Konkurs: Celebruj wakacje i wygraj kolekcję lakierów hybrydowych Semilac Celebrate!

Konkurs rozpoczyna się 14 sierpnia i potrwa do 26 sierpnia. Nadaj swoim paznokciom piękny, wakacyjny kolor!

Konkurs: Celebruj wakacje i wygraj kolekcję lakierów hybrydowych Semilac Celebrate!

Celebruj wakacje i wygraj kolekcję lakierów hybrydowych Semilac Celebrate!

Mamy dla Was urodzinową kolekcję Semilac Celebrate, stworzoną przez Margaret i Agnieszkę Woźniak-Starak.

Aby wygrać zestaw 6 modnych odcieni lakierów hybrydowych Semilac opisz w komentarzu swoje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie.

Podziel się z nami swoją historią pełną kolorów i przygód!
Nie zwlekajcie! Nagrodzimy 3 osoby.
Konkurs: Celebruj wakacje i wygraj kolekcję lakierów hybrydowych Semilac Celebrate!

UWAGA, OGŁASZAMY ZWYCIĘZCÓW!

  1. Emilia Pacholik
  2. Kinga Strzałka
  3. Paulina Pola Brzostek

Laureatki prosimy o kontakt na adres konkurs@obcasy.pl

Wpis znaleziono dzięki:

- Manicure hybrydowy

- Paznokcie

- Wakacje

  • Przemo

    Ja gram nie tyle dla siebie, co dla mojej żony. To byłaby prawdziwie kolorowa niespodzianka, poczułaby się jak celebrytka z lakierami Semilac Celebrate na paznokciach a nic nie daje mężowi tyle radości, co uśmiech żony. Najbardziej kolorowe przygody, która nam się przytrafiły miały związek z malowaniem. Z odmalowaniem pokoju jest trochę jak z paznokciami, nie wystarczy wybrać kolor, trzeba go dopasować, tak żeby zacnie się prezentował przynajmniej przez jakiś czas. Pierwotnie nasz pokoik wyglądał schludnie jak biel kości słoniowej, zupełnie jak DELICATE WHITE. Młode małżeństwo celebruje radośnie pierwsze wspólne chwile, więc kolejnym etapem był kolor żółty jak JOYFUL YELLOW. Szczęśliwie skończyło się na wystroju różowym. W przypadku mężczyzny wspólna decyzja o wyborze takiego koloru jest prawdziwą celebracją odwagi jak w przypadku BRAVE CORAL. Nie znam się na kosmetyce, ale pokoik wymalowałem na śliczny róż. Byłoby wspaniale, gdyby teraz żona mogła wymalować sobie paznokcie jednym z lakierów Semilac Celebrate, przechodząc z tą kolekcją na nowo wszystkie odcienie pozytywnych emocji.

  • Ania

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie? Rok temu, w wakacje, na świecie pojawił się mój Syn. Całe te wakacje były dla mnie wyjątkowe – spędzanie czasu z tym wyjątkowym, małym człowiekiem i poznawania świata od nowa poprzez pokazywanie mu go, to najpiękniejsze, co mogło mi się przydarzyć:)

  • Anna Glesner

    Moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie wiąże się z tegorocznymi Wakacjami i urlopem nad Bałtykiem.Budził moją rodzinę szum fal, w oczy raził ciepły promień słońca. Wybiegaliśmy na plażę by zatracić się w śmiechu i radości Naszego dziecka,zabawa nie miała granic i żadne zamki z piasku Nam nie były straszne.Tam nie myśleliśmy o szkole, pracy…., telefon i internet nie działały. Każdy dzień był szaleństwem,lody smakowały wyjątkowo owocowo,uśmiech dziecka bezcenny, a i My mocniej trzymaliśmy się za ręce. Zachód słońca przynosił ukojenie,spokojny oddech Syna sygnalizował,że Mały odpłynął w świat gdzie wszystkie marzenia się spełniają, a wieczór był cały Nasz.Przy wspaniałej muzyce tańczyliśmy na boso na plaży popijając zimnego drinka.

  • martaZ

    Lato jest najlepszą porą roku na… romans , bo przy naturalnym oświetleniu i na kocyku czytanie przychodzi łatwiej. Gdy już wszystkie obowiązki domowe już zostaną wykonane mam czas na pełen relaks, a ten tylko z dobrą książką. Przy niej mogę zapomnieć o tym co mnie otacza i zatopić się w wspaniałym świecie, który jest odskocznią od rzeczywistości.

  • Małgorzata Wwzz

    Moja przygoda miała do tej pory ponure kolory ponieważ dowiedziałam się o chorobie swojej kotki, jednak przy pomocy lekarzy udało się ją wyleczyć i znów zawitały w moim życiu kolory lata.

  • Jestem Blanka

    Przeczytawszy słowa „wspomnienie wakacyjne”, z lekkim zastydzeniem chwytam się za głowę i teleportuję do wspomnień, związanych z jedną z pierwszych miłości. Pamiętam, gdy mój luby zaprosił mnie do lodziarni w mieście. Byłam wniebowzięta, ponieważ czułam, że ta randka na pewno przełamie wszelkie lody nieśmiałości między nami. Wybrałam orzechowe z miętą- bo chciałam pokazać lubemu, że raz: nie zwracam uwagi na kalorie, bo fajna ze mnie jest babka, a dwa: pomyślałam, że mięta nieco mnie orzeźwi i dzięki niej wezmę głębszy oddech aby się nieco uspokoić. Bo choć udawałam pełen luz, to w głębi duszy jednak cała się stresowałam i trzęsłam. Mój wybranek zamówił dla nas lody i wyruszyliśmy na spacer. Idąc ramię w ramię, nieśmiało sklejając pojedyncze słowa w rozmowę, mój luby nagle przystanął i odwrócił się do mnie, chcąc mnie przytulić i chyba skraść buziaka. Nie byłam jednak na to przygotowana i tak się wystraszyłam, że trzymając w dłoni tego orzechowego loda niefortunnie zatrzymałam go na jego białej koszulce polo. Kiedy zobaczyłam topiącą się na śnieżnobiałym materiale brązową plamę, zrobiło mi się niesamowicie wstyd. Jak się okazało, niepotrzebnie, bo facet wykazał się nie lada dystansem do siebie. Koszulkę ściągnął i zapytał, czy mogę mu dać swoją koszulę, którą miałam przełożoną na torebce. W pierwszej chwili pomyślałam, że może chce się nią zasłonić lub nie daj Boże- wytrzeć plamę ze swojej polówki, ale nic z tych rzeczy!. On ją po prostu założył. Kiedy zobaczyłam go w tej przykrótkiej koszuli, opinającej jego szerokie ramiona, uśmiechniętego i pełnego luzu – przepadłam! Spojrzałam na niego jak na fajnego mężczyznę, który potrafi śmiać się z siebie i ma do siebie niesamowity dystans. Zresztą- nikt nigdy mnie jeszcze tak nie rozbawił jak on, pokonujący alejki w parku, w kobiecej, ciut za małej koszuli, nie zwracający uwagi na ciekawski wzrok i uśmieszki innych. Ta sytuacja tak mnie rozśmieszyła, że randka była jedną z tych wyjątkowych w moim życiu. Co więcej- orzechowy smak lodów zawsze wybieram w momencie, gdy mam chandrę, bo dzięki tej przygodzie wiem, że choć zdarza się dać w życiu plamę, to wywabić ją można tylko swoim pozytywnym nastawieniem! I tak nawet do tej pory sięgając po ulubione lody orzechowe bardzo często wracam myślami do tego pięknego wakacyjnego dnia, uśmiechając się na samo wspomnienie widoku tego jednego z fajniejszych facetów, jakich spotkałam w swoim życiu, w mojej koszuli 🙂

    • Kasia Kocjan

      Dlaczego plagiatuje pani moje wypowiedzi? To tekst mojego autorstwa, a plagiat jest kradzieżą!

  • Ania

    Najpiekniejsze wakacyjne wspomnienie? Pozwólcie, że usiądę wygodnie w fotelu z kubkiem gorącej czekolady w dłoni, przymknę powieki i opowiem Wam o mojej wakacyjnej podróży. Ja + on, obydwoje lubimy ryzyko oraz nieoczekiwane skoki adrenaliny. W lipcu tego roku trafiliśmy na betonową płytę lotnika. Było nam obojętne dokąd się wybierzemy. Na tym bożym świecie jest tyle pięknych miejsc, których warto zaznać. Zaznać – bo w prawdziwej wyprawie nie chodzi wyłącznie o oglądanie, a o przygodę; przeżycie; naukę; przekazanie cennych doświadczeń innym. Dla naszej dwójki najważniejsze było to, iż po powrocie do codziennych obowiązków wykorzystamy swoje naładowane baterie, energię oraz wielki optymizm do życia pełną piersią. Wyruszyliśmy na wyprawę w nieznane. Właściwie nie mieliśmy żadnych wiadomości na temat mieszkańców, kultury, obyczajów, tradycji czy zagrożeń w tymże państwie. Ani ja, ani on nie należeliśmy do harcerstwa, nie braliśmy udziału w szkole przetrwania. Wiedzieliśmy , że e na naszej drodze może pojawić się wiele trudności, jednak należymy do osób cechujących się optymizmem. Wierzymy we własne możliwości i moc naszych uśmiechów. Wierzymy w to, iż radość życia pomoże nam w pokonaniu przeciwności losu. Ta wyprawa pomogła nam w głębszym poznaniu samych siebie. Lepiej zaznajomiliśmy się z naszymi słabymi stronami i poznaliśmy te mocne strony Na co dzień nie możemy oderwać się od telefonów czy komputera. Rzucając się w wir pracy nie zauważamy jak błahe są nasze problemy. Buuum! Nasz samolot wylądował gdzieś w zakątkach Azji. Było pięknie, dookoła sami uśmiechnięci ludzie. Poznaliśmy najbardziej tajemnicze zakątki, które nie zostały jeszcze odkryte przez setki turystów. Nagle na naszej drodze pojawili się tubylcy. Zapytaliśmy ich o drogę, a oni jakby nigdy nic zaprosili nas na kolację. Byliśmy zachwyceni ich tradycyjnymi daniami. Były pyszne, pomimo tego, że mięso które nam podali nie smakuje jak pierś z kurczaka albo kotlet schabowy. Pokazali nam swoje codzienne zajęcia – ich życie nie różni się tak bardzo od naszego. My po prostu mamy dostęp do wielu przedmiotów, które nam to życie ułatwiają. Zawieźli nas do hotelu. Nie było tam wygodnych łóżek, białych ręczników. Spaliśmy w swoich śpiworach. Dzisiaj nocujemy tutaj, ale jutro możemy spać w namiocie albo w jakieś opuszczonej chatce. Jutro jemy prawie jak u siebie w domu, kolejnego dnia – zależy co znajdziemy w otaczającej nas przyrodzie. Dzisiaj podróżowaliśmy samolotem, jutro możemy jechać zatłoczonym autobusem piaszczystą drogą przy urwisku, a w kolejnym dniu nad brzegiem rzeki może czekać na nas najprostsza w świecie tratwa. Podziwialiśmy podwodny świat oceanu, obserwowaliśmy słonie, zaznajamialiśmy się z obyczajami tubylców. Tu dżungla, tam rafa koralowa, a tam dalej wulkany i gejzery – nie są tak piękne jak sobie wyobrażaliśmy. Czyha tam niebezpieczeństwo. Widok śladów przeszłości przypominają nam lekcje historii w szkole. Przesuwamy w pamięci fotografie ze szkolnych książek. Teoria nie sprawdza się w praktyce. Mimo, że czas szybko leci, mamy wrażenie, iż te kilka dni zatrzymały nas w naszej codziennej pogoni. Buuum! Znowu byliśmy w samolocie, ale tym razem w drodze powrotnej do domu. Usiedliśmy na swoich miejscach. Przymknęłam powieki. W mojej głowie zapisałam najpiękniejsze widoki. Przypominam sobie o tych zabawnych chwilach jak i o tych przez które czułam lęk. Chcemy zapamiętać jak najwięcej, bo mimo, że moglibyśmy udać się tam jeszcze raz to taka sama podróż się nie zdarzy.

