Hegemonia

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 562 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Człowiek roztelepany #122709
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Szanowny Panie Zbereźniku (jak to fajnie brzmi 😆 😆 ) zacznę od serdecznych gratulacji i życzeń pomyżlnożci na nowej drodze życia – trzymam kciuki 😉 Twoje poddenerwowanie to rzecz najzupełniej normalna, ludzka – nie to żebym znała temat z autopsji, bo żlubny kobierec dopiero przede mną, ot miałam okazję obserwować podobne zachowanie u znajomych. Myżlę, że żwiadczy ono wręcz na Twoją korzyżć, bowiem oznacza, że po pierwsze nie jesteż androidem ;), a po drugie, że klapki nie opadły Ci zupełnie na oczka i racjonalnie analizujesz sytuację (bierzesz np. pod uwagę m.in. ten wspomniany fakt, że z pracą coż niepewnego). Ale nie nakręcaj się dodatkowo diagnozą obecnego stanu 😉 Będzie dobrze – ja to wiem, Ty to wiesz i reszta Forum oraz żwiata także 😉 Odliczaj i ciesz się każdą chwilą, po żlubie będzie jeszcze lepiej 😉

    w odpowiedzi na: Kto jest szczeżliwy?? #122677
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Forum dla większożci użytowników od tego włażnie jest, żeby powylewać żale, poradzić się, poszukać pomocy, stąd ta inwazja. Ale żeby nie było, odpowiem twierdząco na Twoje pytanie:
    – Tak, jestem szczężliwa w swoim związku.
    Nad artykułowaniem własnej recepty na szczężcie nigdy się nie zastanawiałam i z braku czasu na dumanie nadal jestem od tego daleka, więc w skrócie ujmę to tylko tak: spotkałam odpowiedniego człowieka, który szanuje mnie, a ja jego. Jeżteżmy parą indywidualistów, nie obrożliżmy w bluszcz, każde z nas ma autonomiczną czężć prywatnożci, zamieszkaliżmy ze sobą po pół roku znajomożci i zgodnie twierdzimy, że była to jedna z lepszych naszych decyzji 😉 A „cięzkich chwil” w związku jak dotąd, odpukać, nie mieliżmy, nie przerobiliżmy cichych dni i tym podobnych szopek, bo obydwoje wychodzimy z jednego zasadniczego założenia: nie ma między nami tajemnic (które dotyczą nas i naszego stosunku do siebie), niedomówień, nie ma tematów trudnych, o których nie dałoby się porozmawiać w chociażby umiarkowanym spokoju. Owszem, czasem spinamy się mając odmienne poglądy na daną kwestię, ale dyskutujemy póty póki nie dojdziemy do konsensusu. Obydwoje mamy raczej stanowcze i w mniemaniu otoczenia wręcz ciężkie (bo nonkonformistyczne 😛 ) charaktery, ale wypracowaliżmy niezawodny 'wewnętrzny’ mechanizm rozwiązywania problemów i sporów 😉

    w odpowiedzi na: co mam robić??? #121670
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Wiesz, najpierw piszesz, że nie jest dla Ciebie problemem rozkochanie w sobie faceta, teraz zaczynasz się z tej teorii wycofywać…

    Dlaczego dziwisz się, że jesteż w swoim związku nieszczężliwa? Sama nie wiesz czego chcesz, a facetowi pozwalasz na rzeczy na myżl o których większożci z nas włos się na ciele jeży. Nie znasz swojej wartożci, nie masz marzeń, pragnień, nie chcesz być szczężliwa? Manora „ogarnij się” (Miszczu 😉 ), bo mam wrażenie, że zyczajnie tkwisz w stanie snu na jawie.. Narzekasz i nic, radzisz się, a i tak pozostajesz przy swoim, jaki to ma cel? Chcesz się męczyć przy tym dupku to się męcz, skoro „nie umiesz skreżlić człowieka”.

    w odpowiedzi na: Czy przyznać sie do zdrady? #50826
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    @martyna1 wrote:

    Czasem ludzie z miłożci decydują się nie mówić takich rzeczy, a przynajmniej tak im się wydaje, że to miłożć nimi kieruje….ale jeżli by kochali, to przecież by nie zdradzali 😕

