Kiedy po raz pierwszy zobaczyłyśmy nową Hondę Prelude, na chwilę przestały mieć znaczenie dane techniczne, czas przyspieszenia i rodzaj napędu. Niskie nadwozie, długa linia dachu i szeroko rozstawione koła sprawiają, że samochód wygląda jak rasowe sportowe coupé. W świecie pełnym podobnych do siebie SUV-ów już sama jego obecność na drodze jest czymś wyjątkowym.
Dopiero po zajęciu miejsca za kierownicą pojawia się pytanie, którego trudno uniknąć: czy pod pięknym nadwoziem kryją się osiągi godne legendy? Nowa Prelude ma 184 KM, czyli niemal tyle samo, ile oferowała jej poprzedniczka ponad dwie dekady temu. Nie oznacza to jednak, że Honda zatrzymała się w miejscu. Zmieniło się niemal wszystko: napęd, podwozie, sposób przekazywania mocy, technologie i charakter samochodu.
Nowa generacja nie próbuje udawać klasycznego sportowego coupé. To raczej nowoczesne gran turismo, stworzone do codziennej jazdy, dłuższych podróży i czerpania przyjemności z zakrętów. Sprawdzamy, czy taka interpretacja wystarczy, aby Honda Prelude ponownie rozpaliła emocje.
Honda Prelude wraca po 25 latach
Pierwsza Honda Prelude zadebiutowała w 1978 roku. Przez pięć generacji model zyskał opinię samochodu nowoczesnego, zaawansowanego technicznie i przyjemnego w prowadzeniu. Jednym z najbardziej charakterystycznych rozwiązań był system skrętnych tylnych kół 4WS, dzięki któremu Prelude wyprzedzała swoją epokę.
Produkcję piątej generacji zakończono w 2001 roku. Przez kolejne lata nazwa Prelude pozostała wspomnieniem czasów, gdy niskie coupé zajmowały ważne miejsce w ofertach popularnych producentów. Na powrót modelu trzeba było czekać ćwierć wieku.
Szósta generacja pojawia się jednak w zupełnie innych realiach. Zamiast wysokoobrotowego silnika i manualnej skrzyni otrzymujemy pełną hybrydę e:HEV, automatyczną przekładnię i rozbudowaną elektronikę. Honda nie zrezygnowała przy tym z ambicji związanych z prowadzeniem. Prelude wykorzystuje rozwiązania konstrukcyjne zaczerpnięte z Civica Type R, adaptacyjne amortyzatory, precyzyjny układ kierowniczy i przednie hamulce Brembo.
Sylwetka, za którą trudno się nie obejrzeć
Największym atutem nowej Hondy Prelude jest bez wątpienia wygląd. Samochód mierzy 4525 mm długości, 1880 mm szerokości i zaledwie 1349 mm wysokości. Jest niski, szeroki i odpowiednio osadzony na drodze.
Honda informuje, że inspiracją dla projektantów był szybowiec. Widać to w płynnie poprowadzonych liniach, mocno pochylonej przedniej szybie i spokojnie opadającym dachu. Nadwozie nie jest przeładowane przetłoczeniami ani sztucznymi wlotami powietrza. Całość wygląda lekko i aerodynamicznie.
Przód samochodu tworzą wąskie reflektory LED oraz niski pas zderzaka. Prelude nie potrzebuje ogromnego grilla, aby przyciągać uwagę. Jej design jest wyrazisty, ale nie agresywny. To stylistyka, która powinna dobrze znieść upływ czasu.
Z profilu uwagę zwracają pozbawione ramek szyby, mocno zaznaczone tylne nadkola oraz 19-calowe obręcze z oponami 235/40 ZR19. Linia dachu prowadzi wzrok w stronę szerokiego tyłu, zakończonego charakterystycznymi światłami z dwiema poziomymi liniami.
Prelude wygląda efektownie zarówno podczas jazdy, jak i na parkingu. To jeden z tych samochodów, które na zdjęciach prezentują się dobrze, lecz dopiero na żywo pokazują właściwe proporcje. Wygląda zdecydowanie szybciej, niż wskazują jej osiągi, ale nie można odmówić jej urody.
Wsiadanie przypomina, że to prawdziwe coupé
Nisko poprowadzona linia dachu i niewielki prześwit mają swoją cenę. Do Prelude nie wsiada się tak łatwo jak do SUV-a czy klasycznego hatchbacka. Trzeba zejść niżej, uważać na głowę i przyzwyczaić się do długich drzwi.