  • monka08

    Pewnego słonecznego dnia gdy rozmawiałam z siostrą przez telefon zauważyłam przystojnego mężczyznę jadącego samochodem.Wpatrywał się we mnie jak w obrazek.Siostra mówiła do mnie a ja nic nie słuchałam,to było jak strzała amora.Dowiedziałam się jak się nazywa,ponieważ moja siostra znała go.Postanowiłam napisać do niego na Facebooku,że podoba mi się bardzo.Wszystko było fajnie do momentu gdy dowiedziałam się,że chciał umówić się z moją najlepszą przyjaciółką.Ona nawet nie miała zamiaru mi o tym powiedzieć.Postanowiłam,że zrezygnuję z faceta marzeń bo on jest babiarzem…

  • Magdalena Kuzia-Grzesiak

    Moja wakacyjna przygoda jest przygodą bardzo zabawną i dlatego została przeze mnie zapamiętana. Wybraliśmy się na rodzinny wyjazd nad jeziorko, naszym autem, które jest w kolorze DELICATE WHITE. Mieliśmy bagażnik dachowy w kolorze POWER COBALT do którego zapakowaliśmy niezbędne rzeczy na plażę, czyli między innymi ręczniki w kolorze JOYFUL YELLOW, kocyk w kolorze FREEDOM BLUE oraz kolorowy materac, w którym przeważały kolory BRAVE CORAL oraz KIND APRICOT. Zabawa była bardzo fajna, aczkolwiek jak to w naszym klimacie się zdarza zaskoczył nas deszcz z chmur, które mieliśmy nadzieję, że przejdą bokiem. W deszczu zapakowaliśmy cały nasz kolorowy asortyment plażowicza do bagażnika dachowego i w pośpiechu wyjechaliśmy. Przy wyjeździe z parkingu spotkaliśmy pierwsze osoby, które nam machały. Po chwili kolejne. Stwierdziliśmy, że są w tym miejscu mili ludzie, którzy pomimo uciekania od deszczu nam machają. Aż w końcu syn się odwrócił, aby spojrzeć za machającymi nam osobami i powiedział, że na ziemi (droga wyjazdowa z parkingu) za naszym autem leżą nasze rzeczy. Gdy się zatrzymaliśmy okazało się, że bagażnik został otwarty – w pośpiechu nikt go nie zamknął, a ludzie nam machali, żeby dać nam znać o otwartym bagażniku. Także musieliśmy zawrócić i pozbierać nasze kolorowe i mokre rzeczy i ponownie je zapakować. Ponownie w deszczu, ale tym razem już upewniliśmy się, że bagażnik dachowy jest zamknięty. Tym razem nikt już nam nie machał. Wieczorem mogliśmy celebrować fakt, że nic nie zgubiliśmy.

  • Maria

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie,
    tkwi we mnie niczym dziecięce marzenie,
    to czas kiedy beztroskie dni na wsi mi upływały,
    kolory lata zmysły nasycały.
    Złote łany zboża przyjemnie szumiały,
    czerwone wisienki w sadzie dojrzewały,
    żółte grusze do nas się uśmiechały,
    dorodne śliwy smakiem urzekały.
    Zieleń wokoło soczysta była,
    poranna rosa stopy pieściła.
    Zapach świeżego siana w powietrzu się unosił,
    gdy tato kosą trawę kosił.
    Do tych chwil chętnie wracam momentami,
    bo one moje dzieciństwo nasyciły kolorowymi przeżyciami.
    Najpiękniejsze wakacje właśnie na mojej wsi spędziłam,
    dzisiaj na te wspomnienia łezka w oku mi się zakręciła.

  • Magda Lena

    Moim najpiękniejszym wakacyjnym wspomnieniem, które pozostanie na zawsze w mojej głowie są zeszłoroczne zaręczyny. Zeszłego lata wybraliśmy się z chłopakiem nad morze do pięknej i cichej Jastarni. W połowie naszego pobytu na wakacjach wybraliśmy się statkiem w podróż z Jastarni na Hel. Już przed rejsem byłam troszke zdziwiona, bo chłopak wyszedł pół godziny szybciej z hotelu niż ja i spotkaliśmy się już na statku. Plynelismy sobie statkiem podziwiając fale i łapiąc wiatr we włosach, aż tu nagle chłopak poszedł do kajuty kapitana statku i wyszedł z kwiatami, ukleknął na kolano i zapytał czy zostanę jego żoną :* byłam bardzo wzruszona tymi słowami. A w tym czasie inni uczestnicy rejsu bili nam brawo po tym jak kapitan ogłosił nas parą narzeczoną. Fajnym pomysłem że strony ukochanego było też to, że statek, którym plynelismy również nazywał się Magdalena (tak jak mam na imię). Byłam naprawdę bardzo miło zaskoczona i nigdy nie spodziewałbym się takich pięknych i pomysłowych zaręczyn.
    https://uploads.disquscdn.com/images/089d396ce3b480ef24037faa6daf715d3f6c68c2579ca374e6cf2ec311d8d3c2.png

  • Dorota Brzostek

    Najpiekniejsze wakacyjne wspomnienie… gdy to czytam kojarzy mi się tylko jedna sytuacja.
    Było to dokładnie 31lat temu…Mogłabym przytoczyć tu słowa jedenej z moich ulubionych piosenek:

    „Morza szum, ptaków śpiew
    Złota plaża pośród drzew
    Wszystko to, w letnie dni
    Przypomina Ciebie mi, przypomina Ciebie mi…”

    Tego dnia poznałam wspaniałego mężczyznę.
    Początkowo nie zwracał na mnie uwagi, ale ja nie mogłam sobie odpuścić,
    coś w środku mówiło mi, że to jest ten jedyny.
    Spotkaliśmy się tego samego dnia 3 razy i to zupełnie przypadkowo w różnych miejcach,
    nikt mi nie powie, że to nie było przenaczenie.
    Na koniec wylądowaliśmy na tej samej imprezie i tak to się zaczęło.
    To była szalona miłość dwojga młodych ludzi.
    Rok później zostaliśmy już małżeństem, a dzisiaj jesteśmy już ze sobą 30lat.
    …a on tak samo mnie inspiruje i wpiera jak na samym początku.

  • Paulina Pola Brzostek

    Dzisiaj zdam Wam trochę relacji,
    Ze swojego najpiękniejszego wspomnienia z wakacji,

    Otóż ja uwielbiam podróżowanie,
    i nowych miejsc zwiedzanie

    w tym roku byłam na Ukrainie,
    Gdzie wszystkim życie lekko płynie,

    Jest tam dużo knajp przeróżnych,
    Każda w innym stylu – atrakcja dla podróżnych,

    Mnie Lwów bardzo zauroczył,
    a i nie jednym miejscem zaskoczył,

    Są tam miejsca tajemnicze,
    Wszystkich teraz Wam nie zliczę,

    Atmosfera jest przyjazna,
    a to dla mnie rzecz jest ważna,

    Ludzie wokół bardzo mili,
    Nie zmarnujesz ani chwili,

    Chociaż wyjazd trwał 3 dni,
    Te wspomnienia w serduszku na zawsze zostaną mi,

    Było super, wręcz wspaniale,
    Nowi znajomi i nudy wcale!

    Jakby tego było mało,
    Tam mi się tak spodobało…

    …że w następnym 2019 roku,
    powrócę tam w podskoku!

  • Joanna Demko

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie wiąże się z położoną w zielonych Bieszczadach stadniną koni. Ośrodek należał do mojego stryja, który uważając, że robi mi tym przyjemność a nawet przysługę, ściągnął mnie do siebie na calutkie wakacje kiedy miałam 14 lat. Ja, miejska nastolatka w okresie buntu z kolorowymi pasemkami na czuprynie, która koni się po prostu bała, za nic nie chciałam tam jechać. I rzeczywiście początki były dość trudne ;). ‚Kto nie pracuje, ten nie je’ – mawiał wujek. Więc na tym odludziu nie miałam innego wyjścia, jak wedle instrukcji oporządzać boksy i konie. Nawet zgrzebła poprawnie nie umiałam trzymać! Sama nie wiem kiedy zaczęłam budzić się o świcie na karmienie i nie mogłam już doczekać żeby znów do koni wrócić. Pamiętam łzy radości gdy przyjęliśmy na świat malutkiego źrebaczka. I ból, kiedy spadłam z najpiękniejszego, gniadego wierzchowca, choć miałam zakaz jego siodłania. Te wakacje wiele mnie nauczyły i wierzę, że również zmieniły mnie na lepsze. Nawiązałam trwające do dziś przyjaźnie, widziałam najpiękniejsze wschody słońca, kolorowe, pachnące łąki i gęste jak mleko mgły gromadzące się w dolinach. Wspaniała soczysta feeria kolorów sprzed lat :).

  • malutka20

    W tym roku nadszedł w końcu ten czas, gdy mogliśmy całą rodziną wyjechać na wakacje i pokazać dziecku co to wschód i zachód słońca nad wielką, lazurową wodą. Co to przejrzystość , przez która widać nasze stopy i żółty piasek, co to kamienne kaczki uderzające o tafle morza. To magiczne , kolorowe momenty, które zapamiętaliśmy jako nie tylko udane wakacje, ale wakacje malowanymi kolorami natury. Sprawiło nam to wiele radości.

  • rababka

    Mąż śpi, dzieci śpią. Bardzo, bardzo rano. Mocna herbata z cytryną.
    Wyszłam na balkon i w kompletnej ciszy, czując totalny luz i spokój podziwiałam wschód słońca.
    Te przepiękne barwy czerwono- żółte słońce nad zielenią pobliskiego lasu.
    WOW! – to mało powiedziane.

  • Mrs. Pointe

    Najpiękniejsze wspomnienie z wakacji? Wspólne spotkania z rodziną na wsi, robienie przetworów na zimę, wycieczki rowerowe i rodzinne jedzenie lodów to jest to! 🙂 Wystartowałam w konkursie dla cioci, która jest wielką fanką lakierów Semilac. 😀

  • Harmony

    Moim najpiękniejszym do tej pory wspomnieniem jest spontaniczny wyjazd do Zakopanego z przyjaciółmi. Po raz pierwszy w życiu widziałam góry, które oczarowały mnie do tego stopnia, że staram się co jakiś czas je odwiedzać. Mam lęk wysokości, ale przyjaciółka chciała, bym zobaczyła w życiu coś więcej niż tylko szary budynek mieszkalny, więc namówiła mnie na jazdę kolejką na Kasprowy Wierch. Chociaż byłam przerażona było warto. Każdemu polecam takich przyjaciół jak moi 🙂

  • Katarzyna Balcewicz

    Biało-szary przestronny salon gdzie okna skierowane na północny wschód łapią każdego dnia promienie słońca i rozweselają moją twarz przy kubku świeżo zaparzonej kawy, a na środku drewniany stół pamiętający jeszcze czasy babci ( urocza pamiątka z duszą). Na jednej zaś ze ścian dość spora biała półka zawieszona osobiście przez mojego małżonka. Ważna półka, a może i jedna z najważniejszych w naszym mieszkaniu. I nie chodzi tu w cale o to, że własnymi rękami została zrobiona przez męża i później przez niego zawieszona, ale to właśnie jej przypadła ważna rola zbierania wspomnień. Tak to ona. Sosnowa półka, która dźwiga tysiące pięknych wspomnień począwszy od mojego i męża dzieciństwa do czasów obecnych, gdzie albumy prześcigają się między sobą fakturą, ilością zapełnionych zdjęć i opisem. Ustawione zaś obok zdjęcia i pamiątki z wakacji powodują, że nie ma opcji, abym nie rozczulała się za każdym razem kiedy znajdę się z nią „oko w oko” z ową półką. W tym miejscu czas jakby zapomniał o swoich cyferkach nie przesuwając tym samym wskazówek zegara…dziwne, ale prawdziwe. Czas przestaje istnieć, a moje myśli „tysiącu spraw” ulatują w przestworza zwłaszcza wtedy kiedy odruchowo chwytam za beztroskie momenty z mojego dzieciństwa umieszczone w tylko niewielkiej części w papierowej tekturce. Czarno-białe zdjęcia z okresu niemowlęcego, ożywione już kolorem te z późniejszego dzieciństwa. Uśmiech pozbawiony pełnego uzębienia uchwycony o ile dobrze pamiętam przez mojego tatę, kiedy to po raz pierwszy za sprawą jego dobrych rad nałożyłam robaka na haczyk. Strach wielki, ale radość większa, kiedy udało mi się go pokonać. Łowić ryby uwielbiałam, ale panicznie bałam się robaków…jednak z czasem i robak nie stanowił już dla mnie żadnego problemu. Mój kochany tata od kiedy tylko pamiętam uwielbiał łowić ryby i to on zaszczepił we mnie kruchej istotce (nóżki jak patyki) miłość do wędkowania. Ależ ja uwielbiałam te nasze wakacyjne wyprawy, gdzie mama robiła nam stertę kanapek na cały dzień, a my z podniesionym wąsem (hi hi- tylko tata) siadaliśmy na swoje rumaki (rowery) i ile sił w nogach pomykaliśmy bladym świtem na obrzeża lasu gdzie znajdowało się małe, ciche jezioro. Przyznam szczerze, że nie raz podczas jazdy mój „rumak” zrzucał mnie ze swojego grzbietu, bowiem „kopytka” zbytnio zamieniły się w piachu, albo niechcący wędka jakimś dziwnym trafem zaczepiała o szprychy. O nie! Nie było płaczu, bowiem przy tacie, od którego tryskało męskością nie wypadało trwonić łez, najwyżej jedną albo dwie (śmiech), a potem z pewnością w głosie i w sobie ruszało dalej, gdzie tata z oddali wydawał tylko ciche głosy „córko dawaj!”. I dawałam ile sił w nogach, choć ani rower nie był pierwszej klasy, ani moje nogi zbyt umięśnione. Dawałam radę, w końcu jak nie ja to kto…Widząc jezioro jak zaczarowana wręcz zbiegałam z roweru i z radością dziecka, szczęśliwego dziecka dobiegałam do wody i pierwsze co robiłam , to musiałam sprawdzić jaka panuje w niej temperatura. Choć czasem była ujmująco zimna, to zawsze na pytanie taty: „jaka woda ?” odpowiadałam pędem „ciepła, ciepła tato”, a tata tylko stał i się uśmiechał :-D. W końcu kąpiel na koniec wyprawy zawsze musiała być i była obowiązkowa. W tamtym okresie przekonałam się, że z zarzucaniem wędki/spławika to nie taka prosta sprawa. Nie zliczę ile razy moja wędka zahaczała jakimś dziwnym trafem o trzciny gubiąc piąty już z kolei haczyk, a tata zdejmował buty, wchodził do wody i ginął gdzieś w wysokich trzcinach lub trawach krzycząc kolejny już raz…”tym razem Ci się córko uda”. I udało się! Spławik na swoim miejscu, woda spokojna…a ja? Szczęśliwa w takim miejscu, szczęśliwa z takim cudownym mężczyzną u boku i radosna, że dziś na pewno będzie udany połów…a na kolację mama przyrządzi świeżą, pyszną rybkę. https://uploads.disquscdn.com/images/965a5f96260ee59816c7b09e75d5e43bb1677c3fbd882f6d1151f5b221e1901f.jpg

