Po latach popularności ruchu body positive kanon piękna ponownie się zmienia. Coraz większe zainteresowanie budzą szczupłe sylwetki oraz leki GLP-1 stosowane w leczeniu cukrzycy i otyłości.
Na wybiegach, czerwonych dywanach i w mediach społecznościowych znów coraz częściej pojawiają się bardzo szczupłe sylwetki. Jednocześnie ogromną popularność zdobyły leki z grupy GLP-1, które pomagają kontrolować apetyt i redukować masę ciała. Wraz z nimi do języka potocznego weszło określenie „Ozempic face”, opisujące zmiany wyglądu twarzy po gwałtownym schudnięciu.
Moda na szczupłość nie jest nowym zjawiskiem. Pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku popularny był trend określany jako „heroin chic”, promujący wyjątkowo drobną, niekiedy wręcz wychudzoną sylwetkę. Później jego miejsce zajął ruch body positive, który miał poszerzyć definicję piękna i zachęcić do akceptacji różnych typów ciała. Dziś można odnieść wrażenie, że wahadło ponownie przesunęło się w przeciwną stronę.
Problem polega na tym, że leczenie otyłości zaczyna być przedstawiane jako szybki sposób na osiągnięcie modnej sylwetki. Tymczasem preparaty GLP-1 nie są produktami kosmetycznymi ani obojętnymi dla zdrowia „zastrzykami na odchudzanie”.
Leki GLP-1 nie są kuracją kosmetyczną
Leki z grupy agonistów receptora GLP-1 stanowią jedno z najważniejszych osiągnięć ostatnich dekad w leczeniu cukrzycy typu 2 oraz choroby otyłościowej. Ich zastosowanie wpłynęło również na sposób, w jaki lekarze postrzegają nadmierną masę ciała.
Otyłość coraz rzadziej traktowana jest wyłącznie jako rezultat braku silnej woli. To przewlekła i nawrotowa choroba, w której istotną rolę odgrywają zaburzenia mechanizmów odpowiedzialnych za odczuwanie głodu, sytości oraz kontrolowanie masy ciała.
– Leki z grupy agonistów receptora GLP-1 nie są preparatami kosmetycznymi. To nowoczesne narzędzia wykorzystywane w leczeniu cukrzycy typu 2 i choroby otyłościowej. Powinny być stosowane u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów i pod kontrolą lekarza – podkreśla dr Karolina Mołas, lekarka medycyny estetycznej i regeneracyjnej oraz ekspertka w dziedzinie longevity.
Warto również pamiętać, że potoczne określenie „Ozempic” bywa używane w odniesieniu do całej grupy preparatów, choć poszczególne leki mogą zawierać różne substancje czynne, mieć odmienne wskazania i działać na organizm w nieco inny sposób.
Jak działają leki GLP-1?
Leki GLP-1 oddziałują jednocześnie na kilka mechanizmów w organizmie. W trzustce zwiększają wydzielanie insuliny przede wszystkim wtedy, gdy stężenie glukozy we krwi jest podwyższone. Ograniczają również nieadekwatne wydzielanie glukagonu.
Szczególnie ważny jest ich wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, w tym obszary odpowiadające za głód, sytość, odczuwanie nagrody oraz zachowania żywieniowe. Pacjent szybciej czuje się najedzony, dłużej utrzymuje sytość i może mieć mniejszą potrzebę podjadania.
U części osób zmniejsza się także tzw. food noise, czyli uporczywe myślenie o jedzeniu, planowanie kolejnych posiłków i nieustanne analizowanie apetytu. Dla wielu pacjentów jest to ogromna zmiana, ponieważ po raz pierwszy mogą podejmować decyzje żywieniowe bez ciągłej walki z głodem.
Preparaty te mogą również spowalniać opróżnianie żołądka, szczególnie na początku terapii oraz po zwiększeniu dawki. Nie oznacza to jednak, że pacjent chudnie wyłącznie dlatego, że pokarm dłużej pozostaje w przewodzie pokarmowym. Najważniejszym mechanizmem jest zazwyczaj zmniejszenie ilości przyjmowanej energii, wynikające z lepszej kontroli głodu i sytości.
Lek nie spala tłuszczu samodzielnie i nie zastępuje prawidłowego odżywiania, aktywności fizycznej, snu ani regeneracji. Może jednak stworzyć warunki, w których wprowadzenie zdrowych nawyków staje się łatwiejsze.
Dla kogo przeznaczone jest leczenie GLP-1?
Leki z tej grupy stosowane w leczeniu nadmiernej masy ciała przeznaczone są przede wszystkim dla osób z otyłością lub nadwagą, której towarzyszą choroby współistniejące. O kwalifikacji do terapii zawsze powinien decydować lekarz.
– W leczeniu masy ciała bierze się pod uwagę między innymi BMI wynoszące co najmniej 30 kg/m² albo od 27 kg/m², jeżeli pacjent ma przynajmniej jedną chorobę związaną z nadmierną masą ciała. Może to być stan przedcukrzycowy, cukrzyca typu 2, nadciśnienie, dyslipidemia, bezdech senny lub choroba sercowo-naczyniowa – wyjaśnia dr Karolina Mołas.
