Konkurs z okazji Dnia Matki: „Opisz najpiękniejsze wspomnienie związane z Mamą”

26 maja to wyjątkowe święto. W tym dniu podziękujmy naszym Mamom za ich codzienne poświęcenie i podzielmy się najpiękniejszymi wspólnymi wspomnieniami.

Konkurs z okazji Dnia Matki: „Opisz najpiękniejsze wspomnienie związane z Mamą”

Miłość i szacunek powinniśmy okazywać rodzicom nie tylko w ustalone przez tradycję dni, ale przez cały rok. Niestety w życiowym pędzie czasami zdarza nam się o tym zapomnieć. 26 maja to wyjątkowe święto, które co roku daje nam okazję, by zatrzymać się choć na chwilę, spędzić trochę czasu z Mamą i przypomnieć sobie, jak bardzo ją kochamy. W tym roku z okazji Dnia Matki zapraszamy Was do konkursu, w którym odbędziemy wspólną podróż do przeszłości i trochę powspominamy. Zadanie konkursowe brzmi:

Opisz swoje najpiękniejsze wspomnienie związane z Mamą.

Opowiedz co, gdzie i kiedy się wydarzyło oraz uzasadnij dlaczego właśnie to konkretne wspomnienie zapadło Ci w pamięć.

Nagrody

Konkurs z okazji Dnia Matki: „Opisz najpiękniejsze wspomnienie związane z Mamą”

Do wygrania są 3 zestawy kosmetyków marki Floslek, w skład których wchodzą:

  • Sferyczny krem z koenzymem Q10 – krem w postaci sferycznych kapsułek, przeznaczony do pielęgnacji skóry zmęczonej, z widocznymi objawami procesów starzenia oraz wymagającej intensywnej pielęgnacji, niezależnie od wieku. Koenzym Q10, zwany eliksirem młodości, działa antyoksydacyjnie i przeciwzmarszczkowo. Przyspiesza regenerację, wygładza i ujędrnia oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek.
  • Vital Koncentrat z koenzymem Q10 – polecany do pielęgnacji cery dojrzałej, zmęczonej, z widocznymi objawami procesów starzenia oraz prewencyjnie, w celu opóźnienia pojawienia się zmarszczek. Koenzym Q10 zwiększa skuteczność bariery ochronnej naskórka, przyspiesza odnowę komórkową, hamuje procesy starzenia i usuwa objawy fotostarzenia skóry. Peptydy korzystnie wpływają na regenerację i zapobiegają powstawaniu zmarszczek.
  • Nocna maska aktywnie regenerująca – całonocna, kremowa maska przeznaczona do pielęgnacji skóry dojrzałej oraz prewencyjnie, w celu opóźnienia momentu pojawienia się pierwszych zmarszczek. Wskazana również do cery wymagającej natychmiastowego odżywienia, przesuszonej i szorstkiej np. po lecie lub sezonie zimowym. Maskę można stosować wokół oczu. Kosmetyk zawiera koenzym Q10 oraz olej morelowy, który regeneruje i wygładza skórę. Synergiczną pielęgnację zapewni stosowanie pod maskę Koncentratu VITAL.

Konkurs trwa do 9 czerwca do 23:59. Czekamy na Wasze historie i życzymy powodzenia!
Regulamin dostępny jest tutaj.

Zwycięzcy

  • Ewa Myka
  • Nahriele
  • Marta Mrugalska

Gratulujemy!

Prosimy przesłać dane adresowe na adres mailowy: konkurs@obcasy.pl z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych wg zmian RODO. W temacie maila należy wpisać: „Konkurs z okazji Dnia Matki”

Wpis znaleziono dzięki:

- Dzień Matki

- Konkurs

- Kosmetyki Floslek

  • Kazimiera Łaszkiewicz

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z Mamą…

    Zapach pomarańczy i mandarynek nadal kojarzy mi się ze świętami – przekleństwo dziecka epoki PRL? A może to błogosławieństwo? A może jestem ostatnim pokoleniem, które potrafi wyczuć i docenić określony zapach, a nie tylko wpatrywać się bezmyślnie w ekran komputera? Najcudowniejsze wspomnienia z dzieciństwa zachowałam dzięki Mamie – teraz, z perspektywy czasu, mogę to z całą pewnością stwierdzić.
    Pamiętam, jak wieczorami, wykąpana w oliwce dla dzieci i pachnąca pastą "Biały ząbek", leżałam pod pachnącą pierzem kołdrą, wdychając zapachy pieczonych przez Mamusię ciast. Rankami zaś wpadałam do kuchni, aby spałaszować skromne, ale zawsze przygotowane z sercem, śniadanie. Kanapki zrobione przez Mamę pachniały wybornie…
    Z koleżankami zbierałyśmy opakowania po czekoladach i gumach do żucia. Te kolorowe papierki z zatrzymaną gdzieś w zakamarkach ulotną wonią były dla nas przepustką do świata wyobraźni. Bo to ten świat marzeń, fantazji, dziecięcej przygody, miał wtedy największe znaczenie; potrafiliśmy bawić się godzinami. A, choć czekoladę jadło się od święta, a guma do żucia była dostępna nielicznym, to Mamusia potrafiła wyczarować słodkie małe co nieco niemal z niczego: pierogi z jagodami, naleśniki z serem czy nawet zwykły chleb z masłem posypany cukrem… Wszystko to zabarwione było zapachem Maminej miłości.
    Pamiętam, jakby to było wczoraj, wspólne zrywanie czereśni. Mamine ciasto z czereśniami stanowiło prawdziwą poezję smaku i aromatu!!! Niepowtarzalne zapachy kotleta schabowego i mielonego, a także wyszukane wonie ziemniaków z koperkiem, świeżej pomidorówki i ogórkowej, fasolki z bułką tartą…
    Choćbym nie wiem jak starała się doszukać się wad, lata dziecięce wspominam z uśmiechem, jako pasmo niekończących się przygód, beztroskiej radości, a przede wszystkim, okazywanej mi na każdym kroku miłości. Choć nikt mnie nie rozpieszczał, to nie potrafię patrzeć źle na najmłodsze lata mojego jestestwa. Wychowywała mnie moja Mamusia, to do Niej biegłam z każdym problemem, każdą łzą… z Nią dzieliłam uśmiechy i pierwsze sukcesy! To właśnie Jej zapach, Jej twarz, jej uśmiech nieodłącznie kojarzy mi się z moim dziecięctwem.

  • Beata Pietrus

    Najpiękniejsze i jedno z pierwszych moim wspomnień to pierwszy wyjazd z mamą do babci na wieś. Mama pokazała mi piękno przyrody,oprowadzała mnie po lesie,jadłyśmy jagody prosto z krzaczka, mama pokazywała mi kwiaty na łące, a po powrocie do gospodarstwa
    bawiłam się z żółciutkimi kurczaczkami. Choć od tego wyjazdu minęło prawie 50 lat, do tej pory pamiętam, jak mama traktowała czule mnie i jak uczyła tej czułości do przyrody.

  • Agata Wawrzyniak

    Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa to takie,w którym mama (ornitolog) zabierała mnie i brata do lasu lub na łąki i opowiadała o ptakach,które tutaj mieszkają, które lataja nad nami i tworza "ptasie" społeczeństwo. Często jeździliśmy o wschodzie lub zachodzie słońca by w jeszcze większym aranżu móc obserwować życie ptaków skoro świt lub w czasie zachodzącego slońca. Pamiętam jak świetnie umiałam rozpoznawać spiew otaczających mnie ptaków, cudownie bylo móc budzic się słysząc serenadę Skowronka,Zięby czy Sikorki,a zasypiać z dźwiękiami Kopciuszka czy Kosa Naprawdę świetnie się wtedy bawiłam,uwielbialam tą wiedzę,obserwację i czas jaki mama poświęcała nam.. Od małego zbliżalam się do królestwa zwierząt… I chyba dlatego zostałam weterynarzem 🙂

