Hegemonia
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
@rusalka wrote:
dziewczyny daje wam rade nie mieijcie z facetem nigdy wsponych pieniedzy ile ja nerwow teraz trace to masakra on mi nie chce oddac moich pieniedzy powiedzial ze zlotowki mi nie odda
Powtarzam – nie wszyscy „oni” tacy są.
Od chwili gdy zdecydowaliżmy się zamieszkać razem oczywistym było dla nas posiadanie wspólnego konta. Nigdy nie kłócimy się o pieniądze. W ogóle nie wyobrażam sobie, żeby owo konto mogło stanowić jakikolwiek kiedykolwiek problem. No ale ja mam przy boku Mężczyznę.A Ty dzieliłaż życie z niedojrzałym i nieodpwiedzialonym gównirzem. Nie ma teraz co psioczyć o 'podłych męskich kreaurach’, nie każdy facet jest takim idiotą bez honoru jak Twój były. Po prostu wyciągnij wnioski na przyszłożć – rozglądaj się za kimż, kto będzie Ciebie wart, za kimż kto w głowie będzie coż miał, itd. Tym razem popełniłaż błąd wybierając smarkacza emocjonalnego na partnera, aczkolwiek bynajmniej wiesz już, jakiego błędu nie popełnić.
Tak jak napisała Zielonooka – popatrz na to tak: los sprawił Ci prezent. Po żlubie to rozczarowanie nim byłoby zdecydowanie bardziej gorzkie niż jest teraz.
„Naprawde bardzo” to chyba chciałabyż mu ufać. Podejrzewanie go, wątpliwożci co do jego szczerożci – to nie desygnaty zaufania, tylko braku wiary.
Vichy to nie synonim „specyfików aptecznych” 😉
Marzenia?
Raczej jakożć, choć trzeba umieć czytać etykiety, przyglądać się składom itd. Mam cere wrażliwą i w kremy zaopatruję się jedynie w aptece zostawiając tam naprawdę dużo gotówki. Niemniej stan mojej skóry całkowicie mi to wynagradza.I ja podzielam, owo zdanie również; co za różnica z kim facet zdradza, skoro liczy się sam fakt, że zdradził. Do skreżlenia.
Łot i cała prawda. Nie możesz teraz Rusałko uogólniać i z góry zakładać, że oni „wszyscy są tacy sami”. Co Cię nie zabije, to wzmocni, jeszcze będziesz szczężliwa!
To nią nie bądź? Skoro, cytuję, „kochasz” i „ufasz” to nie powinnaż mieć wątpliwożci. Nie można ufać 'w sposób ograniczony’, czyli kontrolując, bo to nie jest zaufanie.
Choć nie ukrywam, warto mieć oczy zawsze szeroko otwarte. Ale też nie na wszystko – jak np. osobista poczta partnera, jego kieszenie, archiwum gg czy skrzynka sms’owa. Jeżli stwierdzi, że jednak kocha tamtą to nijak tego nie zmienisz.
Swoją drogą – skoro spotyka się ze swoją była, skoro mają koleżeńskie relacje – to tylko dobrze o nim żwiadczy; nie jest jednym z tych, co inaczej nie potrafią związków kończyć, jak tylko paląc mosty.
Co z tego, że nie chce Was ze sobą poznać? Nie doszukuj się we wszystkim co powie czy zrobi drugiego dna związanego z Twoją prywatną teorią spiskową. Na upartego łatwo jest p****ąć najniewinniejsze zachowania pod napisaną przez zazdrożć historię. Ufaj 😉
Przekonywać partnera do żlubu? Toż to wyraz prozaicznej frustracji. Akysz, akysz, odsuń od siebie te zamiary, bo do niczego dobrego Cię nie zawiodą. Jak już Koleżanki wyżej wspomniały…
Aczkolwiek Alhana wspomniała, że opisywana sytuacja miała miejsce, gdy jej partner stracił pracę. Cóż więc dziwnego w tym, że robił wszystko w domu skoro ona zarabiała na życie? To nie pantoflowanie.
Teraz, gdy znalzł pracę, napewno nastąpi podział domowych obowiązków…
A czego tu nie rozumieć? Jeżli facet proponuje rozdzielnożć majątkową (a mniemam, że chyba o to chodzi w punkcie 2) to oznacza ona jedynie, że w kwestiach finansowych jego firmy (np. w przypadku chęci wzięcia kredytu 'na firmę’) nie masz nic do powiedzenia.
I słusznie. Skoro to jego firma, on ją budował i nie zamierza czynić Cię pełnoprawnym jej udziałowcem…
Doszedł do wniosku, że nie chce być od Ciebie (Twojego humoru, stanu Waszych relacji, itd.) uzależniony w sprawach ważnych dla swojej firmy, z którą Ty (ani w jej budowie, ani w jej rozwoju) nie masz nic wspólnego.
Ja podobnie, równie „nienormalna”…
Pff 😉
To nie byłby dla mnie problem.
No a wracając do tematu przyszło mi na myżl, że pewnym 'urokiem’ letniej pory są złuszczałe, „tarkowe” pięty zaakcentowane mocno odkrytą szpilką….
Takie same jak co do tego czy pisze się oryginal czy original… irracjonalne wątpliwożci 😉
Józiu…za krótka jesteż żeby dawać mi rady, więc naprawdę nie sil się 😉 Jeżli mylę się w swoich osądach to nie jest dla mnie problemem przeprosić (i mimo to nie wstydziłabym się w tym przypadku jak sugerujesz 😆 )…tyle, że coraz bardziej się utwierdzam, że może jednak mam rację? Nieistotne. W końcu temat wypłynie 😉
Pyskacz jesteż i tyle 😉 Pyszcz sobie do woli na mnie, Parv i kogo tam jeszcze względem kogo odczuwasz zawiżć…tylko tyle możesz 😉
Warn -> 😆
Upadalajmy?
Yyyyy….przecież to tylko żart 😆- AutorWpisy

