Benzynowy Nissan Townstar z silnikiem 1.3 o mocy 130 KM, – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi

Nissan Townstar to samochód, który chce być wszystkim naraz – praktycznym narzędziem pracy i rodzinnym autem. Czy 5-osobowa wersja faktycznie to potrafi?

Nissan Townstar 1.3 130 KM – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi
Nissan Townstar 1.3 130 KM – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi

Wygląd zewnętrzny – prostota formy z nutą użytkowego charakteru

Na pierwszy rzut oka Nissan Townstar nie próbuje nikogo oczarować ekstrawagancką stylistyką. W jego sylwetce od razu widać użytkowe DNA – to typowy przedstawiciel segmentu kombivanów, w którym liczy się funkcja, a nie forma. Proporcje są poprawne, linie nadwozia raczej klasyczne, a detale podporządkowane praktyczności.Nissan Townstar 1.3 130 KM – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi

Masywna przednia część auta z charakterystycznym grillem i wyraźnie zarysowanymi reflektorami LED nadaje mu solidności, ale bez sportowych aspiracji. To samochód, który ma wzbudzać zaufanie, nie emocje. Patrząc z boku, uwagę przyciągają duże przeszklenia – idealne do jazdy po mieście i manewrowania w ciasnych przestrzeniach – oraz przesuwne drzwi po obu stronach, które stanowią ogromny atut w codziennym użytkowaniu.Nissan Townstar 1.3 130 KM – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi

Z tyłu klasyka gatunku: pionowe światła, szerokie drzwi i duży zderzak, który zachęca do załadunku wszystkiego, od walizek po sprzęt sportowy. Nie jest to samochód, który przyciąga spojrzenia na parkingu, ale raczej taki, którego obecność docenisz, gdy przyjdzie czas przewieźć dzieci, paczki albo sporo próbek towaru.

Wnętrze i komfort – schowki, półki i jeszcze raz schowki

Wnętrze Nissana Townstara to prawdziwy raj dla osób, które lubią mieć wszystko „pod ręką” – a czasem nawet za bardzo. Już po otwarciu drzwi w oczy rzuca się ogromna liczba schowków i przegródek. Pod deską rozdzielczą, w drzwiach, między fotelami, pod fotelem pasażera, w bagażniku… a nawet nad głową, przy podsufitce.

To właśnie te górne schowki są najbardziej charakterystyczne – ogromne, pojemne, ale… trudno dostępne. Umieszczone tak wysoko, że sięgnięcie do nich wymaga niemal gimnastyki lub, jak żartowałyśmy w redakcji, krótkiego treningu stretchingowego. Można tam schować dokumenty czy zapasowe okulary, ale jeśli coś wpadnie wgłąb, jest duża szansa, że już tego nie odzyskasz bez drabinki.

Kokpit zaprojektowano z myślą o praktyczności. Materiały są twarde, ale solidne – typowe dla samochodów użytkowych, które muszą przetrwać lata eksploatacji. Ergonomia stoi na wysokim poziomie: wszystkie przyciski i pokrętła są tam, gdzie powinny, a duże przeszklenia dają doskonałą widoczność.

Fotele w testowanej, 5-osobowej wersji są wygodne i dobrze wyprofilowane, choć nie oferują luksusu – to raczej praktyczne siedzenia do codziennej jazdy. Regulacja kierownicy i fotela kierowcy pozwala znaleźć optymalną pozycję nawet drobnym osobom, co jest dużym plusem.

Praktyczność i przestrzeń – idealny dla handlowca, z potencjałem rodzinnego vana

Townstar w wersji 5-osobowej to samochód, który aż prosi się, by nazwać go narzędziem pracy. Dla handlowców i przedstawicieli firmowych flot to propozycja wręcz idealna. Duży bagażnik, możliwość łatwego przewożenia paczek, próbek czy sprzętu, a przy tym wygodne wnętrze do spędzenia wielu godzin za kierownicą.

Ale Nissan nie ukrywa, że Townstar może też pełnić rolę samochodu rodzinnego – szczególnie w 7-osobowej wersji, która daje możliwość przewiezienia większej ekipy lub dużej rodziny. Wtedy auto staje się bardziej „rodzinno-użytkowe”, a nie tylko „robocze”.

Niestety, składanie siedzeń w testowanej wersji 5-osobowej nie tworzy idealnie płaskiej podłogi, co bywa problematyczne przy większych ładunkach. Po złożeniu oparć zostaje wyraźny próg, który utrudnia przesuwanie cięższych przedmiotów. Dla handlowców to drobiazg, ale dla mam pakujących wózek czy walizki – już odczuwalny minus.Nissan Townstar 1.3 130 KM – auto dla handlowca z ambicjami rodzinnymi

Za to przesuwne drzwi po obu stronach to czysty komfort. W mieście, na ciasnych parkingach, czy przy podjeżdżaniu pod szkołę – rozwiązanie idealne. Dzieci wysiadają bezpiecznie, zakupy można łatwo włożyć, a i pies po spacerze wsiądzie bez walki z klamką.