  • Natalia Kuskowska

    Mama…Mamusia….Mamunia… Brzmi pięknie w każdej sytuacji i momencie. Wyjątkową pamiątką w mojej pamięci został wyjazd nad morze do Ustki. Sierpień 1992 -najcieplejsze lato i najcieplejszy sierpień w historii pomiarów. Razem z mamą spędziliśmy tak najpiękniejsze chwile, które do dziś dnia opowiadamy z uśmiechem na twarzy. Moja pierwsza jazda pociągiem, nocleg w przybrzeżnym hotelu i piękno Morza Bałtyckiego, które zachwycało. Mama była moim przewodnikiem i opiekunem. To mama pokazała mi wschody i zachody słońca z urokliwej Ustki. Pamiętam ,że uparłam się na czerwoną zawieszkę w kształcie smoczka ,którą na koniec pobytu mama mi kupiła. Byłam uradowana 🙂 Niesamowicie wspominam fascynującą sytuację, kiedy jeden ze sprzedawców z pocztówkami podarował nam pocztówkę-zdjęcie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie
    jeden mały szczegół. Na zdjęciu, daleko w lesie, po lewej stronie….szłyśmy MY ! Mama w różowej sukience i ja w białej bluzeczce i niebieskich spodenkach. To było niezwykłe! Czasami śnie o tym wyjeździe… i po rozbudzeniu mąż mówi" Uśmiechałaś się przez sen". To była piękna wycieczka. Mama, ja i widoki, których się nie zapomina…..Mama poświęciła mi całe swoje życie, bym była dobrym i wrażliwym człowiekiem… Jest dla mnie wyjątkową i niepowtarzalną osobą. To ona pokazała mi jak kochać, szanować i doceniać drugiego człowieka. Wiem, że dla mojego 5 letniego synka Kubusia jestem całym światem, tak jak on moim. Staram się się być dla niego przykładem – kimś wyjątkowym. Uczę go jak być dobrym i uczciwym człowiekiem. Kochać zwierzęta i ludzi. Uczę konsekwencji, cierpliwości, systematyczności, pracowitości. W moich ramionach czuje się bezpiecznie i szczęśliwie. Wiem, że każda chwila spędzona z Kubusiem zaowocuje udanymi relacjami w przyszłości. Tego wszystkiego nauczyła mnie moja mama. To dzięki niej, wiem, że życie jest wyjątkowym darem i trzeba je szanować. Dla każdego dziecka mama jest najważniejszą i wyjątkową osobą na ziemi. Jest przyjacielem na całe życie. Każde przytulenie i pocałunek od dziecka jest wszystkim dla matki. Droga Mamo : Dziękuję Ci ! Jesteś wyjątkowa, dzięki Tobie jestem szczęśliwym człowiekiem. Jesteś dla mnie autorytetem . Kocham Cię ! Dzięki Tobie moje życie to barwna droga a Ty nauczyłaś mnie po niej kroczyć. https://uploads.disquscdn.com/images/da9db2372f69af0d13a69c90c2741740cb1eb13f1df4397371164f8e1a56e733.jpg
    Poniżej zagadkowe zdjęcie-pocztówka

  • ewa

    Pamiętam, jak swego czasu studiowałam w Paryżu. I wszyscy mnie wówczas odwiedzali – wiadomo, miejscówka była atrakcyjna 🙂

    W każdym razie – po całej paradzie mniej lub bardziej rozrywkowych gości – któregoś tygodnia przyjechała do mnie moja mama. Paryż był nasz. Nie będe opiswać co i jak zwiedzałyśmy, ile kaw wypiłysmy ile rogalików zostalo pożartych… Nie, nie – nie odłożyły nam się na biodrach, bo tydzień dla kogoś głodnego Paryża – to strasznie mało.

    Ale najmilej, najmilej wspominam taki dzień, kiedy obie już padałyśmy – exceuse-moi – na twarz, a grafik (tak, my bardzo pilnowałyśmy grafiku, bo przecież trzeba było go zrealizować) jeszcze nie wyrobiony. Przypominałyśmy w tym trochę stachanowców, przodowników pracy. Cel był jeden: zrealizować normę "na dziś". No i mama w pewnym momencie odmówiła. Najpierw zdegustowana zakwestionowała sens istnienia stacji metra bez ruchomych schodów i ruchomych chodników. Potem zaś stwierdziła, że Muzeum Rodina naprawdę nie jest jej do szczęścia potrzebne.

    …To było dziwne, bo jest polonistką, dr nauk humanistycznych i jeśli chodzi o kulturę to zdanie ma jasne: trzeba znać (i nie marudzić – wiem, co mówię, bo przez lata jeździłam z nią na wakacje).

    Tak, przypomniałam jej to i usłyszałam (sic!), że sobie obejrzy w Internecie… Do Muzeum Rodina dotarłyśmy, zachwyt – zwłaszcza ogrodem – był wielki. Ulga i chwila na ławeczce (w jakże kulturalnym otoczeniu) również.

    Dziś wersja mamy brzmi inaczej, ale córki nie zapominają. I tak, jak cały Paryż z nią jest dla mnie cudownym wspomnieniem, tak to jest jednym z najmilszych i najbardziej wzruszających…

  • Karolina Marciniak

    Jest taka jedna historia z dzieciństwa, którą wspominam do dziś…Pamiętam, gdy jako mała dziewczynka zbierałam naklejki do albumu Barbie. Naklejki, które znajdowały się w gumach do żucia. Coś w stylu gum Turbo, tylko, że te były z Barbie. Album można było dostać w każdym sklepie spożywczym, a w środku niego znajdowały się puste okienka z numerkami, na które właśnie zbierało się naklejki z gum. Każda naklejka miała swój numerek do okienka. Codziennie po pracy mama kupowała mi po dwie gumy.
    Dosyć szybko zebrałam prawie całą kolekcję, jednak do pełnego albumu 100 naklejek, brakowało mi ich jeszcze pięciu. I wiecie na jaki pomysł wpadła wtedy moja Mama? Otóż dogadała się ze sklepową, Panią Jadzią, że po zamknięciu sklepu wypożyczy do rana wszystkie zapasy tych gum ze sklepu. Po przyniesieniu do domu, bardzo delikatnie pęsetą zaglądała pod papierek każdej gumy, nie otwierając jej, aby podejrzeć jaka naklejka jest w środku. Robiła tak po każdej dostawie nowego pudełka gum w naszym sklepie. Po kilku tygodniach udało mi się, jako pierwszej dziewczynce w całej miejscowości zebrał wymarzoną kolekcję naklejek Barbie. Później mama wysłała mój album na podany adres, a ja w zamian za jego wypełnienie dostałam długopis z przeogromną naklejką z Barbie. I wiecie co? Tak mi było szkoda tej naklejki, że nigdy jej nigdzie na przykleiłam. I powiedzcie sami? Czy nie mam najukochańszej mamy na świecie? Od zawsze Jej powtarzam, że jest królową kreatywności, miłości i zaangażowania.

  • Agata Kuba

    Moja Mama jest dla mnie superbohaterką wszystkich wspomnień. Gdy byłam malutka, moja mama troskliwie się mną opiekowała, szykowała ciepłe mleko, uspokajała, snuła bajania, tuliła. Zawsze czułam przy niej spokój i bezpieczeństwo.. Pamiętam te chwile, gdy miałam 4-5 latek, towarzyszyłam jej w zakupach, w wypadach do znajomych ciotek, w nieudolnym sprzątaniu….W domu to z nią piekłam smakołyki rozsypując mąkę na stole i wykrawając ludziki z ciasta, szczęśliwa że dopuszcza mnie do tajemnych zadań kuchennych. Ten zapach i smak domowej kuchni pozostanie w pamięci na zawsze, ale chyba najmocniej tkwi we mnie uczucie jej obecności, zawsze od rana, gdy prowadziła mnie do zerówki, aż po noc, gdy razem kryłyśmy się pod ciepłą kołdrą, a ona wcześniej zawsze troszkę na mnie krzyczała, że znowu zrobiłam bałagan, jednak wybaczała, cierpliwie zbierając rozrzucone przeze mnie książki i zabawki. Pomagała zbierać koraliki i kasztany do szkolnych konkursów. Na akademiach śmiała się najpiękniej, gdy stawiałam pierwsze kroki w szkolnym teatrzyku. Była przez te wszystkie lata, szukała we mnie talentu literackiego, zachęcała, bo jej wiara we mnie była po stokroć większa niż wiara mnie samej. Zawsze czułam, że jest najbliższą mi przyjaciółką ale i sprawiedliwym krytykiem. Że nie wygoni, nie zbędzie, ale cierpliwie i mądrze poprowadzi przez dalsze meandry życia, nawet jeżeli wydaje się, że będzie bardzo trudno. Mówiła, że wszelkie przeszkody tworzy tylko umysł i że jeśli go pokonam, to zawsze się uda. Podsuwała do czytania dobre książki, zabierała na tajemnicze targi staroci, gdzie oglądałam cuda nad cudami. Idąc z taką mocą i bagażem przez życie, zrealizowałam prawie wszystko o czym marzyłam. Całe życie z Mamą jest jednym, pięknym wspomnieniem, które trwa! 🙂 <3

