Konkurs „Zabawna historia z Twoją przyjaciółką”

Konkurs rozpoczyna się 24 października o godz. 12.00 i potrwa do 4 listopada do godz. 23.59.

Konkurs „Zabawna historia z Twoją przyjaciółką”

Zadanie:

Opisz, pokaż na zdjęciu lub filmiku najbardziej zabawną historię z przyjaciółką i oznacz ją!

Nagrody:

Do wygrania przeciwzmarszczkowe serum do twarzy marki Biolaven dla Ciebie i Twojej przyjaciółki.

Nagrodzimy 3 pary przyjaciółek.

 

Regulamin do konkursu znajdziecie tu: >>>

Dziękujemy za wszystkie zgłoszenia i wspólną zabawę, postanowiliśmy nagrodzić:

  • Aleksandrę Chajec
  • Agnieszkę Bies
  • Monikę Cyculeńko

Prosimy przesłać dane adresowe na adres mailowy: konkurs@obcasy.pl w temacie „Konkurs Zabawna chwila”, z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych wg zmian RODO.

 

Wpis znaleziono dzięki:

- Kosmetyki

- Serum

- Uroda

  • Barbara K

    Mam zrobić niespodziankę z dwóch kremów dla mnie i przyjaciółki. Kiedyś, kiedy pojawiły się szyby w drzwiach wejściowych sklepów moja przyjaciółka tak bardzo chciała się dostać między wyprzedaże, że zaczęła pukać w szyby wejściowe. Tuż przed ich otworzeniem i przyjazdem z miasteczka, gdzie takich szyb nie było wcale. Z raz śmiałyśmy się z tego z moją przyjaciółką. Lubimy razem naturalnie działające kosmetyki z winogron. Wspólnie uważać za zabawną historię coś, co zrobiłybyśmy inaczej,a tak wyszło. Mówią,że kto pyta nie błądzi…chociaż dla niektórych wybrane przykłady sytuacji okazują się śmieszne…

  • Barbara K

    Mam zrobić niespodziankę z dwóch kremów dla mnie i przyjaciółki. Kiedyś,
    kiedy pojawiły się szyby w drzwiach wejściowych sklepów moja
    przyjaciółka tak bardzo chciała się dostać między wyprzedaże, że zaczęła
    pukać w szyby wejściowe. Tuż przed ich otworzeniem i przyjazdem z
    miasteczka, gdzie takich szyb nie było wcale. Z kolei z raz śmiałyśmy się z tego, jak to opowiadała moja przyjaciółka. Lubimy razem naturalnie działające kosmetyki z
    winogron. Wspólnie uważać za zabawną historię coś, co zrobiłybyśmy
    inaczej,a tak wyszło. Mówią,że kto pyta nie błądzi…chociaż dla
    niektórych wybrane przykłady sytuacji okazują się śmieszne…

  • Ola Chajec

    https://uploads.disquscdn.com/images/c7c3db3231feead8cd8c7caa59bdcf9df08bd01dae1a2d968078198e30125847.jpg

    Za każdym razem gdy patrzę na to zdjęcie na mojej twarzy pojawia się uśmiech, ponieważ związania jest z nim pewna historia. Był to słoneczny dzień, więc postanowiłyśmy się wybrać nad jezioro by korzystać z ostatnich dni lata. Jadą na miejsce, zauważyłyśmy, że w pewnej restauracji można wygrać darmową kawę, więc postanowiłyśmy spróbować. Los nam sprzyjał i udało się nam wypić pyszne darmowe cafe latte. Spacerując, zostałyśmy zaczepione przez mężczyznę rozdającego smaczne pączki, którymi nas poczęstował. Najedzone i ożywione kawą dotarłyśmy nad jezioro. Wtedy moja przyjaciółka dostała miłego smsa od swojego ukochanego, wstała i zaczęła krzyczeć, że to jej szczęśliwy dzień, wtedy potknęła się ii…wpadła do jeziora. Na szczęście jest doskonałą pływaczką bo ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, gdy wydrapywała się na molo cała oblepiona glonami. Długo jeszcze będę wspominać ten dzień 🙂