  • Joanna Demko

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie wiąże się z położoną w zielonych Bieszczadach stadniną koni. Ośrodek należał do mojego stryja, który uważając, że robi mi tym przyjemność a nawet przysługę, ściągnął mnie do siebie na calutkie wakacje kiedy miałam 14 lat. Ja, miejska nastolatka w okresie buntu z kolorowymi pasemkami na czuprynie, która koni się po prostu bała, za nic nie chciałam tam jechać. I rzeczywiście początki były dość trudne ;). ‚Kto nie pracuje, ten nie je’ – mawiał wujek. Więc na tym odludziu nie miałam innego wyjścia, jak wedle instrukcji oporządzać boksy i konie. Nawet zgrzebła poprawnie nie umiałam trzymać! Sama nie wiem kiedy zaczęłam budzić się o świcie na karmienie i nie mogłam już doczekać żeby znów do koni wrócić. Pamiętam łzy radości gdy przyjęliśmy na świat malutkiego źrebaczka. I ból, kiedy spadłam z najpiękniejszego, gniadego wierzchowca, choć miałam zakaz jego siodłania. Te wakacje wiele mnie nauczyły i wierzę, że również zmieniły mnie na lepsze. Nawiązałam trwające do dziś przyjaźnie, widziałam najpiękniejsze wschody słońca, kolorowe, pachnące łąki i gęste jak mleko mgły gromadzące się w dolinach. Wspaniała soczysta feeria kolorów sprzed lat :).

  • LucySnowe

    Moje najpiękniejsze wspomnienie to wyprawa do Paryża
    autostopem. Niby nic takiego, ale powinnam tu dodać, że wyruszyliśmy we dwoje
    bez namiotu, bez pieniędzy i bez znajomości języka. Miało to miejsce pod koniec
    maja kilka lat temu. Gdy wyjeżdżaliśmy z Polski, pięknie świeciło nam słońce,
    było ciepło i przyjemnie. W środku nocy wylądowaliśmy na jakiejś stacji w
    środku Niemiec, a tam… lało! Ulewa, że ho ho! Mieliśmy szczęście, nasz rodak
    zabrał nas aż do Belgii, skąd bez większego problemu dostaliśmy się do Francji
    do urokliwego miasteczka Lille.
    Wyszliśmy stamtąd pieszo i wylądowaliśmy na stacji benzynowej. Zaczęliśmy pytać
    ludzi, niestety, nikt stamtąd nie jechał w stronę Paryża, a wszyscy zawracali
    do Lille. Cóż było robić… Ruszyliśmy pieszo tuż obok autostrady. Osty i
    pokrzywy ocierały się o moje nagie łydki, ale szłam dalej. W pewnym momencie
    musieliśmy przejść przez pole, zrobiłam krok i po kostki zapadłam się w ziemię
    (padało tam już od 3 tygodni), od tego momentu moje buty wydawały się być z
    żelaza, z każdym krokiem stawały się cięższe. Wreszcie udało nam się zabrać z
    pewnym Francuzem do Amiens.
    Byliśmy szczęśliwi – aż do próby odjazdu stamtąd. Otóż staliśmy już za miastem
    na drodze prowadzącej do Paryża, było zimno, robiło się ciemno, zaczynało
    padać, a my kompletnie nie mieliśmy gdzie się schować. W pewnym momencie tak po
    prostu podszedł do nas chłopak i powiedział, że chce porozmawiać o Jezusie.
    Potem dodał, że on nas zawiezie do Paryża, ale najpierw zabierze nas na noc.
    Nie wierzyliśmy we własne szczęście! Tak oto czyści, wyspani i najedzeni
    znaleźliśmy się w Paryżu. Dzień minął nam miło, ale i szybko. Po południu
    zaczęło padać. Problemy zaczęły się w nocy. Gdy już nie mieliśmy siły więcej
    chodzić, udaliśmy się na dworzec, niestety, zaraz po północy go zamykali.
    Udaliśmy się więc pod Luwr i tam (wraz z całą zgrają innych ludzi – turystów lub
    bezdomnych) przekoczowaliśmy do rana. Było mi przeraźliwie zimno, temperatura
    była bliska 0. Kolejnego dnia słabsza płeć powiedziała: pas. Nie miałam zamiaru
    wędrować dalej sama, ruszyliśmy więc – pieszo oczywiście – ku drodze wylotowej
    z Paryża, plecak ciążył mi niemiłosiernie i ciągle padało!
    Byliśmy już nieopodal wjazdu na autostradę za Paryżem i ludzie nawet chętnie
    się zatrzymywali, niestety, każdy z nich jechał nie gdzie indziej, a właśnie do
    Paryża… Wydostaliśmy się stamtąd inaczej. Niedaleko zauważyliśmy TIR-a na
    polskich tablicach, kierowcy w nocy zabrali nas do Niemiec, a potem, gdy nie
    udało nam się przez cały dzień stamtąd wyjechać, zaprosili nas na noc do siebie
    na bazę, skąd zabrał nas inny z kierowców w stronę Polski.
    To była najtrudniejsza wyprawa mojego życia, ale najpiękniejsza zarazem i
    zaznałam podczas jej trwania więcej życzliwości niż kiedykolwiek wcześniej.

  • Karolina Ciernicka

    Najpiękniejsze moje wspomnienie, związane z wakacjami,
    sięga dalekiej Hiszpanii, obsypanej na plażach złotymi piaskami:
    codziennie po powrocie do hotelu ze zdumienia się śmiałam,
    kiedy autentyczne drobinki złota ze swego ciała zmywałam.
    Zabawna jest nawet historia zdobycia tych wakacji wymarzonych,
    wygranych w centrum handlowym podczas zakupów kwietniowych.
    Za otrzymaną przy zakupach kartę wzięłam udział w grze z bramkami
    i – z wiedzy o całym świecie – z geograficznymi pytaniami.
    Zadanie wylosowane (pamiętam to doskonale) jeziora Ińsko dotyczyło
    i w kilku odpowiedziach do wyboru trafne dane mieściło:
    czy to Pojezierze Mazurskie czy Pomorskie, albo i Pomorze?,
    jaką szerokość geograficzną i długość wyznaczyć dla niego może?
    Wyobrażając sobie globus i sieć równoleżników oraz południków,
    przypominałam sobie położenie kraju i zerową wartość na równiku,
    do tego – pod Londynem – charakterystyczny południk zerowy
    oraz wybór mniej znanego Pojezierza – i już miałam szereg odpowiedzi gotowy.
    Bramka po szybkich odpowiedziach przez moment milczała,
    a potem mi głośne owacje przy innych graczach zgotowała!
    Rodzina przeszczęśliwa wraz ze mną natychmiast się udała
    do pobliskiego biura podróży i wycieczkę do Hiszpanii wybrała.
    Tydzień przed wylotem otrzymaliśmy jeszcze telefon niespodziewanie,
    że wybrany hotel został zamknięty, bo niespotykane zamieszanie
    żurawie, na tamtejszej plaży będące swym ogromnym stadem, wywołały,
    gdyż tę część wybrzeża całkowicie zajęły i… na razie nie oddały,
    A zatem biuro podróży na koszt własny zaproponowało mi rejon pobliski,
    pełen złotych piasków, kwiatów, wysepek i atrakcji wszystkich,
    jakie tylko mogłabym sobie dotychczas najskryciej wymarzyć.
    Jak widać, nawet w szarym życiu cuda mogą się przydarzyć! 🙂

  • Dorota Sz-yk

    Wakacyjne wspomnienie 2018
    Najlepszą przygodę, przeżyłam na kajakach w Marzeninie(woj,łódzkie).
    Z dala od zgiełku miasta, hałasu i ciągłego pośpiechu…
    Podziwiałam piękno przyrody, rozkoszowałam się chwilami przy których czułam, że żyję.
    Cieszyłam się, że mogę podziwiać całe środowisko przyrodnicze. Widok przebijających się promieni słonecznych na tle natury bezcenny. Spływ rozpoczęliśmy od godziny jedenastej i potrwał do godziny osiemnastej. Łącznie udało nam się przepłynąć, aż dwadzieścia kilometrów!
    Nie mogliśmy uwierzyć, że aż tyle udało nam się przepłynąć. Trasa nie była łatwa, to była prawdziwa przygoda. Czasem trzeba było zejść z kajaku, ominąć jakąś przeszkodę taki „survival”. Na rzece spotkaliśmy przeszkody w postaci powalonych drzew, czy bujnych krzaków. Wraz ze znajomymi wspieraliśmy się na trasie. Poćwiczyliśmy komunikację między sobą, wzajemna pomoc. Zrozumieliśmy, że aby żyć jesteśmy niezależni od innych ludzi. Byliśmy ze sobą realnie nie na „łączach”. Żeby jeszcze lepiej spędzić ten piękny czas zostawiliśmy współczesny „bagaż” w postaci telefonów komórkowych. Aktywnie spędzony czas wzmocnił nasze więzi i naszą przyjaźń.
    Najpiękniejszych chwil się nie da się kupić, je trzeba przeżyć z drugim człowiekiem.
    Doceniajmy uroki polskiego lata, do prawdziwego szczęścia potrzeba niewiele:)
    Pozdrawiam
    Dorota

  • W tym roku pierwszy raz od 4 lat byłam z mężem i 3,5 letnim synem na wycieczce poza granicami Polski. Z małym dzieckiem musi być wszystko zaplanowane i bezpieczne, ale okazało się, że to nie takie straszne jak mogłoby się wydawać. Urlop spędziliśmy w Albanii i strasznie chciałam zobaczyć pewną miejscowość, oddaloną od nas o 120 km. 2 dni przed wylotem wypożyczyliśmy spontanicznie auto i pojechaliśmy 120 km, bez GPS’a, z dzieckiem w podróż w nieznane:) Prawo na drodze w Albanii wydaje się proste, dla nas szokujące – nie ma prawa, nie ma zasad, kto pierwszy ten lepszy, jeden wielki chaos. Dojechaliśmy cali i zdrowi, widoki były nieziemskie (miasto dwóch mórz – z gór widać łączący się Adriatyk z morzem Jońskim). Klimatyczne miasto (Wlora) ściśnięte morzem i ogromnymi górami. Po spędzeniu tam kilku godzin, obejrzeniu zachodu słońca przyszedł czas na powrót. Wracaliśmy w nocy, ze screenami mapy w telefonie. W połowie trasy okazało się, że droga jest zablokowana i musieliśmy robić intuicyjny objazd – dla wspomnień robi się wiele:)

  • Marta Niedziela

    Moje najpiękniejsze wspomnie jest z Egiptu..Piękny kraj zawsze marzyłam o Egipcie i wreszcie się udało tam pojechać kilka lat temu. Dużo zwiedzałam,relaksowałam się,poznawałam smaki i kulturę egipską. Natomiast najbardziej w pamięci utknęła mi wycieczka na wielbłądzie przez pustynie do Nomadów. Było to coś niesamowitego. Mogłam patrzeć jak mieszkają „ludzie pustyni”. Mogłam obejrzeć ich „lepianki” w których żyją, patrzeć jak Panie przyrządzały posiłki, nawet zostałam poczęstowana. Jest to w ogóle nie do opisania, do dziś pamiętam każdy szczegół tej wyprawy. To niezwykli ludzie,którzy mają tak nie wiele a są szczęśliwsi niż niejeden człowiek,który na pozór ma wszystko.

