Krótkowzroczność u dzieci – czym jest i dlaczego wymaga kontroli

Krótkowzroczność u dzieci to coraz powszechniejsza wada wzroku. Choć nie da się jej cofnąć, można skutecznie spowolnić jej rozwój i chronić oczy na przyszłość.

Krótkowzroczność to dziś jedna z najczęściej diagnozowanych wad wzroku u dzieci i młodzieży. Jej główną przyczyną jest nadmierne wydłużanie się gałki ocznej, co skutkuje niewyraźnym widzeniem obiektów znajdujących się w oddali. Krótkowzroczności nie można wyleczyć ani cofnąć. Istnieją jednak skuteczne rozwiązania, pozwalające spowolnić jej rozwój i ograniczyć ryzyko powikłań zdrowotnych w dorosłym życiu.

„Niekontrolowany rozwój krótkowzroczności prowadzi do wzrostu ryzyka pojawienia się jaskry, zaćmy czy odwarstwienia siatkówki” – podkreśla Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Dlaczego sama korekcja nie wystarczy

Kiedy specjalista zdiagnozuje krótkowzroczność u dziecka, pierwszym krokiem są zwykle okulary korekcyjne z soczewkami jednoogniskowymi. Zapewniają one wyraźne widzenie, ale nie wpływają na tempo rozwoju wady. Dlatego tak ważny jest proces „spowalniania progresji krótkowzroczności”, zwany także „kontrolą krótkowzroczności”. Obejmuje on zarówno zastosowanie odpowiednich metod terapeutycznych, jak i zmianę codziennych nawyków dziecka.

„Kontrola krótkowzroczności to nie tylko poprawa ostrości widzenia, ale także ochrona zdrowia oczu na przyszłość. Im szybciej podejmiemy działania mające na celu spowolnienie rozwoju wady, tym większa szansa, że dziecko uniknie poważnych chorób oczu w dorosłym życiu” – dodaje ekspertka.

Sprawdzone metody spowalniania krótkowzroczności

Badania kliniczne oraz wytyczne Polskiego Towarzystwa Okulistycznego wskazują kilka skutecznych metod kontroli krótkowzroczności:

  • Metody optyczne: twarde soczewki ortokeratologiczne stosowane na noc lub okulary z soczewkami z technologią wielosegmentowego rozogniskowania D.I.M.S. (ang. defocus incorporated multiple segments).

  • Metody farmakologiczne: stosowanie niskich dawek atropiny w kroplach (0,01–0,05%).

„To rozwiązania, które mogą znacząco ograniczyć tempo narastania wady i zmniejszyć ryzyko jej wysokich wartości, a także zminimalizować ryzyko powikłań w przyszłości” – podkreśla Sylwia Kijewska.

Wybór metody powinien być zawsze indywidualny i konsultowany ze specjalistą, uwzględniający styl życia dziecka i skuteczność potwierdzoną badaniami klinicznymi.

Codzienne nawyki mają znaczenie

Odpowiednia metoda terapeutyczna to jedno, ale kluczowe znaczenie mają także codzienne nawyki wzrokowe. Regularne przerwy podczas nauki i korzystania z ekranów, stosowanie zasady 20-20-20 (co 20 minut 20 sekund patrzenia w dal na 6 metrów) oraz minimum dwie godziny spędzone dziennie na świeżym powietrzu znacząco spowalniają rozwój krótkowzroczności.

„Profilaktyka jest równie istotna, co sama terapia, a nawet ważniejsza. Nawet najlepiej dobrana metoda kontroli krótkowzroczności nie przyniesie pełnych efektów, jeśli dziecko spędza większość dnia przed ekranem i nie ma kontaktu z naturalnym światłem słonecznym” – zaznacza Sylwia Kijewska.

Regularne badania – fundament skutecznej kontroli

Wczesne wykrycie wady i systematyczne badania są kluczowe. Dzieci powinny mieć oczy badane przynajmniej raz w roku, a przy stwierdzonej krótkowzroczności – nawet co 6 miesięcy.

„Jeśli dziecko zaczyna mrużyć oczy, skarży się na bóle głowy lub widzi gorzej na odległość, to jasny sygnał dla rodzica, by udać się do specjalisty. Regularna kontrola wzroku jest ważna także wtedy, gdy nie widać żadnych dolegliwości. Maluchy rzadko potrafią same zauważyć, że widzą gorzej, a wada może się pogłębiać niepostrzeżenie. Dlatego badanie powinno być wykonane już w pierwszym roku życia, następnie przed rozpoczęciem nauki w przedszkolu i szkole, a później minimum raz w roku. Optymalną praktyką jest korzystanie zarówno z opieki okulisty, jak i optometrysty. Pierwszy oceni ogólny stan zdrowia oczu i po podaniu kropli rozszerzających źrenice określi rzeczywistą wielkość wady, drugi sprawdzi ostrość widzenia, funkcje wzrokowe i dobierze właściwą korekcję” – podsumowuje Sylwia Kijewska.