  • Anna Łopot

    W zime razem z koleżankami wybrałyśmy się na kulig . Zabawa przednia i przeżycia super . Ja jechałam na jednych sankach z moja przyjaciółką Agnieszką . Wesoła , szalona z którą nigdy nie można się nudzić . Dojechałyśmy na miejsce i po ognisku postanowiłyśmy pozjeżdżać na sankach z górki . Oczywiście pierwsza zjechała Agnieszka i tak sterowała sankami ze wjechała w betonowy słupek . Jeden jedyny był i traf chciał ze wjechała z impetem w niego .Podbiegłyśmy do niej martwiąc się czy nic jej się nie stało , a ona wstała , otrzepała się i jak gdyby nigdy nisc stwierdziła ,, E tam było super ,, .Takiej salwy smiechu chyba ta okolica nie słyszała i do dziś się smiejemy jak szalone z tej przygody

  • Alida

    Razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy się na górę Ślężę. Pomysł przyszedł spontanicznie dlatego też nasze ubranie nie było odpowiednie na tę wędrówkę, także zjadłyśmy tylko śniadanie a nie wzięłyśmy nic na drogę. Podczas wspinaczki zagadałyśmy się o typowo babskich sprawach, jako, że był listopad zmierzch szybko zapadł. Nim zauważyłyśmy było ciemno, a my zamiast wchodzić w górę… schodziłyśmy w dół! Nie wiemy do tej pory jak to się stało ale każda kobieta zrozumie jak czas szybko potrafi płynąć na babskich pogawędkach i jak cały świat wokół się zatrzymuje. Jak to się stało, że zaczęłyśmy iść nie dość, że w dół a nie w górę to jeszcze z drugiej strony góry. Zeszłyśmy w końcu na jakimś pustkowiu, zmarznięte na kość, wilczo głodne a w pobliżu… tylko jeden dom. Więc nie zastanawiając się pukamy i prosimy o podwiezienie do naszego ośrodka ale rodzina niestety nie ma auta. Na szczęście rodzina zlitowała się nad nami i zaproponowała kolacje i nocleg. Wtedy nam nie było do śmiechu ale ilekroć wspominamy teraz ten dzień pękamy ze śmiechu!

  • Monika Cyculeńko

    https://uploads.disquscdn.com/images/488ad1e8a838aa94928e5ce7f37d47cfad7c62f1f773df4cfdf2a7ceba0361dc.jpg

    Wybrałyśmy się kiedyś z przyjaciółką na wycieczkę do Wilna. Weszłyśmy na punkt widokowy i chciałyśmy zrobić sobie pamiątkową fotkę. Zapytałam po angielsku mężczyznę czy zrobi nam zdjęcie. Zgodził się, a ja powiedziałam przyjaciółce: „ale przystojny facet, ciekawe czy jest wolny.” Po kilku sekundach pojawiła się przy nim dziewczyna i powiedziała: „Dziękujemy, ale niestety niedługo bierzemy ślub.” Spaliłam buraka i uciekłam stamtąd jak najszybciej. Kolejny raz bardzo boleśnie przekonałam się, że Polacy są wszędzie.

  • Anna K

    Wczoraj mama dostała szare mydło. Z tej radości oraz niechcący o mało nie weszła na maskę samochodu. Za to jak o tym opowiadała bez wątpienia należy się jej (Barbara K) nagroda konkursowa.

  • Joanna Banek-Bukała

    Razem z moją przyjaciółką, Patrycją K. wybrałyśmy się do Rossmana po drobne sprawunki, jak to kobiety mają w zwyczaju:) Musiałyśmy się w pewnym momencie rozdzielić, gdyż nie byłyśmy zgodne co do perfum i innych przydasiów. W alejkach sklepowych straciłam ją z oczu, ale nic to, bo wyłoniła mi się stojąc w kolejce do kasy. Jej kosz pełny po brzegi a na wierzchu, ku mojemu zdziwieniu, szczoteczka do zębów. Postanowiłam zaskoczyć ją od tyłu i spontanicznie wyrzuciłam od siebie na cały głos: „No, wreszcie postanowiłaś umyć zęby!”. Rzekoma przyjaciółka odwróciła się, ale..ta twarz nie wyglądała ani nie brzmiała znajomo. Mina kobiety postury mojej przyjaciółki i ubranej w jej kurtkę? nie wyglądała na tyle zachęcająco, by kontynuować rozmowę. A prawdziwa Patrycja wyłoniła się zza moich pleców jak spod ziemi i tarzała się ze śmiechu, jakby nie rozumiała mojego zażenowania i wtopy!