  • Klaudia Suwała

    Najpiękniejszego wspomnienia z wakacji nie mam, uważam że każdy dzień jest wspaniały. Do tych lepszych dni mogę zaliczyć wyjazd z rodziną nad morze. Był to wyjazd jedno dniowy. Z samego rana musieliśmy wyruszyć w drogę by popołudniu móc rozłożyć się na plaży. Za nim poszliśmy na plażę, skusiła nas ścieżka, z której wracali inni wczasowicze. Droga była ciężka, cały czas pod górkę trzeba było iść w klapkach po kamieniach, tak też byłam w szoku miejsce blisko morza i takie góry! Na samym końcu ścieżki był taras widokowy. Widok z niego był nieziemski! Zielone piękne lasy, woda idealnie niebieska zlewająca się z niebem i słońce wyjątkowo grzało w czuprynę. Długo tam nie postaliśmy, ponieważ inne osoby też chciały tam wejść. Wreszcie dojechaliśmy do głównego celu wycieczki. Pierwsze wejście do morza w wakacje 2018, zaliczony. Trochę bardzo zimną wodą nas przywitało morze ale nie było tak źle. Do dziś czuję i słyszę jakbym nadal chodziła po wręcz piszczącym, nagrzanym piasku na plaży. Minęły 3/4 godziny i stwierdziliśmy, że pora wracać. Wiatr robił się za silny i fale były tak wzburzone, wręcz cały czas były białe, że nie ryzykowaliśmy kąpielą. Drogą powrotną wjechaliśmy do Malborka. Spędziliśmy w Zamku Krzyżackim cały wieczór. Polecam każdemu zwiedzić ten zamek, a najbardziej małym jak i dużym chłopcom. Jest co zwiedzać w komnatach ze zbroi i wielu innych ciekawych rzeczy. Jednak z całego pobytu w zamku urzekł mnie ogród. Przepiękny zielony trawnik, kwiaty w przeróżnych kolorach i piękna pomarańczowa, a miejscami nawet czerwona cegła. Zachód idealnie podkreślał piękne mury zamku. Takich widoków życzę każdemu, najlepszy widok na żywo (tu i teraz) niż na zdjęciach i nie czuć tej magi! 🙂

  • Michalina Wyszyńska

    Wspomnienia z wakacji to zapach przepysznych truskawek, które uwielbiam.To też zapach świeżo skoszonej trawy, czy pobliskiej kawiarni z lodami. Wspomnienia to też dla mnie zapachy z domu mojej ukochanej babci, u której spędzałam każde wakacje. Co roku, nieprzerwanie, od podstawówki do studiów, odwiedzałam moją cudowną, krzepką, rumianą staruszkę, którą kocham całym sercem. Wakacje to przede wszystkim zapach babcinego ciasta- jedynego takiego placka drożdżowego ze śliwkami na świecie i sernika- mojego absolutnego faworyta o puszystym wnętrzu i nieziemskim smaku, których aromaty rozpoznałabym nawet będąc w sąsiedniej wiosce.Wakacje to też zapach babci, pachnącej powietrzem, sianem, kremem Nivea, którego używała odkąd sięgam pamięcią wstecz. To też zapach gorącego, nagrzanego betonu, który pokrywał główną ulicę prowadzącą przez babciną wieś, i który towarzyszył nam podczas wieczornych spacerów. Jest to też zapach stodoły- mniej przyjemny,czasem wręcz odurzający, zapach hodowanych zwierząt, gnojówki czy parowanych ziemniaków. Zapach swojski i jak to zawsze zwykła powtarzać babcia- zapach najpiękniejszy, bo zapach, który powstaje z codziennego trudu, wysiłku i mozołu, a także wkładanego serca i pracy. Zapach lata to też zapach perfum dziadka- mocnej wody kolońskiej, którą czułam szczególnie wyraźnie na niedzielnych mszach, w maleńkim, drewnianym kościółku, w którym zbierali się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Zapach wnętrza- drewnianego, lekko wilgotnego, również przywodzi mi na myśl wakacyjne chwile. Zapach lata to dla mnie też niezwykły zapach babcinego kompotu, tłustych racuchów i nieziemskiej, gęstej bitej śmietany. Zapach lata to dla mnie zapach wsi- wsi nie do końca nowoczesnej, zmechanizowanej. Wsi- wiejskiej, prawdziwej, swojskiej. Zapach lata to dla mnie zapach babci i dziadka, ich domu, podwórka, okolicznych sadów, łąk, pól, domów sąsiadów i ich serdecznych, zawsze zdrowych wiejskich dzieci. Zapach lata to dla mnie przede wszystkim zapach dzieciństwa i słodkiego, niewysłowionego szczęścia. Zapach chwil minionych, jedynych i wyjątkowych, które już niestety nie wrócą.

  • Księżniczka “Sheo” Violet

    Jeśli mam wspomnieć najlepsze wakacyjne chwile to zdecydowanie będzie to pierwsze spełnione marzenie, które towarzyszyło mi od kiedy pamiętam. Pojechałam wtedy do Hiszpanii. Był to wyjazd kolonijny i mój pierwszy raz samej za granicą. Jechaliśmy wtedy autokarem, więc po drodze mieliśmy możliwość zwiedzenia także Francji, Włoch, Austrii, Czech, Słowacji. To było zdecydowanie coś niesamowitego, a każdy dzień coraz mocniej skradał moje serce. Czułam się gotowa wziąć w ręce cały świat. Hiszpania przeszła moje najśmielsze oczekiwania, a Barcelona stała się miastem miłości, w którym potem się zaręczyłam. Zdałam sobie sprawę jednak z czego innego, co właśnie nauczyło mnie dalej żyć. Nauczyło mnie to tęsknoty za domem i krajem. Prawdy w powiedzeniu, że w domu jest najlepiej. Od tamtego czasu doceniam możliwość mieszkania tu gdzie mieszkam. Na mojej kochanej wsi, otoczona zdrową rodziną i wielkimi wartościami. Marzeniem nie stało się zwiedzenie Hiszpanii, a odnalezienie domu, w którym ciągle mieszkałam.

  • Mirosława Wawrzyniak

    Niewiele było w moim życiu prawdziwych wakacji – wychowywałam się na wsi w czasach, w których dzieci od najmłodszych lat były przyzwyczajane do pomagania w gospodarstwie i nie było za dużo czasu na zabawy czy wyjazdy. 🙂 Pasłam krowy, gotowałam obiady, sprzątałam obejście – podobnie jak moje starsze rodzeństwo.

    Ale czasami udawało nam się wyrwać codziennej rutynie. Zwykle za sprawą Taty, który był w tej dziedzinie prawdziwym czarodziejem!

    Spójrzcie na to zdjęcie – nie pamiętam już, który to był rok, ale na pewno były to najlepsze wakacje mojego życia, bo Tata dostał wtedy jako krawiec jakieś duże zlecenie w Strykowie, położonym nad pięknym jeziorem. Było lato, taty miało nie być 3 tygodnie w domu. I postanowił zabrać mnie i resztę rodzeństwa ze sobą
    i zakwaterować się wspólnie w gospodarstwie znajomego. On pracował, a my biegaliśmy po wsi z tamtejszymi dzieciakami, zajadaliśmy się owocami, pomagaliśmy w polu… no i kiedy tylko się dało, gnaliśmy nad jezioro, żeby się tam potaplać! 😀

    Pamiętam, jak w każdą spędzoną w Strykowie sobotę i niedzielę jedziemy na dwóch rowerach – tata z moim bratem na bagażniku, a starsza siostra – ze mną. Obładowani ekwipunkiem jeziornym, zgrzani, chybotliwi… i bardzo szczęśliwi! 😀 Czasem dołączała do nas mama, która została w Grąblewie, w którym mieszkaliśmy, czasem ktoś z rodziny, a czasem byliśmy sami z Tatą – ale frajda zawsze była ogromna, zwłaszcza, że mogliśmy wtedy pograć w badmintona, piłkę, pobiegać po małej plaży i pluskać się do woli…

    A po wszystkim zawsze jechaliśmy na oranżadę do sklepu przy głównej drodze w Strykowie. 🙂

    Dla mnie to zdjęcie to dowód na to, że wcale nie trzeba jeździć w dalekie, egzotyczne kraje, żeby mieć cudowne wspomnienia z wakacji. Dzięki Tacie mam je, choć z https://uploads.disquscdn.com/images/99e01dcdb142beae04edaeab9e0f0e0f2f40f2366d05529117abc9ab18296fb7.jpg e znacznie bliższych stron. 🙂

  • Alexandra Pawluk

    Każda z osób ma przepiękne wspomnienia,nikt nigdy nam ich nie odbierze,ja także po wielu latach chciałabym podzielić się z Wami czymś szczególnym…
    Zapewne wielu z was za dzieciaczka wyjeżdżało z rodzicami w góry,nad morze,nad jezioro.Ze mną było tak samo,zima 2008,dokładnie 10 lat temu byłam z rodzicami w Ustce,pogoda dopisywała,morska bryza szarpała moje blond loczki,ale jest coś naprawde ważnego w tym wydarzeniu…to ostatnie wakacje spędzone z mamą.Jako dziecko dowiedziałam sie o chorobie dość późno,ale i tego tak nie rozumiałam,nie wiedziałam dlaczego mama tak schudła,dlaczego już nie ma pięknych włosów,zawsze pożądałam za jej wzrokiem,tylko on dawał mi poczucie bezpieczeństwa i miłości.Przez cały tydzień,wieczorami wychodziliśmy na plaże,niebo było piękne,ten zapach,wiatr,nie da się tego zapomnieć.Było wspaniale,śmialismy się,tańczyliśmy,bawliliśmy,nie brałam pod uwagę tego że to się skończy,jak to dziecko WIELKE NADZIEJE.Rano zbierałyśmy z mamą musze,mam je do dziś,mnóstwo fotografii,wspomnień…
    Mama zmarła miesiąc później,nigdy w życiu nie czułam się tak samotna jak wtedy,ale tera jak dorosła przypominam sobie te ostatnie wakacje nad morzem,takie wpomnienie góruje nad wszystkimi imprezami z przyjaciółmi, za 18, za jazdą w nocy autem…
    Życie trzeba szanować,brać takim jakie jest.
    Mama była wizażystką,zostawia mi swój skarbiec na pamiątke,które mam do dziś 🙂 dlatego kocham kosmetyki…

  • Sylwia Wesołowska

    Moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienia wiążą sie z tegorocznymi wakacjami ktore spedzilismu pierwszy raz w czwórkę nad mozem, to zadowolenie synka 5 letniego i usmiech i zadowolenie 9 miesiecznej coreczki bezcenne. To ich zadowolenie to dla mnie najwspanialsze akacyjne wspomnienie ktore zapamietam na bardzo dlugo. Bo to moje skarby ktore kocham najbardziej na swiecie.