Po zajęciu miejsca za kierownicą niska pozycja szybko zaczyna jednak działać na korzyść samochodu. Kierowca siedzi blisko nawierzchni, nogi są lekko wyciągnięte do przodu, a kokpit otacza go w sposób znany z klasycznych aut sportowych.
Widoczność do przodu jest dobra, choć niska sylwetka utrudnia ocenę skrajnych punktów nadwozia podczas parkowania. Pomagają w tym przednie i tylne czujniki oraz kamera cofania. Szerokie tylne słupki ograniczają widok za samochodem, dlatego system monitorowania martwego pola szybko okazuje się przydatny.
Wnętrze znajome, ale przygotowane specjalnie dla Prelude
W kabinie można dostrzec podobieństwa do Hondy Civic, szczególnie w układzie deski rozdzielczej i obsłudze multimediów. Nie jest to jednak proste przeniesienie wnętrza z hatchbacka. Prelude otrzymała własne materiały, przeszycia, sportowe detale i kolorystykę.
Przed kierowcą znajduje się 10,2-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, który zmienia sposób prezentacji informacji zależnie od wybranego trybu jazdy. Centralne miejsce zajmuje 9-calowy ekran systemu Honda CONNECT+ z nawigacją, bezprzewodowym Apple CarPlay i Android Auto.
Na plus zasługuje pozostawienie tradycyjnych pokręteł i przycisków do sterowania klimatyzacją. Podczas jazdy nie trzeba szukać podstawowych funkcji w kolejnych zakładkach ekranu. Również na kierownicy zastosowano fizyczne przyciski, które obsługuje się łatwo bez odrywania wzroku od drogi.
W standardzie znajdziemy ładowarkę indukcyjną, dwa porty USB-C, bezkluczykowy dostęp, dwustrefową klimatyzację oraz system audio BOSE z ośmioma głośnikami. Nagłośnienie brzmi czysto i dobrze pasuje do charakteru samochodu przeznaczonego także do dalszych podróży.
Materiały są przyjemne w dotyku w najważniejszych miejscach. Sportowy klimat budują metalowe nakładki na pedały, skórzana kierownica, dwukolorowe przeszycia oraz haftowany napis Prelude. Kabina wygląda nowocześnie, ale nie próbuje przesadnie epatować technologią.
Przednie fotele zasługują na pochwałę
Przednie fotele dobrze łączą sportowy kształt z wygodą potrzebną podczas codziennej jazdy. Oparcia stabilnie podtrzymują ciało w zakrętach, ale nie uciskają boków tak mocno jak typowe kubełkowe siedzenia.
Niska pozycja za kierownicą pozwala poczuć się częścią samochodu. Kierownica ma szeroki zakres regulacji w dwóch płaszczyznach, dzięki czemu znalezienie odpowiedniej pozycji nie sprawia większego problemu. Podgrzewanie przednich foteli przyda się w chłodniejsze dni.
Zaskakuje natomiast brak elektrycznej regulacji siedzeń w samochodzie kosztującym ponad 200 tysięcy złotych. Kierowca ustawia fotel manualnie. Nie wpływa to na sam komfort jazdy, ale w tej klasie cenowej może być odebrane jako oszczędność.
Tylne miejsca tylko na krótsze podróże
Honda Prelude jest samochodem czteroosobowym. Dwa tylne miejsca istnieją naprawdę, lecz najlepiej traktować je jako przestrzeń awaryjną. Dorośli pasażerowie muszą liczyć się z ograniczoną ilością miejsca nad głową i niewygodnym wsiadaniem.
Dostęp do tyłu wymaga przesunięcia i pochylenia przednich foteli. Długie drzwi ułatwiają sam proces, ale na ciasnym parkingu mogą stać się utrudnieniem. Osoby o niższym wzroście mogą przejechać z tyłu krótszą trasę, jednak wysocy pasażerowie szybko odczują opadającą linię dachu.
Tylne siedzenia sprawdzą się lepiej jako miejsce dla dzieci, dodatkowego bagażu albo okazjonalnych pasażerów. Nie jest to wada wyjątkowa dla Prelude, lecz naturalna konsekwencja efektownej sylwetki coupé.
Bagażnik jest nieduży, ale praktyczniejszy, niż wygląda
Pod dużą tylną klapą znajduje się bagażnik o podstawowej pojemności 264 litrów, a wraz ze schowkiem pod podłogą – 269 litrów. Nie jest to imponujący wynik, szczególnie na tle zwykłych hatchbacków, ale przestrzeń ma regularny kształt i nadaje się na codzienne zakupy lub bagaże dwóch osób na weekend.