BMI nie powinno być jednak jedynym kryterium. Podczas kwalifikacji lekarz może ocenić także:
- obwód talii i rozmieszczenie tkanki tłuszczowej,
- skład ciała oraz masę mięśniową,
- choroby współistniejące,
- wcześniejsze próby redukcji masy ciała,
- sposób odżywiania i poziom aktywności,
- przyjmowane leki,
- ryzyko niedożywienia oraz nadmiernej utraty mięśni.
Terapia GLP-1 nie jest przeznaczona dla zdrowej, szczupłej osoby, która chce przed urlopem pozbyć się kilku kilogramów. Szczególnej ostrożności wymagają między innymi osoby starsze, pacjenci z niewielką masą mięśniową, zaburzeniami odżywiania, ciężką gastroparezą lub nawracającymi chorobami pęcherzyka żółciowego.
Ten sam preparat może przynosić istotne korzyści osobie z otyłością i wysokim ryzykiem metabolicznym, a jednocześnie być zupełnie nieuzasadniony w przypadku pacjenta z prawidłową masą ciała.
Czym jest „Ozempic face”?
Określenie „Ozempic face” nie jest terminem medycznym ani nazwą odrębnej choroby. Opisuje zmiany wyglądu twarzy, które mogą pojawić się po szybkiej lub znacznej utracie masy ciała – niezależnie od tego, czy nastąpiła ona w wyniku przyjmowania leków, operacji bariatrycznej, restrykcyjnej diety czy choroby.
Podczas intensywnego chudnięcia zmniejsza się ilość podskórnej tkanki tłuszczowej. Dotyczy to również twarzy, która może stracić swoją wcześniejszą objętość. Skronie i policzki stają się bardziej zapadnięte, bruzdy wyraźniejsze, a skóra może wyglądać na wiotką, przesuszoną i zmęczoną.
Na wygląd wpływają również:
- zbyt szybkie tempo redukcji,
- odwodnienie organizmu,
- niedostateczna ilość białka w diecie,
- niedobory witamin i składników mineralnych,
- utrata masy mięśniowej,
- naturalne procesy starzenia się skóry.
– „Ozempic face” najczęściej nie jest skutkiem toksycznego działania semaglutydu na skórę. To przede wszystkim konsekwencja szybkiej utraty tkanki tłuszczowej twarzy, zmniejszenia objętości podporowej tkanek, odwodnienia lub niedostatecznego odżywienia organizmu – tłumaczy ekspertka.
Czy zabiegi medycyny estetycznej mogą pomóc?
W przypadku widocznej utraty objętości twarzy część pacjentów natychmiast zaczyna poszukiwać zabiegów wypełniających. Zdaniem ekspertki najpierw należy jednak ustabilizować masę ciała, zadbać o nawodnienie, odpowiednią dietę oraz tempo redukcji.
Wykonywanie kolejnych zabiegów wolumetrycznych podczas intensywnego chudnięcia może nie przynieść oczekiwanego rezultatu, ponieważ proporcje twarzy nadal będą się zmieniały. Dopiero po ustabilizowaniu wagi można świadomie zaplanować terapię regeneracyjną lub odbudowującą objętość.
Medycyna estetyczna nie powinna jedynie maskować skutków źle prowadzonego odchudzania. Najlepsze rezultaty daje wtedy, gdy stanowi element kompleksowej opieki, obejmującej również ocenę sposobu żywienia, stanu skóry, masy mięśniowej oraz ogólnego zdrowia pacjenta.
Utrata mięśni podczas odchudzania
Podczas redukcji masy ciała organizm traci nie tylko tkankę tłuszczową. Bez odpowiedniej diety i aktywności może dojść również do utraty masy mięśniowej. Jest to szczególnie niebezpieczne dla osób starszych oraz pacjentów, którzy już przed rozpoczęciem leczenia mieli niewielką ilość mięśni.
Mięśnie są ważne nie tylko dla wyglądu sylwetki. Wpływają na sprawność, stabilność, metabolizm, wrażliwość insulinową oraz zdolność do wykonywania codziennych czynności. Ich nadmierna utrata może prowadzić do osłabienia, pogorszenia kondycji i zwiększenia ryzyka upadków.
Dlatego podczas terapii niezwykle ważne są:
- odpowiednia podaż białka,
- regularne i odżywcze posiłki,
- trening oporowy dostosowany do możliwości pacjenta,
- kontrolowanie składu ciała,
- rozsądne tempo redukcji masy ciała.
Celem leczenia nie powinno być osiągnięcie jak najniższej liczby na wadze. Znacznie ważniejsze jest zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej przy jednoczesnym zachowaniu mięśni, siły i sprawności.
Czy leki GLP-1 mogą powodować wypadanie włosów?
