowe z Polsoi. Jedynie i wyłącznie.
@Alexandraa wrote:
@benoi wrote:
Aleksandro, ależ oczywiżcie, że czytanie książek to może być pasja. Nie trzeba zaraz skakać na spadochronie. Ja mam kilka pasyjek. Jedna jest żeglarstwo, druga to czytanie, trzecia gotowanie, ale najważniejsza to samorozwój. Dlatego sięgam po dziwne książki w rodzaju Poker z Pitagorasem Marcusa du Sautoy, bo chcę samej sobie udowodnić, że moja walnięta matematyczka nie miała racji, uznając mnie w siódmej klasie za tępaka matematycznego i traumatyzując mnie na kilka lat, a zniechęcając do matematyki na zawsze. No może włażnie nie, bo lektura ta jest dla mnie jasna i zrozumiała, co w przypadku tępoty raczej nie wchodziłoby w grę.
Może widziała w Tobie potencjał i chciała Cię jakoż przekonać do „trudnych lektur”, co po czężci się udało bo jednak sięgnęłaż. 😀 Nie no żartuję.
Ale myżlę, że samorozwój jest bardzo ważny bo nie pozwala naszemu mózgowi „zastać” się. To nawet nie musi wiązać się z pasjami, wystarczy, że ktoż się szkoli.
A ja gotowanie też polubiłam. 🙂Ja sądzę, że ona (matematyczka) miała WIELKĄ ŻYCIOWĄ PASJĘ ( w skrócie WŻP). WŻP tej koszmarnej baby było udowadnianie wszystkim, że jest od nich lepsza. Co w przypadku nauczyciela nie jest takie znowu trudne. Więc wolę normalne dziewczyny, które napiszą, że nie zaobserwowały żadnej pasji u siebie, a tak naprawdę to i czytają i coż tam obejrzą, i posłuchają… Oby nie miały takiej WŻP.
Ja robię prezenty kombinowane. Np. teraz, za tydzień będzie nasza rocznica. Kupuję trzy rzeczy: książkę, jakiż ciuszek, i coż jeszcze- zależy co ostatnio się w rozmowach przewijało. Książka jest już kupiona, bo była wyczekiwana. To bardzo męska pozycja: Pluton wyrzutków Seana Parnela, o wojnie w Afganistanie bez cenzury. Ciuszek tym razem będzie to piękny zestaw bokserek z koszulkami. A trzeci składnik, to pudełko cygar, bo marudził, że nigdy nie palił. Pudełko to 5 szt! nie takie na 200 😀
Aleksandro, ależ oczywiżcie, że czytanie książek to może być pasja. Nie trzeba zaraz skakać na spadochronie. Ja mam kilka pasyjek. Jedna jest żeglarstwo, druga to czytanie, trzecia gotowanie, ale najważniejsza to samorozwój. Dlatego sięgam po dziwne książki w rodzaju Poker z Pitagorasem Marcusa du Sautoy, bo chcę samej sobie udowodnić, że moja walnięta matematyczka nie miała racji, uznając mnie w siódmej klasie za tępaka matematycznego i traumatyzując mnie na kilka lat, a zniechęcając do matematyki na zawsze. No może włażnie nie, bo lektura ta jest dla mnie jasna i zrozumiała, co w przypadku tępoty raczej nie wchodziłoby w grę.
Ja planuję montaż inventera w łazience i kuchni, bo to są u mnie źródła zawilgocenia całego domu, a jesteżmy uczuleni na zarodniki pleżni i grzybów…
@chatanoga wrote:
Regularnie wracam do Belgariady Davida Eddingsa.
Znalazłam książkę, do której chyba będę wracała… To Podróże z Platonem Roberta Smitha. Zawsze unikałam jak ognia filozofii, a tym razem nie tylko pojęłam, co autor napisał, ale spodobało mi się takie … hm… domowe filozofowanie. Oczywiżcie, Smith ma ogromną wiedzę i żongluje nazwiskami i cytatami jak chce, czego ja nie potrafię, ale daje do myżlenia na tak wiele codziennych tematów, że nareszcie pojęłam, czemu to jest umiłowanie mądrożci.Belgariady nie znam, Podróże z Platonem też mi się podobają, Pewnie wrócę za czas jakiż, na bank bedę wracać do Symbiozy i autonomii Fritza Rupperta
I może jeszcze jedna pozycja: Symbioza i autonomia. Autorem jest dr Franz Ruppert i w sposób bardziej naukowy wyjażnia skąd się biorą takie przypadki jak Twój. Wiec możesz i na wesoło z Fiaskiem i na poważnie z Ruppertem
Może cie po prostu nie lubi?
Nie korzystam, bo i po co?
Powinien. Zdecydowanie.
Nowa Zelandia
@Alveolus wrote:
Ja też 😀 ale jak dla mnie można być i dobrze poinformowanym, i pozytywnie nastawionym do swiata (ewentualnie może to być tylko trudniejsze) 🙂
Dokładnie. Uważam siebie za dożć dobrze poinformowaną:D a mimo to nie opuszcza mnie optymizm.
A propos Saturna i innych tego typu supermarketów z elektroniką. To są najlepsze testy wytrzymałożci odtwarzaczy. Zobacz sobie jak wygląda obmacany przez setki czy tysiące osób iPod, a potem porównaj sobie z innymi odtwarzaczami. Swoją drogą, masakra, co ludzie robią z tymi odtwarzaczami
Standardowo używam sennheiserów.
Lata temu miałam iRivera i faktycznie, sprawował się bardzo dobrze. Ale, jak wspominałam, to było lata temu.Do doll: Rzeczywiżcie wygląda fajniej, ale jak to ma być empetrójka do biegania, to lepiej, żeby była jak najmniej skomplikowana (a ekran dotykowy to jednak delikatna rzecz).Do kowala: nie zauważyłam (a raczej, nie usłyszałam), żeby miał kiepski dźwięk.
- AutorWpisy