    Wg mnie powoduje nimi egoizm i strach, niekiedy ludzie kłamiąc i oszukując starają się też uciszyć własne wyrzuty sumienia: wmawiają sobie, że „tak będzie lepiej” dla tej drugiej osoby…

    w odpowiedzi na: Trudna decyzja #122591
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Zacznę od tego, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, bo… ta rzeka nigdy nie będzie już taka jak wtedy gdy wchodziło się w nią po raz pierwszy… polecam zapoznać się z teorią Heraklita (od której się to powiedzonko notabene wzięło), bo strasznie się przeinacza znaczenie tych słów w rozumieniu potocznym 😉 Masz najlepszy tego przykład włażnie w swoim dylemacie – mąż już nie jest taki jak był kiedyż, Ty także (masz dożwiadczenia w nowym związku oraz obawy przed powrotem które wynikają z czegoż – refleksji, wspomnień, może nowego pojmowania wartożci związku), jego rodzina ma odmienne nastawienie do Ciebie, itd. No więc drugi raz do tej samej rzeki nie wejdziesz – nie obawiaj się 😉 Możesz co najwyżej wrócić do człowieka, którego dobrze znasz – ale on nie jest już taki jak był kiedyż i to wynika samo przez się 😉 Ryzykujesz, owszem, ale jak głosi przysłowie starożytnych pszczół, kto nie ryzykuje ten nie wygrywa.

    Spróbuj. Daj Waszej rodzinie jeszcze jedną szansę. Nie bądź jak ta krowa na pastwisku, zmiana poglądów, zdania, decyzji to rzecz ludzka 😉 Ok, rozumiem, że nie odeszłaż „pochopnie” po pierwszej lepszej kłótni, ale dlaczego trwać w uporze i żlepym zacietrzewieniu pt. „moje dezycje do tej pory były trafne” ? – jeżli cokolwiek czujesz jeszcze do swojego byłego męża to nie trać czasu na zasanawianie się, jeżli nie spróbujesz to się nie przekonasz, a co więcej być może kiedyż będziesz mieć to sobie za złe widząc jak Wasz synek tęskni za czasami kiedy miał na wyciągniecie ręki obydwoje rodziców. Rodziną byłego męża się nie przejmuj – ich reakcja jest w pewnym stopniu zrozumiała, bronią swojego, bo być może nie wiedzą jak między Wami tak do końca było. Ale jeżli będziecie na powrót szczężliwi to i oni się do Ciebie przekonają… nie będzie na początku kolorowo, ale kto powiedział, że cokolwiek w zyciu ma być łatwe? 😉

    No chyba, że nie czujesz do tego człowieka już nic poza sentymentem. W takim wypadku nie ma się co zmuszać do powrotu w imię dobra dziecka, bo na dobre to nikomu to napewno nie wyjdzie.

    w odpowiedzi na: co mam robić??? #121657
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    @Manora wrote:

    To nie jest tak, że on jest jakimż tam chłopakiem, a ja się go uczepiłam, żeby nie być sama.

    Wiesz związek który opisujesz na Forum to włażnie klasyczny przykłąd związku 'na siłę’. Koleż ma Cię w głębokim poważaniu, upokarza Cię, okłamuje, a Ty nadal się go trzymasz…za wszelką cenę, wciąż usprawiedliwiając… To w pewnym sensie takie masochistyczne 😆

    @Manora wrote:

    Dla mnie nie jest problemem rozkochanie chłopaka.

    Doprawdy? To chyba ten obecny jest jakimż wyjątkiem od tej reguły… 🙄

    @Manora wrote:

    Miałabym wszystko, czego bym zapragnęła, może nawet już bym mieszkała z jednym, ale bez miłożci się nie da. Dlatego odrzucam wszystkich innych, bo chcę być akurat z tym.

    Wiesz co? Brzmi to tak sztucznie, że mam nadzieje, że nie wierzysz w to co piszesz bo w przyciwnym razie musiałabym uznać, że naprawdę coż z Tobą nie tak.