  • Barbara K

    Dzisiaj coś śmiesznego usłyszałem: ”Żabciu, kup mi krem na urodziny”.

    nick zwycięzcy: ohshopping oznaczona przyjaciółka do nagrody: Barbara K

  • Agnieszka Bies

    Obie z przyjaciółka jesteśmy ogromnymi fankami siatkówki. W miarę możliwości staramy się uczestniczyć w meczach reprezentacji Polski oraz polskich drużyn, także tych rozgrywanych poza granicami kraju. Jedna z najbardziej zabawnych sytuacji naszego wspólnego życia jest właśnie z tym związana. Dwa lata temu, w lipcu 2016 roku, kiedy w Krakowie rozgrywano finały Ligi Światowej oczywiście postanowiłyśmy zasiąść na trybunach i kibicować biało-czerwonym. Niestety naszej reprezentacji nie poszło wówczas zbyt dobrze. Tauron Arenę opuszczałyśmy w minorowych nastrojach. Tego wieczoru musiałyśmy wrócić do naszego miasta, więc pospiesznie udałyśmy się na przystanek tramwajowy, wiedząc, że za chwilę jakiś środek takowego transportu przyjedzie i zabierze nas do centrum. Tocząc rozmowy na temat formy „naszych” bez zastanowienia wsiadłyśmy do pierwszego tramwaju, który się zjawił, przekonane, że to własnie ten właściwy. W czasie jazdy coś nam nie pasowało, ale że nie znamy dobrze tych okolic Krakowa jechałyśmy dalej. Jakież było nasze zdziwienie gdy dojechałyśmy aż do… Łagiewnik. Ciemno wszędzie (ok. godz 23), głucho wszędzie, „innego tramwaju do centrum nie będzie” usłyszałyśmy od pani kierującej tą diabelską maszyną. Cóż, do domu daleko ale jakoś wrócić trzeba. Nic to, pozwiedzamy gród Kraka nocą. Zaiste, pięknie on wygląda o tej porze dnia, szczególnie Wawel. Podziwiając dawną siedzibę królewską oraz wspaniale rozświetlony rynek w końcu, oczywiście na piechotę, dotarłyśmy na Dworzec Główny. Nie zdążyłyśmy rzecz jasna na autobus którym miałyśmy wrócić według pierwotnego planu. Ale od czego jest internet w telefonie? Starczyło go jedynie na wyszukanie odpowiedniego połączenia komunikacyjnego, na kupienie biletu już nie… Owego biletu nie można było kupić u kierowcy, takie zasady firmy przewozowej. Trudno, idziemy na pociąg. Znalazłyśmy wolny przedział (nic dziwnego, mało jest amatorów takich przygód) i czekałyśmy na przyjście konduktora. Zjawiła się przemiła pani, która równie przemiłym głosem oznajmiła, że pociąg odjedzie dopiero około 1 godzinę po czasie, gdyż zakopiański tabor, mający do nas dołączyć, jeszcze ze stolicy Tatr nie wyjechał. Jedna godzina zmieniała się w dwie, ale przyjemności z kilkugodzinnej drzemki w pociągu nikt nam nie zabierze. W Kielcach byłyśmy o 6.30, a miałyśmy być o 1.30 najpóźniej. To była wspaniała przygoda, to tej pory ją wspominamy z uśmiechem. Nie przypuszczałyśmy, że tego dnia czekają na nas nie tylko sportowe emocje. Warto było! Kraków około północy jest piękny! PS. siatkówkę kochamy nadal 😉

  • Anna Ptaszyńska

    Wm zabawny sposob ja poznalam (Iwona Kossowska). W poczatkach internetu korzystalysmy z niego w Centrum Informatycznym UW. Tam mozna bylo zobaczyc liste aktualnych uzytkownikow – zwykle kilkadziesiat osob, wiec nie bylo wiadomo kto jest kim, jednoczesnie czesto sie z tymi osobami rozmawialo przez siec wewnetrzna. Raz przyszlam wczesnie i bylam sama, dosiadly sie 2 osoby: chlopak i dziewczyna. Zalogowali sie i nagle, od kolezanki, z ktora czesto rozmawialam przez siec, dostaje wiadomosc: „czesc, nareszcie wiem, jak wygladasz!”

  • MamaFilipka

    Pewnego pięknego popołudnia wybrałam się z przyjaciółka do centrum handlowego, na wystawie sklepu z butami dojrzałam piękne czerwone szpilki wiec bez zastanowienia wzięłam przyjaciółkę za rękę i pobiegłam do sklepu obejrzeć szpilki z bliska, odwróciłam się, patrze a tu ku mojemu zdziwieniu nie stoi moja przyjaciółka tylko starsza Pani.. zrobiła mi się strasznie głupio, przeprosiłam Panią i odeszłam do mojej przyjaciółki.