  • malwinaaa25

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z wakacji to spontaniczna podróż po Polsce. Wraz z moim ukochanym wpadliśmy na pomysł szalonych wakacji. Nie myśląc wiele spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do plecaków i ruszyliśmy. Ba, ruszyliśmy, ale autostopem 😀 nie mieliśmy nawet celu. Po prostu jechaliśmy z przypadkowymi ludźmi przed siebie. Zatrzymywaliśmy się w większych miastach aby zobaczyć co nieco. W jednym z miast trafiliśmy na Festival Kolorów. Duuużo wielobarwnego proszku i jeszcze więcej uśmiechu i zabawy. W innym mieście poznaliśmy starsze małżeństwo, które akurat obchodziło swoją 50 rocznice ślubu. Opowiedzieli nam przepiękna historię swojej miłości. Nasza podróż zakończyła się w uroczych Bieszczadach. Spędziliśmy tam jeszcze 3 dni. Po czym wróciliśmy do domu autobusem. Minęły dwa lata od naszej podróży a do teraz wspominamy ją z uśmiechem. Poznaliśmy mnóstwo osób. Z przypadkowymi osobami, które nas zabierały wymienialiśmy się numerami telefonów i do dziś utrzymujemy kontakt z niektórymi. To były nasze najlepsze wakacje. Przepełnione tyloma emocjami, że ciężko to opisać. Myślimy nad tym żeby to powtórzyć, ale może tym razem zorganizujemy to troszkę lepiej 🙂

  • Basia Ciszowska

    Najcudowniejsze moje wspomnienie wakacyjne dotyczy tegorocznych wakacji podczas których razem z córką(18 miesiecy)i narzeczonym byliśmy nad woda razem bawilismy się w piasku pluskali woda przy czym nasza maleńka miała cały czas uśmiech na buzi wyglupialismy się tarzajac w piasku, lepiac babki no i oczywiście nie obyło się bez tego że nasza mała gwiazdeczka najadla się piasku który pomimo wyplukania trzeszczal między ząbkami aż do wieczora to były dla mnie pierwsze tak cudowne wakacje w całym moim dotychczasowym życiu i na pewno nie ostatnie 🙂 <3

  • Stefania Ser

    Najpiekniejsze wspomnienia z wakacji…to ostatnie wakacje z przyjaciolka.Marzeniem jej bylo,spedzenie paru dni nad morzem,poczuc wiatr,poczuc zapach morza,zobaczyc zachod i wschod slonca.Zabralam wiec ja tam.Dlugie spacery nawet w deszczu,wielogodzinne siedzenie na plazy,radosc i szcescie na jej twarzy..nigdy tego nie zapomne….Po dwoch dniach szczescia ,zmarla.Miala bialaczke szpiku….Kocham Cie i nigdy nie zapomne.

  • Gosia Ślesz

    Moje wyjątkowe wspomnienia z wakacji to lato 2013. W tym roku brałam z mężem ślub, pojechałam w podróż poślubną w wymarzone góry i od tamtego pamiętnego lata w swojej pracy noszę ksywkę „Pazurek”. Kto mnie zna, ten wie o co chodzi…Gdy pracowałam w biurze już po podróży poślubnej, zepsuł się wentylator. Nikt nie wiedział, czemu akurat nie chciał pracować w takie dni, gdy słońce prażyło niemiłosiernie. Jedna z koleżanek wypatrzyła, że w wirniku wentylatora znajduje się jakiś kawałek papieru. Żadna z nas nie miała jednak przyrządu, żeby rozkręcić osłonę wentylatora. Przeszukałyśmy szafki. Próbowałam odkręcić śrubki nożem do smarowania pieczywa, ale nie dawało rady. Postanowiłam więc użyć paznokci. Na szczęście wyhodowałam długie szponki, pomalowane lakierem hybrydowym jeszcze na okoliczność ślubu. Dzięki temu lakierowi paznokcie były sztywne i wytrzymałe! Sprawnie odkręciłam śruby! Byłam pełna podziwu co do swoich umiejętności i pięknych paznokci, które nawet na milimetr nie ułamały się pod naciskiem na wentylator.Wyjęłam kawałki papierków ze środka wentylatora i zamocowałam obudowę na swoje miejsce. Sprzęt działał. Mogłyśmy się ochłodzić! Koleżanki doceniają mnie od tego czasu i kojarzą jako „złotą rączkę”, „Gosię Pazurek” ☺hehe. To były niesamowite wakacje!

  • Kinga Strzałka

    Najlepszym wspomnieniem z wakacji jest wycieczka poślubna
    Co to był za czas i ekipa cudna
    Grono znajomych szybko się zebrało
    Bo tak bardzo wtedy towarzyszyć nam chciało
    Nie były to może ekskluzywne wczasy
    My po ślubie porostu byliśmy bez kasy

    Nad jezioro myśmy się wybrali
    Opalali,żartowali do wody skakali
    Noce przy ognisku i długie rozmowy
    O żadnej tam nudzie nie było mowy
    Nocka na plaży albo w namiocie
    I tak nam dni upływały na co dzień
    I to teraz zawsze sobie wspominamy
    Na każdym spotkaniu do tych dni wracamy .

  • mrsemwhite

    Najpiękniejsze wspomnienia z wakacji ? Jest ich sporo a te najlepsze na pewno jeszcze przed nami, ale na dzień dzisiejszy to te wakacje spędzone w Norwegii, we troje razem, cały czas. Spacery, wycieczki po fiordach i oczywiście te widoki. Ale najlepsze wspomnienie to te gdy jedziesz z 18 miesięcznym dzieckiem na wakacje widzisz te wszystkie widoki, góry, rzeki, jeziora, płaskowyże a jedyne to zachwyca twoje dziecko to ilość kamieni i możliwość wrzucania ich do wody. Widok miny dziecka gdy widzi te wszystkie kamiuszczki – bezcenny. I to jest moje najpiękniejsze wspomnienie z wakacji.

  • Blooudy Day

    Dla mnie wspomnienia wiążą się przede wszystkim z zapachami i kolorami, dlatego takim najpiękniejszym wakacyjnym wspomnieniem są dla mnie wczasy nad Białym Dunajcem! Szczególnie dzień w którym wraz z bliskimi wybrałam się nad wodę, piękne barwy krajobrazów, zapach górskiego powietrza, wspólne sesje zdjęciowe i śmiechu bezliku! ten dzień właśnie przyszedł mi do głowy, gdy przeczytałam pytanie konkursowe 🙂 Wieczór też był cudowny, przy ognisku! Zapach pieczonych ziemniaczków oraz śpiewanie piosenek 🙂 Przyznaję, że w pamięci po tych wakacjach mam również zapach przeróżnych perfum, tyle bliskich było i gorących przywitań, dlatego tak mi to ustało w pamięci 😉 Takie wspomnienia dla każdego myślę że będą wakacyjnym skarbem! 🙂

  • Matylda

    Moja niebieska torebka. Tak, to ona przywodzi mi na myśl najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie.
    A właściwie bardziej jej zawartość.Co noszę w torebce? Oczywiście wiele rzeczy potrzebnych i mniej potrzebnych, ale nie będę się nad tym teraz rozwodzić. Jedno jest ważne: zawsze w mojej torebce mam coś miętowego, np. gumy, cukierki, pastylki lub nawet saszetkę miętowej herbaty. Po co? Bo lubię zapach mięty, bo lubię mieć świeży oddech, po prostu poprawia to mój nastrój.
    Jest jednak coś więcej… wiąże się z tym pewien bardzo ważny epizod w moim życiu. Kilka lat temu,
    jadąc w wakacje pociągiem na Mazury, otoczona przez ludzi skupionych tylko na swoich smartfonach, sięgnęłam do torebki po miętową gumę. Siedziałam w zatłoczonym przedziale, zapatrzona w migające letnie obrazy za oknem pędzącego pociągu. W ustach czułam ukochaną świeżość, już myślałam o rześkich kąpielach w mazurskich jeziorach i cudnych zachodach słońca.
    W pewnej chwili z zamyślenia wyrwał mnie ledwo dolatujący w komunikacyjnym gwarze głos: „Poczułem od (do) ciebie miętę”. „ Normal, czy strong?” – odpaliłam, nie dosłyszawszy właściwie, myśląc, że chłopak siedzący obok w przedziale chce gumę. „Strong” – odparł z maślanym spojrzeniem. Wyszperałam w torebce ostatnią sztukę. Chłopak, nieco zdziwiony wziął, chociaż stwierdził, że raczej nie żuje gumy…
    Tak zaczęła się nasza wakacyjna znajomość, która przerodziła się w „ miłość o smaku mięty”
    – jak ją nazywamy, wspominając tę zabawną historię po latach. W mojej torebce nadal unosi się zapach mięty, bez miętowych cukierków nie ruszam się z domu, to taki trochę sentymentalny
    talizman i niech tak już pozostanie.

  • Kamila Bachta

    Moim najpiękniejszym i najbardziej kolorowym wspomnieniem z wakacji, była pierwsza
    wyprawa na przystanek woodstock z moim dzisiaj już przyszłym mężem. Mieliśmy za sobą dość ciężki rok, praktycznie pod każdym względem, a to co zobaczyliśmy na miejscu…. Ci kolorowi ludzie wszyscy, szalone fryzury i stylizacje, rock n roll i sztuka wylewająca się ze wszystkich stron, dały nam mega kopa do działania i naładowały akumulatory. Ja wróciłam do malowania, pogodziłam się z farbami, moj narzeczony bardzo ukatywnił się zawodowo. Od tamtej pory jeździmy na woodstock co roku (wyjątkiem była tegoroczna edycja festiwalu bowiem…. spodziewamy się dzidziusia ! Mamy nadzieję, ze to bedzie dziecko z tak samą kolorową duszą jak nasze 🙂 )

  • Emilia Pacholik

    Kochani, to co na zawsze zostanie w mojej pamięci, to spontaniczna podróż do Tajlandii. Wyprawa pełna adrenaliny, przygód, totalnie niezaplanowana i kolorowa. Zaczęło się niewinnie…lot samolotem do Dubaju i stamtąd do Tajlandii. Wysiedliśmy na lotnisku i zaczęła się magia. Wkoło nas pełno uśmiechniętych buzi i pomocnych ludzi. Po prostu idealnie…inaczej ciężko byłoby nam się dostać do hotelu. Wyspani zaczęliśmy układać nasz plan dnia. Nie było nudy a szczególnie wtedy, kiedy wybraliśmy się do dżungli i spacerowaliśmy w świecie zwierząt. Odgłosy małp, które huśtały się nad naszymi głowami, ostrzegawcze tabliczki o kobrach i aligatorach…to dopiero byly emocje. Niby oznaczone ściezki dla turystów, ale pełne niebezpieczeństwa. Kiedy wyszliśmy z dżungli serca nam biły tak mocno, że ledwo łapaliśmy oddech, ale byliśmy niezmiernie szczęśliwi. Dopełnieniem tego szczęścia była niesamowita przyroda i słoń, który spacerował sobie po drodze…w końcu to przecież jego dom, my byliśmy tam tylko gośćmi. Po dniu pełnym wrażeń, usiedliśmy w kawiarni na pysznej kawce. Płacąc za kawę Tajka zwrociła uwagę na moje hybrydowe paznokcie i po angielsku powiedziała ” The color of your nails is very nice” . To było świetne zakończenie dnia a wyprawa godna polecenia i niepowtarzalna. https://uploads.disquscdn.com/images/004921347a5a377369da937e67eaa26c9774e11d11d34d77475fc81b487b7344.jpg

  • Wiktoria

    Moje najpiękniejsze wspomnienia z wakacji to zawsze te, kiedy ten piękny letni czas spędzam ze starszą siostrą. Niegdyś nieosiągalnym wzorem i autorytetem, a dziś najlepszą przyjaciółką, która zawsze mnie wysłucha. Chodzenie razem po sklepach, szukanie promocji, wydawanie fortuny na kosmetyki, bo przecież byle czym jej nie będę malować! Tworzenie na jej twarzy szalonych makijaży, wspólne gotowanie czy rowery. Po prostu czas, kiedy czuję, że mam blisko siebie ważną dla mnie osoby, gotową mnie wesprzeć i zrozumieć. Szczególnie miłym wspomnieniem jest dla mnie wspólny wyjazd w góry, wycieczki po nich, oglądanie pięknych widoków, a później pyszna szarlotka w schronisku, w akompaniamencie śmiechu i poczucia dobrze spędzonego czasu.

  • Magdalena Korycka

    Pamiętam te wakacje jak dziś, choć było to już 8 lat temu. Pierwsze zagraniczne wakacje z prawdziwego zdarzenia. Cel podróży: Chorwacja. Kilkanaście godzin jazdy w 100% wynagrodziły nam przecudowne widoki, które zastaliśmy na miejscu. Lazurowa woda, która była tak przejrzysta, że już na pierwszy rzut oka można było podziwiać pływające przy dnie rybki. Palące słońce i oliwkowe żywopłoty oraz wszechobecne kwitnące na różowo oleandry dopełniały krajobraz, który co chwilę zapierał dech w piersiach. Plitvickie Jeziora to coś co zapamiętam na zawsze, takiego koloru wody i przepięknych wodospadów nie widziałam nigdy wcześniej. A urokliwy Trogir i Split zawsze będą mi się kojarzyć w chorwackim klimatem. Dla nastolatki były to na ów czas wakacje życia. Nigdy nie cieszyłam sie tak bardzo, jak przez tamte 2 tygodnie. Na samo wspomnienie o tych wakacjach robi mi się ciepło i kolorowo.