Z tyłu miejsca jest naprawdę dużo – pasażerowie mają sporo przestrzeni na nogi, a wysoki sufit sprawia, że nawet wysoka osoba nie dotyka głową podsufitki. W tej klasie to ogromny plus.

Ale najważniejsze: Townstar jest głośny i ma problem z akustyką. W mieście jest jeszcze akceptowalnie, ale przy prędkościach powyżej 90 km/h do kabiny dociera zbyt dużo hałasu – od silnika, od kół i od oporu powietrza. Rozmowa z pasażerem wymaga podniesienia głosu, a muzyka z głośników traci czystość.

To największy minus auta, szczególnie dla kobiet, które cenią spokój i komfort w czasie jazdy.

Silnik i prowadzenie – 130 koni i spokój ducha

Pod maską testowanej wersji pracuje benzynowy silnik 1.3 o mocy 130 KM, znany już z innych modeli Nissana i Renault. To jednostka, która nie obiecuje sportowych emocji, ale w codziennej jeździe radzi sobie bardzo dobrze.

Townstar przyspiesza płynnie, bez szarpnięć. W mieście nie brakuje mu wigoru, a na trasie utrzymuje prędkość przelotową bez wysiłku. Oczywiście – to nie jest auto stworzone do dynamicznej jazdy, ale komfortowe i stabilne prowadzenie to jego mocna strona.

Zawieszenie dobrze tłumi nierówności, a samochód pozostaje pewny nawet przy pełnym załadunku. W zakrętach wyraźnie czuć jego gabaryty, ale nie ma mowy o nerwowych reakcjach. Dla osób spędzających wiele godzin w trasie – ogromny atut.

Średnie spalanie oscyluje wokół 8 litrów na 100 km, co przy tej wielkości auta i benzynowym silniku jest wynikiem całkowicie akceptowalnym.

Systemy bezpieczeństwa i technologie – prosto, ale skutecznie

Townstar nie jest samochodem naszpikowanym najnowszymi gadżetami, ale to, co oferuje, działa dobrze. Standardowo znajdziemy tu systemy wspomagające jazdę, takie jak asystent ruszania pod górę, czujniki parkowania, czy system monitorowania ciśnienia w oponach.

W wyższych wersjach wyposażenia dostępne są też kamery cofania i system rozpoznawania znaków drogowych, które znacząco poprawiają komfort jazdy. Ekran multimedialny jest prosty i czytelny, a jego obsługa intuicyjna, choć widać, że priorytetem była funkcjonalność, nie multimedialny „wow efekt”.

Brakuje zaawansowanych systemów półautonomicznej jazdy, ale w aucie tego typu to żaden problem – handlowiec lub rodzic z dziećmi potrzebuje przede wszystkim niezawodności, a nie rozpraszających bajerów.

Na uwagę zasługuje także bardzo dobra widoczność w każdym kierunku – to efekt dużych szyb i wysokiej pozycji za kierownicą. Dla kobiet, które często parkują w mieście, to ważny aspekt – w Townstarze naprawdę trudno coś przegapić.

Samochód do zadań specjalnych (i codziennych)

Nissan Townstar 1.3 130 KM w wersji 5-osobowej to samochód, który nie udaje, że jest czymś więcej niż praktycznym narzędziem. Ale robi to z klasą i spokojem. Nie szokuje designem, nie przyspiesza jak sportowiec, ale w codziennym życiu okazuje się niezawodnym, wygodnym i zaskakująco funkcjonalnym towarzyszem.

Dla handlowca to wręcz idealne auto – pojemne, ergonomiczne, wygodne w jeździe po mieście i z dobrą widocznością. Dla rodziny? Raczej w wersji 7-osobowej, gdzie dodatkowe siedzenia i przestrzeń bagażowa zamieniają kombivana w dom na kołach.

Testując 5-osobową wersję, miałyśmy mieszane uczucia – z jednej strony ogromna liczba schowków i praktycznych rozwiązań, z drugiej brak płaskiej podłogi po złożeniu foteli i pewna surowość wnętrza. Ale jeśli ktoś szuka auta, które zawsze ma miejsce na wszystko, i nie oczekuje designerskich fajerwerków, to Townstar okaże się strzałem w dziesiątkę.

Bo to samochód, który nie musi błyszczeć, by ułatwiać życie. A w końcu o to chodzi – by codzienność za kierownicą była prostsza, wygodniejsza i spokojniejsza.