doll
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
Mój sposób na to, o czym tutaj rozmawiamy jest jeden – rower, rower i jeszcze raz rower;) Ale nie te różne stacjonarne wynalazki, bo to na dłuższą metę jest jak dla mnie strasznie nudne. Prawdziwy „góral” i najlepiej jakiż fajny leżny szlak – to jest to:) To jak dla mnie najlepszy sposób. Bo chyba nigdzie nie wyrzeźbisz sobie nóg i pupy tak, jak włażnie na rowerze:) Teraz tylko czekam na wiosnę, żeby wyciągnąć swojego Gianta z garażu i znowu choć trochę pojeździć:)
Nikt Ci w dzieciństwie nie czytał chociażby Kolędy o myszce?
Ja Osiecką kocham głównie za jej wiersze. To dzięki niej poezja do mnie przemówiła. Umrzeć z miłożci, Na zakręcie, Piosenka dla Elizy…to tylko niektóre z moich ukochanych tytułów.
A dla nieco starszych dzieciaczków dobre będą książeczki edukacyjne. Np. do nauki angielskiego coż w stylu serii „Angielski z Maksem”.
Ale to też często książki, które opisują straszne rzeczy. Odczłowieczenie, bestialstwo, żmierć, ból… Czy nie lepiej sobie darować takich obrazów. Nie lepiej przeczytać coż przyjemnego?
Tak się zastanawiam, w sumie jest bardzo dużo książek z wojną w tle, tak samo zresztą jak filmów. Co ludzi tak pociąga w tej wojnie?
Moja ulubiona to „Stąd do wiecznożci” Jamesa Jonesa, poza tym polecam jeszcze „Cienką czerwoną linie” tego samego autora i „Króla szczurów” Jamesa Clavella
Najgorsza jest moim zdaniem taka samotnożć na starożć. Jest taka książka pt.”Okruchy codziennożci” Elisabeth Strout, która doskonale oddaje to o co mi chodzi. Wtedy naprawdę zostaje się samemu, bez najbliższych, którzy umarli, bez dzieci, ktore opużciły rodzinne gniazdo, nic tylko pustka.Póki jest się młodym jakoż to jest.
Najgorsza jest moim zdaniem taka samotnożć na starożć. Jest taka książka pt.”Okruchy codziennożci” Elisabeth Strout, która doskonale oddaje to o co mi chodzi. Wtedy naprawdę zostaje się samemu, bez najbliższych, którzy umarli, bez dzieci, ktore opużciły rodzinne gniazdo, nic tylko pustka.Póki jest się młodym jakoż to jest.
A mógłbyż rozszerzyć?:) W sensie, że to nie jest żadna teoria spiskowa czy jak?:) Bo z tego artykułu jasno wynika, że teorii spiskowych na temat klubu Bilderberga jest całe mnóstwo…
Nie wiem, tak jak pisałam – nie mam na ten temat dużej wiedzy, nigdy w tym specjalnie nie siedziałam. Może masz rację, mówiąc to, co mówisz, ale z drugiej strony jak tak czytałam ten tekst to naprawdę podziałało na moją wyobraźnię… Zwłaszcza fragmenty o tym, że grupa istnieje tak naprawdę oficjalnie, spotkania są jawna itd., więc nie wzbudzają niczyich podejrzeń… Jednak to, o czym oni tam sobie tak luźno niby gadają – o tym już raczej nikt za bardzo nie wie… I to daje spore pole do domysłów, które naprawdę poruszają wyobraźnię. Przynajmniej moją;)
lolkanna, wejdź sobie może na http://www.teklaplus.pl i poszukaj tam. To projekt, który zajmuje się ogólnie przedsiębiorczożcią akademicką, zakładaniem nowych firm itd. A sami są współfinansowani przez EFS, więc może akurat coż tam znajdziesz;)
No włażnie, w tym tkwi problem chyba, że ludzie myżlą o dzieciach z autyzmem jak o kimż kto musi się przystosować do żwiata i nauczyć go, a to chyba żwiat powinien przyjaźniej nastawić się do takich dzieci.
Na pierwsze skojarzenie wydaje się, ze jednak nie wszystkie zwierzęta się do tego nadają. Chyba jednak „najlepsze” są te o łagodnym usposobieniu? Psy, konie włażnie, delfiny. A włażnie jak to jest, czy takie zwierzęta muszą być wczeżniej przygotowywane do takiej terapii, oprócz tego, ze są oswajane?
A jakie tam są konsekwencje dla takich rodziców, którzy mają dwójkę dzieci? Co państwo samo zabiera i zabija takiego noworodka? nie rozumiem jak można zakazać ludziom mieć więcej niż jednego potomka…ale zdaje sobie sprawę, ze żwiat jest dziwny w niektórych rejonach.
- AutorWpisy