  • Dariusz K

    Moja Mamcia od niepamiętnych czasów kochała góry. Nawet sama kiedyś żartowała, że zostałem poczęty gdzieś na szczytach pasm, wysoko nad poziomem morza!
    Tą szaloną miłością do gór- mnie też zaraziła. Od dziecka każda wolna chwila z tłem wysokogórskich szlaków była.
    Niepowtarzalne chwile, niezapomniane widoki, poczucie wolności i świadomość, iż "mogę wszystko" sterują moim życiem. To jest silniejsze ode mnie, jak narkotyk!
    Obezwładnia i paraliżuje, daje źródło endorfin i motywuje. Jest siłą napędową do działania i naprawdę wszystko inne pozostaje bez znaczenia. BO miłość- punkt widzenia zmienia.
    Przez lata mieszkałem w centralnej Polsce, teraz z moją familią osiedliliśmy się nad brzegiem Sanu, by mieć bliżej do Gór ukochanych…
    Tegoroczne wakacje już zaplanowane!
    Rowerowa przygoda marzy mi się, a jakże … ! Dokąd- już wyjaśniam 🙂 Tam, gdzie oczy poniosą! Tam gdzie nogi zakręcą kołami. Tam, gdzie lekkomyślny wiatr hula po Wzgórzach Bieszczadzkich. Tam, gdzie płyną nasze marzenia… ! Tam , gdzie wszystko choćby na chwilkę zatrzymuje się, gdzie zegar minut i godzin nie odmierza. Gdzie wzgórza i szczyty gór sięgają nieba. Tam, gdzie promienie Słońca wpadają do kubka gorącej herbaty. Tam gdzie podąża stado owiec za góralem z lekka garbatym. Tam, gdzie w góralskich chatach wieczorne odbywają się harce. Tam, gdzie śliwkowa gorzałka najlepsza pod Słońcem, gdzie zapach oscypków z żurawiną wręcz prowokuje. Tam, gdzie sięgamy szczytów gór realizując swe pasje. Tam , gdzie czubkami nosów sięgamy bezkresu połonin a kapryśna pogoda na szlakach drogę nam torpeduje. Tam, gdzie mozaika wielu kultur się zlewa, gdzie bieszczadzkie diabły i anioły odbywają swe harce.Tam, gdzie bieszczadzka muzyka rozbrzmiewa, a serce się raduje, ba wręcz śpiewa. Tam, gdzie onieśmiela nas oszałamiające bieszczadzkie piękno! Tam, gdzie kiedyś serce me pękło. Tam, gdzie na dwoje się rozłupało i jak magnes przez lata przyciągało. Tam, bo dzieli nas tylko 100 kilometrów rozłąki …. a pokochaliśmy widoki, bezkres nieba i łąki . Tam, by czas oszukać, samego siebie odszukać, uciec przed czasu upływem, pędzić za serca głosem! Tam, gdzie niegdyś byliśmy tacy szczęśliwi. Tam, bo z miłości się nigdy nie wyrasta, tam … bo te miejsca kocham ja, dziecko i moja niewiasta. Dwa kółka w rowerze, dwa plecaki i cztery godziny rowerowej podróży do krainy wolności i błogiego spokoju. Tam, bo nie wyobrażamy sobie życia bez rowerowych wojaży. I tam, bo zawsze się coś niepowtarzalnego przydarzy 😀

    https://uploads.disquscdn.com/images/fc9a437af762413fd66da9a63b35443da18d78aca6ef35c81f5ed50675b36668.jpg

  • Lidia Kalinowska

    Moje najpiękniejsze wspomnienie jest codziennie nie tylko od święta , przecież pięknych wspomnień może być codziennie przynajmniej ja nie mam jednego , moje najpiękniejsze wspomnienia naprawdę są codziennie np. Gdy moja mama cieszy się że rano zrobiłam jej śniadanko i kawę , albo jak mnie przytula , mówi że mnie kocha zabiera na różne wycieczki , pomaga , docenia. Dla mnie to jest najpiękniejsze wspomnienie a raczej najwspanialsze wspomnienia z mamą przynajmniej mi to wystarcza , bo czy to nie jest najważniejsze? czy nie mam racji, jestem dumna z mojej mamy ponieważ jest silną i mądrą kobietą . Więc takie są moje najpiękniejsze wspomnienia/e 🙂

  • Martyna Milewska

    Wszystkie najlepsze, wspólne wspomnienia związane z moją mamą dotyczą podróży. Moja mama jest geografem, dlatego to ona we mnie wzbudziła i pielęgnowała zamiłowanie do podróży, zwiedzania, poznawania nowych miejsc i kultur. Kiedy byłam jeszcze mała zwiedzałyśmy razem największe miasta w Polsce, takie jak Kraków, Warszawa, Poznań, itp. Zwiedziłyśmy razem całą Europę, między innymi Czarnogórę, Francję, Włochy i wiele innych państw. Jednak najlepszą i najbardziej zapamiętaną podróżą był dla mnie wspólny wyjazd do Korei podczas zeszłych wakacji. Miałyśmy okazję zwiedzić wspaniałe miasto pełne zaskakujących budowli – między olbrzymimi wieżowcami mogłyśmy zwiedzać starodawne buddyjskie świątynie. Jadłyśmy przepyszne tradycyjne potrawy i naprawdę świetnie spędzałyśmy razem czas, jak za dawnych lat. Teraz z okazji dnia matki znów miałyśmy wspólnie wybrać się w podróż do Mediolanu, jednak z wiadomych przyczyn nasza eskapada się nie odbyła 🙁
    Obyśmy mogły wrócić do podróży już niedługo!

  • Veronjika x3

    Moim najlepszym wspomnieniem są pierwsze wakacje z mamą jak już byłam nastolatka. Miałam wtedy 13lat. Nigdy nie było nas stać, żeby mama zabrała mnie na super wakacje, na które jeździły koleżanki i koledzy ze szkoły. Zawsze wybieraliśmy się tylko nad pobliskie jeziora. Pamietam, ze w dzień wyjazdu strasznie padało i nie wiedziałam dokąd jedziemy. Mama zabrała mnie wtedy nad moje wymarzone polskie morze. Gdy tylko dojechaliśmy nagle przestało padac, a niebo się pięknie rozjaśniło i świeciło słońce. Jadłyśmy wtedy lody na plaży. Zapadło mi to w pamięci i jest moim najlepszym wspomnieniem, ponieważ moja mama zawsze pomagała mi spełniać marzenia i tak jest do dziś. Gdy tylko mogę obdarowuje ją prezentami za to co dla mnie w życiu zrobiła i do tej pory robi. Cały czas pomaga mi spełniać moje marzenia, nawet te najmniejsze.

  • Aneta

    Najpiękniejsze wspomnienie z mamą, to obchody jej urodzin. Zawsze staram przygotować się coś wyjątkowego, żeby była zadowolona, a prezent jej się spodobał, przydał itd. Jednego roku wpadłam na pomysł, że po tym jak się wprowadziłam to nie spędzamy tak dużo czasu razem, więc fajnie by było gdyby ten dzień był po prostu takim naszym dniem. Zaczęliśmy od wspólnego obiadu, kawy po obiedzie, kilku godzinnych rozmów. Następnie pojechalysmy do kina, do loży vip gdzie mama była po raz pierwszy i po raz pierwszy spróbowała słodkiego popcornu. Ogonie niby nic specjalnego ale mama bardzo dawno nie była w kinie a ja czułam że bardzo dawno nie miałyśmy całego dnia dla siebie. To był bardzo mile spędzony czas, największa radością dla mnie było widzieć to jak cieszy się moja mama, bo bardzo ją kocham.

  • Iza

    Moja Mama zawsze była najlepszą mamą na świecie, ale pewnego dnia stała się też przyjaciółką. To było dawno, chodziłam do liceum. Nie pamiętam co takiego się wydarzyło ale dzień był wyjątkowo paskudny. Wróciłam do domu z nietęgą miną i jeszcze gorszym humorem. Mama wysłuchała mnie i zrobiła nam kawę 🙂 To była moja pierwsza kawa z mlekiem i od tamtej pory gdy mam kiepski dzień, a mama jest daleko…zwyczajnie robię sobie kawę z mlekiem. Ona odpędza złe mysli

  • Marta Mrugalska

    Moja Mama zawsze uwielbiała się uśmiechać. W jej towarzystwie nie sposób było nie zarazić
    się tym uśmiechem. Było dużo śmiesznych momentów za czasów dzieciństwa. Jednak
    największy ubaw miałyśmy kiedy wybrałyśmy się razem do Parku Dinozaurów. Ja
    oczywiście już dorosła, pomyślałam sobie nuda przejdę trasę w pół godziny
    popatrzę i do domu. Moja Mama tak się wczuła w te dinozaury, place zabaw,
    śmiała się w głoś, wygłupiała. Dzieci nie potrafiły się bawić tak jak moja
    Mama. Jej uśmiech był zdecydowanie numerem jeden w parku tego dnia. Udzieliła
    mi się jej radość i również przez chwilę zapomniałam ile mam lat. Dorosłym osobom
    czasami przydaje się taki reset, przypomnienie sobie jak to było za czasów
    dzieciństwa, radość z małych rzeczy. Chociaż kilka osób dziwnie się na nas
    patrzyło, my się bawiłyśmy wyśmienicie. Był to jeden z najśmieszniejszych, ale
    zarazem najpiękniejszych momentów mojego życia. Kiedy Matka i córka bawią się
    super w swoim towarzystwie, są dla siebie najlepszymi przyjaciółkami, rozumieją
    się bez słów. Mojej Mamie żeby się uśmiechać zawsze wystarczyły bliskie osoby i
    to powodowało, że uśmiech z jej twarzy nie schodził. Najważniejsze dla niej
    były małe gesty, dobre słowo, tyle wystarczyło żeby widzieć Mamę codziennie
    uśmiechniętą.