    Ale jak pisała już kiedyż Parvati – masz to na co zasługujesz, bo masz to na na co pozwalasz, więc przynajmniej nie użalaj się nad sobą pisząc jak Ci źle (a tymbardziej nie pytaj czemu tak jest) skoro i tak nie zamierzasz tego zmienić (a powody takiego stanu rzeczy są Ci raczej znane). I nie kreuj wyidealizowanej heroicznej postawy „co to ja bym nie miała z innymi, ale kocham tylko jego” – nie wiem kogo starasz się przekonać bardziej, nas czy siebie?

    w odpowiedzi na: co mam robić??? #121652
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Nic dodać nic ująć. Manora nie uzależniaj poczucia własnej wartożci od posiadania faceta – bo co z tego, że go masz, skoro jest..najdelikatniej rzecz ujmując…”byle-jaki”. A Ty zwyczajnie tracisz przy nim najlepsze swoje lata.

    w odpowiedzi na: Co na wesele??? #39433
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Ja jadę na weselicho 21 czerwca. Byłam wczoraj na przymiarce szytej sukni i liczę, że zostanie skończona w odpowiednim terminie 😉 Typ tzw. „rybka” z koronkowym bolerkiem w kolorze szampańskim.
    Pozostało mi jeszcze znaleźć buty, jakąż malusieńką torebkę, ewenetualnie pomyżleć konkretniej nad uczesaniem – na pewno coż w starym stylu, może lat 20… No i jakąż sukienkę na poprawiny 😉

    w odpowiedzi na: stał sie obojetny #122187
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Brutalne ale prawdziwe.

    Dla mnie dziwne, że facet zupełnie nie potrafi przystosować się do zmian jakie następują niezależnie od jego woli. Poza tym, jeżli dobrze zrozumiałam, najpierw nie chciał iżć do woja tylko rozkręcić coż własnego, dostał bilet i teraz chce zostać zawodowym? Chyba trudno z kimż takim planować wspólną przyszłożć skoro potrafi tak drastycznie zmieniać zdanie…

    Oczywiżcie nie traktuj tych słów Rusałko jako stricte atak na Twojego faceta, wnioskuję po prostu tak a nie inaczej po tym co piszesz.

    w odpowiedzi na: co mam robić??? #121627
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Ano włażnie. Zazdrożć o 'byłe’ jest dla mnie bezzasadna. No ale ja nie czuje się 'towarem zastępczym’, mój facet długo się o mnie starał i dla mnie skończył swój wczeżniejszy długoletni związek. Jeżli pozwalacie traktować się swoim partnerom jak kliny to nie dziwota, że i o dawne związki jesteżcie zazdrosne…

    w odpowiedzi na: co mam robić??? #121624
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Dokładnie.

    w odpowiedzi na: Dlaczego on juz nie chce… #122371
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Tu się nie zgodzę, bo to pogląd archaiczny i przede wszystkim nietrafnie zakładający, że dla każdego człowieka największą wartożcią jest „zalegalizowany” związek czy rodzina. Owszem, jeżli dla faceta żlub jest tak samo istotny jak dla kobiety to nie będzie unikał tego tematu gdy kocha. Nie zapominajmy jednak, że dla wielu osób (nie tylko mężczyzn) żlub to jedynie formalnożć, a czasem wręcz irracjonalne zobowiązanie, które w pewien sposób narzuca coż co oni uznają za oczywiste, a tym samym sam z siebie jest zwyczajne zbyteczny. Wielu takich ludzi nie kategoryzuje swoich partnerów w systemie fazyjnym: dziewczyna-narzeczona-(konswkwentnie) żona, a uznaje po prostu za parnertów i tyle (lub aż tyle, jak kto woli). Nomenklatura nie ma tu nic do rzeczy jeżli w grę wchodzą przekonania dyskryminujące żlub jako „nikomu-do-niczego-niepotrzebną” formalnożć.

    Słodziunia – racjonalnie? Ożwiadczył Ci się po roku bycia z Tobą, minęły kolejne cztery i nastała w temacie cisza. Czyli być może nie utwierdził się w tamtym zamierze, a wręcz przeciwnie? Może jest jedną z tych osób, które nie preferują formalizacji związku? Wiesz, zamiast pytać nas powinnaż raczej pogadać szczerze z nim. Wczeżniej jednak zastanów się dlaczego sama tak bardzo pragniesz tego żlubu – tylko dla samej obrączki, sukni i wesela? ślub ma dla Ciebie znaczenie ze względu na poglądy religijne czy jedynie od strony prestiżowej? Jeżli prestiżowej to zastanów się czy chciałabyż aby on nalegał żebyż zrobiła coż wbrew własnym przekonaniom tylko dla tego, że chciałby zaspokoić swoje potrzeby najniższego konsumenckiego rzędu…