  • klaudus9411

    Najpiękniejsze wspomnienie z wakacji to tegoroczne wakacje. Cudowne cztery dni z przyjaciółmi, które były wypełnione do maksimum. Najbardziej wyróżniającym momentem był wieczorny piknik w Paryżu pod Wieżą Eiffla, na Polach Marsowych i totalne wyluzowanie i odpoczynek po całym dniu zwiedzania tego pięknego miasta.

  • Kinga Strzałka

    Najlepszym wspomnieniem z wakacji jest wycieczka poślubna
    Co to był za czas i ekipa cudna
    Grono znajomych szybko się zebrało
    Bo tak bardzo wtedy towarzyszyć nam chciało
    Nie były to może ekskluzywne wczasy
    My po ślubie porostu byliśmy bez kasy

    Nad jezioro myśmy się wybrali
    Opalali,żartowali do wody skakali
    Noce przy ognisku i długie rozmowy
    O żadnej tam nudzie nie było mowy
    Nocka na plaży albo w namiocie
    I tak nam dni upływały na co dzień
    I to teraz zawsze sobie wspominamy
    Na każdym spotkaniu do tych dni wracamy .

  • Karolina K

    Chwilkę zastanawiałam się, które
    wspomnienie mogę opisać, ale kiedy zobaczyłam kolory z kolekcji Celebrate od razu
    przeniosłam się w tamten moment…. To były wakacje 2014r nad Polskim morzem. Stąd
    też dwa piękne głębokie kolorki w niebieskich odcieniach i delikatny biały – jednoznacznie skojarzyły
    się z morzem w połączeniu z białymi bałwanami kłębiącymi się na falach. Bo
    właśnie Tam, w Łebie dowiedziałam się o czymś (kimś), co już na zawsze,
    nieodwracalnie zmieniło życiem moje i mojego męża. Podróż jakoś mi nie służyła,
    źle się czułam ale jakoś nie podejrzewałam niczego i wszystko zgoniłam na długą podróż. Za to mój mąż oczywiście
    marząc o swoim pierworodnym kupił test ciążowy, tylko tak żeby ewentualnie
    wykluczyć że jestem w ciąży ale również z cichą nadzieją, że się udało. I tutaj
    kolejne skojarzenie z kolorem 533 Brave Coral
    – to właśnie tam nad morzem na teście ciążowym zobaczyłam DWIE ciemnoróżowe kreski. Nasze szczęście i to co czuliśmy jest teraz
    nie do opisania. Może to nie były najbardziej szalone czy najdroższe wakacje w naszym życiu, ale za to były
    początkiem czegoś najwspanialszego, co zmieniło nasz świat o 180 stopni. A dziś
    nasz synek ma już 4 latka i ma młodszego półrocznego braciszka . Pozdrawiam
    wszyskich 😉

  • Marta

    Najpiękniejsze wspomnie z wakacji, które już na zawsze pozostanie w moim sercu to to, gdy w tamtym roku pojechałam ze swoją cudowną rodziną na Węgry pod namioty, to była moja pierwsza podróż za granicę i nigdy tego nie zapomnę, bawiłam się wspaniale. Pierwszy raz skosztowałam langoszy i muszę powiedzieć, że były pyszne. Po południu pływaliśmy w jeziorze i miło spędzaliśmy czas w gronie bliskich osób, a wieczorem siedzieliśmy pod gołym niebem z gwiazdami i graliśmy w planszówki. Chodziliśmy też na spacery i do różnych restauracji. Zrozumiałam jak bardzo ważna jest dla mnie rodzina oraz odbudowałam ze wszystkimi świetny kontakt. Nie potrzebowałam do tego internetu, bo najceniejszym skarbem byli oni, ich uśmiechnięte twarze i rozgrzane serca. Tak powinny wyglądać wakacje. Gdy wyjeżdżaliśmy miałam w oczach łzy szczęścia, ponieważ spędziłam najlepsze lato w moim życiu.

  • Monika Chyczewska

    marzeniami pisane

  • Daria Górska

    Moim najpiękniejszym wakacyjnym wspomnieniem, jest wycieczka w góry. Dolina Pięciu Stawów, piękne słońce, znajomi i mój chłopak, który za moment staje się moim narzeczonym, a ten dzień, jednym z najpiękniejszych dni w życiu. To będą jedne z tych wakacji, których w życiu nie zapomnę.

  • Natalia Korpal

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie?
    Wspólna praca z narzeczonym w barze nad morzem. Być może dla kogoś to banał ale to pokazalo nam różne przeciwności Życia a mimo to moglismy liczyć na siebie w każdej sytuacji. Nie zapomnę życia bez prądu i wody a mimo to zawsze wspierajacy mnie ukochany <3

  • Patrycja

    Jeśli celebrowanie to przede wszystkim przy pysznym jedzeniu! A kto jak kto, ale Hiszpanie znają się doskonale na celebrowaniu jedzenia (i życia!) – udowodnili mi to na wakacjach w Walencji, zastawiając stoły pysznymi tapas, górami owoców morza i wielkimi patelniami paelli. Długie rozmowy, litry wina i powolne spacery brzegiem morza i parkiem, w który przekształcone zostało dawne koryto rzeki w tym pięknym mieście – to moje najprzyjemniejsze wspomnienie wakacyjne!

  • natalia1988

    Najpiękniejszym wspomnieniem dla mnie jest urlop nad morzem, gdzie oświadczył mi się mój partner. Zawsze jeździmy na urlop nad polskie morze i zawsze jest to w lipcu, jesteśmy tam w moje imieniny 27 lipca. Tak tez było 6 lat temu. Dzień jak co dzień… rano śniadanie i na plaże… Oczywiście ja od rana czekałam na życzenia imieninowe i byłam trochę zła, bo pomyślałam chyba zapomniał!!! Na plaży zero tematu o moich imieninach, później także, pomyślałam może przy obiedzie się domyśli, ale tez nic. Oczywiście humor miałam lekko zły… Wtedy pomyślałam, że wieczorem wybuchnę ze złości. No nic życie… Wieczorem poszliśmy na plaże, ja oczywiście ze skwaszoną miną… Usiedliśmy na plaży, przy zachodzącym księżycu. Nieznajomy mężczyzna niósł piękny bukiet róż, w tej sekundzie myślałam, jak ja zazdroszczę tej kobiecie… Nagle położył ten piękny bukiet na piasku niedaleko nas. Mój partner wstał po te kwiaty… wręczył mi je i uklęknął na kolano wyciągając pierścionek z pytaniem ”Zostaniesz moją żoną?” To był zdecydowanie jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu, mimo że zapowiadał się niefajnie.

  • Olka

    Moje wspomnienie jest bardzo kolorowe 🙂 wyjazd nad wodę w pięknym miejscu, było cudnie. Mąż syn i ja <3 piękny widok, zero tłoku. Piknik, tylko My… Wszyscy zadowoleni z wypadu. Męża często nie ma w domu, taka praca i bardzo cenimy sobie każda chwilkę. 🙂

  • Daria

    Wakacje w górach. Zmęczona po całodniowej górskiej wędrówce popijałam ciepłą herbatę na tarasie. Przede mną najpiękniejszy widok. Przestrzeń międzygórska przede mną tworzyła idealną literę V. Na samym dole zachodzące, czerwone już słońce. Niebo w kolorach czerwieni, różu i pomarańczu. Nad górami nagle pojawiła się ogromna ciemna chmura, która zakryła czuby górskie, a z niej zaczęły wydobywać się pioruny, wpasowując się w wolne miejsce między górami. To zdecydowanie najpiękniejsze moje wspomnienie wakacyjne.

  • MICHAŁ MICHAŁ

    Najlepsze wakacyjne wspomnienie to bezkonkurencyjne skok na bungee ! W Zakopanem rok temu 🙂 Dużo adrenaliny i uwierzcie mi, że widziałem wtedy wszystkie kolory tęczy. Niezapomniane też dlatego , że nigdy w życiu nie zdecydowalbym się na to jeszcze raz. A wygraną dedykuję mojej żonie , która jest miłośniczka hybrydy.

  • Sylwia Borys

    Pewnie jeszcze nie wiecie,

    ale ja swoje najpiękniejsze wakacje spędziłam wraz z mężem na Krecie!

    Tam nasza podróż poślubna się odbywała,

    i od pierwszego spojrzenia w Krecie się zakochałam!

    Turkusowa i ciepła woda, piaszczyste plaże,

    do dziś o ponownych tam odwiedzinach marzę!

    Wykorzystaliśmy te wakacje do granic możliwości,

    były one pełne przygód i pełne miłości!

    Spacery za rękę o zachodzie słońca,

    romantyczne kolacje- oj! Mogłyby trwać bez końca!

    Szum fal i wieczorne w morzu kąpiele!

    Och! Spędziliśmy tam pięknych chwil tak wiele!

    Aż wracać się nie chciało,

    bo ciągle było nam mało i mało!

    Myślałam, że lepiej między nami być już nie może,

    gdy po 2 tygodniach od przyjazdu nagle zaczęłam być w kiepskim humorze.

    Wymioty,zmienne nastroje,

    pomyślałam-chyba się boję.

    Dzieje się chyba ze mną coś złego,

    albo zjadłam coś nieświeżego…

    Nagle natchnęła mnie myśl!

    Trzeba pędem do apteki iść!

    Test ciążowy!

    Chwila !
    Moment! I będzie gotowy!

    Przebieram i tupię nogami…

    zaraz cała prawda będzie przed moimi oczami.

    Dwie kreski! Radość! Śmiech! Niedowierzanie!

    Za 9 miesięcy mamą się stanę!

    Od tego dnia wszystko się zmienia!

    Całkiem nowe rzeczy doceniam!

    Z wakacji na Krecie przywiozłam swoje najpiękniejsze wspomnienie!

    Naszą fasolkę! Naszą córeczkę! Nasze wspólne marzenie!

    Pierwsze spotkanie z moją córeczką,

    wtedy ciążą wydaje się tylko chwileczką!

    Pierwszy jej uśmiech a Nam łzy do oczy napływają,

    bo widzimy jak te małe oczka tak bardzo Nas kochają!

    Pierwsze słowo mama a dla mnie to jak Mickiewicza poemat,

    mogłabym jeszcze wiele pisać na ten temat.

    Te wakacje to najlepsze co Nas w życiu spotkało,

    bo po 9 miesiącach naszą córeczkę Natalkę nam dało!

    Dzięki Niej doceniamy zupełnie inne wartości,

    jest w Nas więcej pokory i więcej mądrości.

    Zawsze te wakacje wspominać wraz z mężem będziemy!

    I mam nadzieję, że wkrótce na Kretę wraz z córeczką przyjedziemy!

  • Patrycja015

    Moje najpiękniejsze i wciąż pielęgnowane wspomnienie pochodzi z okresu dzieciństwa. To był czas, gdzie telefony nie były „przyspawane” do ręki dziecka a gry nie wyżerały kolejnych komórek mózgowych. Pamiętam, że rodzice zabrali mnie i mojego brata spontanicznie nad Morze. To był nasz pierwszy wspólny wypad podczas wakacji. Ciepły piasek spływający po palcach u stóp, promienie słoneczne wesoło tańczące po opalających się ciałach plażowiczów. Nie było żadnych problemów, żadnych zmartwień, jedynie uśmiechy i rodzina obok. Do późnego popołudnia wylegiwaliśmy się na plaży, a w kolejnych godzinach zwiedzaliśmy ciekawe miejsca. Może nie była to podróż dookoła świata, ale były to najpiękniejsze wakacje w moim życiu, dlatego że byłam tam z najbliższymi mojemu sercu osobami.

  • Sylwia Kl

    Moja przygoda zaczęła się Tak.Na początku wakacji koleżanka zrobiła mi tipsy(ponieważ swoich narazie nie posiadam)I pomalowała je najpiękniejszym kolorem Fredom Blue.Koleżanki były zachwycone kolorem.Tak zmobilizowało mnie to żeby skończyć z obgryzaniem.Narazie idzie mi dobrze i myślę że tak zostanie

  • Natalia K-P

    Co może się stać, kiedy w akademiku powstaje plan zdobycia Chorwacji na rowerach, a ekipa składa się z trzech facetów i dziewczyny? Oj, wiele rzeczy, wśród których przodują: pot, kłótnie i duuuużo jazdy pod górę 😉 Rozbijanie namiotu po omacku, szukanie rzeki, w której możnaby się odświeżyć i poznawanie po drodze wielu tubylców, z których każdy dzieli się odrobiną czegoś, czego nie znajdzie się w przewodniku. Wyprawa była niezwykle męcząca (ponad 1400km w 2 tygodnie), za to na zawsze zapamiętam moment, w którym zaczęłam zjeżdżać z zasnutych chmurami, deszczowych gór. Z każdym kilometrem w dół, pojawiało się coraz więcej ciepła, słońca i wreszcie – lazurowe, połyskujące niezwykłym blaskiem morze. Wkrótce łzami lśniły też nasze oczy! To nie tylko wspomnienie wakacji, ale i jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. I chociaż minęło 15 lat, a ja widziałam niejeden piękny zakątek, nadal trafia mnie w serce to, że można doświadczyć czegoś pięknego bez pieniędzy, bez wielkich przygotowań, za to z olbrzymim głodem życia!