  • Katarzyna Tokarczyk

    Kiedy Kasia była mała,
    Mama z kraju wyjechała.
    Za pracą mówili, za chlebem…
    Co to znaczy? Kasia nie wie.
    W jej rozumku myśl jest jedna,
    Kasia Mamie niepotrzebna!
    Smutek w sercu, łezki w oczach,
    Dłużyła się każda kolejna doba.
    Tłumaczyła babcia, przekonywał dziadek,
    Że Mama kocha swoją małą Kasię.
    Lecz ta pytała: To czemu jej nie ma?
    Kiedy Kasi tak bardzo Mamy potrzeba.
    Miało minąć 6 miesięcy, całe pół roku,
    Aż nastanie wielki dzień Mamy powrotu.
    Kasia skreślała dni w kalendarzu,
    Lecz nie wiedziała co się wydarzy!
    Pewnego ranka, po tygodniach sześciu,
    Stanęła z walizkami Mama przy wejściu.
    Kasia rzuciła się w jej objęcia!
    Obie szlochały z tego przejęcia…
    Mama rzuciła: "Jesteś WAŻNIEJSZA,
    Pensja będzie po prostu mniejsza,
    Ale damy sobie radę, bo mamy siebie!".
    I Kasia poczuła jak to być w niebie <3
    Dziś jako dorosła już Katarzyna,
    Nad wszystko stawia miłość do córki i syna.
    Dzięki swojej Mamie wie, że miłość matczyna,
    W dzieciach poczucie wiary w siebie rozwija!

  • Milena Doniak

    Najpiękniejsze wspomnienie z moją mamą, będzie chyba również jej najpiękniejszym wspomnieniem. Relacje z mamą są różne, jednego dnia jest świetnie, drugiego dnia się posprzeczamy, ale tak chyba wygląda każda relacja matki z córką. Pamiętam jak dziś dzień kiedy przyszło i mi zostać matka, 6 rano szpital, wtedy już wiedziałam, że na świat przyjdzie moja córka, moja mama bardzo przeżywała ten fakt, dlatego też całe 7 godzin spędziła ze mną na porodówce, moje krzyki, jej łzy, moment kiedy widziałam jak bardzo chce odebrać mój ból i zabrać go do siebie, a żebym tak niecierpiala, do końca życia będę pamiętać te zmartwione zapłakane oczy które czekały, aż skończy się ten bolesny moment i będzie mogła również przytulić swoją wnuczke. Wytrwała, ze mną od samego początku do samego końca. To był nasz najpiękniejszy moment, który zawsze będziemy pamiętać.

  • Ewa Myka

    Któregoś razu, kiedy byłam całkiem małym brzdącem, wróciłam do domu szlochając od progu, bo podczas zabawy połamałam moją czarodziejską różdżkę. Mama przytuliła mnie wtedy, zrobiła dla nas gorące kakao i powiedziała, że ma dla mnie magiczny prezent, którym już na zawsze będę mogła przeganiać wszystkie smutki. Wyszłyśmy razem do ogrodu i puszczałyśmy bańki mydlane. Mama mówiła, że kiedy dmucham bańkę, to do środka wlatuje cały mój smutek, a kiedy bańka pęka on znika. Od ponad 20 lat, kiedy mam gorszy dzień, dopadnie mnie chandra albo kłopoty, to robię sobie kakao i puszczam bańki. One naprawdę mają cudowną moc.

  • Monika S

    Byłam w 5 klasie podstawówki. Telefonów komórkowych nie było. Koleżanki wymyśliły odwiedziny u chorej pani od polskiego-w drugim końcu miasta (dużego). Byłam zawsze raczej strachliwa i nigdzie sama nie jeździłam, bo szkoła była blisko.
    Wybrałam się z nimi; było przyjemnie. Po wyjściu od pani poszłam jeszcze z koleżanką do sklepu a reszta się rozjechała do domów. Było jesienne wczesne popołudnie. Wsiadłam do autobusu zadowolona z samodzielności. Ale ten autobus jakoś długo jechał i w pewnej chwili zorientowałam się, że jestem za miastem, w jakimś lesie; to był autobus podmiejski. Wysiadłam, bo zorientowałam się, że jechałam w przeciwnym kierunku. Pogubiłam się. Cały czas się trzęsłam ze strachu; bałam się lania od ojca i gniewu mamy. Mieszkałam w dzielnicy cieszącej się złą sławą; dlatego też rodzice trzymali mnie krótko i bali się o mnie. Pamiętam, że się przesiadałam kilka razy coraz bardziej przerażona; byle bliżej swojej dzielnicy. Gdy rozpoznałam w końcu znajome okolice a został już tylko przystanek do domu wysiadłam z trolejbusu i biegłam jak szalona domu. A w domu nikogo! Paniczny strach mnie ogarnął. Wybiegłam szukać mamy a ona akurat wracała do domu po poszukiwaniach. Przytuliła mnie mocno, wycałowała i się rozpłakała. Powiedziała, że bardzo się o mnie bała. Do dzisiaj to przeżycie jest we mnie zakorzenione. Ten strach, że już nigdy nie zobaczę mamy!

  • Katarzyna

    W dzieciństwie było ich całe mnóstwo, ale jak to dziecko – nie doceniałam tego. Jako nastolatka nie miałam wybitnie dobrego kontaktu z Mamą, mój okres dojrzewania doprowadził do tego, że niewiele wiedziałam o Niej, a Ona o mnie. Denerwował mnie monopol na wiedzę i jeszcze ta możliwość narzucania go w formie nakazów i zakazów (chociaż obiektywnie teraz patrząc wcale ich dużo nie miałam jako najmłodsza trzecia córka). Wszystko się zmieniło kiedy trzy lata temu, moje życie straciło sens ponieważ poroniłam, wówczas moja Mama stanęła na wysokości zadania jako MAMA, przyjaciółka i psycholog w jednej osobie. Wszystko przeżywałam w środku, na zewnątrz udawałam, że sobie radzę. Któregoś dnia moja Mama mnie przytuliła i powiedziała: wiem, że cierpisz wykrzycz to, przeklnij albo po prostu popłaczmy i tak się stało stałyśmy na środku mojego kiedyś pokoju w rodzinnym domu i beczałyśmy w głos. Może nie jest idealną Mamą, może ja nie jestem idealną córką ale wiem jedno mogę liczyć na Nią zawsze kiedy tego potrzebuję i kocham Ją całym sercem!

  • Milena Doniak

    Najpiękniejsze wspomnienie z moją mamą, będzie chyba również jej najpiękniejszym wspomnieniem. Relacje z mamą są różne, jednego dnia jest świetnie, drugiego dnia się posprzeczamy, ale tak chyba wygląda każda relacja matki z córką. Pamiętam jak dziś dzień kiedy przyszło i mi zostać matka, 6 rano szpital, wtedy już wiedziałam, że na świat przyjdzie moja córka, moja mama bardzo przeżywała ten fakt, dlatego też całe 7 godzin spędziła ze mną na porodówce, moje krzyki, jej łzy, moment kiedy widziałam jak bardzo chce odebrać mój ból i zabrać go do siebie, a żebym tak niecierpiala, do końca życia będę pamiętać te zmartwione zapłakane oczy które czekały, aż skończy się ten bolesny moment i będzie mogła również przytulić swoją wnuczke. Wytrwała, ze mną od samego początku do samego końca. To był nasz najpiękniejszy moment, który zawsze będziemy pamiętać.

  • kwiatuszek21

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z mamą to dzień kiedy sama zostałam mamą. Moja ciąża była idealna- nie wymiotowałam, czułam się fantastycznie, nie przytyłam za dużo, po prostu promieniałam. Trzy tygodnie przed planowaną data porodu zaczęło się uporczywe swędzenie stóp i dłoni – diagnoza cholestaza ciążowa, szpital, dieta, nerwy i wyczekiwanie… Kiedy mojemu synkowi nie spieszyło się wcale na ten świat lekarze zdecydowali o indukcji porodu. To był prawdziwy koszmar. A była przy mnie mama. Zdecydowałam przy męża akceptacji, że kobieta lepiej zrozumie kobietę i to była najlepsza decyzja w moim życiu. Jeden dzień wywoływania zakończył się niepowodzeniem, ponoć czasem tak bywa, położna pocieszyła mnie że po dniu przerwy na odpoczynek( w końcu nic nie jadłam i leżałam przykuta do niewygodnego łóżka, podpięta pod ktg i oksytocynę cały dzień) będę miała kolejne wywoływanie i wtedy już na pewno pójdzie gładko. I ten scenariusz się nie sprawdził, rodziłam naszprycowana oksytocyną do granic możliwości, a dziecku nadal się nie spieszyło na świat. Byłam totalnie wymęczona, wymiotowałam wodą , która popijałam małymi łykami, nie mogłam iść do łazienki, chodzić po sali a bardzo czułam taką potrzebę…tętno synka zaczęło spadać…wszystko szło nie tak.. Cały czas była przy mnie mama, trzymała za rękę, wspierała… kiedy zbiegli się lekarze by zadecydować czy konieczne będzie cesarskie cięcie to ona powiedziała "Dasz radę", uśmiechnęła się przez łzy… To dzięki niej poczułam przypływ sił na tą ostatnia walkę o poród naturalny. Udało się. Wiem, że tylko dzięki niej… Wtedy też zupełnie inaczej zaczęłam postrzegać moją mamę..zdałam sobie sprawę, że dopiero wtedy tak naprawdę ją doceniłam. I z każdym dniem własnego macierzyństwa doceniam i rozumiem coraz bardziej.