Dużą zaletą jest otwierana razem z szybą pokrywa. Zapewnia znacznie lepszy dostęp niż mała klapa typowego coupé. Tylne oparcia można złożyć w proporcji 60:40, zwiększając przestrzeń przewozową do ponad 660 litrów, zależnie od sposobu pomiaru.
Prelude nie jest samochodem rodzinnym, ale podczas wyjazdu we dwoje okazuje się wystarczająco funkcjonalna. Trzeba jedynie pamiętać, że niski tył i opadająca szyba ograniczają możliwość przewożenia wysokich przedmiotów.
Hybrydowe 184 KM – rozsądek zamiast brutalnej siły
Napęd nowej Prelude tworzy dwulitrowy silnik benzynowy pracujący w cyklu Atkinsona oraz jednostka elektryczna. Moc systemowa wynosi 184 KM, a silnik elektryczny zapewnia 315 Nm momentu obrotowego.
W większości miejskich sytuacji samochód jest napędzany przede wszystkim przez silnik elektryczny, a jednostka benzynowa służy do wytwarzania energii. Przy większej prędkości napęd może bezpośrednio połączyć silnik spalinowy z kołami. Wszystko odbywa się automatycznie i nie wymaga ładowania akumulatora z gniazdka.
Reakcja na gaz jest płynna, a moment obrotowy dostępny od razu. Prelude sprawnie rusza i dobrze odnajduje się w miejskim ruchu. Podczas spokojnej jazdy potrafi pokonywać krótkie odcinki bez uruchamiania silnika benzynowego.
Sytuacja zmienia się po mocniejszym wciśnięciu gazu. Samochód przyspiesza przewidywalnie, ale nie wciska zdecydowanie w fotel. Sprint od 0 do 100 km/h trwa 8,2 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 188 km/h.
Jak na auto wyglądające tak sportowo, osiągi pozostawiają pewien niedosyt. Prelude nie jest wolna, lecz przydałoby się jej przynajmniej kilkadziesiąt dodatkowych koni. Szczególnie że piąta generacja z silnikiem 2.2 VTi oferowała 185 KM z automatem lub 200 KM z manualną skrzynią.
Po ćwierćwieczu otrzymujemy więc podobną moc, ale większą masę i bardziej złożony napęd. Nowa Prelude nie wygrywa liczbami. Jej mocną stroną ma być sposób, w jaki wykorzystuje dostępne osiągi.
Honda S+ Shift – skrzynia, której właściwie nie ma
Jedną z najciekawszych funkcji nowej Prelude jest Honda S+ Shift. Układ hybrydowy nie ma klasycznej wielobiegowej przekładni, jednak elektronika symuluje pracę ośmiostopniowej skrzyni.
Po aktywowaniu systemu samochód zmienia brzmienie, a kierowca może korzystać z manetek przy kierownicy. Podczas przyspieszania pojawiają się wyczuwalne przerwy imitujące zmianę przełożeń, natomiast przy redukcji system symuluje międzygaz.
Nie sprawia to, że Prelude nagle staje się samochodem z manualną skrzynią, ale zwiększa zaangażowanie kierowcy. Napęd przestaje jednostajnie utrzymywać wysokie obroty, co jest częstą cechą hybryd. Samochód brzmi naturalniej i daje większe poczucie kontroli.
To częściowo cyfrowe doświadczenie, lecz zostało dopracowane na tyle dobrze, że nie wydaje się jedynie gadżetem. S+ Shift nie dodaje mocy, ale dodaje emocji, których w zwykłym trybie mogłoby zabraknąć.
Na zakrętach Prelude pokazuje swój prawdziwy charakter
Jeśli nowa Prelude nie zachwyca przyspieszeniem na prostej, odzyskuje punkty na krętej drodze. Honda wykorzystała przednie zawieszenie z podwójną osią zwrotnicy oraz inne rozwiązania opracowane dla Civica Type R. Nie oznacza to, że oba samochody prowadzą się identycznie, ale sportowe pochodzenie podzespołów jest wyczuwalne.
Układ kierowniczy pracuje bezpośrednio i wymaga niewielu ruchów. Od jednego skrajnego położenia do drugiego kierownica wykonuje około 2,1 obrotu. Prelude szybko reaguje na zmianę kierunku, a szeroki rozstaw kół pomaga zachować stabilność.
Samochód chętnie składa się w zakręty i nie sprawia wrażenia ciężkiego przodem. Nadwozie pozostaje dobrze kontrolowane, a reakcje są przewidywalne. Kierowca szybko nabiera zaufania do podwozia.