  • Recykling Kosmetyczny

    Moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie powstało, kiedy kilka lat temu dowiedziałam, się o organizowany konkursie taneczny, gdzie główną nagroda był wyjazd do Korei Południowej, spełnienie marzeń, ale i nie tylko moich. Kilka, moich koleżanek marzyło o tym samym i po szybkim przedstawieniu sprawy, stworzyłyśmy naszą grupę taneczną. Może nie miałyśmy w tej kwestii doświadczenia, ale za to wielkie serca pełen pasji b spełnić nasze marzenie. A naszą choreografię ćwiczyłyśmy wieczorami, w parku na łące, przy zachodzącym letnim słońcu. Ostatecznie, nie udało nam się wygrać głównej nagrody, lecz publiczność była zachwycona, a my nigdy nie zapomnimy tego doświadczenia, energii, jaką dostaliśmy od publiczności wchodząc pierwszy raz na scenę oraz czasu, który spędziłyśmy razem, jako przyjaciółki.

  • Ewa Mierzejewska

    Wakacje!!! Na samą myśl o nich ogarnia mnie niesamowita radość. Uwielbiam ten czas, kiedy panują afrykańskie upały, a ja naładowuję życiowe akumulatory – śpię do której chcę, relaksuje się, a także zwiedzam piękne miejsca.
    Ten cudowny czas spędzam z osobami, które są bliskie mojemu sercu, w cudownych okolicznościach przyrody. Nic więc dziwnego, że w swojej pamięci posiadam całą galerię pięknych wspomnień z każdego wakacyjnego wypadu! 🙂
    Jednakowoż pewna sytuacja zapadła mi najbardziej w pamięci. Wraz ze znajomymi spędzaliśmy czas nad naszym pięknym, polskim Bałtykiem! Zachody słońca na piaszczystej plaży, długie spacery po centrum miasta, to było coś niesamowitego. Bawiłam się zaiście wybornie. Chciałam by czas zatrzymał się, a chwila ta trwała wiecznie.
    W pewnym momencie ktoś rzucił pomysł, byśmy zrobili coś szalonego, coś czego nie powtórzymy. Ktoś rzucił pomysł, by skoczyć na bungee. Od razu wycofałam się z tego [omysłu, aczkolwiek udałam się z całą grupą na Stadion Energa w Gdańsku, gdyż to tam są realiowane są te szaleństwa. Wszyscy byli za, a ja wycofywałam się. W końcu od dziecka miałam lek wysokości. I tak spoglądałam na przyjaciół. Troszkę im zazdrościłam. Kiedy wszyscy skoczyli, naszła mnie szalona myśl. Chciałam to zrobić i pokonać swoje lęki. Nie wiele myślącoznajmiłam wszystkim, że też zrobię krok. Wszyscy bili mi brawoale nikt nie wierzył w to! I wiecie co, nie żałuję. Nie dość, że pozbyłam się lęku wysokosci w jednej sekundzie, to było naprawdę niesamowite uczucie. Czułam się lekka, byłam niczym wolny ptak. Wszystko z góry wyglądało pięknie. Chłonęłam każdą sekundę tego nieziemskiego widoku! Kiedy już wylądowałam na ziemi, czułamd reszcyzk emocji, ale też ogarnęła mnie radość. Na samą myśl o tym, moja twarz ubiera się w piękny uśmiech. To było niesamowite i chętnie powtórzę. Tego nie da się opisać słowami, to trzeba po prostu przeżyć <3

  • MICHAŁ MICHAŁ

    Najlepsze wakacyjne wspomnienie to bezkonkurencyjne skok na bungee ! W Zakopanem rok temu 🙂 Dużo adrenaliny i uwierzcie mi, że widziałem wtedy wszystkie kolory tęczy. Niezapomniane też dlatego , że nigdy w życiu nie zdecydowalbym się na to jeszcze raz. A wygraną dedykuję mojej żonie , która jest miłośniczka hybrydy.

  • Marta Darul

    Moim najprzyjemniejszym wspomnieniem z wakacji jest wyjazd nad jezioro z kuzynką, podczas którego poznałam pierwszą miłość. Zdarzyło się to w dość nietypowej sytuacji, bowiem na wybrzeżu plaży, na której spędzałyśmy wtedy całe dnie były dwa mola. Jeden obok kąpieliska, a drugi, wysunięty bardziej w głąb jeziora był idealnym miejscem dla miłośników wędkowania. Któregoś dnia, kiedy odpoczywałyśmy z kuzynką na pierwszym z nich, w pewnym momencie poczułam ukłucie w plecy. W pierwszej chwili pomyślałam, iż to jakiś owad, ale kiedy nie przestawałam tego czuć, odwróciłam głowę i moim oczom ukazał się haczyk od wędki zaczepiony o ulubioną letnią granatowo żółtą bluzkę (która po tym incydencie miała małą dziurkę) oraz ciągnąca się za nim aż do drugiego molo żyłka… kuzynka pomogła mi pozbyć się haczyka z bluzki tak, by nie skaleczyć pleców, które na szczęście lekko zostały jedynie drapnięte. Właścicielem wędki okazał się młody chłopak, który natychmiast przyszedł mnie przeprosić. Rozmawiało nam się tak dobrze, że umówiliśmy się na wspólnego grilla wieczorem, a od tej pory przegadaliśmy ze sobą wieele wieczorów. Już nigdy nie spojrzę na wędkę w ten sam sposób jak wcześniej… 😀 a bluzka nadal leży w szafie i mimo, że nie nadaje się już do noszenia to nie mam sumienia jej wyrzucić, bo za każdym razem kiedy na nią patrzę widzę wystraszonego chłopaka z wędką w ręku, który bał się, że zrobił mi krzywdę 😀

  • Magdalena Bogucka

    Gdy słońce z deszczem malują na niebie wielobarwną tęczę, a wokoło unosi się słodki zapach letnich przygód, patrzę na świat przez zupełnie nowy obiektyw. Zakładam okulary w odcieniu Semilac nr 533 i łapię radość odważnych chwil jak snapy w multikolorze. Tak właśnie było w minione wakacje, gdy dryfowałam na fali najskrytszych marzeń szlakiem mazurskich żeglarzy. Wstałam jeszcze przed świtem, tak że mleczny blask księżyca nr 531 oświetlał mi drogę, a chłodne krople rosy muskały nagie stopy. Wyniosłam mój ukochany kajak ponad mielizny i, spośród plątaniny trzcin, wypłynęłam na sam środek jeziora. Spod zasłony nocy powoli wstawał wtedy nowy dzień i witał mnie urzekającą feerią barw – od moreli nr 532, aż po błękit nr 534. Delikatne promienie słońca w odcieniu nr 531 nieśmiało przecinały nieboskłon, a ta eklektyczna mozaika form, impresji i zmysłów sprawiała wrażenie zapierającego dech w piersiach miniaturowego raju na mazurskich wodach. Zanurzyłam się na moment w idyllicznym pejzażu i melodyjnym śpiewie ptaków, po czym jednym susem wskoczyłam do orzeźwiającej, kobaltowej wody nr 535. Przed oczami wciąż mam obraz tamtej odrealnionej, poetyckiej w swej wymowie chwili. Chciałabym zobaczyć go wyraźniej, w pełnych kolorach, dzięki kolekcji lakierów Semilac.

  • Magdalena Bogucka

    Czasem, gdy życie roztacza przed nami monochromatyczny krajobraz, nagle zjawia się ktoś, kto nadaje mu barw intensywnych, wydatnych. W minione wakacje mój świat zawirował, gdy dobiłam do portu zwanego „Szczęściem”, a powitał mnie w nim malarz z całą paletą ciepłych kolorów. Najpierw namalował na mojej twarzy szeroki uśmiech w odcieniu świeżej moreli, a potem otulił czułością słonecznych promieni. Gdy tak stałam nad brzegiem morza w pięknej kobaltowej sukience i patrzyłam na niego, w moich oczach odbijał się lazur wody i mleczne iskierki jego ujmującej życzliwości. Chwyciłam go mocno za rękę i poczułam miarowy rytm koralowego serca. Od tamtej chwili wspólnie płyniemy na fali miłości, doświadczając tak urokliwych barw uczuć jak w kolekcji lakierów Semilac.

  • Maja Matusewicz

    Moje wspomnienie wakacyjne to jak spedzałam całe wakacje u babci na wsi z kuzynką. Zakopywałyśmy skarby za szopą, łapalysmy ryby i robiłysmy laleczki z kwiatów,jadłyśmy truskawki ze smietaną i kąpałysmy się w miskach zamiast basenu, turlałyśmy sie z górki w trawie i zbierałyśmy żuki, przezywałyśmy milość do idolów z gazet i nie tylko:) . Beztroskie lato bez tv i internetu. Aż strach mysleć że mineło juz 20 lat! takie najlepsze wspomnienie wakacyjne.

  • iwonciaaa

    Najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie?
    Niespodziewana wyprawa w góry z moim ukochanym, podczas której spaliśmy w drewnianej chatce jak z romantycznych filmów.
    Zapowiadało się, że nie będę miała wakacji wcale. Los jednak sprawił, że nieoczekiwanie dostałam spory zastrzyk czasu wolnego, a że moja druga połówka miała wtedy urlop, nie mogliśmy zmarnować okazji. W godzinę spakowaliśmy niezbędne rzeczy, przygotowaliśmy kanapki na drogę i wyruszyliśmy zdobywać szczyty. Noclegi jak to w sezonie były już w większości wykupione, ale udało nam się znaleźć uroczą chatkę przy górskim szlaku, bo na nasze szczęście ktoś w ostatniej chwili odwołał swój przyjazd. Każdy dzień zaczynaliśmy kawą na tarasie i bułkami z przepysznym dżemem jagodowym. Za dnia wędrowaliśmy, napawając oczy pięknymi widokami, a nos… świeżym powietrzem. Poznaliśmy wielu świetnych ludzi, a moja teoria, że w górach wszyscy są pozytywnie do siebie nastawieni, znowu się sprawdziła 🙂

  • Aleksandra Kubicka

    Moje najpiękniejsze wspomnienie wakacji? No więc tak. Wakacje zaczęłam nieszczęśliwie gdyż leczyłam rany po zakonczonym kilka miesięcy wczesniej związku. Nie potrafiłam wrócić normalnie do życia, aż pewnego dnia jeden z kolegów poprosił mnie bym poszła z nim na rodzinną imprezkę ponieważ nie ma partnerki. Bez wachania się zgodziłam z myślą że to dobry sposób na spędzenie wolnego czasu. No i poszliśmy obok mnie usiadł strasznie przystojny mężczyzna z jakąś kobietą aż dech mi zapadło. Wiedziałam że nie ma co się odzywać gdyż owa kobieta to pewnie jego dziewczyna (obrączki nie miał bo sprawdzilam ;)) Orkiestra zaczęła grać a. „przystojniak” zaprosił mnie do tańca byłam w siódmym niebie. Nastepnego dnia wspominając ten wieczór uświadomiłam sobie że faceta moich marzeń już nie zobaczę. Kilka godzin później zadzwonił telefon i to właśnie On odezwał się po drugiej stronie sluchawki. To chyba było przeznaczenie dziś jesteśmy szczęśliwą parą. A wiecie jak mnie odnalazł po imprezie? Poprosił kontakt do rudej kobiety o krwisto czerwonych paznokciach 🙂 Teraz wiem że warto malować paznokcie na intensywny kolor 😉

  • Sylwusia26

    Kolejny wakacyjny dzień, nic się nie dzieje,
    A każdy ze znajomych ze mnie się śmieje…
    Brak planów wakacyjnych i ciągle w domu,
    Ja takich wakacji nie życzę nigdy nikomu !
    Wszystko się zmieniło wraz z nowym dniem,
    Przebudziłam się z rana z pięknym snem,
    Bo śniłam o przygodnie daleko w nieznane,
    A chwile te oto miały zostać zrealizowane…