  • Monisia Zielińska

    Razem z moją mamą udałam się na wakacyjny weekend do naszych dziadków na wieś. Była piękna, słoneczna pogoda. Razem z mamą postanowiłam odpocząć w blasku słońca w ogrodzie. Tata rozstawił nam leżaki, a dziadek poczęstował pomarańczowym sokiem. Rodzina zajęła się grillowaniem, a my delektowałyśmy się chwilą beztroski. W tle było słychać muzykę. Nasza chwila rozkoszy nie trwała jednak długo. Zakłóciło ją ciche bzyczenie. Bzz… To wstrętna pszczoła zbliżyła się do Mojej szklanki z sokiem. Zanim zdążyłam wstać usłyszałam trzask. To moja mama została „uwięziona” przez składający się leżak. Wszystko przez to, ze zbyt szybko się z niego zerwała, chcąc Mnie ratować.. Minęło kilka minut zanim rodzina ją uwolniła. Większość z nas rozbawiła miotająca się bezbronna mama. Nawet ona się z tego śmiała. Po pszczole nie było już ani śladu, jednak jej bohaterstwo jest opowiadane do dziś i zasłużyło na buziaka. Macierzyńska miłość nie zna granic! <
    https://uploads.disquscdn.com/images/d6448134ef448340459630424957a7cf8c4aff20968aec6ded8d5ec20d608c40.jpg

  • Krystyna Jeziorska

    Jednym z marzeń mojej mamy było zwiedzenie Hiszpanii, wiec z okazji jej sześćdziesiątych urodzin postanowiła spełnić jej pragnienie. Pamiętam wszystko jak dziś: wakacje 2010! Piękna słoneczna pogoda, piaszczyste plaże, przystojni ratownicy i ja z moja mamą w centrum Hiszpanii. Obie jesteśmy smakoszami kawy. Grzechem byłoby ominięcie słynnej kawiarni Disaster Cafe. Z wyglądu zewnętrznego wygląda na zwyczajna restauracja, która nie przyciąga szczególnej uwagi, jednak jej środek zdecydowanie odbiega od tradycyjnych kafejek w których miałam okazje być. Jej wnętrze przypominało statek kosmiczny. Do jej centralnego miejsca dostawaliśmy się windą. Personel ubrany był w kaski i kamizelki odblaskowe. Sala była pełna ludzi. Razem z mamą zajęłyśmy miejsce na końcu sali i zgodnie zamówiliśmy latte. Jego smak zmienił nasze postrzeganie kawy, rozbudził nasze kubki smakowe do działania i wywołał wybuch endorfin, a pro po wybuchu. Tuż po dobiciu ostatniego łyka kawy doznaliśmy na własnej skórze na czym polega atrakcja tego miejsca. W nieoczekiwanym momencie nadeszło trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopnia w skali Richtera! Światło zaczęło wariować, a filiżanka upadła na ziemię. Ach! Emocje które przeżyłyśmy towarzysza nam do dziś. Po tak szalonej kawie wieczorną porą ruszyłyśmy na niezłą fiestę. Wrzuciłyśmy na Siebie wygodne stylizacje, delektowałyśmy się drinkami z palemką, wczułyśmy się w latynoskie rytmy i zapomniałyśmy o mijającym czasie. Kto by pomyślał, że z mamą można tak zaszaleć! To zdecydowanie jednej z najbardziej szalonych dni w naszym życiu. Nawet sylwester w Zakopanem tego nie przebił!

  • Mirka

    Jedno z najpiekniejszych wspomnień związanych z mamą to te z lat mlodości.. Mama była bardzo pomyslowa i po obserwacjach mojej osoby odryła dla mnie hobby- rozmowy na radiostacji. Niesamowita rzecz która pozwala na łaczenie z calym swiatem siedzac za biurkiem we wlasnym pokoju. Alaska czy Australia juz nie sa mi tak dalekie i obce a glosy,ktore slychac w eterze to prawie jak magia. Mama zaczarowala moj świat, sprawiła, ze zycie jest magią wystarczy się na nie otworzyć! to hobby na całe życie bo trwa po dziś dzień,czyli jakies już 20 lat!
    A oto moja radiostacja 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/8fe721f4657f95bb39e2c6ec7b41c48dd5c749b656dda835e42aedbbe7808550.jpg

  • Aleksandra

    Pamiętam, że gdy byłam mała to lubiłam …chorować. Mogłam wtedy
    leżeć cały dzień w łóżku i czytać książeczki, a to zawsze było
    moim ulubionym zajęciem. Poza tym chyba jak każde dziecko
    lubiłam to uczucie „bycia zaopiekowaną”. Nie wiem czy to kwestia
    tego, że miałam wtedy mamę choć przez chwilę tylko dla siebie?
    Przestawała przez chwilę pracować, gotować, sprzątać, siadała przy łóżku,
    przynosiła mi rumianek, głaskała po głowie.
    Podobnie poczułam się, gdy byłam w ciąży, a ona wtedy spędzała
    ze mną znów więcej czasu, jak w dzieciństwie. Razem jeździłyśmy
    po sklepach szukając wyprawki, piekła dla mnie specjalnie
    pasztet czy robiła inne pyszności. Mam nadzieję, że i moim dzieciom zapewnię takie warunki dam tyle miłości i opieki, że
    potem czas choroby będzie im się kojarzył tylko dobrze : )

  • Monika Chyczewska

    Jest obok mnie każdego dnia i dzieci wychowała, nie doglądała!

  • Iwona Skorek

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z Mamą, to chwile radości, wspólnych rozmów i długich spacerów. A takie właśnie były, kiedy Mama pierwszy raz odwiedziła mnie za granicą. Cudowne trzy tygodnie tylko z Mamą, wycieczki, zwiedzanie miasta i okolic. Nie mogłyśmy się sobą nacieszyć, każdego dnia byłyśmy w innym miejscu, tyle było przecież rzeczy do pokazania. To były moje najmilsze chwile, które spędziłam z Mamą. Szczególne momenty wzruszeń, które wynagrodziły mi brak Mamy przez pierwszy okres pobytu za granicą. Wtedy docenia się bardziej, to czego nie ma się na co dzień. Mama to ukochana osoba, która zawsze mnie pocieszy, przytuli, doradzi i wspiera w najbardziej trudnych momentach życia. Nigdy we mnie nie zwątpiła, ale dodawała i dodaje otuchy, kiedy jej potrzebuję. Takiego wsparcia potrzebowałam właśnie wtedy będąc za granicą, a Mama choć na chwilę była obok, mogłam ją przytulić i bardzo dużo to dla mnie znaczyło. Dziś często wracam do tych wspomnień, oczywiście wspólnie z Mamą, do naszych niezapomnianych chwil, najmilszych w moim życiu, gdzie liczyłam się ja i moja najukochańsza Mama.

  • Nahriele

    Na co dzień musiałam się z mamą dzielić a ona dzielić swoją uwagę pomiędzy mnie i trójkę mojego rodzeństwa. A przecież tak fajnie jest mieć tylko i wyłącznie mamę dla siebie, prawda ?
    Dlatego, choć z braćmi było fajnie,

    najmilej wspominam chwile kiedy miałam mamę tylko dla siebie.

    Urządzałyśmy sobie wówczas taki babski wypad gdzieś na łono natury, leżąc na kocu i
    wpatrując się w niebo mogłyśmy rozmawiać bez końca o sprawach małej i dużej
    wagi. Mama rozczesywała wtedy moje krótkie włosy i krzywo jak diabli zaplatała
    kłosa wiążąc jego koniec ogromną białą kokardą. Niewiele
    trzeba by dziecku tak naprawdę sprawić radość – wystarczy dać siebie i odrobinę
    czasu.

    Moja mama doskonale o tym wiedziała i dlatego choć przy tylu dzieciakach zawsze był ogrom
    obowiązków każdego dnia oddawała nam kawałek siebie często tak naprawdę
    zapominając zupełnie o własnych potrzebach.