Przednie hamulce Brembo zapewniają pewne wytracanie prędkości. Praca pedału jest naturalna mimo obecności systemu odzyskiwania energii, co w samochodach hybrydowych nie zawsze jest oczywiste.
Największe wrażenie robi spójność całego układu. Prelude nie próbuje być nerwowa ani przesadnie twarda. Pozwala jechać szybko, ale zachowuje stabilność i bezpieczeństwo. To właśnie na zakrętach najlepiej rozumiemy, dlaczego Honda zdecydowała się przywrócić tę nazwę.
Cztery tryby jazdy zmieniają charakter samochodu
Kierowca może wybierać pomiędzy trybami Comfort, GT, Sport i Individual. Zmieniają one reakcję napędu, pracę adaptacyjnych amortyzatorów, siłę wspomagania kierownicy oraz sposób działania systemu S+ Shift.
Comfort najlepiej sprawdza się w mieście i podczas spokojnej podróży. Zawieszenie łagodniej reaguje na nierówności, a napęd pracuje płynnie i cicho.
GT jest najbardziej uniwersalnym ustawieniem. Łączy komfort z szybszą reakcją na gaz i dobrze pasuje do charakteru Prelude jako samochodu na dłuższe trasy.
Sport usztywnia amortyzatory, zwiększa opór układu kierowniczego i poprawia reakcję napędu. Nie zamienia samochodu w Type R, ale pozwala pełniej wykorzystać potencjał podwozia.
Individual umożliwia osobne skonfigurowanie wybranych ustawień. To dobre rozwiązanie dla kierowców, którzy chcą na przykład szybszej reakcji napędu bez najbardziej sztywnej pracy zawieszenia.
Komfort lepszy, niż sugerują duże koła
Niskie nadwozie, opony o profilu 40 i sportowe zawieszenie mogą sugerować, że Prelude będzie męcząca na nierównych drogach. W praktyce adaptacyjne amortyzatory potrafią skutecznie łagodzić większość niedoskonałości nawierzchni.
Samochód jest sprężysty i wyraźnie informuje o większych ubytkach, ale nie zachowuje się brutalnie. W trybie Comfort nadaje się do codziennego użytkowania, natomiast w ustawieniu Sport staje się zauważalnie twardszy.
Przy prędkościach miejskich w kabinie panuje spokój, szczególnie gdy samochód korzysta z napędu elektrycznego. Na trasie bardziej słyszalny staje się szum szerokich opon oraz powietrza opływającego nadwozie. Nie jest jednak na tyle głośno, aby utrudniało to rozmowę lub słuchanie muzyki.
Prelude zdecydowanie bliżej do wygodnego gran turismo niż surowego auta sportowego. Można nią podróżować na co dzień, nie rezygnując z niskiej pozycji i precyzyjnego prowadzenia.
Spalanie – tutaj hybryda pokazuje sens
Według danych WLTP Honda Prelude zużywa średnio 5,2 l/100 km. W mieście producent podaje około 4,7 l/100 km, przy średnich prędkościach 4,4 l/100 km, a przy bardzo szybkiej jeździe wartość rośnie do 6,2 l/100 km.
Na wynik wpływają temperatura, styl jazdy, wybrany tryb oraz rodzaj trasy. W mieście hybryda często odzyskuje energię i korzysta z silnika elektrycznego, dlatego potrafi być oszczędniejsza niż podczas szybkiej jazdy autostradowej.
Zbiornik paliwa mieści 40 litrów, a deklarowany zasięg może sięgać około 760 km. Nie trzeba podłączać samochodu do ładowarki, ponieważ niewielki akumulator trakcyjny jest uzupełniany podczas jazdy i hamowania.
Prelude nie oferuje osiągów typowych dla mocnych coupé, ale odwdzięcza się zużyciem paliwa nieosiągalnym dla wielu klasycznych samochodów sportowych. Dla osób korzystających z auta codziennie może to być ważniejsza zaleta niż czas sprintu do setki.
Honda SENSING czuwa nad bezpieczeństwem
Prelude otrzymała rozbudowany pakiet Honda SENSING. W jego skład wchodzą między innymi:
- system ostrzegania przed kolizją,
- układ automatycznego hamowania,
- adaptacyjny tempomat,
- system utrzymywania samochodu na pasie,
- ostrzeganie o opuszczeniu pasa ruchu,
- monitorowanie martwego pola,
- rozpoznawanie znaków drogowych,
- asystent jazdy w korku,
- monitorowanie uwagi kierowcy,
- inteligentny ogranicznik prędkości.