    Osobiżcie nie jestem zwolenniczką przekonywania w kwestiach stricte autonomicznych i sama nigdy bym mojego partnera do żlubu nie namawiała gdyby zasygnalizował, że nie odpowiada mu taka forma kreowania przyszłożci naszej relacji. Nie bez powodu mówi się, że życie we dwoje to przede wszystkim sztuka kompromisu, a przekonywanie kogoż do czegoż to raczej nie kompromis tylko wywieranie wpływu. Wiążąc się z kimż o totalnie odmiennych poglądach zawsze należy mieć na uwadze, że prędzej czy później pojawią się kwestie ważne, w których nasze stanowiska będą się drastycznie różniły, dlatego trzeba od razu zadać sobie pytanie czy jestem w stanie wypracować kompromis w sprawach dla mnie istotnych czy też są dla mnie pewne bariery nie do przeskoczenia.

    w odpowiedzi na: stał sie obojetny #122182
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Wiesz Julka na miejscu Rusałki dobrze byłoby się zastanowić czy rzeczywiżcie warto brnąć w temat żlubu, skoro facet ewidentnie sobie nie radzi w tzw. „trudnych sytuacjach życiowych” – w końcu wojsko w porównaniu z tym co może go (a raczej ich, jeżli będą małżeństwem) spotkać jeszcze w życiu to, powiedzmy sobie szczerze, „pikuż”. Nie mam tu oczywiżcie na myżli definitywnego rozstania się, bo skoro planowali żlub to pewnie łączy ich coż wyjątkowego. Jednak życie we dwoje to nie tylko celebracja więzi, ale też prozaika życia, zwykła, szara, a na dodatek lubiąca piętrzące się problemy…
    Pytanie czy Rusałka jest w stanie za każdym razem znosić jego nastawienie, bezradnożć, dziecinne obrażanie się na los. A włażciwie czy powinno tak w ogóle być, że ona będzie zmuszona znosić to, że jej partner w obliczu niespodziewanych przeszkód i uniedogodnień wybiera najłatwiejszą z dróg..

    w odpowiedzi na: stał sie obojetny #122173
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    A przy okazji masz Rusałko okazje poobserwować zachowania swojego mężczyzny w sytuacjach ekstremalnych i przekonania się jak reaguje. Z tego co piszesz wnioskuję, że dla mnie ten egzamin byłby przez niego oblany.
    Zgadzam się bowiem z koleżankami, że jego zachowanie jest raczej nieadekwatne do sytuacji i w ogóle tego kim jest (ambinym facetem jak mniemam skoro planujecie własną działalnożć gosp.) i kim miałby się wkrótce stać po żlubie – czyli głową rodziny. Miał być kapitanem Waszego wspólnego okrętu przez lata lub całe życie, a tymczasem okazuje się, że jak pojawiają się tylko trudnożci to on co najwyżej nadaje się na kucharza 😉 Ale tak poważnie – bądź dla niego wsparciem ale i determinantem do działań skoro sam nie potrafi się zebrać. Motywuj go, niech pomyżli nad jakimż rozwiązaniem, spuszczenie głowy niczego przecież nie załatwi. A nawet jeżli przyjdzie mu ostatecznie wskoczyć w mundur – cóż, razem to przecież jakoż prztrwacie. Tylko użwiadom mu, że żeby być razem on nie może przedkładać ponad Was własnych lęków czy niechęci, frustracji i złożci na nie wiadomo kogo (chyba wie jakiego kraju jest obywatelem i jakie panuje u nas prawo? A tym samym jak się owo prawo zawczasu omija?).

    w odpowiedzi na: Czy przyznać sie do zdrady? #50821
    Hegemonia
    Członek
    • Tematów: 6
    • Odp.: 562
    • Zasłużony

    Tyle, że różni Was to, że Julia się przyznała – Ty nie. A że zrobiła to dopiero po kilku miesiącach to już inna sprawa…

    Btw: HD nie jesteż 'totalnym złem’, ale tchórzem i zdrajcą po prostu. Czyli, że masz szanse cosik jeszcze z sobą zrobić, coż naprawić…

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 562 w sumie)
Przewiń na górę