    I to wspomnienie- widok mojej mamy pochłoniętej całkowicie dziecięcymi opowieściami
    jest tym , które najgłębiej przechowuję w swoim sercu. I przyznaję wracam do
    niego nieraz gdy teraz sama będąc mamą mam ochotę odpowiedzieć – "nie
    teraz, nie mam czasu".
    Gryzę sie wtedy w język i chcę by moja córka miała również fajne wspomnienia czasu spędzonego z mamą i białej kokardy dyndającej na wietrze …

  • Maciej Mazur

    Urodziłem się jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa. Pomiędzy mną a rodzeństwem jest dość spora różnica wieku dlatego nie zawsze udawało nam się znaleźć wspólny języki. dopiero po latach zrozumiałem że cóż szczytem marzeń nastolatków na pewno nie było zajmowanie się 2 letnim bratem , heh.

    Moja mama zawsze była zabiegana. Pracowała, zajmowała się domem i tak naprawdę trudno jej było wygospodarować czas na spokojne chwile z nami, bo w domu zawsze było coś do zrobienia. Ale zawsze ten czas znajdowała. Nawet gdy padała z nóg, to wieczorem przychodziła do mojego pokoju i czytała mi na dobranoc. To był taki nasz rytuał. Kąpiel, kolacja i wspólne czytanie. Pamiętam jak mama gładziła mnie po włosach i czytała sfatygowaną już książkę – Baśnie Andersena. I to ona zaszczepiła tym moją miłość do książek. Wiem też, że gdy skończyła czytać ze mną, to szła po kolei do każdego z moich braci by i z nimi porozmawiać chwilę na osobności. To było takie fajne, bo każdy z nas czuł się wtedy wyjątkowy i sprawiedliwe ze strony mamy, bo nigdy nikogo z nas nie wyróżniała.
    Do dziś mam bardzo dobry kontakt z moją mamą, która jest moją najlepszą przyjaciółką. Mimo trudnego okresu w moim życiu zawsze stała po mojej stronie. To dzięki niej mam cudowne wspomnienia z dzieciństwa i to dzięki niej staram się dobrze wychować moje dzieci, by i one mogły swoje dzieciństwo wspominać z rozczuleniem i sentymentem 🙂

  • Magdalena Stolarczyk

    Najlepsze wspomnienie związane z Mamą z mojego dzieciństwa to fakt, że zawsze była z nami. Wychowałam się na wsi, a Mama zajmowała się nami, domem i gospodarstwem. Zawsze uśmiechnięta i choć bardzo zapracowana fizycznie, zawsze obecna. To Ona pokazała mi jak ciężka jest praca na roli, dlaczego warto się uczyć, aby mieć lepsze szanse na inną przyszłość. Nauczyła, że warto być zorganizowanym i samodzielnym, ale i ciekawym świata. To Ona uczyła co to kijanka w stawie, jakie zioła rosną na łące, i co ma w żołądku oprawiana na obiad kura.

  • Barbara Kłodowska

    Kto będąc dzieckiem ich nie lubil! Małe czy duze podróże-zawsze byly wyprawą w nieznane.
    I kto, jak nie dziecko ma tyle sił, cierpliwosci zeby wędrować caly dzien?! Zwlaszcza kiedy cel jest tajemnicą – wtedy dopiero chce się isc, nawet na koniec świata!
    I kto, jak nie Mama miał tyle siły, zeby po ciężkim dniu pelnym obowiązków zabierać mnie wcte podroze?!
    Nad rzekę, do lasu, do krainy wyobrazni. Mama cierpliwie zatrzymywała się, sluchala i odpowiadala na moje pytania:"jak ten kwiatek się nazywa? Dlaczego rzeka płynie? Po co rosnie trawa? Czy można podskoczyć i dotknąć slonca?"
    Zawsze z usmiechem wyjasniala i rozwiewala moje dziecięce watpliwosci. Niosla w rękach torbę wypełnioną skarbami:kamykami, patykami, kwiatami. Czesto siadalysmy na trawie i pletłysmy wianki, ktore potem ubieralysmy na głowę i w nich wracalysmy do domu-niczym Kwietne Panny.
    Minelo juz tyle lat a ja dokładnie pamietam te nasze piękne wyprawy.

  • Rafał Bil

    Kiedy jako mały chłopak sięgałem Jej do kolan, to biegała za mną po podwórku z kanapkami, bym cokolwiek przegryzł i nie był głodny. Gdy nieco podrosłem nadal w życiu było jakoś fajniej, gdyż wszystkie dzieciaki z osiedla potrafiły się wspólnie bawić i nie tylko online. Moja mama nie musiała mi wówczas mówić: "odejdź już od komputera", za to wołała z okna "Rafał chodź już na kolację"! Zawsze sobie myślałem, gdyby mnie nie kochała, nie chciała by przecież, bym wracał. Do dziś kocham powroty do domu, szczególnie że już jako dorosły facet nadal słyszę z jej ust z tą samą miłością wypowiadane: "choć na kanapki" ❤ Jak tu Jej nie kochać, kiedy przez tyle lat darzyła i darzy mnie taką troską, czułością oraz szacunkiem, również tym dla podwórkowych zabaw z czasów dzieciństwa.

  • Beata Sikorska

    Moja Mama zawsze była najpiękniejsza spośród wszystkich Mam, jakie znałam. Raz była brunetką, a raz blondynką. Jej piękne włosy spadały kaskadami na ramiona i zgrabną sylwetkę, choć najczęściej nosiła warkocze. Do dzisiaj jest niezwykle zadbaną i szykownie ubraną kobietą, ale wówczas jej stroje pochodziły z francuskich żurnali mody, powielane przez babcię, krawcową. W przepięknych latach 70-tych, w których przyszło mi spędzić dzieciństwo, Mama robiła furorę u boku przystojnego Taty, na wszelkiego rodzaju przyjęciach, spotkaniach, wycieczkach i wczasach pracowniczych. Pamiętam, że wszyscy wokół dziwili się, jak taka piękna para mogła spłodzić takie mało urodziwe kaczątko (czyli mnie). Ale ja czułam się kochana, rozpieszczana i najważniejsza na świecie! Mam taką masę cudownych wspomnień, związanych z Mamą, że nie wiem, które wybrać. Jedno z moich najwcześniejszych dotyczy wspólnego wyczekiwania na powrót Ojca z pracy. Chowałyśmy się w szafie, wstrzymując oddech, a Tata po wejściu do mieszkania, udawał, że nas szuka pełen żalu. W końcu nie wytrzymywałam, wyskakiwałam z piskiem radości wprost w Jego ramiona, a On unosił wysoko w górę najpierw mnie, a potem Ją – swoją ukochaną. I tak jest do dzisiaj (choć trudno już unieść Mu nas nawet pojedynczo), a moja Mama nadal jest dla mnie najwspanialsza i doskonała, choć właśnie skończyłam 50 lat, a Ona osiemnaście więcej i obie już jesteśmy Babciami.

  • Marta Tuchowska

    POlecam kremy sferyczne FLoslek, szybko się wchłaniają. Kremy sferyczny z koenzymem przeznaczony do skóry zmęczonej, działa przeciwzmarszczkowo, regeneruje oraz ujędrnia.

  • Paweł Serek

    Pasją
    mojej mamy jest i zawsze była fotografia. W tamtym roku, postanowiliśmy
    z tatą spełnić jedno z jej marzeń. Z okazji 50 urodzin, otrzymała od
    nas kurs w Szkole Kreatywnej Fotografii. Niestety, zamiast zachwytu w
    oczach mamy ujrzeliśmy panikę i przerażenie. No bo przecież pani w jej
    wieku nie wypada uczyć się czegoś nowego, ona ma już ustabilizowaną
    pracę, rodzinę, wolny czas woli spędzać w domu. Koniec końców stanęło na
    tym, że na zajęcia uczęszczamy razem. Ja w ramach wsparcia. I właśnie
    wspólne chwile na cotygodniowych zjazdach to moje idealne i ulubione
    chwile z mamą. Siadamy w "naszej" ławce a ja widzę jak ona rozkwita.
    Mama jest najzdolniejszą studentką, najpilniejszą zarazem. Zawsze
    świetnie przygotowana, dumna z każdej pochwały jej zdjęć. Chyba nadal
    chce udowodnić, że jest odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu. Wiem,
    że nie żałuje podjęcia nowego wyzwania.