Na wyposażeniu znalazły się także przednie, boczne, kurtynowe i kolanowe poduszki powietrzne, system stabilizacji toru jazdy, kontrola ciśnienia w oponach oraz automatyczne połączenie alarmowe e-Call.
Systemy działają czujnie, choć czasami komunikaty dotyczące prędkości lub położenia na pasie mogą wydawać się zbyt częste. Na szczęście obsługa ustawień jest czytelna, a interwencje układu kierowniczego nie są gwałtowne.
Jedna wersja wyposażenia i wysoka cena
W Polsce Honda Prelude oferowana jest w jednej bogatej wersji Advance, wycenionej na 214 500 zł. W standardzie otrzymujemy między innymi:
- 19-calowe obręcze,
- adaptacyjne amortyzatory,
- hamulce Brembo,
- Honda S+ Shift,
- skórzane i podgrzewane fotele,
- system Honda CONNECT+,
- nagłośnienie BOSE,
- bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto,
- dwustrefową klimatyzację,
- adaptacyjne światła drogowe,
- pełny pakiet Honda SENSING,
- czujniki parkowania oraz kamerę cofania.
Cena jest wysoka, zwłaszcza gdy porównamy Prelude z Hondą Civic e:HEV wykorzystującą podobny układ napędowy. Dopłacamy przede wszystkim za wyjątkowe nadwozie, bardziej zaawansowane podwozie, hamulce, S+ Shift oraz znacznie bardziej ekskluzywny charakter.
To propozycja dla osób, które nie potrzebują najbardziej praktycznego samochodu za tę kwotę. Prelude kupuje się dlatego, że wygląda inaczej, prowadzi się inaczej i nie jest kolejnym SUV-em.
Co najbardziej nam się spodobało?
Plusy
- Piękna i ponadczasowa sylwetka coupé
- Bardzo dobre proporcje nadwozia
- Niska pozycja za kierownicą
- Wygodne i dobrze wyprofilowane przednie fotele
- Precyzyjny układ kierowniczy
- Dopracowane zawieszenie z adaptacyjnymi amortyzatorami
- Skuteczne hamulce Brembo
- Płynny i oszczędny napęd hybrydowy
- Ciekawy system Honda S+ Shift
- Bogate wyposażenie standardowe
- Duża tylna klapa ułatwiająca dostęp do bagażnika
- Fizyczne przyciski do obsługi najważniejszych funkcji
Minusy
- 184 KM pozostawia niedosyt przy tak sportowym wyglądzie
- Przyspieszenie do 100 km/h w 8,2 sekundy nie robi dużego wrażenia
- Bardzo ograniczona przestrzeń na tylnych miejscach
- Niewielki bagażnik przy rozłożonych siedzeniach
- Utrudnione wsiadanie i wysiadanie
- Brak manualnej skrzyni biegów
- Manualna regulacja foteli mimo wysokiej ceny
- Cena przekraczająca 214 tysięcy złotych

Czy nowa Honda Prelude zasługuje na swoją nazwę?
Nowa Honda Prelude nie próbuje odtworzyć przeszłości jeden do jednego. Nie ma wysokoobrotowego silnika VTEC współpracującego z manualną skrzynią i nie oferuje osiągów, które mogłyby zagrozić współczesnym hot hatchom. Jeżeli oczekujemy brutalnego przyspieszenia, 184 KM może rozczarować.
Prelude proponuje jednak coś, czego coraz bardziej brakuje na rynku: piękne, niskie coupé stworzone z myślą o kierowcy, ale wystarczająco wygodne i oszczędne, aby korzystać z niego każdego dnia.
Największą przyjemność daje nie podczas sprintu spod świateł, lecz na krętej drodze. Precyzyjny układ kierowniczy, dopracowane zawieszenie i dobre hamulce sprawiają, że samochód prowadzi się naturalnie oraz przewidywalnie. S+ Shift nie zastąpi prawdziwej skrzyni manualnej, ale potrafi ożywić hybrydowy napęd.
Czy przydałoby się więcej mocy? Zdecydowanie tak. Nadwozie obiecuje emocje, których napęd nie zawsze jest w stanie dostarczyć. Mimo to po zakończeniu jazdy trudno przejść obok Prelude obojętnie. To samochód, który przypomina, że motoryzacja może być piękna, niepraktyczna i trochę nierozsądna – nawet w czasach hybryd.
Testowała Monika Rebelak
























































