Hegemonia
Odpowiedź forum utworzona
- AutorWpisy
I zaraz znowu nam Mirabelka wypomni, że jesteżmy „wykształcone” – zwłaszcza Ty Tygrysku…
Eh 😉
E-spowiedzi już gdzież podobnoż funkcjonują…
Parv – niech się podpina pod nazwisko ojca? 😆
Nie tyle zasady co utarte rozwiązania 😉
Manora a co sobie ustawiłaż: noc/dzień, burza, żnieg, słonecznie? 🙂
No włażnie – dobrze by było żeby zamiast podobnych do tej witryn, pojawiało się więcej rzczywistych cmentarzy dla zwierząt. W moim mieżcie były jakież plany, ale temat ucichł, jak większożć tych, które wypływają podczas kampanii…
Myżlę, że gdyby Japonia dysponowała takim terytorium i złożami jak Stany… byliby n****żcignieni 😉
Piszesz, że ten trend nie jest aż tak szkodliwy by zniszczyć dotychczasowy dorobek kulturowy…ale problem w tym, że ten trend w pewnym stopniu zahomowuje nieprzerwany od stuleci bieg, wprowadza coż zupełnie nierozwojowego, kiczowatego, coż co wyłamuje się poza dotychczasowe ramy w sposób brutalny. Oczywiżcie – ten trend ów biegu nie odwróci zupełnie, nie wpłynie też na całkowitą zmianę dotychczasowych syboli chaakteryzujących Japonię, ale ten trend, mimo, że kiedyż przeminie napewno zapisze się w ich historii, włażciwie to już się zapisuje….No tak Parv, tylko, że targetem tego portalu wbrew pozorom nie są gimnazjaliżci, a np. ludzie dorożli któzy wykupili zestaw wirtualnych zniczy na wirtualnym grobie własnych dzieci…
Dla mnie to tylko kolejny dowód na to, że człowiek potrafi każde dobrodziejstwo (tu sieć) spatologizować, niestety.
Bo o ile tamagoczi to była zabawka, do tego portalu wiele osób podchodzi poważnie…
A ja po prostu nie rozumiem tej idei. Nie jest dla mnie cmentarzem graficzny twór, który z koncepcją rzeczywistego cmentarza ma niemalże nic wspólnego. Argument pt. 'każdy będzie mógł odwiedzić grób w dowolnej chwili z dowolnego zakątka żwiata’ dla mnie jest nieprzekonujący, czysto marketingowy. Bo nie po to chowamy naszych blskich czy ukochane zwierzęta w okreżlonym miejscu zwanym cmentarzem by robić z tego jarmark. Poza tym w żwiecie wirtualnym nie odwiedzamy de facto grobu, a jedynie fragment aplikacji…więc żeby naszła nas refleksja o zmarłym musimy mieć przed oczami migotające żwiatła cyber zniczny?
Tak jak napisała Przedmówczyni – jeżli to komuż pomaga i lepiej się czuje, git. Ale cała ta szopka nie dla mnie…
Wolny weekend, a ja w domu przed kompem, niby z kieliszkiem wina i na relaksie, a jednak klepię w klawiszki projekt…
To ja najwidoczniej po prostu w innych kręgach się obracam? Nie wiem jak to wyjażnić, ale nie przypominam sobie żadnej koleżanki co to by pasji żadnej nie miała, przeciwnie, wiele z nich chorobliwie się czymż pasjonuje, czasem naginając do ów zajęć całą resztę swojego żwiata. Ale nie twierdzę, że nie masz racji mówiąc, że to jednak ogół, bądź co bądź obracam się w specyficznym żrodowisku… w którym wszyscy mają jakież pasje, bez względu na płeć.
Jeżli taka jest rzeczywiżcie większożć kobiet to tymbardziej cieszę się, że należę do mniejszożci.
No raczej 😆
A zamykane tematów nie rozwiązuje sprawy braku kultury pewnych użytkowników… Jeden temat się zamknie to zaraz w następnym nastąpi erozja. Trudno też, żeby zawsze panowała zgoda, bo tyle poglądów ilu ludzi, ale wystarczyłoby minimum taktu, a byłoby spokojnie…No ale niektórym trudno obejżć się bez inwektywów typu „bękart”.
No włażnie Warn, to trochę tak jakby młode pokolenie Japończyków oddało w zastaw dorobek kulturowy przodków… coż niebywałego jeżli wziąć pod uwagę ile ta kulura wniosła rozwoju cywilizacyjnego.
Assha – piszesz, że wg Ciebie nie kryje się za tym nic głębszego. Wkładają w tą charakteryzację tyle trudu co gejsze (haniebne dla gejsz porównanie, ale i jedne i drugie mają swój look dopracowany w najmniejszych szczegółach) i sądzę, że jednak stoi coż za tym, bo nie jest to pojedyńczy marginalny przypadek, a masowy trend panujący wżród nastolatek. Skądż musiało się to wziąć, takie nurty nie pojawiają się przecież znikąd.
Trochę przypomina mi to nasze polskie podwórko sztucznie upiększonych nastolatek z pomarańczowym odcieniem skóry i tlenionymi na żółto włosami, plus tipsy, tandetne wdzianka i koniecznie białe kozaczki… Ale w Polsce nastki nie upodobaniają się chyba do żadnej z innych ras, tylko do jakichż wydumanych ideałów?
Hmmm… z racji eksponowanego stanowiska makijaż mam zawsze, aczkolwiek podobnie do Przedmówczyni nie na zasadzie maski, którą na wieczór można odchylać szpachelką 😉 Podobnie nie mam problemu, żeby w weekendy żmigać bez makijażu, a jedynie z pomalowanymi rzęsami i lekkim błszczykiem na ustach, a nawet i bez tego 😉
Gdy mam danego dnia ważną naradę, prezentację, itp. zwykle stawiam na klasyczną czarną kreskę na oku i nieco mocniej zaakcentowane usta, ale też bez przesady. Na codzień do pracy wolę jednak usta w delikatniejszych odcieniach – pastelowego różu, brzoskwini, koralu, złotawego beżu, etc. Z cieniami bywa różnie, zawsze jednak są stonowane. Co do wielkich wyjżć (typu wesela, bale, sylwester) – nie mam oporów przed bardziej zdecydowanymi makijażami, zwykle wykonuję je u wizażysty. Generalnie lubię eksperymentować i nie po drodze mi do rutyny w makijażu, aczkolwiek cenię sobie umiar 😉A co rozumiesz dokładniej Assho przez założenie, że to przez rozwój techniki, która „niweluje naturalne emocje, zastępując chorą rozrywką”?
Zastanawiam się np., czy ten proces jaskrawej afroamerykanizacji wizerunku nie ma jakiegoż podłoża w stylu wysokiego komfortu i poziomu życia (dzięki temu postępowi techniki np.) – w sensie, że te młode Japonki chcą żyć jak bogate dzieciaki w Ameryce, a ponieważ mają już porównywalne bogactwo to pozostała kwestia całkowitego zindentyfikowania się ze wzorem? One tym swoim jaskrawym przerysowanym wizerunkiem sprawiają drastyczne wrażenie odstawania od tego, co żwiatu kojarzy się z Japonią – z pragmatyzmem, klasyką, spokojem, prostotą. Cała ta ich kiczowatożć to zaprzeczenie kultury kimon…
- AutorWpisy