  • Krystyna Jeziorska

    Gdybym tylko mogła zabrałabym mamę po raz drugi do Hiszpanii by odświeżyć wspomnienia.. To najmilsza podróż jaką można sobie wymarzyć! 🙂 Jednym z marzeń mojej mamy było zwiedzenie Hiszpanii, wiec z okazji jej sześćdziesiątych urodzin postanowiła spełnić jej pragnienie. Pamiętam wszystko jak dziś: wakacje 2010! Piękna słoneczna pogoda, piaszczyste plaże, przystojni ratownicy i ja z moja mamą w centrum Hiszpanii. Obie jesteśmy smakoszami kawy. Grzechem byłoby ominięcie słynnej kawiarni Disaster Cafe. Z wyglądu zewnętrznego wygląda na zwyczajna restauracja, która nie przyciąga szczególnej uwagi, jednak jej środek zdecydowanie odbiega od tradycyjnych kafejek w których miałam okazje być. Jej wnętrze przypominało statek kosmiczny. Do jej centralnego miejsca dostawaliśmy się windą. Personel ubrany był w kaski i kamizelki odblaskowe. Sala była pełna ludzi. Razem z mamą zajęłyśmy miejsce na końcu sali i zgodnie zamówiliśmy latte. Jego smak zmienił nasze postrzeganie kawy, rozbudził nasze kubki smakowe do działania i wywołał wybuch endorfin, a pro po wybuchu. Tuż po dobiciu ostatniego łyka kawy doznaliśmy na własnej skórze na czym polega atrakcja tego miejsca. W nieoczekiwanym momencie nadeszło trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopnia w skali Richtera! Światło zaczęło wariować, a filiżanka upadła na ziemię. Ach! Emocje które przeżyłyśmy towarzysza nam do dziś. Po tak szalonej kawie wieczorną porą ruszyłyśmy na niezłą fiestę. Wrzuciłyśmy na Siebie wygodne stylizacje, delektowałyśmy się drinkami z palemką, wczułyśmy się w latynoskie rytmy i zapomniałyśmy o mijającym czasie. Kto by pomyślał, że z mamą można tak zaszaleć! To zdecydowanie jednej z najbardziej szalonych dni w naszym życiu. Nawet sylwester w Zakopanem tego nie przebił!

  • Ola Joanna Paruszyńska

    Moja mama nuczyła mnie
    miłości do gór i to są dla mnie najpiękniejsze wspomnienia z nią. Gdybym miała
    w ogóle wybrać najpiękniejszy dzień ze swojego życia to byłby to pewien
    wakacyjny dzień w Tatrach. Miałam 14 lat. Wstaliśmy około 5 rano. Przed
    6 byłam na szlaku razem z mamą. Poprowadziła mnie przez Dolinę Małej
    Łąki ku Giewontowi. Nie powiem, że się nie stresowałam kiedy zobaczyłam
    łańcuchy górskie. Jednak kiedy mama złapała mnie za rękę i powiedziała, że nie
    puści poczułam ogromną pewności, a strach gdzieś się ulotnił. O 10
    rozłożyliśmy się pod Giewontem, żeby zjeść przygotowane kanapki z serem i
    popić ciepłą herbatą z termosu. Do dziś
    czuję zapach kanapek i tej herbaty. Mama zapytała czy jesteśmy gotowi na
    dalszą przygodę. Poszliśmy przez Kopę ku Kasprowemu. Kiedy zeszliśmy do
    Kuźnic stwierdziliśmy, że pójdziemy na piechotę do Zakopanego gdzie
    wynajmowaliśmy pokój. Kiedy dotarliśmy było około 20. Byłam do tego
    stopnia zmęczona, że opowiadając tacie ten ekscytujący dzień usnęłam w
    połowie zdania. I to tam w Tatrach w schronisku jadłam najlepszą tartę
    jagodową. Nie zapomniałam ani tego dnia, ani tych smaków ani porad mamy i śmiechu taty. Od teraz już sama zdobywam góry 🙂

  • Cadavre

    Moja mama stara
    się działać, gdy tylko ktoś potrzebuje pomocy,

    Zawsze robi wszystko co jest w jej mocy.

    Przykładów zasługujących na medale można mnożyć
    wiele,

    Jednak najbardziej zapamiętałam pewną niedzielę.

    Zauważyła, że był wypadek gdy wychodziła z domu nad
    ranem,

    Na poboczu stała rodzina a obok nich auto
    skasowane.

    Tablice rejestracyjne z Gdańska świadczyły, że
    ludzie ci jadą z daleka,

    Po krótkiej rozmowie z nimi dowiedziała się, że
    jeszcze długa droga do przebycia ich czeka.

    Tak się złożyło, że był to dzień jej urodzin,

    Pomyślała, że nie tylko dla niej będzie prezentów
    tuzin.

    Zaproponowała, że zanim ktoś po nich przyjedzie to
    u niej przenocują,

    Dla niej to nie problem, a oni po wypadku się
    lepiej poczują.

    Zgodzili się i tak miała niespodziewanych gości w
    dniu urodzin,

    Do dziś utrzymują kontakt i nieraz rozmawiają po
    kilka godzin.

    Bo nie trzeba być sportowcem, aby być zwycięzcą,

    zasłużyć na medal można zwykłą ludzką życzliwością.

    Każdy ma szansę stanąć na najwyższym stopniu podium,

    i poczuć się olimpijczykiem bez sztucznego dopingu J

    Po niej mam wrażliwość na krzywdę,

    zwłaszcza u zwierzaków, gdy braciom mniejszym źle się dzieje.

  • Wiktoria

    Moja mama jest najcudowniejszą osobą jaką znam. Zawsze razem się dogadywałyśmy, rozumiałyśmy się na wzajem doskonale.Kiedy miałam jakieś problemy od razu wiedziałam do kogo mam się zwrócić. Jest najpiękniejsza i najcudowniejszą osobą na świecie .Na wycieczki zawsze jeżdziliśmy razem dosłownie WSZYSTKO robiłyśmy razem.Pamiętam te wszystkie cudowne przygody które razem przeżyłyśmy. jedna z nich to kiedy byłyśmy tylko we dwie na przejażdżce konno. Oby dwie kochamy i pomagamy zwierzętom. Razem mamy stronę na której pomagamy zwierzakom i jestesmy domem tymczasowym dla tych bezbronnych zwierzątek . wracając to tej przejażdżki konno. Ogólnie przejażdżka jak to przejażdżka, ale następnie pomagałyśmy przy oprzątnięciu i pielęgnacji koni. Obydwie byłyśmy całe brudne i mokre. Kiedy wracałysmy do domu autobusem wszyscy sie na nas patrzyli. My sie z tego śmiałyśmy. To był cudowny dzień. Wiele razy wyjeżdżałyśmy na różne wycieczki i wszystkie były cudowne. Nie da się tego zapomnieć. Kocham swoją mame….jestem przekonana, że nie ma lepszej mamy niz moja. Kocham ją nad zycie. Dla niej wszystko bym zrobiła. Wskoczyłybysmy za sobą w ogień.

  • Monika Zalewska

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z Mamą tyczy się pieczenia. Moja mama od zawsze była wspaniałą kucharką, pieczenia ciast nauczyła się od mojej babci – obie potrafiły całe dnie spędzać w kuchni i wymieniać się przepisami. Gdy miałam z 12 lat postanowiłam dołączyć do grona cudownych mistrzyń wypieków.

    Moja mama już wcześniej uczyła mnie podstawowych rzeczy i jakoś towarzyszyłam jej dostając “odpowiedzialne zadania” jak wymieszanie jajek albo próby ubijania bitej śmietany. Próby pieczenia ciast jednak wychodziły mi beznadziejnie – albo czegoś zapominałam dodać, albo przesadziłam z innym składnikiem. Ilość zakalców jakie pojawiały się w domu drastycznie wzrosła. Niepocieszona , byłam przerażona zbliżającą się datą urodzin mojej siostry. Obiecałam jej, że upiekę jej SAMA wymarzony tort – dość duża obietnica jak na kilkunastoletnią dziewczynkę. Moja mama, mimo ogarniającej mnie rozpaczy zawsze mnie wspierała i dodawała mi otuchy, tylko dzięki niej nie poddałam się z moim pomysłem. Dzień przed urodzinami mojej siostry zrobiłyśmy ogromne zakupy – niektóre składniki kupiłyśmy podwójnie. To był pomysł mamy aby być przygotowaną na wszystko. Pierwszy biszkopt własnoręcznie spaliłam, kolejne jednak mi wyszły. Będąc dorosłą jestem świadoma, że mama czuwała nad moimi pracami czujnym okiem i pomagała niewidzialną dłonią. Jako dziewczynka jednak uznałam, że naprawdę sama to zrobiłam. Uśmiech siostry na widok kolorowego tortu z mnóstwem słodkich posypek zapamiętam do końca życia.

    Ten sukces, który zawdzięczam w całości mojej mamie pozwolił mi na większą wiarę w siebie i niepoddawanie się. Nasz dom jeszcze wiele razu zobaczył zbyt wiele zakalców, spalonych spodów czy zbyt słodkich kremów – pokochałam jednak pieczenie. Nawet moja babcia zaufała moim wypiekom.

