
Podczas premiery marki DENZA w Warszawie to właśnie model Z skupiał na sobie spojrzenia. Srebrne nadwozie, niska sylwetka i potężne tylne skrzydło zapowiadały coś wyjątkowego, zanim ktokolwiek zajrzał do środka. Przy samochodzie goście robili zdjęcia, oglądali jego aerodynamiczne elementy i sprawdzali, jak wygląda kabina auta o mocy przekraczającej 1600 KM.
DENZA należy do grupy BYD i jest jej marką premium. Twarzą międzynarodowej kampanii został Daniel Craig, znany z roli Jamesa Bonda. Aktor użycza wizerunku marce i kilku jej modelom, w tym flagowej DENZIE Z9GT. To ważne rozróżnienie: Craig promuje markę DENZA, ale nie przedstawiono go jako twarzy wyłącznie modelu Z.
Samochód, który najlepiej oglądać z bliska
Na zdjęciach DENZA Z wygląda jak supersamochód. Na żywo mocniej widać, jak nisko poprowadzono jej maskę i jak szerokie jest nadwozie. Przód łączy łagodne linie z ostrzejszymi krawędziami zderzaka. Smukłe reflektory dodają mu charakteru, a ciemne wloty powietrza przełamują srebrny lakier.
Z profilu uwagę zwracają czarne obręcze oraz żółte zaciski hamulcowe. Najwięcej dzieje się jednak z tyłu. Duże skrzydło góruje nad pokrywą, poniżej widać wąskie światła i rozbudowany dyfuzor. To efektowny zestaw, ale część tych elementów ma też pracować na stabilność auta przy wysokich prędkościach. Producent podkreśla, że kształt nadwozia i kanały przepływu powietrza podporządkowano aerodynamice.

Żółć, czerń i kokpit skupiony na kierowcy
Po otwarciu drzwi sportowy charakter samochodu staje się jeszcze wyraźniejszy. W egzemplarzu pokazanym w Warszawie czarne fotele miały szerokie, żółte wstawki. Ten sam kolor pojawił się na kierownicy, desce rozdzielczej i boczkach drzwi. W tak niskim aucie kontrastowe wnętrze robi wrażenie już od progu.
Kierownica ma przyciski do obsługi funkcji związanych z jazdą, w tym trybów Boost i Track. Przed kierowcą umieszczono niewielki cyfrowy zestaw wskaźników, a na środku deski większy ekran multimedialny. DENZA zapowiada też nagłośnienie Devialet z głośnikami w zagłówkach, wentylowane fotele z masażem oraz cyfrowe lusterko wsteczne. To interesujące połączenie: kabina wygląda bojowo, a jednocześnie oferuje wyposażenie kojarzone z samochodami luksusowymi.
Zaskoczeniem jest układ 2+2. Za przednimi fotelami przewidziano jeszcze dwa miejsca, choć w samochodzie o takich proporcjach należy traktować je raczej jako dodatkową możliwość niż obietnicę komfortowej podróży dla czterech dorosłych osób. Bagażnik wersji Coupé ma według producenta 250 litrów pojemności.
Skąd biorą się liczby, o których mówi się najwięcej?
DENZA Z ma trzy silniki elektryczne: jeden przy przedniej osi i dwa z tyłu. Ich łączna moc wynosi według tabeli producenta 1604 KM. Wersja Coupé przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,25 sekundy. Najbardziej widowiskowy wynik, 1,96 sekundy, dotyczy odmiany Racing wyposażonej w opcjonalne opony semislick i korzystającej z funkcji kontroli startu. Dlatego nie warto przypisywać go każdej DENZIE Z widocznej na zdjęciach.
Sama moc nie wyjaśnia jednak, co marka chce pokazać tym modelem. DENZA Z otrzymała zawieszenie DiSus-M, które ma szybko dostosowywać pracę amortyzatorów do sytuacji. Są też hamulce węglowo-ceramiczne. Ciekawostką jest funkcja określana przez producenta jako compass turn: dzięki niezależnemu sterowaniu silnikami samochód może obrócić tył wokół przedniej osi. To rozwiązanie brzmi niemal jak efekt specjalny, choć podczas statycznej prezentacji mogliśmy poznać je jedynie z opisu technologii.
Supersamochód, który ma ładować się w kilka minut
DENZA zapowiada jeszcze jeden imponujący wynik. Akumulator Blade Battery drugiej generacji ma pojemność 76 kWh, a przy użyciu odpowiedniej ładowarki FLASH Charging jego poziom można, według producenta, podnieść z 10 do 70 proc. w pięć minut lub z 10 do 97 proc. w dziewięć minut. Takie czasy wymagają infrastruktury obsługującej tę technologię; nie są deklaracją dla dowolnej publicznej ładowarki.
Warszawskie spotkanie było okazją do obejrzenia DENZY Z, a nie do sprawdzenia przyspieszenia, prowadzenia czy ładowania w praktyce. Po obejściu samochodu i zajrzeniu do jego wnętrza łatwo jednak zrozumieć, dlaczego marka wybrała właśnie ten model, by przyciągnąć uwagę. Z robi wrażenie liczbami, lecz równie mocno zapada w pamięć jej szeroka sylwetka, żółto-czarna kabina i tył, obok którego trudno przejść bez zrobienia zdjęcia.



















