    NAJPIĘKNIEJSZE WAKACYJNE WSPOMNIENIE:
    Dzień jak co dzień, do pracy się wybrałam,
    A tego dnia plany na kosmetyczkę miałam,
    Punkt 15 wybiła pora z mej pracy powrotu,
    Nie przewidywałam wówczas wcale kłopotu.
    Zastukałam do drzwi, z uśmiechem otworzyła,
    Była uśmiechnięta, bo nowe kolory poznała,
    Oczywiście idealny dla mnie zaproponowała.
    Krwista czerwień – kolor miłości, ten idealny,
    Na mych długich paznokciach nie banalny,
    To właśnie on sprawił, że mam wspomnienia,
    Bo chwile te w głowie są do odtworzenia…
    Z uśmiechem na twarzy wracałam do domu,
    Szczerego uśmiechu nie odmawiałam nikomu,
    A gdy zagapiona w słońce chwilę tą byłam,
    Wprost w ramiona przystojniaka się wywróciłam.
    Czy ten kolor paznokci sprawił to spotkanie ?
    Szybko okazało się owoce nasze przywitanie,
    Choć byłam potłuczona, w zasadzie udawałam,
    To przez chwilę obecność przystojniaka miałam.
    Podał mi rękę, abym wstać mogła bez przeszkody,
    A dzisiaj ? Mijają kolejne dni i szczęścia powody,
    Arkadiusz – Bo tak na imię ma oto ten wyśniony,
    Chyba na resztę dni może dla mnie być wyśniony.
    Najlepsze wakacyjne wspomnienie to dwie rzeczy,
    Krwisto czerwony kolor i ON, fart mi nie przeczy,
    Od zawsze wiedziałam, że to kolor jest szczęśliwy,
    Wspólny urlop w nieznane ? Czas nie uciążliwy !
    Aby jedna wakacje beznadziejne się nie okazały,
    Nasze serca w kierunku muzeum ta podążały,

    Muzeum motoryzacyjne, gdzie pojazdy królowały,
    A wspólne pasje z każdym dniem nas zbliżały !

    Takie to wspomnienie, wakacyjna miłość na życie,
    Choć nie wyjechałam nigdzie, szczęśliwa- wierzycie ?
    Na paznokciach idealny kolor, i on też jest idealny,
    Wakacyjne wspomnienia, klimat ten nie banalny !

  • Sylwia Wesołowska

    Moje najpiekniejsze wspomnienia z wak https://uploads.disquscdn.com/images/7d15b19f877937c877a8bbc88fade81ca26b78bc1960a56de879492b267ca40b.jpg acji mialy miejsce w tym roku spedzamy je w domku w ogrodzie z naszymi skarbami. 5 letnim synkimi 9 miesieczna coreczka, te ich iskierki w oczkach gdy bawia sie razem i usmiechy na uch buziacg bezcenne. Kocham najmocniej na swiecie.

  • Maria Gwiazda

    We wspomnieniach moich Szczawnica zapisała się na stałe.
    Ponieważ tam z narzeczonym spędziłam cudowne wakacje.
    Razem szczyty zdobywaliśmy i Dunajcem płynęliśmy.
    Smakowite potrawy kuchni regionalnej degustowaliśmy.
    Daliśmy sobie tak dużo a może jednak mało.
    Teraz tylko na fotografiach mogę nas rozpoznać razem.

  • Ewelina Stemplewska

    To było podczas ubiegłorocznych wakacji. Po wielu namowach wreszcie udało mi się przekonać męża do wzięcia urlopu i wyjazdu na krótkie wakacje, ostatnie we dwoje (nasza córeczka miała przyjść na świat za miesiąc). Pogoda dopisała idealnie – miejsce zachwycało swoim urokiem już od pierwszych chwil. Las, jezioro – tego było mi trzeba. Na ostatni dzień pobytu zaplanowałam od groma atrakcji – wszak chciałam wykorzystać jak najlepiej każdą chwilę. Dobre samopoczucie i ogromne pokłady energii wydawały się nie mieć końca. W przeddzień wyjazdu okazało się, że nasza córa chce już nas zobaczyć 🙂 5 minutowe pakowanie, ekspresowy dojazd do najbliżej znajdującego się szpitala, wszystko działo się tak szybko, że nie było czasu na stres. I tak oto nasza Elenka urodziła się nie we wrześniu, a w sierpniu, w piękny wakacyjny dzień. To były najpiękniejsze wakacje…

  • Katarzyna Stania

    Najbardziej kolorowe wakacyjne wspomnienie- wycieczka do Energylandii – i ekstremalnie emocje!!!!!! Szaleńcza jazda na Hyperione – świat nabrał magicznych kolorów i przy okazji moja twarz też 😉 – choć paznokci w kolejce nie poobgryzałam 🙂

  • Magda Magdalena

    Wakacje, kolejne piękne lato, za którym będę tęsknić przez resztę roku. Będę wspominać leśne spacery, wycieczki rowerowe, pikniki, jogę w ogrodzie pełnym kwiatów, wieczory na tarasie, czy śniadania pełne owoców. I jak zawsze lato skończy się za szybko.
    Moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie ma odcień romantycznej czerwieni zachodzącego słońca, błękitnego nieba i czarnej kawy. A było to tak. Pewnego razu udało nam się zrealizować iście szalony wakacyjny plan. Jaki? Urlop tylko we dwoje. Od razu nasuwa się pytanie i co w tym takiego szalonego? W zasadzie nic. Chyba, że masz dwójkę dzieci i labradora. Wtedy wyjazd tylko we dwójkę to nie lada wyczyn i szaleństwo na miarę wariata. Dzieciakami zajęła się dzielna i odważna babcia. Pies pojechał na wakacje do szwagierki, a w zasadzie to do jej ogrodu i kumpla berneńczyka. A my postanowiliśmy dosłownie wsiąść do pociągu byle jakiego. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy. Celem naszej podróży stały się Bałkany. Dlaczego akurat Bałkany? Cóż, to właśnie w Mostarze, na słynnym moście zgodziłam się zostać żoną. Zwiedzaliśmy, jeździliśmy i cieszyliśmy się sobą. Tak było kiedyś i tak było i tym razem. Jednak to właśnie te wakacje już jako mąż i żona są moimi najpiękniejszymi wspomnieniami. Podobnie, jak kiedyś był to urlop iście spontaniczny, a więc i z ograniczonym mocno budżetem. Jednak to dowód na to, że nie pieniądze są najważniejsze. Spotkaliśmy się z ogromną życzliwością, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, a przede wszystkim byliśmy razem. Piękne widoki, piękne góry i przepyszna kawa, która nigdy nigdzie indziej nie smakowała mi tak dobrze. Namiot, hostele, pikniki na zielonej trawce, podróż autostopem – mogłam poczuć się jak –nastolatka mimo, iż bliżej mi do ryczącej trzydziestki. Ten wyjazd to była prawdziwa przygoda, którą będę opowiadać w przyszłości wnukom.
    Jak widać najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie wcale nie musi być okupione wielkimi pieniędzmi. Ważne jest to, z kim je przeżywamy, a nie to gdzie i za ile.
    W załączeniu wspomnienia pełne wakacyjnych barw.

    https://uploads.disquscdn.com/images/d318e8a92b55004e7f314e9bc2c2f124cf415a533589e77189d3fce3f07649be.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/aeac1fc64c2ea37800e997294a08d7ef7a43a2595fa44b4c069310695823eb2a.jpg
    https://uploads.disquscdn.com/images/e4fd947078f2486bd77aeb5cb948651ec3f9ab5aea412ca0cc4773cf0d8d4461.jpg

  • hero I am

    Najfajniejsze wspomnienia i smak to oczywiście smak dzieciństwa, kiedy mama robiła mam pyszne lody domowo- czekoladowe. Dawniej, gdy wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa latały od domu do domu bawiąc się, obiad nie raz jadło się u sąsiada i wszyscy byli jak jedna wielka rodzina bez uprzedzeń, bez drzwi zamkniętych na 10 zamków, gdy płotów albo nie było albo i tak zawsze stały otworem dla każdego, bo ludzie ludzi się nie bali (jak dziś niestety) moja mama robiła nam domowe lody na które zbiegała się cała banda dzieciaków. Przy tej ilości chętnych na smakowite lody trzeba było zrobić sporo porcji. Pamiętam te pyszne lody czekoladowe i nasze brudne buzie po ich zjedzeniu. Mama wiedziała, że dzieci uwielbiają czekoladę i lody, więc czemu nie połączyć tych rzeczy w pyszny duet. Dziś mama już babcia nadal w upalne lato robi nam pyszne lody czekoladowe, niestety nie ma już wielkiej bandy dzieciaków z sąsiedztwa, ludzie jakby dalej byli choć wciąż sąsiedzi. Takie czasy ehhh. Dla mnie lody czekoladowe przywołują wspaniałe wspomnienia nie tylko smaku ale wspaniałych chwil dzieciństwa, zabawy bez podziałów i rywalizacji. Aż się łezka kręci w oku myśląc o uciekającym czasie i oddalających się od siebie ludziach. Dawniej było prościej, pocieszenie, że smak lodów czekoladowych nadal wspaniały!!!!

  • Aleksandra

    Wiele lat temu wyjechaliśmy z mężem pierwszy raz do Egiptu, do Marsa
    Alam, cudnego, nieskażonego cywilizacją miejsca na ziemi. To były
    najpiękniejsze i najbardziej niesamowite wakacje, które wspominamy po
    dziś dzień, bo właśnie tam zakochaliśmy się w … podwodnym świecie. Ja
    od początku nastawiona
    byłam na plażę i leżak, bo od zawsze bałam się wody, pływać nie umiem i
    nigdy mnie nie ciągnęło. Mąż miał nadzieję na małe zwiedzanie morskich
    czeluści, nawet specjalnie w tym celu kupiliśmy aparat do podwodnych
    zdjęć. I po pierwszym dniu się zaczęło…Jak zobaczyłam zdjęcia,
    jakie zrobił mój mąż pod wodą, wiedziałam, że będąc w tym miejscu muszę
    zobaczyć to na żywo, mimo strachu i wewnętrznego oporu. Przepiękne ryby o
    przedziwnych kształtach, w całej palecie barw, w niesamowite, jak
    mazakami rysowane wzory, koralowce o przeróżnych fakturach! Czułam się
    jakbym oglądała program Czubówny, tylko narrator miał jakiś taki
    bardziej męski głos 😉 I tak na początek w morskimi „brodziku” mąż uczył

    mnie obchodzenia się z okularami, potem oddychania z rurką. Dzięki temu
    początkowo – nawet chodząc w wodzie (najpierw w brodziku, a potem
    głębiej, gdzie zaczynała się prawdziwa rafa), z głową pod wodą mogłam
    zobaczyć inny świat. Ten, kto to widział, zrozumie co mówię, a ten kto
    nie, cóż… trzeba samemu to zobaczyć. Żadne filmy i zdjęcia tego nie
    oddadzą.Ten świat jest trójwymiarowy, kolory fluoroscencyjne. Nie mogłam
    uwierzyć widząc na własne oczy jakie barwy i wzory mają ryby! Z
    pewnością były to moje najlepsze wakacje i na 100% najbardziej kolorowe
    🙂

  • Ada Frąckowiak

    Moje najpiękniejsze wakacyjne wspomnienie? To moja ukochana Chorwacja! Trafiliśmy na wspaniałych właścicieli kwatery, w której się zatrzymaliśmy. Starsze, wiecznie uśmiechnięte małżeństwo, które ugościło nas już dzień wcześniej w swoim prywatnym domu (dojechaliśmy do Chorwacji dzień wcześniej). Po kilku dniach okazało się, że nasi gospodarze mają swój prywatny jacht i jeśli chcemy zabiorą nas na rejs. To było niesamowite! Dopłynęliśmy do magicznych miejsc, o których istnieniu turyści nie wiedzą. Skakaliśmy do niezwykle błękitnego morza i nawet przez chwile mogliśmy potrzymać stery jachtu! Atmosfera była niesamowita, a to wspomnienie jest po prostu niezapomniane. W zamian za rejs nasi gospodarze zaprosili nas na kolację, którą mieliśmy dla nich przygotować. Postawiliśmy na ruskie pierogi, a Oni chętnie uczyli się ich lepić i robili je razem z nami. Gdy przyszedł czas wracać do domu łzy same cisnęły nam się do oczu… Tak wspaniali ludzie i tak cudowne chwile zdarzają się w życiu nie często. 🙂

    https://uploads.disquscdn.com/images/42af65cd9c3d44dc26f1f02ad83ace42fd6026d8699e2a3c648f9981a94461bc.jpg