  • Michał Biała

    Jest na świecie jedna taka kobieta która od pierwszych dni mojego życia odgrywa w nim najważniejszą rolę i to ona jak nikt inny potrafić zasadzić mi mega pozytywnego kopa do działania:) Kocha, wspiera i zawsze jest po mojej stronie – moja mama!!! To dzięki niej, jej radom jestem takim a nie inny człowiekiem i to w najodpowiedniejszym dla mnie miejscu! Bardzo dobrze pamiętam jej słowa które najmocniej zaważyły na moim życiu: "że prawdziwa miłość przetrwa wszystko"… To było 15 lat temu, byłem w kilkumiesięcznym związku, dopiero co zaczęliśmy się lepiej poznawać a tuż przed jej balem studniówkowym dostałem wezwanie do wojska… i żeby to jeszcze gdzieś blisko ale z centralnej polski pod samą ruską granicę… Wiedziałem, że bardzo ją tym zraniłem, że nie mogłem jej tego dnia towarzyszyć (poprosiłem najlepszego kumpla żeby poszedł za mnie), bardzo oboje przeżywaliśmy to rozstanie (do przysięgi był zakaz posiadania telefonu, dozwolona była jedynie od czasu do czasu szybka rozmowa z budki telefonicznej) i nie ukrywam bardzo bałem się że to będzie początek końca naszej znajomości… I wtedy po raz pierwszy otworzyłem się ze swoimi uczuciami i obawami przed swoją mamą, do tego czasu jakoś wstydziłem się, krępowały mnie tego typu sytuacje, w końcu miałem niespełna 20 lat… Przed samym wyjazdem powiedziała mi, że jeżeli ma coś z tego być to to przetrwamy a jeżeli nie to znaczy że to nie była prawdziwa miłość.. Oj nie było łatwo, te 9 miesięcy ciągnęło się w nieskończoność ale za namową mamy od czasu do czasu, nawet jak już dostałem komórkę po przysiędze pisałem do ukochanej listy, wysyłałem pocztówki jak to mama powiedziała sms prędzej czy później zaginie a taka karta pozostanie pamiątką i wspomnieniem na całe życie (sama wtedy przyniosła mi pokaźny plik listów z czasów kiedy to tata był we wojsku) i wtedy nabrałem pewności siebie i uwierzyłem że to przetrwamy i GDYBY NIE ZŁOTA RADA MOJEJ MAMY to dziś nie miałbym tak wspaniałej żony, cudownego 5 letniego synka i czteromiesięcznej córeczki i przez te lata nie jedną burzę przetrwaliśmy ale kochamy się i staramy tą miłość pielęgnować. I moi drodzy, muszę to przyznać, że moja mama to najmądrzejsza kobieta jaką znam:) I każdego dnia dziękuję jej za to, że choć czasami jest daleko to cały czas niezmiennie mogę na niej polegać!!!

  • Anna Bobrowska

    Mając jakieś 10 lat, kiedy małą dziewczynką byłam
    z całą rodziną w wakacje nad jezioro jeździłam!
    Zabieraliśmy kosz piknikowy i wielki koc,
    czekało nas atrakcji moc!
    Po przybyciu na miejsce koc rozkładaliśmy,
    była pora posiłku, a potem pływaliśmy!
    Mama tej sztuki mnie nauczyła
    i bardzo szczęśliwa wtedy byłam!
    Nad wodą dużo czasu spędzaliśmy,
    muszelki razem zbieraliśmy!
    Zrywałam kwiaty pięknie kwitnące,
    kolorowo rozkwitające
    które potem mamie podarowałam,
    a ona łzy szczęścia w oczach miała!
    To był piękny czas,
    do dziś radość jest w nas!
    Choć historii z dreszczykiem również nie brakowało
    i serce ze strachu szybciej bić zaczynało.
    Bowiem, gdy pewnego razu nad wodą wszyscy wypoczywaliśmy,
    przyszedł czas powrotu do domu i powoli do drogi już się szykowaliśmy,
    weszłam jeszcze na chwilę do wody,
    aby trochę popływać tak dla ochłody.
    Przy brzegu koło tataraku wielka deska leżała,
    na której się położyłam, bo tratwę z niej zrobić chciałam,
    niestety deska się odwróciła
    i do dna mnie przytwierdziła.
    Kilka minut się tam znajdowałam
    i przyznam szczerze, że o swoje życie się obawiałam.
    I wtedy usłyszałam krzyki mojej rodziny,
    najbliżsi z pewnością wtedy mieli nietęgie miny.
    Po chwili leżałam już na brzegu, choć w szoku byłam,
    trzęsłam się jak galareta, szczęśliwa, że przeżyłam.
    I choć to wtedy jeszcze do mnie nie docierało,
    że zachowanie mojej mamy wtedy mnie uratowało.
    Od tamtej pory mama moją Super Bohaterką się stała
    bo bez zastanowienia swoją pomoc mi dała.
    I nawet gdy dziś tamto wydarzenie wspominamy
    to zawsze łzy w oczach mamy.
    Od tamtej pory moją mamę bohaterką mianuję,
    bo ona piękne wspomnienia z dzieciństwa przywołuje.

  • Teresa Bobrowska

    Mając 6 lat, gdy dzieckiem jeszcze byłam
    do wesołego miasteczka z mamą często chodziłam.
    Do dziś słodycz waty cukrowej wspominam,
    to smak dzieciństwa, którego się nie zapomina.
    Jadłam pyszne lody waniliowe z bakaliami,
    przenosiłam się do swojego świata, żyłam marzeniami.
    Na karuzelę wsiadałam
    i wspaniały ubaw z tego miałam.
    Potrafiłam tam siedzieć godzinami, to było moje życie,
    trudno było mnie od tego oderwać, bo bawiłam się znakomicie!
    Któregoś razu spodobały mi się balony kolorowe,
    bo były duże, cudowne i odlotowe!
    Bardzo mieć je chciałam,
    bo przekonanie, że polecę z nimi do nieba miałam!
    Dlatego mama mi je ofiarowała
    i wielką radość tym wywołała!
    Uśmiech na twarzy miałam,
    ze szczęścia po prostu skakałam!

  • urusek

    Dużo się z mamą błąkałam w dzieciństwie szukając swojego miejsca. Jako samotna matka bez żadnej rodziny nie miała łatwo ale robiła wszystko z myślą o mnie. Zaliczając kolejne przeprowadzki czułam się jak rozbitek bez domu, żadnej stabilizacji. Do czasu gdy przyjechałyśmy do Gdańska. Mama zawsze uwielbiała morze i jego zapach. Poszłyśmy razem na pierwszy spacer czując piasek pod stopami i zimny wiatr. Tego samego dnia po raz kolejny wnosząc rzeczy wzięła mnie za ręka i bez słowa zabrała na pagórek nieopodal. Z torby wyjęła dwie małe sadzonki – nazwałyśmy je dwa żuczki. Zasadziłyśmy je. Robiąc to czułam jakbym sama nieśmiało zapuszczała korzenie. Jakby ktoś mnie pogłaskał po sercu. Do dziś ich widok z okna sprawia iż czuje się bezpieczna, zaopiekowana i w końcu na swoim miejscu.

  • Jan Bobrowski

    Kiedy byłem małym chłopcem bardzo bałem się zastrzyków. Pewnego dnia poszedłem razem z moimi rodzicami na wizytę, gdzie czekała już pani pielęgniarka. Byłem tak wystraszony, że zacząłem płakać i schowałem się pod krzesłem, a biedni rodzicie nie wiedzieli co mają robić. I wtedy moja mama wyciągnęła do mnie rękę, uśmiechnęła się, zaczęła pocieszać, dała tabliczkę mlecznej czekolady i po wielu próbach pomimo moich wcześniejszych sprzeciwów i niedowierzań, że zastrzyk nie jest taki straszny na jaki wygląda w końcu udało się jej mnie przekonać, abym wszedł do gabinetu. Od tamtej pory przełamałem strach i już nie bałem się zastrzyków. A to wszystko dzięki mojej kochanej, niezastąpionej mamie, która jest lekiem na całe zło.

  • Krzysztof Bobrowski

    Rok 1993, miałem 5 lat zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, a ja z niecierpliwością czekałem na ten ważny dla mnie czas. Mój tata wtedy pracował i z tej okazji co roku na Gwiazdkę dzieci pracowników dostawały prezenty – paczki pełne słodyczy. Chcąc jak najlepiej wypaść przygotowałem specjalnie na tę okazję wierszyk dla Mikołaja którego uczyłem się cały tydzień. I w końcu nadszedł długo oczekiwany moment – ładnie się ubrałem, wierszyka nauczyłem i razem z moimi rodzicami na ów uroczystość wybyłem. Pamiętam jakby to było dziś – duża sala, pięknie przystrojona, a na jej środku piękna, duża zielona choinka udekorowana bombkami i milionem kolorowych błyszczących lampek, wesoła muzyka, a wokoło gwar i roześmiane twarze od ucha do ucha. Każdy z niecierpliwością czekał aż pojawi się Gwiazdor i wręczy upragnione prezenty. I gdy w końcu przyszła ta chwila to z nią i wielka trema, która dosłownie mnie zjadła i wszystko się wtedy posypało, bo nie mogłem wypowiedzieć ani słowa – wtedy z pomocą przyszła moja mama, która wzięła mnie na ręce, przytuliła, uśmiechnęła się i przegoniła mój strach. W mig przypomniałem sobie wszystko i bezbłędnie wyrecytowałem wcześniej przygotowany wiersz. Byłem wdzięczny mojej mamie, że wtedy była ze mną i dodała mi otuchy. Po dziś dzień bardzo słodko wspominam tamte chwile do których wracam z radością.