
Tym razem chodziło o jedną z jej wieloletnich podopiecznych, co tłumaczy jej wyjątkowo emocjonalny stosunek do sprawy.
Ewa Chodakowska wyraziła swój niepokój i niezadowolenie związane z promocją niezdrowych suplementów diety przez autorytety w świecie fitnessu. Jak sama twierdzi, jest to jedynie sposób na zarabianie pieniędzy, który może wprowadzić w poważny błąd obserwatorów, którzy nieświadomi, będą sądzili, że do uzyskania idealnej figury wystarczy zacząć zażywać specyfiki promowane w internecie.
Coraz częściej można zauważyć większe i mniejsze gwiazdy świata showbiznesu pojawiające się w mediach społecznościowych w towarzystwie różnych produktów, za co otrzymują opłatę – co nikogo nie dziwi. Sama Ewa Chodakowska również sponsorowana jest przez wiele firm produkujących m.in. suplementy diety. Chodzi jednak o to, aby nie oszukiwać swoich fanów i promować rzeczy, z których dana osoba faktycznie jest zadowolona.
„Filtruję wszystko co do mnie trafia i najczęściej decyduje się na swoja wersję produktu, po to żeby mieć wgląd w procesie powstawania od początku do końca… Używam sama na co dzień produktów które polecam!” (pisownia oryg.)
Trenerkę oburzył głównie fakt, że osoba, o której mowa w poście (nie powiedziała wprost, o kogo dokładnie chodzi), była jedną z jej wieloletnich podopiecznych. Została nawet wybrana do uczestnictwa w programie „Fajterki”, publikowanym na kanale YouTube trenerki, gdzie opowiadała przed kamerą o efektach długich godzin treningów Ewy i o stosowanej diecie. Tymczasem, gdy sama stała się popularna, wszystkie efekty przypisała suplementom diety spalającym tkankę tłuszczową.
Ewa Chodakowska od dawna podkreśla, że największe znaczenie w dążeniu do smukłej sylwetki ma zdrowa i zbilansowana dieta oraz zdrowy rozsądek. My również w to wierzymy!
Anna Dzielińska