U części osób podczas intensywnego odchudzania pojawia się również nadmierne wypadanie włosów. Nie zawsze jest ono bezpośrednim działaniem leku. Częstą przyczyną okazuje się łysienie telogenowe wywołane szybkim spadkiem masy ciała, znacznym deficytem kalorycznym, niedoborem białka, żelaza lub innych składników odżywczych.
Objawy mogą wystąpić z opóźnieniem, nawet kilka miesięcy po rozpoczęciu redukcji. Organizm reaguje w ten sposób na stres metaboliczny, ograniczając energię przeznaczaną na procesy, które nie są niezbędne do przeżycia – między innymi wzrost włosów.
W przypadku nasilonego wypadania włosów warto skonsultować się z lekarzem. Specjalista może ocenić tempo odchudzania, sposób żywienia oraz zlecić odpowiednie badania, takie jak morfologia, ferrytyna czy TSH. Nie należy automatycznie przypisywać każdego problemu działaniu preparatu.
Możliwe działania niepożądane terapii
Do najczęściej występujących działań niepożądanych leków GLP-1 należą dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak nudności, wymioty, biegunka, zaparcia, ból brzucha czy uczucie nadmiernej pełności.
Istnieją również rzadsze, ale poważniejsze powikłania, w tym ostre zapalenie trzustki oraz choroby pęcherzyka żółciowego. Ryzyko kamicy lub zapalenia pęcherzyka może być związane zarówno z leczeniem, jak i z szybkim spadkiem masy ciała.
Silny i utrzymujący się ból w nadbrzuszu, szczególnie promieniujący do pleców, wymaga pilnej konsultacji medycznej. Niepokojących objawów nie należy przeczekiwać ani leczyć samodzielnie.
Co dzieje się po odstawieniu leku?
Odstawienie leku GLP-1 nie powoduje klasycznego zespołu abstynencyjnego ani uzależnienia. Stopniowo zanika jednak jego wpływ na mechanizmy regulujące apetyt. Pacjent może zacząć odczuwać silniejszy głód, krótszą sytość oraz ponowny wzrost zainteresowania jedzeniem.
Organizm po znacznej redukcji masy ciała uruchamia również mechanizmy, które mają chronić wcześniejszą wagę. Dlatego ponowne przybieranie na wadze nie zawsze wynika z braku dyscypliny. Jest przewidywalną reakcją biologiczną, wymagającą odpowiedniego planu dalszego leczenia.
Nie oznacza to, że każdy pacjent musi przyjmować ten sam preparat w niezmienionej dawce do końca życia. U jednej osoby lekarz może zalecić długoterminowe leczenie podtrzymujące, u innej stopniowe zmniejszenie dawki, a u kolejnej zmianę metody terapii.
Przed odstawieniem warto przede wszystkim:
- ustabilizować masę ciała,
- wypracować regularny rytm posiłków,
- zadbać o odpowiednią ilość białka,
- wprowadzić trening siłowy,
- poprawić jakość snu,
- rozpoznać emocjonalne mechanizmy jedzenia,
- zaplanować dalszą opiekę medyczną.
Skuteczna terapia zamiast pogoni za modą
Leki GLP-1 mogą poprawiać zdrowie i jakość życia właściwie zakwalifikowanych pacjentów. Nie powinny być jednak postrzegane jako szybki sposób na osiągnięcie sylwetki inspirowanej wyglądem gwiazd lub trendami z mediów społecznościowych.
Sama utrata kilogramów nie oznacza jeszcze sukcesu. Skuteczne leczenie powinno prowadzić do zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej, poprawy parametrów metabolicznych oraz zachowania mięśni, siły i sprawności.
Moda na przesadną szczupłość może być szczególnie niebezpieczna dla młodych kobiet, osób z zaburzeniami odżywiania oraz wszystkich, którzy zaczynają traktować prawidłową masę ciała jako problem wymagający farmakoterapii. Dlatego decyzja o zastosowaniu leków wspomagających leczenie otyłości powinna zawsze wynikać ze wskazań medycznych, a nie z presji otoczenia.
Hollywoodzkie kanony piękna zmieniają się co kilka lat. Zdrowie, sprawność i dobre samopoczucie nie powinny jednak podlegać sezonowym trendom.
Dr Karolina Mołas
Dr Karolina Mołas jest lekarką medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowczynią oraz właścicielką kliniki medycyny estetycznej w Warszawie, pracującej w nurcie longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana jest z praktyką kliniczną.
Ukończyła Wydział Lekarski Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Należy do Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Długowieczności.
W pracy klinicznej i szkoleniowej promuje terapię planowaną etapowo, bezpieczną i opartą na naturalnych procesach fizjologicznych. Łączy medycynę regeneracyjną, wiedzę o biologii starzenia oraz estetykę opartą na anatomii.












































Dr Karolina Mołas










